dzień za dniem, środa za środą……

 

………. i tak nam ten czas leci Ulu. Ale obie lubimy te nasze środy, nireprawdaż Uleczko? Chociaz to środkowy dzień tygodnia.
ale jakże dla nas przyjemny, bo w tym dniu  Poznań i Kraków są na wyciągniecie ręki.

No to tradycyjnie już pozdrawiam Cię środowo Uleczku i wszystkiego dobrego na najbliższy tydzień Ci życzę. Tydzień, bo u nas rozpoczyna sie on własnie w środę 🙂
Niech żyje przyjaźń na trasie Poznań – Kraków 🙂 🙂 🙂 I niech ona sobie trwa i trwa bez końca.

No to mamy nowy –  stary rząd. Nie wiem jeszcze co to oznacza, w każdym bądź razie panu premierowi wydaje się, że uda mu się wyprowadzić Komisje Europejską w pole. Ale czy naprawdę mu sie too uda?
Zresztą to nie tylko o Europę chodzi, to ma być także nowa twarz dla tych. którzy będą startowali w wyborach samorzadowych i którzy mają powiedzieć ciemnemu ludowi: to jednak my jesteśmy najlepsi, my Polskę do dobrobytu doprowadzimy.
Ciekawe, ile osób na takie malowanki da się jeszcze nabrać?
Na razie pochowali do szaf stare, zgrane twarze, w tym Macierewicza, który był całkowitą zatratą dla partii, nawet Kaczynski chyba to zrozumiał.
Sam zresztą też schował się w kąt, żeby pokazać, że nowy premier jest całkowicie  samodzielny i to on rządzi. Bo co mu szkodzi siedzieć w fotelu i stamtąd dyrektywy nowemu premierowi i nowym ministrom przesyłać?
Tak w ogóle ten cały rząd i cały PIS to jedna wielka ściema, ale ludzie dają sie nabierać. Przykład?
Nastał nam nowyy pan minister zdrowia, którego pierwszym „dziełem” było…nie, nie zainteresowanie sie problemami Służby zdrowia, nie poszukanie możliwości zmian w dystrybucji pienięęzy dla Ochrony Zdrowia, nie korzystnymi zmianami finansowymi dla lekarzy, przez co podniosła by sie wydajność służby zdriwa. Nie, to wszystko mało ważny problem dla nowego pana ministra, on zaczął od Deklaracji Wiary.
Czyli nic nowego w służbie zdrowia nie nastąpiło, raczej powiedziałabym, że będzie jeszcze gorzej, bo jako pierwsze na forum sejmu weszła ponownie sprawa aborcji i pigułek „po”, przeciez to najwazniejsze, prawda? A co tam, że jakaś staruszka umrze gdzieś w środku nocy. bo na czas ne zostanie jej udzielona medyczna pomoc, co z tego, że miesiącami czeka się na konsultascje chirurgiczne, a latami na wykonanie niektórych operacji.
Człowiek stary ma cicho siedzieć i nie grymasić, najwyżej co, to może sobie….umrzeć, skoro mu na tym świecie, rządzonym przez najlepszą partie pod słońcem nie podoba.

Co prawda pan Szyszko nie będzie już puszczy nam wycinał i zwierzatek nie będzie zabijał, chociaż nie wiadomo jakie to pomysły będzie miał nowy pan minister, jego następca, moze uzna, że tamta koncepcja była słuszna?
A dlaczego nie usunęli na przykład pana Ziobry? ano on im potrzebny jest do robienia zamętu w prokuratorach i w sądach, bo im większy bałagan, im mniej ktos wie, o co chodzi, tym lepiej dla Pisu, który teraz juz całkiem bezkarnie nowe swoje prawa wymyśla.
Ciekawa jestem, co zrobia z Macierewiczem. To bardzo niebezpieczny i mściwy człowiek i może jeszcze wiele zła w Polsce narobić, pomimo, że nie piastuje juz żadnego ważnego stanowiska, przynajmniej teraz, bo kto wie, czy znów tylko go nie schowali na czas wyborów, a potem znów jako niezastąpiony wypłynie na powierzchnię. To też zależy jakie i ile ma haków na Kaczyńskiego i innych „wielkich”.Tylko kto teraz smoleńskie afery poprowadzi? Czy Jarek wreszcie uzna, że to nie był zamach, a wypadek samolotowy? – w to akurat nie wierzę.
Na miejsce Macierewicxa przyszedł Płaszczak, przepraszam, Błaszczak, człek spolegliwy i przy tym na tyle głupi, że wychylać sie nie bedzie i pokornie wszystkie rozkazy Szefa będzie bez mrugnięcia oka wykonywał, nawet te najbardziej bzdurne i szkodliwe dla Poslki.Biedna Polsko, oj biedna jesteś i ratunku dla Ciebie nie widać……… Nawet nowy pan minister od Spraw Zagranicznych nie pomoze w zmianie polskiego wizerunku, tylko tyle, że może będzie  podejmował nieco mniej głupie decyzje i mniej głupoty na forum prawił niż jego poprzednik.

Czyli….wielka zmiana i nic się w praktyce nie zmieniło, pobielili tylko ściany, dziur nie zaklejając. Taki to remont Polsce zafundowali.

