Co ja by, bez niego zrobiła.
Przesiedział o przepraszam, przepracował ten człowiek u mnie wczoraj całą prawie dniówkę, ponad 5 godzin czyścił mój komputer, który zaśmieciłam do imentu, dlatego się wieszał i blokował net.Sporo, naprawdę sporo przy nim się napracował, ale dzięki temu mój komp i net i wszystkie strony działają bez zarzutu.
Nawet język w wordzie przestawił mi na polski, tak więc teraz będzie łatwiej pisać mój blog, bo teraz nie są podświetlane wszystkie wyrazy, tylko te błędnie napisane, więc teraz będę mogła je poprawiać automatycznie, a nie jak ostatnio ręcznie i tak pozostawiając mnóstwo błędów, za które przepraszam.
Ale uprzedzam: na pewno jakieś błędy pozostaną, no cóż, nie mam zatrudnionej perfekcyjnej korektorki 🙂
No i załatwił mi jeszcze jedna rzecz, mianowicie mam podłączony komputer do ekranu telewizyjnego i teraz będę sobie spokojnie mogła z łóżka oglądać moja ukochaną Rodzinę Zastępczą nie na małym ekraniku, ale na porządnym, dużym Ale frajda!!!Teraz tyko musze poczekać, aż przyjdzie pan Jerzy od antent i szczęście moje obejmie pełnię.
Tak mało i cieszy, tak dużo i cieszy!!!
Tylko nie potrzebnie chyba obsobaczyłam ten nieszczęsny Orange, nie ich w sumie była wina, ale ciekawe, że jednak do winy się przyznali, twierdząc, że błędy usunęli. Więc może nie do końca tak niepotrzebnie?
A zresztą pomstowałam na nich tylko w domowym zaciszu, tak więc nie słyszeli, jakimi epitetami ich obdzieliłam. I tak niech zostanie, lepiej dla nich.
Bo czasami w tym pomstowaniu bywam nieobliczalna. Oczywiście to dotyczy tylko innych. a nie Pisu, bo …….ale to już całkiem inna sprawa.
Wczoraj Ksawer przeprowadzał sprawdzian, czy aby nie zmieniłam swojego stanowiska i jednak nie zdecydowałabym się na posiadanie na kotka
Raczej nie, bo jednak wolę moje meble i kwiatki w całości, nich w żałosnych szczątkach, a poza tym nawet jeżeli, jak to mi sugerował Ksawery mogłabym kupić kotkowi zamykaną kuwetę. żeby nie roznosił żwirku, trzeszczącego pod nogami potem w każdej części mieszkania, bo jednak, co tu mówić, na moich papuciach i na kocich łapkach łatwo go przenosić, to co bym miała z kotkiem zrobić, gdybym na przykład chciała pojechać do sanatorium, no co???
Może i troszeczkę się w pewnym sensie łamię, ale nie, zdecydowanie nie dojrzałam jeszcze do decyzji, żebym została właścicielką kota i pewno nią jednak nie zostanę. A zresztą, skąd mam mieć pewność, że taki kotek, czy kotka byłyby takie słodziutkie i kochane jak Bandziorek?????
BANDZIOREK JEST TYLKO JEDEN I NIEPOWTARZALNY!!!!! I trochę za nim jednak tęsknię…..
No i znów nastała nam zima. A miało już być tak pięknie, wiosennie, wszak do tej kalendarzowej wiosny pozostało nam tylko 3 dni, a tui masz. śnieżna zawierucha za oknem, chodniki śliskie, parkowe drzewa pokryte śnieżną pierzynką. No nie wielką, ale zawsze, są w każdym bądź razie w tym nieszczęsnym dla mojego oka białym kolorze…… O najgorsze jest to, że przez kilka najbliższych dni tak własnie nadal będzie. No to jak tu o wiośnie pisać? Chyba tylko poetom by się to udało:
choć na dworze biało, mroźnie
choć w kominku ogień bucha
myśl o wiośnie już ostrożnie
w serca wlewa wiosny ducha
idź już zimo precz do morza
minęło twe królowanie
słonko, rozjaśnij przestworza
wiosna niechaj nam nastanie
No nawet mi się udało wierszem zimę pożegnać, tylko czy ona mnie posłucha?
Więc mimo zimowej pogody przesyłam Wam cieplutkie sobotnie pozdrowienia.
Byle do wiosny!!!!!!
