TO JUŻ WIOSNA ULECZKO !!!!!

 

Nareszcie Uleczko mogę Cię wiosennie przywitać, chociaż u nas w Krakowie jeszcze troszkę białawo.
Wczoraj calutki dzień sypał drobny śnieżek i trochę się go na gałązkach, na chodnikach i na trawnikach uzbierało nawet.

Ale wczoraj późnym popołudniem przyszła astronomiczna wiosna, dzisiaj już ta prawdziwa, kalendarzowa.
A niestety na tę najprawdziwsza, dającą nam odczuć radość jeszcze kilka dni musimy poczekać. Ale to już kwestia tylko kilku dni, kilkunastu godzin….
Czujesz już tę wiosnę Uleczko????Ja jeszcze nie bardzo, bo jeszcze troszkę marznę w moim mieszkanku, bo temperatura na dworze minusowa, to i w domu nie za wysoka  (znów nie domknięta brama wrrrrr ).

Ale co tam jakaś brama, skoro wiosna już pomalutku nadciaga.  Uleczko Kochana! Tak się. cieszę z tej pory roku, wiem, że i pewnie Ty również.
Gdy ostatnio patrzyłam na prognozę pogody widziałam, że u Ciebie w Poznaniu właściwie już jest prawie wiosna, u nas niestety jeszcze  jej nie widać, jeszcze jej nie czuć, jeszcze do Krakowa  niezupełnie dotarła. bo „minusy” jeszcze, mimo słonka trzymają, ale…
Pozdrawiam Cię jednakowoż bardzo, bardzo serdecznie i bardzo, bardzo wiosennie, bo na wiosnę wszystko w człowieku od nowa się budzi, ma nowe nadzieje, nowe pomysły, nowe zamiary i marzenia.
Niech to wszystko Uleczko Tobie się spełni nie tylko w tę pierwsza wiosenną nasza środę. ale przez wszystkie nadchodzące wiosenne dni.Już wodze oczami wyobraźni, jak ze swoimi kijkami po parku biegasz.
Mój park jeszcze wciąż nieczynny, remont w nim nadal trwa, a zresztą i tak nie bardzo bym mogła (zdrowotnie) pozwolić sobie na  kijkowe przebiegi, może delikatne spacery to tak, szkoda tylko, że moje nogi są wciąż takie słabe, właściwie coraz słabsze. Może wiosną troszkę będą lepsze?
Całusy i słoneczne promienie. których już na niebie coraz śmielej  się pojawiają, podsyłam Ci do Poznania w te naszą radosną środę.
Już na Face Booku widziałam dzisiaj rano, jak radośnie też wiosnę przywitałaś. Jak sunęła ona wielkimi krokami pośród łąk i kwiatów i napisałaś Nareszcie przyszła
Tak  NARESZCIE PRZYSZŁA!!!!!!!!  ONA  WIOSNA!!!!