Ale kto mądry to widzi, a kto ciemny nadal w łapki z radością klaszcze.
Tylko co musiałoby się  jeszcze  stać, żeby wreszcie te łapki im opadły?????.

Nie jestem optymistką żyjącą  w tak na nowo „odremontowanej” Polsce, ale musimy w niej żyć i dlatego dobrego dnia wszystkim życzę

czego się można nauczyć grając na necie w Wiejskie życie?

 

 

 

 

Ano oszczędności, gospodarności, sztuki przewidywania i gospodarowania „dobytkiem”. Co prawda jest to tylko wirtualne dobro materialne, ale też trzeba nieraz się namęczyć, nagłówkować, żeby…..nie zbankrutować.
Czyli w sumie nie jest to aż taka zła gra, tylko…. trzeba umieć od niej się od czasu do czasu oderwać i przejsć do życia realnego.
Bo w sumie, takie stałe przesiadywanie „na roli” też jest pewnego stopnia uzależnieniem. Ale zdecydowanie wolę taką grę, niz te wszystkie strzelanki, zresztąw takie gry raczej grają tylko dzieci. Dla „ramoli” pozostaje….działkowanie he,  he, he.

A poza tym?  nic ciekawego. Właśnie przeliczam moje całkiem realne  fundusze i stwierdzam, że na wiele tego raczej nie starczy.
No cóż, smutny jest los emeryta, chociaż kiedyś Michnikowski w swoim przeboju opowiadał nam, jak wesołe jest życie staruszka?
No chyba tego z całkowitą sklerozą, bo póki umysł jeszcze jako tako jest klarowny i liczyć człowiek  umie, tak wesoło znów nie jest.

A w Krakowie i podobno nie tylko na południu Polski minusowe temperatury zapanowały.
Nie ma śniegu co prawda, świeci słonko, ale jest niezły niewielki mrozik.
Jejku, a tak daleko jeszcze do wiosny…..
A tu mieszkanie ogrzewać trzeba, a elektryczne ogrzewanie jest tak cholernie drogie…..
Nie mam więc  zdecydowanie dzisiaj za bardzo dobregoi humoru.
Może jutro??? Jutro zawsze jest lepsze, bo …….  jest dopiero jutro 🙂
 Przynajmniej  Wam dzisiaj dzionka życzę

P.S.  A w rządzie zmiany, zmiany, zmiany…Odchodzą stare marionetki, na ich miejsce powołują nowe pacynki, do nowych gęb trzeba będzie sie teraz przyzwyczajac od początku.
Tylko, czy takie „malowanki” zmienią poglądy Unii wobec Polski? Pewnie nie dadzą się nabrać na takie „cuda na kiju”
I tak wiadomo, kto w Polsce rządzi….pan K.

w poniedziałkowy poranek

 

 

 

A jednak moje kostki to niezawodny barometr, kuły, ciągnęły, rwały i…….. rano się obudziłam, a tu na trawniku mojego Parku śnieg leżał.
Przecierałam oczy ze zdumienia, chociaz przecież to nic dziwnego, że o tej porze bywają białe trawniki, drzewa, czy  chodniki.
Taki mamy klimat, jak to mawiała jedna nasza ulubiona, była już pani minister.
Bo dzisiejsi ministrowie o pogodzie nic na wszelki wypadek nie mówią.Zresztą oni są czymś innym zajęci. A ostatnio na etapie jest niszczenie Owsiaka.
Boże, co ci nienawistni ludzie, ha ,ha, niby  katolicy nie wymyślają, żeby stłamsić tego dobrego człowieka.Tylko przyniesie to raczej odwrptny skutek. Podejrzewam, że znów Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy odniesie następny rekord. Mimo, że i TVP od nich sie odwróciło, co nie dziwi, bo przecież BOSS KURSKI nie może pozwolić sobie na to, żeby podlizać sie nikomu innemu niż Wielkiemu Wodzowi J.K, więc niszczy Orkiestrę. To samo dotychczasowo prowadzący finanse PKO BP. który jest na państwowym garnuszku i nie ma innego wyjścia, jak się odwrócić od Owsiaka, czy już ,co jest trudne do zrozumienia dla normalnych ludzi, że nawet placówki dyplomatyczne też będa zmuszone nie pomagać Orkiestrze.
No tak, to się nie mieści w głowach osób normalnych, bo pisowcy do takich raczej nie należą, nie, nie raczej, zdecydowanie!, skoro tak łatwo ulegają tak nikczemnej osobie, jaką jest prezesunio!!
Ale poczekajmy do najbliższej niedzieli, rzeczywistość wszystko zweryfikuje.Tylko niech księża potem nie dziwią się, że tace w niedzielne dni są takie podejrzanie puste. Skoro nie wolno wpłacać na cel szlachetny, jakim jest WOŚP, to po co mamy wpłacać do i tak pełnych kieszeni opasłych księży, czy  jeszcze bardziej opasłych biskupów.????
No, szczególnie dla tego jednego, najuboższego z ubogich księży, który osiadł na tronie w Toruniu nie powinno być żadnych już więcej wpłat, on już wystarczająco od biednych staruszków wycyganił kasy, by opływać w tym swqoim „ubóstwie”
Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy o tym pomyślę. Tak źle to nawet za czasów komuny nie było, słowo daję, jeszcze tamte czasy pamiętam. Co prawda ZOMO biło wtedy ludzi na ulicach pod kościołem, ale czy teraz nie jest  oby gorzej?  Doczekaliśmy sie policji, która używana jest przeciwko narodowi. Wtedy ludzie  przynajmniej  się modlili bo wierzyli, że Kościół im pomaga w codziennym życiu, teraz takiej wiary coraz mniej, a będzie jeszcze bardziej ostro, ludzie nie dają się robić w konia tym, którzy zamiast bronić narodu występują przeciwko niemu.
Dosyć  moich wywnętrzeń na poniedziałek. Poczekam do najbliższej niedzieli, wtedy zobaczymy, czy miałam, czy nie, rację.

