Obiecanki, cacanki…..

…. a głupiemu radość.
Co prawda pan od anteny obiecał, że przyjdzie w sobotę, tylko, że nie powiedział w którą sobotę.
Czy naprawdę jestem taka naiwna, że jeszcze ludziom wierzę?
Właściwie z założeniom fachowcom nie powinno się wierzyć i już.
Moja ś.p. Ukochana Ciocia Irena zawsze mi mawiała: umiesz liczyć? licz tylko na siebie.
I coś w tym prawdy jest.
Tak więc nadal nie mam swoich ulubionych programów TV i jestem zmuszona byłam ciągle te same powtórki na TVP Seriale.
Pewnie, mogłabym nic nie oglądać, tylko tak cicho byłoby wtedy w mieszkaniu…..
Co prawda alternatywą mogłoby być radio, ale wtedy nikt by mi po ekranie nie biegał.
Więc narzekam cicho w duchu (postanowiłam ograniczać swoje pomstujące na innych myśli) i…czekam, nie wiadomo na co.
E, tam, wiadomo, ja czekam na wiosnę!!
Właściwie całe nasze życie to tylko jedno wielkie oczekiwanie na……
A na końcu…przychodzi śmierć.No, ale nie tragizujmy, wszak dzisiaj mamy niedzielę.
Właśnie przeczytałam wczoraj, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu słowa krakowskiego  arcybiskupa  Marka Jędraszewskiego, któremu nie spodobały się słowa księdza profesora Edwarda Stańka, potępiającego politykę naszego papieża i życząc mu przy tym śmierci.
Trochę zdziwiły mnie co prawda słowa księdza profesora Stańka, albowiem wielokrotnie słuchałam, będąc w kościele Sióstr Felicjanek jego kazania i zawsze byłam nimi zachwycona. To rzeczywiście bardzo mądry ksiądz, dlatego jego ostatnia homilia, przyznam, była dla mnie szokiem. Nie spodziewałam się, że stać go na tak  bardzo ostrą krytykę Ojca świętego. Ostra i chyba niezasłużoną, bo jednak poglądy Ojca Franciszka są bardzo podobne do moich i wyrażają pełną chrześcijańską troskę o swoich wiernych.
Zdziwiło mnie też potępienie słów Księdza profesora przez naszego krakowskiego arcybiskupa, który według mojego rozeznania jest akurat bardzo pro-pisowski, a może jednak nie do końca?? Jednak postanowił nie wyciągać konsekwencji wobec księdza Stańka, więc z jednej strony gani , z drugiej popiera?
Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek? o to ma być przewodnik duchowy naszej diecezji? 
Więc co to wszystko oznacza? Ano pokazuje to wielki rozłam, jaki wystąpił w naszym polskim kościele  w ostatnim czasie.
Część Kościoła jest pro papieska, ale niestety duża część polskiego Kościoła jest pro – Rydzykowa, nie tylko go  popiera, ale wyraźnie broni jego idei, jakże dalekiej od  tej prawdziwej, głoszonej w Ewangelii.
Ale każde słowa można wytłumaczyć przecież na swój własny, jakże partykularny użytek. Bo niestety, podczas gdy Papież pochwala ubóstwo i umartwianie księży, wszak sami wybrali taką drogę i na nią się zgadzali, drugiej stronie wyraźnie bliższe jest doraźne życie w bogactwie i w braku empatii dla bliźnich, a szczególnie tych, którymi powinni się opiekować, czyli dla wiernych.
Bardzo,  bardzo to smutne, bo takie materialistycznie podejście do wiary (a czy to  naprawdę można nazwać wiarą??) odciąga większość ludzi od tego prawdziwego Kościoła, w którym Bóg jest sędzią naprawdę sprawiedliwym i nie pozwala się innym ani nadmiernie bogacić, zwłaszcza kosztem tych biedniejszych, ani  tym bardziej się wywyższać. 
Jezus zbudował kiedyś Kościół na Skale, ale jakże teraz ta skała jest krucha, podmywana fałszywymi przesłaniami, jakby sam diabeł nad tym zapanował.
I jaki to daje przykład ludziom, którzy naprawdę wierzą w Boga, a nie wierzą w Jego uczniów, których nam posłał.
Niedługo Święta Wielkanocne nam nastaną i powiedzcie mi, jak ci księża, którzy odchodzą na co dzień od kościoła będą mogli być uczciwi w przeżywaniu Męki Pańskiej?
Przecież to będzie tylko przedstawienie dla publiki, bo ich serca dalekie są od tej faktycznej  prawdy o Bogu, o Jezusie, o zbawieniu.
A wracając do słów księdza profesora Stańko, mogę tylko powiedzieć: nigdy nie wiadomo, komu z brzegu profesorze, wszak też już jesteś człowiekiem starszym…..
Papież Franciszek od początku  swojego pontyfikatu zadziwił swoją skromnością, nie chciał mieszkać w papieskich pałacach, nie uznawał drogich pojazdów, które z racji jego funkcji by mu się należała. Krytykował rozpasłość niektórych księży i zwracał się do ludzi biednych z pełnym sercem.
A to niestety nie wszystkim się spodobało, zwłaszcza u nas w podobno katolickiej Polsce.
Czy zatem ten nasz polski katolicyzm nie jest aby zakłamany, podbity szatańskimi podszeptami????I jakie w takim razie jest w nim miejsce dla szarego człowieka, który chce wierzyć, ale jego wiara jest przez tych, którzy powinni jej bronić, niszczona????
W co mam wierzyć? W Boga, w szatana, w mamonę??????