O jak tu dzisiaj o polityce na przykład pisać i psuć sobie od rana wiosenny humor???A w polityce niewiele się zmienia, chociaż Morawiecki udaje poprawną zmianę. nie dają się jednak w Uni zwieść i nadal o wdrożeniu artykułu 7 wobec Polski. Oj zawzięli się ci „Unijni” na Polskę, uwzięli, wcale Jarusia słuchać nie chcą, chociaż on pragnie  chora Europę uzdrowić.No cóż, po prostu nie przyjmują do wiadomości, że na świecie jest tylko jedna jedyna osoba, która świat zbawić może. O konsekwencjach tego zbawienia lepiej nie pisać, pewnie niedługo sami się o tym przekonamy i wtedy….będzie albo wóz, albo przewóz.
Albo wyjdziemy z Unii. lub nas nawet wyrzucą, albo Pis się podda, co według mnie jest niemożliwe. Jedyna nadzieja w mądrym społeczeństwie, bo jednak coraz mniej jest tych wyznawców pisiej idei. Tylko wybory mogą wszystko zmienić, ale z kolei ciemno to widzę, bo zbyt dobrze  jest pisowi przy korycie , a i pewnie zdają sobie sprawę. przynajmniej ta garstka nieco bardziej rozgarniętych pisowców, że będą musieli ponosić potem konsekwencje tego, co teraz wyczyniają.
Ale kiedyś mówiło się, że niemożliwością jest, ze komunizm upadnie, a jednak upadł, dlaczego miałby i kaczyzm na kaczy dziób nie upaść? Tym bardziej, że raczej zbyt mądrych ludzi tam nie widać, wszyscy to jak jeden mąż oszołomi, liżący kaczy kuper za marny grosz, który ich potem do nieszczęścia tylko poprowadzi.
A kto mądry godzi się nieprawe rzeczy czynić, nawet za dobry grosz, wiedząc, że potem czeka ich potępienie i kara?
Pozostawmy to czasowi, przecież wybory samorządowe już niebawem i wtedy Polacy zdadzą swój egzamin, czy nadal chcą być wodzeni za nos przez kłamliwego pseudo polityka, czy jednak będą dążyć do tego, żeby Polska powróciła na europejskie tory. a nie w „opiekuńcze” putinowskie ramiona popaść.

UP TO YOU – jak mawiała Ciocia Jutta. Robisz według swojej woli, ale pamiętaj, że to ty będziesz potem ponosić tego konsekwencje.

A u mnie na komputerze Vivaldi swoją wiosenną etiudę odtwarza, a mi mina uśmiecha się od ucha do ucha, bo wiem, że nie może być aż tak  źle.
No to pozdrawiam też Wszystkich w ten pierwszy wiosenny poranek i życzę. by wszystkie dni wiosny były takie promienne, jak dzisiejszy dzień.
Zaraz, zaraz, a gdzie podziało się słonko? Znikło gdzieś za chmurą……

no i gdzie ten blog….

 

 

 