Wczoraj  dostałam od Magdy fajny program do nauki języków, do wyboru: angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego. Wystarczy wejścćna tę stronę 

https://www.duolingo.com
/ i zrobić odpowiedni test. Przyznam się, nie wiodło mi się dobrze w tym teście, ale przynajmniej zrobiłam lekką powtórkę z podstaw j. angielskiego. Będe próbowała nadal, bo czasami robiłam tak podstawowe błędy, że głowa boli, na szczęście program zawsze te błędy wyłapywał, podkreślał i pokazywał, w którym miejscu je popełniłam.
Tylko cierpliwy trening czyni z człowieka mistrza 🙂

Życzę przyjemnego poniedziałku i miłego całego tygodnia, już niestety nie świątecznego, a całkiem normalnego i…chyba jednak w zimowej aurze spędzonego

a jak będzie dzisiaj?

 

 

Wczoraj znów miałam kłopoty z publikacją mojego bloga. Zupełnie nie wiem dlaczego, skoro ostatnio stronię, no prawie, ze stronię od polityki?
Co prawda zawsze jakąś polityczną ironię, taki malutki wtyk udaje mi się przemycić, ale nie  sądzę, że to ma wpływ na zamieszczanie, albo niezamieszczanie moich postów.Ale dzisiaj zdecydowanie polityce mówię nie, daję jej oddech.

W końcu udało mi się jakos wczoraj ten wpisu przekazać  na stronę internetową, szkoda by było, gdybym tego nie mogła zrobić, zwłaszcze, że udało mi sie wczoraj uroczy gifs z przezabawnymi wielbłądami zamieścić. Lubię wielbłądy, one zawsze takie niewinne minki robią, ale niestety zachowują się całkiem niekuluralnie. Co prawda nie miałam okazji sama do tego się przekonać, ale wiem z opowiadań, że często podczas swoich wielbłądzich rejsów wypuszczają z „gaźnika” całkiem nieprzyjemne zapachy i dosyć przy tym głośne dźwięki, co może w pewny sensie unieprzyjemniać podróże tymi oakazłaymi zwierzatkami.
Na szczęście nie ma u nas żadnych wielkich pustyń, no moze z wyjątkiem Błędowskiej, czy wysp ruchomych koło Łeby, żeby trzeba w taki własnie sposób podróżować.
A poza tym wydaje mi się, że na dłuższy czas taka podróz może być również i małokomfortowa, bo od siedzenia na wielbłądzich garbach odcisków na tylnej części ciała można się nabawić, a poza tym,, co robić, gdy się ma na przykład tak jak ja lęk wysokości? Jednakna tym zwierzęciu jeżdzi sie raczej na dosyć sporej wysokości, no, na pewno wyżej, niż na poczciwym koniu.

Ale co ja tu o podróżach prawię. Chociaż zrobiąm sobie test- zabawę, w którym wyszło mi, że w roku 2018 będe podróżowała do Cancun w Meksyku.
Ba, nawet mam zabukowany bilet na samolot udający się wprost do Cancun. Dobry żart, ha ha ha.
Tylko……. ja się bouję latac, a i odpowiedniej fortuny na taka eskapadę nie posiadam. A nawet, gdybym jakims cudem wygrała je w Lotka, na pewno w tamte strony bym raczej nie pojechała.  Bo niby po co?? Czyż nie lepiej byłoby dla mnie pojechacćna jakieś sanatoryjne leczenie w Polsce?
I blizej i zdrowiej……Ale to sś tylko takie moje wciaż noworoczne i pobożne życzenia. Po noworoczne, bo precież dopiero minął tydzien nowego roku, ale nim człiek sie obróci, juz będzie myślał o następnym Sylwestrze.

