co w ścianie mieszka?

 

Sterczy w ścianie taki pstryczek, mały pstryczek, elektryczek…

A ten w mojej ścianie jest wybitnie złośliwy, po prostu uparł się na mnie i już.
Wczoraj kilkakrotnie mi na złość robił i wyłączał światło. I to całkowicie bez zdania racji, nic specjalnego nie robiłam, siedziałam sobie w fotelu i coś tam na Face robiłam, niby nic się nie działo, a tu nagle klops, ciemność zapada.  Na całe szczęście tę  latarkę w dobrym i stałym miejscu umieściłam, tak więc po ciemku bez problemów do niej trafiałam, ale….
No właśnie : ale, ile razy dziennie można włączać stopki.Strach był, gdy chciałam zagotować sobie wodę na herbatę, ale akurat wtedy całkowicie nic się nie działo, za to potem, za jakiś czas nic nie włączając nie miałam nagle światła.
Jakieś dziwy cuda ostatnimi czasy na mnie napadły i trzymają zdrowo, a to net nie działa, a to komputer się wiesza, teraz znowu światło wydziwia.
Czyżbym miała księdza wołać, żeby egzorcyzmy odprawił i złe licho odesłał w cholerę?
Po dzisiejszej rozmowie telefonicznej z panem elektrykiem jestem jeszcze bardziej sfrustrowana, albowiem może przyjść do mnie dopiero po świętach: rozumie pani, zapracowany jestem…..
No tak, świat idzie naprzód, a ja się cofam, zupełnie po pisowsku zmierzam w średniowiecze, wieczory będę spędzała przy świeczkach.
Nie. ja na to się nie zgadzam. Brak telewizji, brak ogrzewania, brak światła, jeszcze mi net całkowicie wysiądzie. mimo, że był ostatnio w naprawie i…wtedy usiądę w kącie i będę sobie płakać. Nie, nie cichutko, będę wyć na niemożność normalnego życia. Przecież aż tak wiele od życia nie wymagam.
Jeszcze ta pogoda dołożyła się do moich stresów, siedmio minusowa nie poprawia raczej humoru.
A wszystkie te stresy świetnie „rozumie” mój brzuszek, który też daje do wiwatu, zawsze, gdy się czymś denerwowałam mój brzuch powodował przymusowe biegi do łazienki, tak jest i teraz.
Czy ta zła passa kiedyś się skończy?
Tak więc z nie najlepszym humorkiem rozpoczynam ten nowy tydzień, ale mam nadzieję, że z nastaniem wiosny……Nie będę już dzisiaj nic więcej pisała, bo ogólnie mówiąc wszystko jest do…czterech liter, przynajmniej na tę chwilę.
Ale Wam życzę przyjemnego poniedziałku i przyjemnego tygodnia.
Wszak bywają jeszcze ludzie szczęśliwi…..