Pada i pada ten deszcz bez żadnego umiaru. Jeszcze troszkę i Kraków nam powódź zaleje, już poziom Wisły jest niebezpiecznie podniesiony.
W Małopolsce są ogłoszone alarmy przeciwpowodziowe, a tu końca tego deszczu nie widać.
Na całe szczęście byłam wczoraj na tyle mądrze, że towar sobie w Tesco zamówiłam i mi go przywiozą do domeczku, no mam nadzieję, że gdzieś po drodze nie zatrzyma ich ulewa???
Jak to dobrze, że mam nawyk chomikowania, dzięki temu mam jeszcze zakamuflowane 2 paczki papierosów , bo nie wiem czemu nagle Tesco nie wozi ani papierosów, ani alkoholu, pewnie dbają o nasze zdrowie. Jak sobie przypominam niedawno takie towary też były dostępne , ale widać i u nich nastąpiła dobra zmiana 🙂 Przykład z góry idzie. Brawo Pis, uczysz nas poprawności moralnej i zdrowego sposobu na życie. Raz za coś ich muszę przecież pochwalić, chociaż wcale nie jestem z takiej zmiany zadowolona, bo gdyby nie zapasy, musiałabym dzisiaj moknąć.
W domku już jest ciepło, bo nareszcie moje piece (dzięki oczywiście Maciusiowi) odpaliły i widoczna jest zmiana na lepsze. I całe szczęście, bo chyba bym wreszcie z tego zimna na zapalenie płuc w szpitalu wylądowałam, ale akurat szczęśliwie mam ten problem z głowy, chociaż w poniedziałek idę na badania krwi, a we wtorek do lekarza rodzinnego. Trzeba się za siebie zabrać w końcu, ile można cierpieć i cierpieć? Chociaż wczoraj wieczorem złamałam się i zażyłam jednak ketonal, dzięki temu jako tako, prawie bez bólu, dzisiejszą noc przespałam.
Opracowałam sobie nową metodę zasypiania, pod bolący lewy bark podkładam sobie mały, miękki jasieczek i dzięki temu ból jest mniejszy.
Każda metoda jest dobra, prawda?
Jak już pisałam, w domku jest, a raczej byłoby całkiem miło, gdyby nie remont u sąsiadów u góry. Wczoraj pół popołudnia stukali młotkiem i coś tam burzyli, co chwilę słychać było spadający tynk, dzisiaj od rana zaś świdrują. Czuję się, jakbym na dentystycznym fotelu siedziała. Jak ja nie cierpię remontów, ani u siebie, ani u sąsiadów. Ale jakoś trzeba to przeżyć, mam nadzieję, że sobotnie popołudnie i jutrzejsza niedziela będzie wolna i od stuków, puków i innych odgłosów.
Dzisiaj serdecznie pozdrawiam Anię Z, która jest moją wierną Czytelniczką, jakże mi miło, ze tu tak często mnie odwiedzasz.
A ponieważ dzień jest ponury, podsyłam Jej wesołe uśmiechnięte kwiatki, żeby Jej miło na sercu się zrobiło.
Aniu! Czasami zaglądam na Twój blog, co prawda pewnie nie tak często jak Ty na mój, ale jednak Cię podziwiam za wspaniałe wpisy.
Dużo uścisków z mokrego Krakowa Ci podsyłam.
A Uli i Wszystkim innym moim Czytelnikom życzę całkiem przyjemnej soboty, bo co prawda w czasie deszczu nie tylko dzieci się nudzą, ale zawsze coś ciekawego można na te deszczowe godziny wymyślić. Zawsze coś tam w TV można znaleźć, ewentualnie na kompie można oglądnąć, a jeszcze jest też taka możliwość, że można się po prostu porządnie wyspać, bo w takie deszczowe dni śpi się całkiem smacznie, prawda? Ja tego czasami doświadczam w takie ponure właśnie dni.
Wszystkiego więc dobrego życzę, niech każdy dzisiaj będzie szczęśliwy na swój własny sposób.