No i co? da sie zrobić wpis bez politycznych rozważąń?Zdecydowanie da, chociaż….ręka mnie  swędzi, by pisać to, o czym myślę z wielka przyznam złością.
Ale dzisiaj jest niedziela, nie można więc psuć sobie i innym humoru.
Miłego niedzielnego odpoczywania

A teraz naciskam napis  publikuj i……………

No to miłego świętowania

 

 

Dzisiaj już przedostatnie święto z okresu Bożego Narodzenia, czyli Święto Objawienia Pańskiego, zwane też Świetem Trzech Króli.
W tym dniu  katolicy biorą udział w uroczystej Mszy św, podczas której zostają poświecone trzy dary, którymi zostało Małe Dzieciątko obdarowane przez trzech Mędrców ze Wschodu : mirrę, kadzidło i złoto.
Po powrocie do domu dawniej (nie wiem, czy ten zwyczaj jeszcze przetrwał) okadzano całe mieszkanie, czy chałupę, wraz z gospodarczymi pomieszczeniami i z domowymi i gospodarskimi zwierzętami, a na drzwiach wypisywano poświęconą kredą  pierwsze litery Trzech Mędrców ze Wschodu :
K (Kacper)+ M (Melchior) + B (Baltazar).
Mój Tata zawsze kultywował ten zwyczaj, 6 stycznia zawsze z moim Tatą obchodziliśmy całe mieszkanie z tlącym się na choince kadzidełkiem i kolędowaliśmy : śpiewaliśmy kolęde „Trzej Królowie Monarchowie, a także „Jakaż to gwiazda świeci na Wschodzie”. A potem Tata stawał na krześle i na górnej części futryny wejściowych drzwi wpisywał K+M+B i  cyfry bieżącego roku.
W obecnej Polsce 6 stycznia odbywają się w wielu miastach Orszaki Trzech Króli, którzy na wielbłądach objeżdżają ku uciesze dzieci i dorosłych ulice i odbywa się wtedy  wspólne kolędowanie wszystkich uczestników.
Od pewnego czasu ten dzień jest dniem wolnym od pracy, z tym, że akurat w tym roku wypada w sobotę, a więc i tak wtedy nie pracuje się, no chyba, że tylko pracują służby specjalne, np szpitale, pogotowie, straż pożarna, czy policja. 
Nawet wielkie sklepy w tym dniu sa pozamykane, ale do tego trzeba sie pomału przyzwyczajać, bo już od marca w prawie wszystkie niedziele markety będą nieczynne, a pracownicy będa mogli sobie odpoczywać i do kościoła biegać, o chłodzie i o głodzie, bo nie zarobia, ale a nuż  może jakiś grosik na tacę ubogim księżom rzucą?
Oj nie wypada dzisiaj nikogo krytykować, więc już zamilknę, pozostawiając wszystkich we własnych rozeznaniach bieżącej w Polsce sytuacji.
Komu się ona podoba, niech się podoba (do czasu), a komu nie, niech w duchu sobie cicho psioczy, własnie cicho, bo podobno będą zatrudniani specjalni donosiciele, którzy za takie denucjatorskie  usługi dla rządu będą sowicie opłacani.
Taki mamy polityczny klimat obecnie!!!!

Nic to, dzisiaj nie zawracamy sobie głowy niepotrzebnymi troskami, cieszmy się i radujmy przy źłóbku wraz z Kacprem, Melchiorem i Baltazarem.

Miłego dnia.

I znów weekend. chociaż nieco inny

 

 

 

 

Pierwszy w tym roku (nie licząc Sylwestra i Nowego Roku), a zarazem i świąteczny, bo jutro do nas zagladną Trzej Królowie Kacper, Melchior i Baltazar. Imię Kacper jest dosyć nawet ostatnio popularne i pewnie wiele Kacperków jutro słodkie całusy wraz z upominkami  od Rodziców otrzymają.
Ciekawa jestem, czy istnieją też w Polsce dzieci o imieniach Melchior, czy Baltazar?
Za to we Włoszech dzieci tej nocy będa oczekiwali prezentów od Befany.

Jest to taki odpowiednik naszego św Mikołaja.



La Befana – wróżka  o wyglądzie wiedźmy, dosyć złośliwa, która w tradycji włoskiej  przynosi dzieciom prezenty w związku z Bożym Marodzeniem . Pełni tę samą rolę, co święty Mikołaj. Dzieci oczekują prezentów od Befany w noc z 5 na 6 stycznia,  w Święto Trzech Króli. Pochodzenie jej imienia ma przypuszczalnie związek z epifanią , czyli aktem objawienia.

Befana jest staruszką z długim, zakrzywionym nosem. Ubrana jest w postrzępione i brudne rzeczy. Głowę ma przewiązaną szalem lub chustką. Lata na miotle, wchodzi do domów przez komin i zostawia w skarpecie prezenty. Dzieci, które chcą się jej przypodobać powinny zostawić na stole przed snem mandarynkę lub pomarańczę, albo kieliszek wina. Dzieciom mówi się, że jeżeli nie będą grzeczne, to wiedźma Befana włoży im do świątecznej skarpety węgiel, popiół, cebulę, lub czosnek.

Legenda głosi, że Trzej Królowie  powiedzieli Befanie o narodzeniu Jezusa, jednak nie zdążyła ona na jego powitanie, ponieważ zgubiła się. Od tego czasu Befana, latając na miotle, zostawia prezenty w każdym domu, w którym mieszka dziecko, na wypadek, gdyby był w nim Jezus.

I jeszcze jedna ciekawostka zwiazana z tym świętem:

Co roku 6 stycznia (dzień wolny od pracy) w Rzymie
 na Plazza Navona  odbywa się święto dla dzieci pod nazwą „Befana” a związane z postacią wróżki. Stawiane są stragany, na których sprzedaje się lalki wiedźmy na miotle, ozdoby świąteczne i skarpety na prezenty, organizuje się zabawy, rozdaje słodycze. Według danych statystycznych w 2005 r. Włosi wydali na prezenty z okazji Befany 750 milionów euro, a średnia wartość prezentów włożonych do jednej skarpety to 68 euro.