Ano teraz dopiero się za niego zabieram, bo….zmogło mnie spanko.Zamiast sięgnąć po klawiaturę. sięgnęłam po kocyk, szczelnie się owinęłam i urządziłam sobie dwugodzinną drzemkę.
Po prostiuza wcześnie rano o te dwie godziny wstałam, chociaż przecież nikt mi nie kazał, teraz musiałam sobie dospać
I dobrze zrobiłam, bo inaczej cały dzień byłabym nie w sosie (własnym).
No nie, licho znów siadło tym razem na stronę bloga i blokuje???  A KYSZ,  A KYSZ!!!!
Uwielbiam to, gdy już napiszę jakiś tekst i włącza się komunikat, error, serwer nie znalazł takiej strony. Zalewa mnie krew, że znów od nowa wszystko co napisałam, muszę powtarzać. Czego ten serwer nie znalazł? dlaczego ten serwer nie znalazł tej głupiej strony??????
No to biorę się na sposób, napiszę tylko jedno lub dwa zdania, dam zapisz i dopiero wtedy będę kontynuowała wpis, nie będę musiała dużej części na raz. przynajmniej przypominając sobie z tego, co już napisałam i znikło.
Wczoraj miałam niespodziewanych gości – Macka i Elę, jego żonę. Przyszli zobaczyć, co za licho opanowało moją elektryczność. Oczywiście. że nic specjalnego Maciek nie znalazł, zresztą nie miał przy sobie żądnych odpowiednich narzędzi, nie licząc tylko pysznych ciasteczek które z herbatką skonsumowaliśmy. Ale po sprawiedliwości, Maciek pozapalał wszystkie możliwe światła i urządzenia. które ewentualnie dawałyby przebicia i pooglądał troskliwie każde z nich, usterki widocznej nie było. Włączył nawet ogrzewanie i też nic specjalnego się nie stało. Przy okazji stwierdził, że rzeczywiście jest chłodno w moim mieszkaniu (było około 18 stopni). więc nauczył mnie, jak włączać ogrzewanie poza rutynowymi godzinami, gdy jest sporo minusów na zewnątrz, a w mieszkaniu omalże lodówka. Po prostu przy mrozach typu minus siedem, osiem, muszę sama dogrzewać przez dzień mieszkanie na jak najmniejszym co prawda, ale zawsze włączonym piecu, przynajmniej mury mi nie wystygną bo przerwa pomiędzy godzinami grzania jest zbyt duża przy niskich temperaturach szybko mieszkanie się wyziębia. Dodać jeszcze trzeba, że mieszkam przecież na parterze. w nieogrzewanej klatce schodowej i …drobiazg, znów przy niskiej ostatniej temperaturze brama nie dawała się zamknąć i chłód leciał do mojego mieszkania.
Niestety, to jest wada  parterowego mieszkania w starej kamienicy, mieszkanie jest po prostu zimne zimą, ale za to miło chłodne latem.
Tylko ile mamy tego lata, ile mamy tej zimy????  Jak to dzisiaj Kaziu powiedział : 8 miesięcy zimy, a potem już tylko lato i lato :-)|
A ja tylko narzekam i narzekam……
Przy okazji Maciek stwierdził, że grzałka w moim piecu w pokoju jest bardzo słaba i prawdopodobnie będę ją sobie musiała wymienić na nową, cóż wszystko się kiedyś psuje….. Ale przede mną nowy wydatek, niestety na pewno Gospodyni nie będzie tym zakupem zainteresowana, ja owszem, bo to mi jest przecież zimno, a nie jej.
Ta zima ma się ku końcowi, przynajmniej taka mam nadzieję, ze jeszcze ją przetrwam, muszę pomyśleć, co zrobić, aby nie mieć kłopotów w następne zimowe dni, już za pół roku. może ciut dłużej.
Oczywiście pana od anteny nadal nie ma. Wczoraj rozmawiałam z nim przez telefon, stwierdziłam, że najlepiej dowiem się u źródła, bez pośredników w postaci właścicielki, która i tak nic nie może więcej sama od siebie zrobić. Otóż zamówiona jest jakaś część do anteny i gdy ona przyjdzie będzie można dopiero antenę naprawić. Nie wiem tylko czy ze złota, czy z platyny jest ta część i czy aby z Emiratów jest ściągana, skoro yo tak długo trwa?
Pan powiedział mi wczoraj, że prawdopodobnie dziś już przyjdzie do naszej anteny, ale już południe, a pana ani widu, ani słychu, więc….czekam.
Co prawda dzwonek domofonu wzbudził dzisiaj we mnie nadzieję, że jednak coś z tej naprawy będzie., ale niestety, to przyszli tylko śmieciarze po śmieci. No cóż, też są potrzebni, więc i, otworzyłam bramę, ale przyznam, że byłam zawiedziona, co najmniej jakbym na jakiegoś kochasia czekała, czy co????.
Ale, ale, chwilka, to jednak brama była zamknięta, skoro dzwonili domofonem? to jednak jakoś da się ją domknąć, tylko trzeba chcieć.Ech, ci ludziska, tyłki im nie marzną, to drugiego nie zrozumieją, nawet napisy na bramie o konieczności jej domykania nie skutkują.
|A z rą zimą to różnie bywa, głównie południe Polski jest zamazane mgłami i chłodem i śnieżkiem drobno padającym, północna Polska pławi się w omalże we wiosennym słoneczku.
A kiedy ta wiosna??
JUŻ JUTRO DO NAS ZAWITA!!!!! Przynajmniej ta kalendarzowa, bo prawdziwa…..

W oczekiwaniu na wiosnę ślę pozdrowienia i życzenia miłego wtorkowego popołudnia, bo już niestety poranek za nami.

co w ścianie mieszka?

