Tanio, szybko i….zdrowo, czyli……

 

 

 

Przepis na szybką zupę rybną.

W wodzie z kostką rosołową ugotowałam mrożone warzywka (bo szybciej się gotują. no i nie trzeba ich obierać), dodałam  garść płatków makaronowych, trochę magii,  trzy kostki czosnkowe Knorra i do smaku pieprz cayenne  (można w zamian dodać troszkę czerwonej ostrej papryki, ale ten pieprz dodaje zupie specyficznego  smaku), a na końcu włożyłam kawałki łososia. Chwilkę razem to pogotowałam i….. jedzonjko było pyszne, a najważniejsze, że lekkostrawne, a jednak pożywne.
Bo co tu mówić, rybę powinno się jednak conajmniej dwa razy w tygodniu spożywać. Fakt, jest ona o wiele droższa, niż mięso, ale o ile bardziej zdowsza?

A tak mnie właśnie na taką zupkę wczoraj „naszło”. Tak w ogóle to ostatnio nawet dosyć stronię od wszelakiego mięsiwa, jakoś mnie nie pociąga. Wolę dania rybne, albo wręcz jarskie. Dzisiaj mam zaplanowany na obiad ryż z jagodami i ze śmietaną. Też pyszny obiad.
A właściwie to mój obiad ostatnio składa się tylko z jednego dania, czyli, albo zupa, albo drugie danie, a pomyśleć, że kiedyś potrafiłam wsunąć calutki obiad. Teraz raczej rzadko mi się to zdarza, chyba, że jestem u kogoś w gościnie na obiedzie  (nie wypada przecież grymasić i fanaberii przy stole stroić), albo ewentualnie sama zaopraszam V.I.P.a na obiad. On zupy lubi, jak to mężczyzna, dla nich obiad składać powinien się z trzech typowych dań : z zupy, drugiego dania i z deseru.
Ale fakt, że dawno już u siebie V.I.P-a nie gościłam, tak jakoś się nie składało, to i  moje obiadki są skromniejsze, co jest tylko z pożytkiem dla mojego brzusia.
Nie, tak prawdę mówiąc, to jestem smakoszem, lubię smaczna kuchnię, ale ostatnio ograniczam sie tylko do czytania różnych przepisów. Trzeba powiedzieć, ze na Face są czasami zamieszczane ciekawe propozycje, nawet w swoim umyśle zapalam się do nich, ale….kończy się to tylko zamknięciem strony i brakiem jakiejkolwiek reakcji w tym kierunku z mojej strony. Taka leniwa się ostatnio zrobiłam.
Ale jak juz pisałam, najwięcej lubię swoje własne pomysły, czasami przychodzą one mi do głowy ot tak sobie, z nienacka i okazuje się, że w realu są one całkiem smaczne.
Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent……. 🙂 🙂 🙂

Muszę Wam powiedzieć, że ostatnio znów wzrosła moja poczytność w Blox.pl, na ponad 6 tysięcy zamieszczanych blogów mój oscyluje pomiędzy 73 a 80 miejscem, więc całkiem nieźle, a w dziale Pamiętnik osobisty, do kótrgo  przypisany jest mój blog, pośród  top dziesiątki ostatnio zajmuję….pierwsze miejsce.No i masz, znów się chwalę. Ale bardzo Wszystkim dziękuję, że mnie tutaj odwiedzacie, bo wiecie sami jak to jest, czasami człowiek ma o czym pisać, czasami nie, bo w sumie nic specjalnie ciekawego w moim życiu się nie dzieje, ale zawsze chociaż parę słów staram się napisać, żeby nie zawieść swoich wiernych Czytelników. Ale nie koniecznie  zawsze o polityce, bo jaka ona jest, każdy widzi i ocenia sam
Serdecznie pozdrawiam w tym miejscu Hanulkę, wiem, że Ona często tu zagląda, czasami nawet parę słów zostawia. No cóż, Ona też pisze swój blogowy pamietnik i przyznaję że w topie naszej konkurencji czasami zamieniamy się miejscami poczytności 🙂