No to wybierajcie teraz sami, oed kogo wolicie dostawać prezenty: od św Mikołaja, od Aniołka, Jezuska, czy od Befany???

Co prawda Mikołaj czasami rózgę przynosi, ale tylko naprawdę niegrzecznym dzieciom, ale dostać czosnek, cebulę, czy popiół?? – raczej nie było by to takie miłe, prawda?

Chociaż z drugiej strony….chciałabym jakiś prezent od Befany dzisiaj w nocy dostać, ja tak bardzo lubię otrzymywac prezenty……No, ale skoro św Mikołaj mi nic nie przyniósł, nawet rózgi, tylko Aniołek prezent pod choinka pozostawił (ale pewnie tylko dlatego, że w tym dniu obchodziłam imieniny), teraz i na prezent od Befany też raczej nie mam co liczyć  🙂

Fajnie jest  przypomniec takie okołoświąteczne zwyczaje z innych krajów, niż Polska.
Dla Amerykanów święta rozpoczynają się….indykiem w Dzień Dziękczynienia i jest to dla nich tak ważny dzień, jak dla nas Wigilia, nie raz z bardzo odległych miejsc zjeżdżają wtedy do swoich rodzinnych stron, by z Najbliższymi ten dzień świąteczny miło  spędzić
Za to we Francji bardzo uroczyście obchodza dzień Trzech Króli.
Pamiętam, że gdy w tym czasie akurat byłam razem z Tatą w Paryżu, zostałam na taką  uroczystość z tej okazji zaproszona do pewnej francuskiej rodziny.
Na stole królował wielki placek, na którym była umieszczona papierowa korona. W placku znajdował się jeden migdał, ten kto tego migdała znalazł, ubierał koronę na głowę i przez cały już pozostały wieczór pełnił rolę Króla Wieczoru.
Już nie pamiętam, czy to ja wtedy tę koronę odnalazłam, ale ten wieczór na zawsze pozostał w mojej pamięci, może dlatego, że spędziłam go razem z moim Ukochanym Tatą???

No to życzę Wszystkim przyjemnego piątku i mile spędzonego weekendu

 

Minął dzień….

 

 

….. minęła kolejna środa. Co prawda pierwsza w tym roiku, ale następna już tylko za kilka dni Ulu.
Cieszę się, że jest taki wynalazek jak Messenger, bo dzięki temu dowiedziałam się, że co prawda dostępu do laptopa Ulka długo nie miała, bo ciągle, jak to Ulka, jest zabiegana, ale wiem, że przeczytała wpis.
Ale w końcu i doczekałam się komentarza – dziękuje Uleczku za życzenia i raz jeszcze mówię Ci : niech to będzie wyjatkowo szczęśliwy dla Ciebie rok.

Wczoraj pan premier Morawiecki pojechał z poddańczą wizytą na Węgry. Boże, jak nisko upadliśmy, skoro nasz los zależy od widzimisię Orbana. A ten „przyjaźń” między dwoma bratankami wyraźnie traktuje instrumentalnie. Wystarczy przypomnieć sobie jego lobby w słynnym już głosowaniu 27:1, wtedy Orban wypiął się na Kaczyńskiego, chociaż całkiem co innego mu obiecał, widocznie uznał, że jednak więcej opłaca mu się trzymać sztamę ze Zjednoczoną Europą, niż z jakimś peryferyjnym krajem, jakim pozostaje   niestety teraz  Polska. Obawiam się, że gdy znów Orban uświadomi sobie ten fakt, że Polska niewiele (niestety) znaczy w Europie, nie warto ją popierać i znów się tyłem do nas odwróci. Wcale by mnie to nie zdziwiło, bo jednak może jest on nieco wywrotowy, ale przy tym, bardziej pragmatyczny niż Kaczyński. Zresztą sposób traktowania wczoraj przez Orbana naszego premiera wyraźnie pokazywał, że losy Polski zależą tylko od jego widzimisię, będzie chciał – poprze, a gdy nie będzie w tym widział swojego europejskiego interesu, znów pokaże nam środkowy palec.
Jak więc można na takim człowieku polegać? Strasznie krótkowzroczna jest obecna polska polityka, zero jakielkolwiek dyplomacji.
Podobno wstaliśmy z kolan, bo powiedzieliśmy Europie NIE, ale za to klęczymy przed Orbanem, a to łączy się z tym, że wkrótce będziemy klęczeć przed Putinem, który jest zresztą Orbana przyjacielem.
A wiadomo bliższa sercu koszula…prawda???

