no i gdzie ten blog….

 

 

 

Ano teraz dopiero się za niego zabieram, bo….zmogło mnie spanko.Zamiast sięgnąć po klawiaturę. sięgnęłam po kocyk, szczelnie się owinęłam i urządziłam sobie dwugodzinną drzemkę.
Po prostiuza wcześnie rano o te dwie godziny wstałam, chociaż przecież nikt mi nie kazał, teraz musiałam sobie dospać
I dobrze zrobiłam, bo inaczej cały dzień byłabym nie w sosie (własnym).
No nie, licho znów siadło tym razem na stronę bloga i blokuje???  A KYSZ,  A KYSZ!!!!
Uwielbiam to, gdy już napiszę jakiś tekst i włącza się komunikat, error, serwer nie znalazł takiej strony. Zalewa mnie krew, że znów od nowa wszystko co napisałam, muszę powtarzać. Czego ten serwer nie znalazł? dlaczego ten serwer nie znalazł tej głupiej strony??????
No to biorę się na sposób, napiszę tylko jedno lub dwa zdania, dam zapisz i dopiero wtedy będę kontynuowała wpis, nie będę musiała dużej części na raz. przynajmniej przypominając sobie z tego, co już napisałam i znikło.
Wczoraj miałam niespodziewanych gości – Macka i Elę, jego żonę. Przyszli zobaczyć, co za licho opanowało moją elektryczność. Oczywiście. że nic specjalnego Maciek nie znalazł, zresztą nie miał przy sobie żądnych odpowiednich narzędzi, nie licząc tylko pysznych ciasteczek które z herbatką skonsumowaliśmy. Ale po sprawiedliwości, Maciek pozapalał wszystkie możliwe światła i urządzenia. które ewentualnie dawałyby przebicia i pooglądał troskliwie każde z nich, usterki widocznej nie było. Włączył nawet ogrzewanie i też nic specjalnego się nie stało. Przy okazji stwierdził, że rzeczywiście jest chłodno w moim mieszkaniu (było około 18 stopni). więc nauczył mnie, jak włączać ogrzewanie poza rutynowymi godzinami, gdy jest sporo minusów na zewnątrz, a w mieszkaniu omalże lodówka. Po prostu przy mrozach typu minus siedem, osiem, muszę sama dogrzewać przez dzień mieszkanie na jak najmniejszym co prawda, ale zawsze włączonym piecu, przynajmniej mury mi nie wystygną bo przerwa pomiędzy godzinami grzania jest zbyt duża przy niskich temperaturach szybko mieszkanie się wyziębia. Dodać jeszcze trzeba, że mieszkam przecież na parterze. w nieogrzewanej klatce schodowej i …drobiazg, znów przy niskiej ostatniej temperaturze brama nie dawała się zamknąć i chłód leciał do mojego mieszkania.
Niestety, to jest wada  parterowego mieszkania w starej kamienicy, mieszkanie jest po prostu zimne zimą, ale za to miło chłodne latem.
Tylko ile mamy tego lata, ile mamy tej zimy????  Jak to dzisiaj Kaziu powiedział : 8 miesięcy zimy, a potem już tylko lato i lato :-)|
A ja tylko narzekam i narzekam……
Przy okazji Maciek stwierdził, że grzałka w moim piecu w pokoju jest bardzo słaba i prawdopodobnie będę ją sobie musiała wymienić na nową, cóż wszystko się kiedyś psuje….. Ale przede mną nowy wydatek, niestety na pewno Gospodyni nie będzie tym zakupem zainteresowana, ja owszem, bo to mi jest przecież zimno, a nie jej.
Ta zima ma się ku końcowi, przynajmniej taka mam nadzieję, ze jeszcze ją przetrwam, muszę pomyśleć, co zrobić, aby nie mieć kłopotów w następne zimowe dni, już za pół roku. może ciut dłużej.
Oczywiście pana od anteny nadal nie ma. Wczoraj rozmawiałam z nim przez telefon, stwierdziłam, że najlepiej dowiem się u źródła, bez pośredników w postaci właścicielki, która i tak nic nie może więcej sama od siebie zrobić. Otóż zamówiona jest jakaś część do anteny i gdy ona przyjdzie będzie można dopiero antenę naprawić. Nie wiem tylko czy ze złota, czy z platyny jest ta część i czy aby z Emiratów jest ściągana, skoro yo tak długo trwa?
Pan powiedział mi wczoraj, że prawdopodobnie dziś już przyjdzie do naszej anteny, ale już południe, a pana ani widu, ani słychu, więc….czekam.
Co prawda dzwonek domofonu wzbudził dzisiaj we mnie nadzieję, że jednak coś z tej naprawy będzie., ale niestety, to przyszli tylko śmieciarze po śmieci. No cóż, też są potrzebni, więc i, otworzyłam bramę, ale przyznam, że byłam zawiedziona, co najmniej jakbym na jakiegoś kochasia czekała, czy co????.
Ale, ale, chwilka, to jednak brama była zamknięta, skoro dzwonili domofonem? to jednak jakoś da się ją domknąć, tylko trzeba chcieć.Ech, ci ludziska, tyłki im nie marzną, to drugiego nie zrozumieją, nawet napisy na bramie o konieczności jej domykania nie skutkują.
|A z rą zimą to różnie bywa, głównie południe Polski jest zamazane mgłami i chłodem i śnieżkiem drobno padającym, północna Polska pławi się w omalże we wiosennym słoneczku.
A kiedy ta wiosna??
JUŻ JUTRO DO NAS ZAWITA!!!!! Przynajmniej ta kalendarzowa, bo prawdziwa…..

W oczekiwaniu na wiosnę ślę pozdrowienia i życzenia miłego wtorkowego popołudnia, bo już niestety poranek za nami.