Nareszcie kotek już powrócił wczoraj do swojego domeczku
Nareszcie dla kotka, bo mi jest smutno, bardzo smutno.
Nie miał mnie kto dzisiaj rano przywitać przeciagłym MIAUUUUU, fajnie, że juz wstałaś, a teraz szybko idziemy do kuchni, bo jestem bardzo, ale to bardzo głodny kotek, wszak przecież całą noc nic nie jadłem.
To były całkiem miłe dwa tygodnie.
No przyznam, pierwsze dni były cięzkie i dla mnie i chyba jeszcze bardziej dla kotka.
Bardzo się buntował, że jest w nowym miejscu, że nie ma koło niego ukochanej Diany, kochanego Ksawra, na to, że jest natomiast jakaś obca baba, która usiłuje kotka przekonać, że nie będzie mu tak źle. Oj, nie dowierzał na poczatku kotek, nie dowierzał i wszystkie swoje frustracje na oną babę wylewał. Uciekał, fuczał, nie chciał nawet za bardzo się bawić. Jedynym pocieszeniem było to, że jadł, że bunt nie był na tyle silny, żeby odnmówić jedzenia i picia.
Ale wcale, ale to wcale na nowym miejscu mu się nie podobało, co wyraźnie dawał mi do zrozumienia. Tęsknił za swoimi i …płakał żałośnie.
Musiałam wykazać sporo cierpliwości, żeby kotek jednak poczuł się przynajmniej troszkę lepiej, troszkę bezpiezniej. I udało mi się to w końcu.
Nic na siłę, kotek sam musiał dojść do wniosku, że nie ma innego sposobu, jak przyzwyczaić się do nowych warunków.
Chyba też zaczął się przekonywac, że ta obca baba może nie jest aż taka zła, nie krzyczy, jeść daje i przemawia łagodnie do kotka.
A niech będzie, co ma być, postanowił kotek i w końcu po paru dniach wskoczył na ramię swojej przejściowej właścicielki.
I od tego czasu rozpoczęła się sztama pomiędzy mną a kotkiem, a potem nawet kotek wyrażał coraz wyraźniej, coraz pewniej swoja sympattię do mnie.
Dalej starałam się być wyrozumiała na kocie psoty i może tylko ten wywrócony telewizor troszkę mnie z równowagi wyprowadził, ale kociak starał się być tak miły, że szybko mu wybaczyłam. Tylko na wszelki wypadek nie pozwoliłam mu już po komodzie, na której stał telewizor łazić. Kotek świetnie to zrozumiał, co prawda kilkakrotnie jeszcze próbował wspiąć się na komodę, ale na moje psik świetnie reagował, wiedział, że mu tam siedzieć po prostu nie wolnoo, więc z niej szybciutko złaził.
Nie wiem, na ile kotek rozumiał co do niego mówię, ale mu tłumaczyłam, że nie zostanie u mnie na zawsze, że jego pan po niego powróci i znów będzie w swoim domku mógł zamieszkać.
Kotek rozumnie na mnie patrzył i cierpliwie czekał.
No i wczoraj późnym popołudniem Ksawer zapukał do drzwi. Bonzi odrazu go rozpoznał, ale było czułe witanie ze swoim panem, potem kotek przyszedł do mnie, położył mi łapy na kolanachj, jakby chciał powiedzieć, no to cześć, wracam do domu i podszedł pod wyjściowe drzwi.
Nie tak szybko kotku, powiedziałam, jeszcze muszę chwilkę sobie z Ksawrem porozmawiać, więc kotek przyszedł na kanapę koło mnie i się położył, lekko drzemiąc, ale na wszelki wypadek był czujny, co chwilę otwierał jedno oko i sprawdzał, czy już jego pan nie jest gotowy do wyjścia. Bo a nuż zapomniałby o kotku i co wtedy by było???
Nadeszła wreszcie chwila rozstania, kotek zapakowany został do transportera, co wcale mu sie nie podobało, ale cóż, znów musiał sie pogodzić z tym kocim losem i sobie poszli.
I tak się skończyła historia pobytu przemiłego kotka Bonzaja, pseudo Bandziorek, pseudo Łobuz w domu Ciotki Ewy.
A ja zostałam sama w jakże nagle pustym mieszkaniu.
Teraz to ja będe musiała dostosować się do zmian, Taka jest kolej rzeczy.
Ale mam takie przeczucie, że to nie była ostatnia wizyta Bandziorka u mnie.
Ciąg dalszy kiedyś tam nastąpi…… w bliższej, lub dalszej przyszłości.
Jednak życie nadal się toczy. I jest ono coraz bardziej pogodne, słoneczne i cieplejsze.
Już mnie mrróz w domu nie straszy, luż białość śniegu nie poraża moich oczów. Co ptrawda jeszc za daleko do koloru zielonego za oknem, jeszcze drzewa puste, ale….czuć, że już ONA nadchodzi – WIOSNA.
I niech tak się stanie!! Byle prędzej, byle już…….
Dzisiaj Dzień Kobiet. A więc Wszystkim Kobietom życzę samych szczęśliwych i wesołych chwil w życiu, bez zmartwień i bez łeż, pełnych miłości i uśmiechów.
A tak w ogóle to miłego czwartlu Wszystkim życzę