Poza tum juz rozpoczęła sie nagonka na WOŚP. Wstyd dla Polski, olbrzymi wstyd, że tak piękną i szlachetną  akcję, jaką jest wspieranie dzieci i osób starszych można tak bez pardonu, bez żadnego powodu zgnoić. Nie dość, że i wojsko i policja dostali zakaz współpracy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, taki zakaz został też wystosowany do naszych placówek dyplomatycznych w innych krajach. Tak wiec każda polska  ambasada musi zamknąć drzwi przed tymi, którzy będa chcieli pomóc Polakom, nie śmieszne to? Tragiczne wręcz, PIS pokazuje tym swoje niziny umysłowe. Ciekawe, że  oni mają się za katolików, a jednym z przykazań jest pomoc innym.N o, oni co prawda pomagają, ale komu? wkładają pieniadze do kasy bogatego Rydzyka, opłacając sie tym  ciągle za poparcie ich w wyborach.
Kto mądry pcha kasę tam, gdzie jest jej i tak sporo i kto wykoprzystuje ją tylko dla siebie, a nie z pożytkiem  dla innych, bo jestem pewna, że ten cały ośrodek, który Rydzyk w Toruniu buduje, nie będzie nieodpłatnie dostępny, trzeba będzie bogaczowi sporo zapłacić, by w termie, zbudowanej za nasze pieniadze, sie zamoczyc.
No, chyba jednak nie rozumiem słowa KATOLIK? a Wy to rozumiecie???
Dziwi mnie też fakt, że ten cały katolicki ciemny lud, który na codzień do kościoła lata, zdrowaśki i rózaniec odmawia, pozwalają na takie pisie szubractwa, ba, nawet ich popierają.  Kto ich religii w szkole uczył??Tam pisze wyraźnie: Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną, a oni mają aż dwóch bożków Kaczynskich, pisze też kochaj bliźniego jak siebie samego, a nie chcą pomóc biednym chorym  dzieciakom i seniorom, czy to jest normalne?
Chyba rzeczywiście jakiś diabeł z czarnym ogonem omiótł ich umysły, skoro w zło wierzą, zło popierają i zło czynią i co najważniejsze, sieja zgorszenie, skoro czynia to w imie Boga.
Nie wierzę, że żaden z pisowców, żaden z ich wyznawców nie był nigdy w szpitalu, w którym na sprzeęach umieszczone jest serduszko, żeby nie rozumieli, skąd to serduszko tam sie wzięło.
A co będzie, gdy sami, lub ich najbliżsi będą z takich sprzętów z serduszkiem musieli skorzystać, czy też wtedy powiedzą NIE????????
Gdyby mieli honor, to pewnie by tak powiedzieli, ale ludzie bez sumienia honoru nie mają.
I nie życzę im, żeby doznali takiej potrzeby, bo źle nie mogę nokomu życzyć, życzę tylko, żeby wreszcie  z m ą d r z ę l i !!!

Dzsiaj rano obudziłam się wyjątkowo bardzo wcześnie, bo przed godzina szóstą. Trzeba przyznać, że długo jeszcze rano jest  ciemno, dopiero po godzinie siódmej zaczęło sie rozjasniać. Ale jeszcze troszkę i o szóstej rano powita nas słonko i wesoły świergot ptaszków.
Dzisiaj nie wiadomo, czy słonko zagości na naszym niebie, ale zapowiada się raczej na pogodny dzionek, czego Wszystkim z serca życzę.

środa w noworocznym nastroju

Uleczko Kochana!!!!

Ponieważ jest to pierwsza środa w 2018 roku, a ja nadal tkwię w noworocznym nastroju, dlatego dzisiaj, prócz róży, zapraszam Cię na lampkę pysznego szampana, aby wspólnie wypić za samo szczęście, zdrowie i pomyślnośc w tym nowym 2018 już roku.
Mam nadzieję, że i Ciebie jeszcze szarość roku nie dopadła, gdzieś tam w środku serca wciąż u Ciebie jeszcze bal sylwestrowy  trwa.

Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale
niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale…..

A własściwie to czemu mają nas nie zaprosić? A nawet, gdyby tak się stało, to w tym roku juz napewnop Uleczko Cię przypilnuję i razem zabalujemy na Krakowskim Rynku.
Ale póki się Ulu spotkamy, pewnie minie troszke dni, więc teraz już na te najbliższe i nieco dalsze godziny  wszystkiego najlepszego Ci życzę.
Niech nasz Przyjaźń nadal trwa i niech  gdzieś tam w tych różnych zawiłościach życia się nie zawieruszy.

