Dopiero co chwaliłam Orange a tu…mam same kłopoyt. Od trzech dni jakieś cuda – dziwy dzieją się z moim łączem internetowym. Tak mniej więcej do godziny 20 – 20.30 działa on bez żadnego zarzutu, a po tej godzinie nagle mi net siada. Tak, siada, nie mogę na stacjonarnym kompie otworzyć żadnej strony, pomimo, że wskażnik pokazuje mi, że sygnał jest i do komputera dochodzi, a pomiar predkości, wykonany na laptopie, pokazuje normę. Dziwne, bo właśnie na laptopie wtedy łącze WiFi działa prawie bez zarzutu, chociaż…nie mogę oglądnąc porzadnie filmów, bo są przerwy, po prostu co chwile miedli i film na chwilę się zatrzymuje.
Do czterech liter takie ogladanie filmu, bo tylko się denerwuję. I co jest dziwne, najpierw wczoraj na laptopie oglądałam z VOD-u serial Na sygnale i nie miałam żadnych kłopotów, a potem,gdy puściłam sobie na tym samym Vodzie Serial Na dobre i na złe zaczęły się własnie te przerwy.
Zupełnie, jakby jakiś czarny diabeł siedział na moim łączu i machał ogonem raz w te, raz w druga stronę, włączając i wyłaczając sygnał internetowy.
No nie,dzieją sie jakieś cuda- niewidy? – sami osądźcie. Oczywiście interweniowałam w Orangu już kolejny raz i…nikt nie umie mi dać żadnej odpowiedzi, dlaczego tak sie dzieje. Dzisiaj rano też interweniowałam, bo już wiem, co czekać mnie będzie wieczorem i okazało się, że moja interwencja jest jużzgłoszona do techników, którzy mają tę sprawę rozwiązać. Tylko czy im się to uda??? Podobne kłopoty już jakiś czas temu miałam, wtedy podobno technicy poprawiali jakies kable i wtedy sygnał powrócił na jakieś dwa, trzy tygodnie. Do kitu, czy to oznacza, że nawet gdy mi znów naprawią to łacze za kilka dni, tygodni, miesięcy zmów zaczna się podobne kłopoty?
Pytałam też panią z Orangu o tę ofertę, którą kiedyś reklamowali ulotkami w naszej kamienicy, chodzi mianowicie o światłowód, ale nie dostałam żadnej precyzyjnej odpowiedzi, po prostu są to tylko takie projekty, a kiedy i czy będą one w zycie wprowadzone…..nie wiadomo jeszcze.
Za to pani konsultantka ofiarowywała mi jakieś zmiany zwiazane z przedłuzeniem umowy, ale zdecydowanie jej odpowiedziałam, że jeszcze sie zastanowię, czy chcę tę umowę przedłużyć, skoro ostatnio z nią mam tyle kłopotów. Nie wiedziała, co ma mi na to odpowiedzieć, poprosiła, żebym jeszcze uzbroiła się w cierpliwość i poczekała na konsultację z technikiem. No to czekam, kiedy się odezwą i co ewemtualnie z tym łączem Zrobią.
Ale muszę zasugerować, że być może jest top wina dekodera od WiFi, może jego wymiana poprawi usługę? Zobaczymy.
Na razie czuję, ze wszystko przeciwko mnie się obróciło, bo antena na dachu nadal nie działa. Dostałam co prawda wiadomość. żę w sobotę przyjdzie pan od anteny i spróbuje wymienić w niej zepsutą część urządzenia antenowego, ale czy to wystarczy?
A poza tym akurat w sobotę zapowiadają w Krakowie ogromne śniezyce, więc to może być przeszkodą w wejściu na dach, gdzie znajduje się antena i znów naprawa awarii będzie przeniesiona ….aż do wiosny???
Biednemu to zawsze wiatr w oczy. No mówię: jakiś czarny siedzi nad moim domem i ogonem macha. To moze pora by jakieś egzorcyzmy odprawiać????
Abra – kadabra. idź czorcie precz.
Ale takich egzorcyzmów musiałabym więcej trochę odprawiać, bo … no dobra, polityka, polityka, zmów daje nam popalić.
Pełniący obowiązki prezydenta ostatnio porównywał Unie Europejską do zaborów,, pod którymi Polska tyle lat cierpiała.
Przedtem wszystkie dobra zabierał nam zaborca, teraz zabiera je ta nieznośna Unia – twierdził. Biedny Polak pracuje, haruje, aby tym pasibrzuchom w Uni dobrze sie działo.
Nie wiem, czy mądry jest ten nasz pełniący obowiązki prezydenta, przecież to podobno człowiek wykształcony, więc teoretycznie powinien wiedzieć co mówi. Teoretycznie…….
A ponieważ zawsze mówi to, na co mu Jarosław pozwala, więc ja odczułam to jako pierwszy krol do przekonywania Polaków do wyjścia z Unii.
Tylko ten durny człowiek nie zdaje sobie sprawy, że wtedy pójdziemy dobrowolnie wprost w objęcia Putina? I nie będzie wtedy zmiłuj się, nikt nam nie pomoże.
Unia jest zła. NATO też, o USA już nie wspomnę, ani o Niemcacj i o nieokrzesanych Francuzach, których musieliśmy nauczyć jeść widelcem.
Skaranie Boskie, dokąd my pędzimy? Dobrowolnie idziemy na rzeź????
Oj nie mam ostatnimi czasy jakiegoś wewnętrznego spokoku, ciągle muszę się czymś denerwować.
Najlepiej by było, żebym zażyła jakąś tabletkę i przespała te wszystkie złe dni, tylko jaka jest szansa na to, że poprawa szybko nastąpi?
Antenę może naprawią, internet też mi włączą, ale na poprawę polityczną raczej narazie nie ma co liczyć, chociaż……. ludziom coraz bardziej zaczynają się niepodobać wszystkie pisie przekrety, chociazby te niebotyczne nagrody, którymi się obdawrowują, zresztą i inne przekrety też pomału na wierzch wychodza, więc moiże jednak……Ale nie wysuwajmy zbyt pochopnie pozytywnych wniosków.
Sytuacja jak wrzód musi dojrzeć, by potem z hukiem mogła pęknąć..
A my pomału przygotowujmy sie do weekendu. Przed nami następny atak zimy i następna niepracująca niedziela.
Chyba pomału do tych wolnych niedziel będziemy musieli przyzwyczajać jednak…..
Dobrego czwartku
