obowiązek, czy przyjemność?

 

Obowiązek, wtedy gdy nawet nie mam wiele do powiedzenia, zasiadam jednak przed moim komputerem i wpisuję swoje spostrzeżenia w moim blogu.
Przyjemnosć? – tak bo mam poczucie, ze znów dzisiaj tutaj się spotkamy, Wy, moi goście i ja gospodyni blogu.
Dlatego codziennie rano tutaj zagladam. Nawet jeżeli nie mam żadnych specjalnych wiadomości.

Wczoraj szalała w Polsce Fryderyka.
Muszę się przyznać, że troszkę sie jej obawiałam, więc od samego rana do niej starałam się jakoś ustosunkować.
Oczywiście, jak to ja, siałam popelinę, to znaczy widziałam wszystkie złe strony tego mającego nastąpić wieczorem orkanu  – kataklizmu.
No i nie potrzebnie się denerwowałam, bo szczęśliwie Kraków i okolice jakoś szczęśliwie  ta Fryderyka ominęła.
To znaczy późnym wieczorem wzmógł się nieco większy wiatr, ale patrzyłam z wielkim zdziwieniem za okno, bo zapowiadanej śnieżnej zamieci jakoś nie widziałam. A i dzisiaj rano nawet  śladu po śniegu nie pozostało, więc mamy zimę bez zimy, bez śniegu.
Nie narzekam, taka mogłaby w mieście być przez cały swój zapowiadany czas.
A co poza tym?
Właściwie to nic specjalnie ciekawego ostatnio się nie dzieje w moim życiu.
Przechodzi mi dosyć  sennie każdy dzień, potrafię sobie podrzemać chwilę siedząc nawet na fotelu.
Za to bardzo dobrze w nocy śpię, te moje ongiś bezsenne noce juz poszły w zapomnienie.
To może rzeczywiście w poprzednim wcieleniu byłam misiem?

Euro Jackport wygrana 270 milionówq złotych.Warto zaryzykować?
No nie wiem, co bym z taką sumą zrobiła, chyba już całkowicie przekręciłoby mi się w głowie.
Może domek z małym ogródkiem, może wycieczka dookoła świata,. może…
Ewa, przestań marzyć, ty nawet w zwykłego Lotka wygrać nie potrafisz, a co dopiero myśleć o europejskiej wygranej?

Ale reklama kusi…….

 

No i na dzisiaj koniec, nie mam koncepcji, gdzies zaspała, nawet  poranna kawka jej nie pomogła
Dobrego piątku i całego weekendu