Co mnie dzisiaj najbardziej porusza?Ano reforma, a raczej nie reforma Służby Zdrowia.
Rację ma Maciek, że powinni zmienić tę nieszcześną nazwę na Ochrona zdrowia. Służba? jaka służba, jeżeli zmieni nazwę, stanie się prawdopodobnie inne podejście do problemu, zarówno przez rządzących, jak i przez potencjalnych pacjentów. Służba, to znaczy, że jestem ślepo posłuszna rozkazom, bez uwzględnienia własnych czynników, chociażby poziomu własnego zdrowia. Na tej słuzebności bazuje właśnie nasz minister zdrowia pan Radziwił, który oburzony jest tym, że lekarze nie chcą podejmować dodatkowej pracy, co jest niezgodne z tym, co ślubowali. Bzdura, nie ślubowali wcale, że nieporządnie wypoczęci, wyspani staną przy stole operacyjnym i przeprowadzą kolejna n-tą operację, narażając tym nie tylko siebie, ale i operowanego pacjenta, bo jaka moze być dokładność, i precyzja przepracowanego człowieka, dla którego marzeniem jest położyć się teraz do łóżka i porzadnie wyspać????
Tego jakoś pan minister nie rozumie, pewnie, skoro teraz siedzi za biurkiem, a kiedyś był kierownikiem przychodnim i to nie on charował przez cały dzień i połowę nocy przy chorym pacjencie.
Fakt, płaca lekarzy jest tak niska, na przykład w porównaniu z ich  zachodnimi kolegami. Ale co tu mówić, prosty przykład, przyjdzie robotnik do Ciebie do domu, żeby przetkac ci klozet, wannę, czy poprawic odlatujace kafelki i już 200 – 300 zł nie ma. A jaka to odpowiedzialność w porównaniu z lekarzem, który musi podjąć odpowiednia decyzję, aby nie zaszkodzić drugiemu człowiekowi i za to dostaje godzinową wypłatę conajmniej o połowę niższą, noż owy robotnik.
Nie mam nic naprzeciw pracy robotnika, każdy powinien zarobić, ale jednak jakieś priorytety w zawodach powinny być. Zwłaszcza, że lekarz poświęca na studia 6 lat, potem jeszcze robi specjalizację, uczęszcą na różne konferencje i sam jeszcze w międzyczasie musi się dokształcać, by być na bieżąco z medycznym trendem.
A grozi nam w tym roku całkowita już medyczna zapaść. Już zaczynają zamykać niektóre oddziały, nawet likwidują szpitale, a ostatni pomysł to likwidacja  świątecznej opieki medycznej, co oznacza, że jeżeli ktoś w nocy zachoruje, będzie musiał poczekac do rana, albo…… będzie musiał umrzeć.
A co ze świętami, które trwają 2-3 dni? Jeżeli to będzie zapalenie płuc, czy ból brzucha, już  zaczyna być to kłopotem, a jeżeli to będzie na przykład zawał serca, wylew krwi do mózgu, albo i ostre zapalenie otrzewnej z koniecznościa natychmiastowej interwencji to…….no własnie, co wtedy?
Wiem, że fundusze są niestety na służbę zdrowia ograniczone, ale niestety rząd wydaje spora część funduszy na rzeczy całkiem mniej potrzebne, chociażby fundacje pana Rydzyka, na które idą niesamowite wręcz  pieniądze, kosztem własnie ograniczeń dla służby zdrowia.
Więc wracając do mojej pierwszej myśli: gdyby zmienić nazwę na Ochrone Zdrowia i podejsć do tego tematu tak, jak powinna prawdziwa ochrona (a nie służba) wyglądać? Już ograniczono fundusze na osoby starsze, czyli dostaniesz emeryturę przez kilka miesiecy i z grzecznosci dla rządu i innych suwerenów powinieneś umrzeć, by nie zabierać komuś funduszy, które płaci na twoje życie. Nie ważne, że ty też całe życie takie fundusze spłacałeś, jeżelki jeszcze ich nie wykorzystałeś na pewno znajdzie się ktoś, kto te twoje fundusze zagospodaruje.
Nie wiem, czy obecny rząd (raczej na pewno nie), ani następny upora się z tym medycznym problemem, bo jest to sprawa tak już bardzo zaszła, że trudno jest do odkręcenia, a jeżeli w dodatku dzisiejszy minister w tak lekceważący wprost sposób do sprawy podchodzi….czarno to widzę.

Hm, a dzisiaj nie powinnam czerni widzieć, bo za oknem słonko świeci  i jest całkiem wesoło. Chociaż tyle jakiejś nadziei nam pozostało.
No to miłej środy    

wszystko wraca do normalności

 

Jeszcze przed nami tylko Święto Trzech Króli i…….. właściwie czas świąteczny już się kończy. Zwyczajowo kolęduje się jeszcze w Polsce do 2 lutego, ale to jest tylko taki polski zwyczaj, na zachodzie raczej nie kultywowany.
Za to prawosławie pomału przygotowuje się do Świąt Bożego Narodzenia, Wigilia wypada u nich, zgodnie z kalendarzem juliańskim, 6 stycznia, czyli w nasze Święto Trzech Króli, potem jeszcze mają 3 dni świąteczne, czyli nieco dłuzej od nas, dla podkreślenia ważności Trójcy Świętej w dziele Objawienia. Wigilia u nich wygląda całkiem podobnie, jak w Kościele Katolickim, są modły, potem uczta wigilijna, z tym, że łamią się nie opłatkiem, a prosforą (specjalnie wypiekanym  przaśnym chlebem)
Prosfora (z greckiego: ofiara) to chleb używany w Kościele wschodnim do konsekracji i komunii. z

Współczesna prosfora ma kształt małych, jasnych, mieszczących się w dłoni krążków, podobnych do malutkich chlebków. Składa się z dwóch kawałków. Mniejszy krążek, nakładany na większy, jest ozdabiany pieczątką, najczęściej w kształcie krzyża, choć wyjątkowo mogą pojawiać się na nim inne znaki,oznaczające święte miejsca lub świętych.
Na wigilijnym stole pojawia się karp w galarecie, kapusta z grzybami, barszcz z uszkami i oczywiście kutia. Jest też oczywiście sianko pod obrusem, jedno wolne nakrycie dla zabłądzonego wędrowca i ubrana choinka.
W Prawosławiu nie ma Pasterki, są modły tak zwane Wiewczernice, podczas których wierni modlą sie śpiewajac Chystus rożdajestja, a zamiast żłobka wierni adorują Ikonę Bożego Narodzenia, w której zawarta jest cała historia nicy rodziny i znajomi odwiedzają sie w domach, a kolednicy z gwiazdą wyruszają z kolędami.