Dzisiaj kolejna nie handlowa niedziela. Już szafarze z koszykami przygotowanymi na kościelną jałmużnę czekają.
Bo skoro nie marketu, to pewnie tłumnie do kościoła ludziska pośpieszą i na racę wydadzą to, co w onym markecie mogli pozostawić???
Oby się księża nie przeliczyli, ludziska nie są skorzy dokładać do bogactwa, a wielu z nich naprawdę wiele razy grosz w ręce obrócą, zanim go wydadzą.
Bo pomimo akcji 500 plus ludziska bogaci jednak nie są, wiec nie są też i tacy hojni, jakby się to pozornie mogłoby wydawać.
A spędzać ten dzień będą tak, jak im się akurat będzie podobało. Spróbuj namówić takiego nastolatka, żeby z mamą i z tatą pod rękę spacerowali po ulicach, szczególnie tych zaśnieżonych.
Młodzież teraz ma całkiem inne zapatrywania na spędzanie wolnego czasu. niekoniecznie ze „starymi” i nie koniecznie modląc się pół dnia w kościele.
I nikt, żaden rozkaz, żadem ksiądz tego nie zmieni.Zresztą myśmy byli kiedyś całkiem podobni, z rodzicami  czas spędzaliśmy tylko od czasu do czasu i chętnie też z wolności od nich korzystaliśmy, taka jest prawda. Nic na siłę, tak było, jest i będzie.

Wczoraj bardzo późnym wieczorem, można rzec, że już nocą, bo chodze późno spać nagle światło zrobiło pstryk i …znikło.
Zamarłam, to już nawet nie chodzi o to, że nic nie mogłabym oglądać na TV do snu, ale…..już widziałam sie całkiem zamarznięta, bo przecież u mnie jest elektryczne ogrzewanie, więc automatycznie też nie działało.
Oczywiście nie mogłam po ciemku znaleźć latarki (gdzie ja ją do cholery wsadziłam??), dobrze, że miałam zapalniczkę pod ręką, wyszłam na korytarz, sprawdziłam, że światło się tam pali, wiec sprawdziłam stopki w    moim mieszkaniu i…udało się, znów stała się jasność.
Przecież o takiej porze dnia, a raczej nocy nawet nie miałabym gdzie pomocy szukać.
Nie wiem. co się mogło stać, przecież na pewno żadnego przeciążenia u mnie nie było, bo nic nowego nie włączałam, ale podejrzewam, że awaria nastąpiła z  dachowej anteny, bo po włączeniu telewizora już miałam napis brak sygnału, czyli antena nie działała.
Przecież o 12 w nocy nikt n ie naprawiał anteny, po prostu wysiadła ona całkowicie i już. Zero oglądania TV, tylko ewentualnie coś z netu mogę sobie puścić. A tak narzekałam, że ciągle ten sam serial oglądam w kółko, za karę nie mam już nic do oglądania, zero, null.
I to nie wiadomo jak jeszcze długo tak pozostanie……
Ale to nie jest najważniejsze, grunt, że nadal grzeje mi piec i jest mi ciepło, nóżki i inne części ciała mi nie marzną.
Ale chwila grozy była, nie przeczę.

Ale się dzisiaj rozpisałam…przepraszam, chyba wszystkie zaległości dzisiaj nadrobiłam, ale tyle myśli pod czaszką mi siedzi…… tyle się ich kłębi……
No, czasami trzeba się wywnętrzyć.Dzisiaj przeczytałam, że na południe Polski, a więc i na Małopolskę nadciąga śnieżna zawierucha i wielkie opady śniegu.
Boże, znów mamy zimę?
Jednak mimo to ciepło, niedzielnie Was pozdrawiam