 

Sterczy w ścianie taki pstryczek, mały pstryczek, elektryczek…

A ten w mojej ścianie jest wybitnie złośliwy, po prostu uparł się na mnie i już.
Wczoraj kilkakrotnie mi na złość robił i wyłączał światło. I to całkowicie bez zdania racji, nic specjalnego nie robiłam, siedziałam sobie w fotelu i coś tam na Face robiłam, niby nic się nie działo, a tu nagle klops, ciemność zapada.  Na całe szczęście tę  latarkę w dobrym i stałym miejscu umieściłam, tak więc po ciemku bez problemów do niej trafiałam, ale….
No właśnie : ale, ile razy dziennie można włączać stopki.Strach był, gdy chciałam zagotować sobie wodę na herbatę, ale akurat wtedy całkowicie nic się nie działo, za to potem, za jakiś czas nic nie włączając nie miałam nagle światła.
Jakieś dziwy cuda ostatnimi czasy na mnie napadły i trzymają zdrowo, a to net nie działa, a to komputer się wiesza, teraz znowu światło wydziwia.
Czyżbym miała księdza wołać, żeby egzorcyzmy odprawił i złe licho odesłał w cholerę?
Po dzisiejszej rozmowie telefonicznej z panem elektrykiem jestem jeszcze bardziej sfrustrowana, albowiem może przyjść do mnie dopiero po świętach: rozumie pani, zapracowany jestem…..
No tak, świat idzie naprzód, a ja się cofam, zupełnie po pisowsku zmierzam w średniowiecze, wieczory będę spędzała przy świeczkach.
Nie. ja na to się nie zgadzam. Brak telewizji, brak ogrzewania, brak światła, jeszcze mi net całkowicie wysiądzie. mimo, że był ostatnio w naprawie i…wtedy usiądę w kącie i będę sobie płakać. Nie, nie cichutko, będę wyć na niemożność normalnego życia. Przecież aż tak wiele od życia nie wymagam.
Jeszcze ta pogoda dołożyła się do moich stresów, siedmio minusowa nie poprawia raczej humoru.
A wszystkie te stresy świetnie „rozumie” mój brzuszek, który też daje do wiwatu, zawsze, gdy się czymś denerwowałam mój brzuch powodował przymusowe biegi do łazienki, tak jest i teraz.
Czy ta zła passa kiedyś się skończy?
Tak więc z nie najlepszym humorkiem rozpoczynam ten nowy tydzień, ale mam nadzieję, że z nastaniem wiosny……Nie będę już dzisiaj nic więcej pisała, bo ogólnie mówiąc wszystko jest do…czterech liter, przynajmniej na tę chwilę.
Ale Wam życzę przyjemnego poniedziałku i przyjemnego tygodnia.
Wszak bywają jeszcze ludzie szczęśliwi…..

Obiecanki, cacanki…..