Dzisiaj mamy kolejny ponury dzionek, zupełnie nie zimopwy, prędzej powiedziałabym, że pogoda zbliżona jest do tej listopadowej. Ale faktem jest, że znów dzisiaj o 7 rano, gdy robiłam sobie poranną kawkę, musiałam zapalic światło w kuchni, żeby wrzątkiem trafić do garnuszka, a nie tuż obok.
Okropnie tęsknię już za słonkiem i promiennymi porankami.
Pewnie doczekam się też kiedyś końca remontu mojego parku, tam prace idą tak w powolnym tempie….. czasami wydaje mi się, że nic ciekawego tam sie nie dzieje, ale nie, jednalk codziennie widać w nim auta, dżwigi i pracowników.
Panowie, nie moglibyście takl nieco szybciej te prace przeprowadzać?
Chociaż i tak teraz nie ma odpowiedniej pory do przesiadywania w parku na mokrej i zimnej ławeczce, jeszcze nie teraz, przyjdzie i na to odpowiedni czas, słonko będzie jasno  świeciło, ptaszki nam zaświergolą  wesoło  i……. już sobie wyobrażam te hałasy dochodzące z parku, bowiem cały dziecinny plac zabaw, ze zjeżdżalniami i huśtawkami i kto wie co tam jeszcze będzie, umieszczony jest akurat z mojej strony parku, wprost pod moimi oknami.
Nie mogli tej bawialni umieścić w innej części parku??? No to będe miała przynajmniej wesoło i głośno w domu, pewnie nie będę otwierała nawet okien, bo i tak przez zamknięte dziecinne piski do mnie będa docierały. Ale będę miała radochę……
Oj, babciu, nie narzekaj, ty też kiedyś byłas dzieckiem, też wesoło i głośno się bawiłaś, z tym, że może takich placów zabaw wtedy nie było, dzieci bawiły się na podwórkach, a ulubionym sprzetem był….trzepak. Dopiero, gdy zaczęli budować nowe bloki mieszkalne, powstawały dla dzieci place, piaskownice, w których niestety prócz dzieci chętnie i pieski urzedowały, pozostawiając po sobie niezbyt przyjermne ślady.
Jako dziecko uwielbiałam wraz z koleżankami i z kolegami nasz skwerek, tam były wspaniałe chaszcze, w których chowaliśmy się przed soba, albo bawiliśmy sie w podchody. Czasami zabawy przenosiły sie na pobliskie podwórka, które też były pełne zakamarków i krzaczków.
Naprawdę z łzą w oczach tamte czasy wspominam. Nawet te nasze trzepakowe wygibasy, albo gry w klasy – na chodniku skwerku kredą rysowało się „człowieka” złożonego z głowy i kilku kratek tułowia i dwie kratki rąk, które trzeba było tak przeskakiwać, żeby się nie skuć, nie stanąć na  żadnej wyrysowanej lini.
Pamiętam, jak w Parku Jordana budowali  wiele lat temu takie miejsce zabaw dla dzieci, nawet tor rowerowy ze znakami drogowymi  został tam wytyczony, by dzieci od młodych lat uczyły się prawidłowych zasad ruchu drogowego.
No a teraz kolej na mój park, a potem będą jeszcze takie dziecinne place powstawały i w innych krakowskich parkach, już sie do tego przymierzają.
Oj będzie sie działo…….
Jutro też w Polsce będzie się działo, bo jutro startuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, ale o tym dopiero napisze w jutrzejszym blogu.
Życzę Wszystkim przyjemnej soboty, mimo, że jest pochmurnie i chłodno, no i niestety stanowczo brak jest nam potrzebnego do życia słoneczka.
Ale nic to, trzymajcie się cieplutko  i szczęśliwie, mimo, że dzisiaj mamy….trzynastego