Pierwszego dnia świąt obchodzi się narodzenie Jezusa w Betlejem, a w cerkwiach odprawiana jest liturgia św. Bazylego Wielkiego. Drugiego czci się Najświętszą Marię Pannę, która narodzinami Dzieciątka połączyła ze sobą Niebo i Ziemię. Trzeciego dnia wspomina się pierwszego męczennika, świętego Stefana, który oddał życie za Chrystusa narodzonego w Betlejem i zmartwychwstałego. Drugiego i trzeciego dnia świąt w cerkwiach odprawia się liturgię św. Jana Złotoustego.
 Duchowe bogactwo Świąt Bozego Narodzenia wygląda  więc podobne, jak i u nas i może tylko bardziej dokładniej do niego się przygotowują.

Ale co tam będziemy naprzód 3 dni wyskakiwać, przyjdzie i pora na ich i nasz świętowanie.
Dzisiaj mamy już nową codzienność, wciaż w starej politycznej oprawie i co najgorsze, nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie mogło cokolwiek się na lepsze zmienić.
Ale powtarzam to, co pisałam w roku zeszłym : nadzieja, zawsze trzeba mieć nadzieję i….cierpliwość.

Nowy Rok nas zaskakuje wspaniałą słoneczną pogodą, tak było wczoraj, tak jest i dzisiaj.
No to teraz tylko czekamy na te dłuższe dni, bo podobno na nowy rok dnia przybywa na barani skok.
Co prawda nie wiem, jak ten baran skacze, raczej nie daleko, ani nie wysoko, ale podobno najpierw wydłużą nam się popołudnia, potem i poranki będa wcześniej jaśniejsze i wtedy już będziemy mogli marzyć o wiośnie i ….o Świętach Wielkanocnych.
W tym roku będa one bardzo szybko, bo już 1 kwietnia (to nie proma aprilis), a to oznacza, że karnawał w tym roku będzie bardzo krótki.
Szkoda, tak chętnie bym sobie pobalowała 🙂

Życzę przyjemnego drugiego dnia miesiąca stycznia, wciąż nie mogę jeszcze uwierzyć, że mamy już 2018 rok



to co? mamy Nowy Rok !!!!

   

 

Moi Kochani!

Życzę wszelakiej pomyślności i dobra wszelkiego, miłości, przyjaźni, czułości i…. pieniędzy troszkke też, nie za wiele, żebyście mi się nie rozbusumanili w tym Nowym Roku, ale one też są do życia (niestety) potrzebne. 
Ale najważniejsze, żebyśmy wszyscy zdrowi byli, bo zdrowie to jest skarb niedościgniony, nieodzowny i niczym zastąpić się go nie da.
A ja mam jeszcze jedno malutkie, ale jakze wymowne życzenie, żeby rok 2018 upłynął bez dobrej zmiany i bez Pisu.
Wolno mi? wolno, bo takie jest moje pobożne życzenie, które wypowiedziałam sobie o północy.
Popatrzcie na tego bobaska po prawej, czyż nie napawa nas on swoim optymizmem?
I tego optymizmu na wszystkie 365 dni (i nocy też) Wam dzisiaj życzę, czarodziejską swoją mocą (??) wspierając.

A jak mi minął Sylwester? Dziękuję, całkiem nudno. Sama sobie siedziałam w pokoju, na co znów nie narzekałam, ale w telewizji straszna bryndza była.
Przez chwilę popatrzyłam na te 3 Sylwestry prowadzone przez TV w Zakopanym (TVP1), w Katowicach (Polsat) i w TVN (Warszawa) i wcale im nie zazdrościłam. Stać w zimnym tłumie, w huku, całkiem mnie to nie bawi, szczególnie, że znów tak rewelacyjnego programu wcale nie pokazywali.
Tuż przed północą owszem, przełączyłam program na Warszawę (byle nie TVP, byle nie TVP), żeby północy nie przegapoić i wytpiłam toast za Nowy rok moim ulubionym ajerkoniakiem, potem chwilkę jeszcze posiedziałam, ale juzżniedługo i poszłam grzecznie lulu. WRESZCIE!!!!

Wszak jdzisiaj jest  co prawda świateczny, ale już prawie normalny, nie zabawowy dzień.
A oczywiście o północy ściskałam w ręku kasiorę. Tego nauczył mnie mój Tata, żeby o północy w Sylwestra mieć przy sobie pieniądze, wtedy nie zabraknie ich przez cały rok.
Za to  poranne przebudzenie miłam normalne, bez kaca i bez bólu nóg, Mogę się tylko cieszyć, że wstał nowy dzien, a że jestem o rok starsza, niz wczoraj? Nie szkodzi, przecież nie tylko ja 🙂