Ja wierzę. Bo mi sny się spełniają….czasami.
Ale teraz nad ranem miałam całkiem niemiły sen. Śniła mi się moja Tina, bokserka,w całkiem niemiłej sytuacji, była poprostu umierająca. A ja nie mogłam nic zrobić. Strasznie mnie ten sen umęczył. Ale czemu akurat Tina mi się śniła?
Pewnie dlatego, że często na FB jestem teraz na portalu Psy rasy Bokser – najcudowniejsi przyjaciele, a tam często niestety są wiadomości o tym, że kogoś pupil akurat opuścił ten świat i udał się w Dolinę Tęczy. Fajnie, że tak to właściciele traktują, na pewno trudno się jest rozstać ze swoim psim przyjacielem, kiedy spędzało się z nim wiele dni i nocy, ale niestety, taki moment przychodzi. Niestety pieski żyją stanowczo za krótko. A szczególnie już własnie boksery, jeżeli przeżyją więcej niż 12 lat, to już jest szczę przedwczesnej śmierci. Nie wiem czemu boksery mają szczególną właściwość na zapadanie na taką właśnie chorobę, ale jest to fakt. Bardzo to smutne.I właśnie, mimo, że nie posiadam psa akurat znów jej śmierć musiałam przeżywać. Koszmar.
Ogólnie mówiąc uwielbiam psy, ale z wielu powodów teraz go nie posiadam. Po pierwsze, może i mam dobre warunki mieszkaniowe, ale ostatnio mam niestety kłopoty z chodzeniem i miałabym kłopoty z wyprowadzaniem psa na spacer. A pies musi się wybiegać, takie chodzenie na spacerze na smyczy jest bez sensu. W Krakowie mało jest takich miejsc, gdzie pies bez problemów może sobie pobiegać, może jeszcze pozostały tylko Błonia, ale z kolei tyle tam innych piesków i o psie awantury w związku z tym jest bardzo łatwo zahaczyć. A nie ma nic gorszego, niż fakt, że twój pies jest atakowany przez innego czworonożnego współziomka, albo co gorsza, sam atakuje jakiegoś czworonoga. W ferworze walki na ogół psy słabo słuchają właściciela i często takie psie afery kończą się obrażeniami, nierzadko i gorzej. A ja nie miałabym teraz siły na bycie rozjemcą w takich awanturach, już nie mówiąc, że prócz psów do afery zazwyczaj włączają się ich właściciele (co z kolei wcale mnie nie dziwi), no i wtedy robi się niezła kołomyjka.
Dziękuję, to już nie dla mnie.Tęsknię bardzo za własnym pieskiem, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie potrafiłabym mu teraz zapewnić odpowiednich warunków. ,
Często na spacerze widzę takiego wielkiego bloodhounda, wspaniały, dorodny i nie stary pies, tylko……niestety jego spacer polega na tym, że pan prowadzi go na smyczy na pobliską ławeczkę, gdzie przesiaduje ze swoim kolegą dłuższy czas, a biedny pies plącze się koło ławki na tej smyczy, od czasu do czasu głucho i smutnie wyjąc. Straszne jest to jego wycie, słychać go na całą okolicę, naprawdę, nie przesadzam. Często idąc nie widzę, a słysze tego biedaka, zawsze tak samo donośnym i bardzo przejmującym głosem wyje.
No i powiedzcie mi, po co tacy ludzie chowają takie sporej wielkości pieska? To niech sobie jakiegoś kanapowca do głaskania kupi, psa, który nie musi tyle biegać, chociaż takich niebiegających piesków to raczej nie ma.
No to poniedziałkowy wpis jest „pod psem”
A czy jest lepiej niż wczoraj?
Pewnie tak, bo przynajmniej deszcz nie pada i nawet świeci słonko.
Co prawda temperatura nie jest jakoś zabójczo wysoka, jak na przykład w Turcji, gdzie jest wciąż ponad 30 stopni, są tacy, który niestety doznali takiego termicznego szoku po powrocie z tych ciepłych okolic i bardzo im współczuję, bo znów będą się musieli do nowych warunków przystosować, ale jakoś żyć trzeba. Poradzą sobie, od czego są ciepłe swetry, a w domu wesoło palący się kominek???
No to życzę tym „powracającym” i Wszystkim innym dobrego dnia i jeszcze wspanialszego tygodnia, wciąż w oczekiwaniu na jeszcze trochę ciepłą, złotą jesień.
