to co? mamy Nowy Rok !!!!

   

 

Moi Kochani!

Życzę wszelakiej pomyślności i dobra wszelkiego, miłości, przyjaźni, czułości i…. pieniędzy troszkke też, nie za wiele, żebyście mi się nie rozbusumanili w tym Nowym Roku, ale one też są do życia (niestety) potrzebne. 
Ale najważniejsze, żebyśmy wszyscy zdrowi byli, bo zdrowie to jest skarb niedościgniony, nieodzowny i niczym zastąpić się go nie da.
A ja mam jeszcze jedno malutkie, ale jakze wymowne życzenie, żeby rok 2018 upłynął bez dobrej zmiany i bez Pisu.
Wolno mi? wolno, bo takie jest moje pobożne życzenie, które wypowiedziałam sobie o północy.
Popatrzcie na tego bobaska po prawej, czyż nie napawa nas on swoim optymizmem?
I tego optymizmu na wszystkie 365 dni (i nocy też) Wam dzisiaj życzę, czarodziejską swoją mocą (??) wspierając.

A jak mi minął Sylwester? Dziękuję, całkiem nudno. Sama sobie siedziałam w pokoju, na co znów nie narzekałam, ale w telewizji straszna bryndza była.
Przez chwilę popatrzyłam na te 3 Sylwestry prowadzone przez TV w Zakopanym (TVP1), w Katowicach (Polsat) i w TVN (Warszawa) i wcale im nie zazdrościłam. Stać w zimnym tłumie, w huku, całkiem mnie to nie bawi, szczególnie, że znów tak rewelacyjnego programu wcale nie pokazywali.
Tuż przed północą owszem, przełączyłam program na Warszawę (byle nie TVP, byle nie TVP), żeby północy nie przegapoić i wytpiłam toast za Nowy rok moim ulubionym ajerkoniakiem, potem chwilkę jeszcze posiedziałam, ale juzżniedługo i poszłam grzecznie lulu. WRESZCIE!!!!

Wszak jdzisiaj jest  co prawda świateczny, ale już prawie normalny, nie zabawowy dzień.
A oczywiście o północy ściskałam w ręku kasiorę. Tego nauczył mnie mój Tata, żeby o północy w Sylwestra mieć przy sobie pieniądze, wtedy nie zabraknie ich przez cały rok.
Za to  poranne przebudzenie miłam normalne, bez kaca i bez bólu nóg, Mogę się tylko cieszyć, że wstał nowy dzien, a że jestem o rok starsza, niz wczoraj? Nie szkodzi, przecież nie tylko ja 🙂