…. a głupiemu radość.
Co prawda pan od anteny obiecał, że przyjdzie w sobotę, tylko, że nie powiedział w którą sobotę.
Czy naprawdę jestem taka naiwna, że jeszcze ludziom wierzę?
Właściwie z założeniom fachowcom nie powinno się wierzyć i już.
Moja ś.p. Ukochana Ciocia Irena zawsze mi mawiała: umiesz liczyć? licz tylko na siebie.
I coś w tym prawdy jest.
Tak więc nadal nie mam swoich ulubionych programów TV i jestem zmuszona byłam ciągle te same powtórki na TVP Seriale.
Pewnie, mogłabym nic nie oglądać, tylko tak cicho byłoby wtedy w mieszkaniu…..
Co prawda alternatywą mogłoby być radio, ale wtedy nikt by mi po ekranie nie biegał.
Więc narzekam cicho w duchu (postanowiłam ograniczać swoje pomstujące na innych myśli) i…czekam, nie wiadomo na co.
E, tam, wiadomo, ja czekam na wiosnę!!
Właściwie całe nasze życie to tylko jedno wielkie oczekiwanie na……
A na końcu…przychodzi śmierć.No, ale nie tragizujmy, wszak dzisiaj mamy niedzielę.
Właśnie przeczytałam wczoraj, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu słowa krakowskiego  arcybiskupa  Marka Jędraszewskiego, któremu nie spodobały się słowa księdza profesora Edwarda Stańka, potępiającego politykę naszego papieża i życząc mu przy tym śmierci.
Trochę zdziwiły mnie co prawda słowa księdza profesora Stańka, albowiem wielokrotnie słuchałam, będąc w kościele Sióstr Felicjanek jego kazania i zawsze byłam nimi zachwycona. To rzeczywiście bardzo mądry ksiądz, dlatego jego ostatnia homilia, przyznam, była dla mnie szokiem. Nie spodziewałam się, że stać go na tak  bardzo ostrą krytykę Ojca świętego. Ostra i chyba niezasłużoną, bo jednak poglądy Ojca Franciszka są bardzo podobne do moich i wyrażają pełną chrześcijańską troskę o swoich wiernych.
Zdziwiło mnie też potępienie słów Księdza profesora przez naszego krakowskiego arcybiskupa, który według mojego rozeznania jest akurat bardzo pro-pisowski, a może jednak nie do końca?? Jednak postanowił nie wyciągać konsekwencji wobec księdza Stańka, więc z jednej strony gani , z drugiej popiera?
Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek? o to ma być przewodnik duchowy naszej diecezji? 
Więc co to wszystko oznacza? Ano pokazuje to wielki rozłam, jaki wystąpił w naszym polskim kościele  w ostatnim czasie.
Część Kościoła jest pro papieska, ale niestety duża część polskiego Kościoła jest pro – Rydzykowa, nie tylko go  popiera, ale wyraźnie broni jego idei, jakże dalekiej od  tej prawdziwej, głoszonej w Ewangelii.
Ale każde słowa można wytłumaczyć przecież na swój własny, jakże partykularny użytek. Bo niestety, podczas gdy Papież pochwala ubóstwo i umartwianie księży, wszak sami wybrali taką drogę i na nią się zgadzali, drugiej stronie wyraźnie bliższe jest doraźne życie w bogactwie i w braku empatii dla bliźnich, a szczególnie tych, którymi powinni się opiekować, czyli dla wiernych.
Bardzo,  bardzo to smutne, bo takie materialistycznie podejście do wiary (a czy to  naprawdę można nazwać wiarą??) odciąga większość ludzi od tego prawdziwego Kościoła, w którym Bóg jest sędzią naprawdę sprawiedliwym i nie pozwala się innym ani nadmiernie bogacić, zwłaszcza kosztem tych biedniejszych, ani  tym bardziej się wywyższać. 
Jezus zbudował kiedyś Kościół na Skale, ale jakże teraz ta skała jest krucha, podmywana fałszywymi przesłaniami, jakby sam diabeł nad tym zapanował.
I jaki to daje przykład ludziom, którzy naprawdę wierzą w Boga, a nie wierzą w Jego uczniów, których nam posłał.
Niedługo Święta Wielkanocne nam nastaną i powiedzcie mi, jak ci księża, którzy odchodzą na co dzień od kościoła będą mogli być uczciwi w przeżywaniu Męki Pańskiej?
Przecież to będzie tylko przedstawienie dla publiki, bo ich serca dalekie są od tej faktycznej  prawdy o Bogu, o Jezusie, o zbawieniu.
A wracając do słów księdza profesora Stańko, mogę tylko powiedzieć: nigdy nie wiadomo, komu z brzegu profesorze, wszak też już jesteś człowiekiem starszym…..
Papież Franciszek od początku  swojego pontyfikatu zadziwił swoją skromnością, nie chciał mieszkać w papieskich pałacach, nie uznawał drogich pojazdów, które z racji jego funkcji by mu się należała. Krytykował rozpasłość niektórych księży i zwracał się do ludzi biednych z pełnym sercem.
A to niestety nie wszystkim się spodobało, zwłaszcza u nas w podobno katolickiej Polsce.
Czy zatem ten nasz polski katolicyzm nie jest aby zakłamany, podbity szatańskimi podszeptami????I jakie w takim razie jest w nim miejsce dla szarego człowieka, który chce wierzyć, ale jego wiara jest przez tych, którzy powinni jej bronić, niszczona????
W co mam wierzyć? W Boga, w szatana, w mamonę??????

