Uleczko Kochana!!!!
Ponieważ jest to pierwsza środa w 2018 roku, a ja nadal tkwię w noworocznym nastroju, dlatego dzisiaj, prócz róży, zapraszam Cię na lampkę pysznego szampana, aby wspólnie wypić za samo szczęście, zdrowie i pomyślnośc w tym nowym 2018 już roku.
Mam nadzieję, że i Ciebie jeszcze szarość roku nie dopadła, gdzieś tam w środku serca wciąż u Ciebie jeszcze bal sylwestrowy trwa.
Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale
niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale…..
A własściwie to czemu mają nas nie zaprosić? A nawet, gdyby tak się stało, to w tym roku juz napewnop Uleczko Cię przypilnuję i razem zabalujemy na Krakowskim Rynku.
Ale póki się Ulu spotkamy, pewnie minie troszke dni, więc teraz już na te najbliższe i nieco dalsze godziny wszystkiego najlepszego Ci życzę.
Niech nasz Przyjaźń nadal trwa i niech gdzieś tam w tych różnych zawiłościach życia się nie zawieruszy.
Co mnie dzisiaj najbardziej porusza?Ano reforma, a raczej nie reforma Służby Zdrowia.
Rację ma Maciek, że powinni zmienić tę nieszcześną nazwę na Ochrona zdrowia. Służba? jaka służba, jeżeli zmieni nazwę, stanie się prawdopodobnie inne podejście do problemu, zarówno przez rządzących, jak i przez potencjalnych pacjentów. Służba, to znaczy, że jestem ślepo posłuszna rozkazom, bez uwzględnienia własnych czynników, chociażby poziomu własnego zdrowia. Na tej słuzebności bazuje właśnie nasz minister zdrowia pan Radziwił, który oburzony jest tym, że lekarze nie chcą podejmować dodatkowej pracy, co jest niezgodne z tym, co ślubowali. Bzdura, nie ślubowali wcale, że nieporządnie wypoczęci, wyspani staną przy stole operacyjnym i przeprowadzą kolejna n-tą operację, narażając tym nie tylko siebie, ale i operowanego pacjenta, bo jaka moze być dokładność, i precyzja przepracowanego człowieka, dla którego marzeniem jest położyć się teraz do łóżka i porzadnie wyspać????
Tego jakoś pan minister nie rozumie, pewnie, skoro teraz siedzi za biurkiem, a kiedyś był kierownikiem przychodnim i to nie on charował przez cały dzień i połowę nocy przy chorym pacjencie.
Fakt, płaca lekarzy jest tak niska, na przykład w porównaniu z ich zachodnimi kolegami. Ale co tu mówić, prosty przykład, przyjdzie robotnik do Ciebie do domu, żeby przetkac ci klozet, wannę, czy poprawic odlatujace kafelki i już 200 – 300 zł nie ma. A jaka to odpowiedzialność w porównaniu z lekarzem, który musi podjąć odpowiednia decyzję, aby nie zaszkodzić drugiemu człowiekowi i za to dostaje godzinową wypłatę conajmniej o połowę niższą, noż owy robotnik.
Nie mam nic naprzeciw pracy robotnika, każdy powinien zarobić, ale jednak jakieś priorytety w zawodach powinny być. Zwłaszcza, że lekarz poświęca na studia 6 lat, potem jeszcze robi specjalizację, uczęszcą na różne konferencje i sam jeszcze w międzyczasie musi się dokształcać, by być na bieżąco z medycznym trendem.
A grozi nam w tym roku całkowita już medyczna zapaść. Już zaczynają zamykać niektóre oddziały, nawet likwidują szpitale, a ostatni pomysł to likwidacja świątecznej opieki medycznej, co oznacza, że jeżeli ktoś w nocy zachoruje, będzie musiał poczekac do rana, albo…… będzie musiał umrzeć.
A co ze świętami, które trwają 2-3 dni? Jeżeli to będzie zapalenie płuc, czy ból brzucha, już zaczyna być to kłopotem, a jeżeli to będzie na przykład zawał serca, wylew krwi do mózgu, albo i ostre zapalenie otrzewnej z koniecznościa natychmiastowej interwencji to…….no własnie, co wtedy?
Wiem, że fundusze są niestety na służbę zdrowia ograniczone, ale niestety rząd wydaje spora część funduszy na rzeczy całkiem mniej potrzebne, chociażby fundacje pana Rydzyka, na które idą niesamowite wręcz pieniądze, kosztem własnie ograniczeń dla służby zdrowia.
Więc wracając do mojej pierwszej myśli: gdyby zmienić nazwę na Ochrone Zdrowia i podejsć do tego tematu tak, jak powinna prawdziwa ochrona (a nie służba) wyglądać? Już ograniczono fundusze na osoby starsze, czyli dostaniesz emeryturę przez kilka miesiecy i z grzecznosci dla rządu i innych suwerenów powinieneś umrzeć, by nie zabierać komuś funduszy, które płaci na twoje życie. Nie ważne, że ty też całe życie takie fundusze spłacałeś, jeżelki jeszcze ich nie wykorzystałeś na pewno znajdzie się ktoś, kto te twoje fundusze zagospodaruje.
Nie wiem, czy obecny rząd (raczej na pewno nie), ani następny upora się z tym medycznym problemem, bo jest to sprawa tak już bardzo zaszła, że trudno jest do odkręcenia, a jeżeli w dodatku dzisiejszy minister w tak lekceważący wprost sposób do sprawy podchodzi….czarno to widzę.
Hm, a dzisiaj nie powinnam czerni widzieć, bo za oknem słonko świeci i jest całkiem wesoło. Chociaż tyle jakiejś nadziei nam pozostało.
No to miłej środy