Dzisiaj kolejna nie handlowa niedziela. Już szafarze z koszykami przygotowanymi na kościelną jałmużnę czekają.
Bo skoro nie marketu, to pewnie tłumnie do kościoła ludziska pośpieszą i na racę wydadzą to, co w onym markecie mogli pozostawić???
Oby się księża nie przeliczyli, ludziska nie są skorzy dokładać do bogactwa, a wielu z nich naprawdę wiele razy grosz w ręce obrócą, zanim go wydadzą.
Bo pomimo akcji 500 plus ludziska bogaci jednak nie są, wiec nie są też i tacy hojni, jakby się to pozornie mogłoby wydawać.
A spędzać ten dzień będą tak, jak im się akurat będzie podobało. Spróbuj namówić takiego nastolatka, żeby z mamą i z tatą pod rękę spacerowali po ulicach, szczególnie tych zaśnieżonych.
Młodzież teraz ma całkiem inne zapatrywania na spędzanie wolnego czasu. niekoniecznie ze „starymi” i nie koniecznie modląc się pół dnia w kościele.
I nikt, żaden rozkaz, żadem ksiądz tego nie zmieni.Zresztą myśmy byli kiedyś całkiem podobni, z rodzicami  czas spędzaliśmy tylko od czasu do czasu i chętnie też z wolności od nich korzystaliśmy, taka jest prawda. Nic na siłę, tak było, jest i będzie.

Wczoraj bardzo późnym wieczorem, można rzec, że już nocą, bo chodze późno spać nagle światło zrobiło pstryk i …znikło.
Zamarłam, to już nawet nie chodzi o to, że nic nie mogłabym oglądać na TV do snu, ale…..już widziałam sie całkiem zamarznięta, bo przecież u mnie jest elektryczne ogrzewanie, więc automatycznie też nie działało.
Oczywiście nie mogłam po ciemku znaleźć latarki (gdzie ja ją do cholery wsadziłam??), dobrze, że miałam zapalniczkę pod ręką, wyszłam na korytarz, sprawdziłam, że światło się tam pali, wiec sprawdziłam stopki w    moim mieszkaniu i…udało się, znów stała się jasność.
Przecież o takiej porze dnia, a raczej nocy nawet nie miałabym gdzie pomocy szukać.
Nie wiem. co się mogło stać, przecież na pewno żadnego przeciążenia u mnie nie było, bo nic nowego nie włączałam, ale podejrzewam, że awaria nastąpiła z  dachowej anteny, bo po włączeniu telewizora już miałam napis brak sygnału, czyli antena nie działała.
Przecież o 12 w nocy nikt n ie naprawiał anteny, po prostu wysiadła ona całkowicie i już. Zero oglądania TV, tylko ewentualnie coś z netu mogę sobie puścić. A tak narzekałam, że ciągle ten sam serial oglądam w kółko, za karę nie mam już nic do oglądania, zero, null.
I to nie wiadomo jak jeszcze długo tak pozostanie……
Ale to nie jest najważniejsze, grunt, że nadal grzeje mi piec i jest mi ciepło, nóżki i inne części ciała mi nie marzną.
Ale chwila grozy była, nie przeczę.

Ale się dzisiaj rozpisałam…przepraszam, chyba wszystkie zaległości dzisiaj nadrobiłam, ale tyle myśli pod czaszką mi siedzi…… tyle się ich kłębi……
No, czasami trzeba się wywnętrzyć.Dzisiaj przeczytałam, że na południe Polski, a więc i na Małopolskę nadciąga śnieżna zawierucha i wielkie opady śniegu.
Boże, znów mamy zimę?
Jednak mimo to ciepło, niedzielnie Was pozdrawiam

ach ten pan Józio

 

 

Co ja by, bez niego zrobiła.
Przesiedział o przepraszam, przepracował ten człowiek u mnie wczoraj całą prawie dniówkę, ponad 5 godzin czyścił mój komputer, który zaśmieciłam do imentu, dlatego się wieszał i blokował net.Sporo, naprawdę sporo przy nim się napracował, ale dzięki temu  mój komp i net i wszystkie strony działają bez zarzutu.
Nawet język w wordzie przestawił mi na polski, tak więc teraz będzie łatwiej pisać mój blog, bo teraz nie są podświetlane wszystkie wyrazy, tylko te błędnie napisane, więc teraz będę mogła je poprawiać automatycznie, a  nie jak ostatnio ręcznie i tak pozostawiając mnóstwo błędów, za które przepraszam.
Ale uprzedzam: na pewno jakieś błędy pozostaną, no cóż, nie mam zatrudnionej perfekcyjnej korektorki 🙂 
No i załatwił mi jeszcze jedna rzecz, mianowicie mam podłączony komputer do ekranu telewizyjnego i teraz będę sobie spokojnie mogła z łóżka oglądać moja ukochaną Rodzinę Zastępczą nie na małym ekraniku, ale na porządnym, dużym Ale frajda!!!Teraz tyko musze poczekać, aż przyjdzie pan Jerzy od antent i szczęście moje obejmie pełnię.
Tak mało  i  cieszy, tak dużo i cieszy!!!
Tylko nie potrzebnie chyba obsobaczyłam ten nieszczęsny Orange, nie ich w sumie była wina, ale ciekawe, że jednak do winy się przyznali, twierdząc, że błędy usunęli. Więc może nie do końca tak niepotrzebnie?
A zresztą pomstowałam na nich tylko  w domowym zaciszu, tak więc nie słyszeli, jakimi epitetami ich obdzieliłam. I tak niech zostanie, lepiej dla nich.
Bo czasami w tym pomstowaniu bywam nieobliczalna. Oczywiście to dotyczy tylko innych. a nie Pisu, bo …….ale to już całkiem inna  sprawa.

Wczoraj Ksawer przeprowadzał sprawdzian, czy aby nie zmieniłam swojego stanowiska i jednak nie zdecydowałabym się na posiadanie na kotka
Raczej nie, bo jednak wolę  moje meble i kwiatki w całości, nich w żałosnych  szczątkach, a poza tym nawet jeżeli, jak to mi sugerował Ksawery mogłabym kupić kotkowi zamykaną kuwetę. żeby nie roznosił żwirku, trzeszczącego pod nogami potem w każdej części mieszkania, bo jednak, co tu mówić, na moich papuciach i na kocich łapkach łatwo go przenosić, to co bym miała z kotkiem zrobić, gdybym na przykład chciała pojechać do sanatorium, no co???
Może i troszeczkę się w pewnym sensie łamię, ale nie, zdecydowanie nie dojrzałam jeszcze do decyzji, żebym została właścicielką kota i pewno nią   jednak nie zostanę. A zresztą, skąd mam mieć pewność, że taki kotek, czy kotka byłyby takie słodziutkie i kochane jak Bandziorek?????
BANDZIOREK JEST TYLKO JEDEN I NIEPOWTARZALNY!!!!! I trochę za nim jednak tęsknię…..

No i znów nastała nam zima. A  miało już być tak pięknie, wiosennie,  wszak do tej kalendarzowej wiosny pozostało nam tylko 3 dni, a tui masz. śnieżna zawierucha za oknem, chodniki   śliskie, parkowe  drzewa pokryte śnieżną pierzynką. No nie wielką, ale zawsze, są w każdym bądź razie w tym nieszczęsnym dla mojego oka białym kolorze……  O najgorsze jest to, że przez kilka najbliższych dni tak własnie nadal będzie. No to jak tu o wiośnie pisać? Chyba tylko poetom by się to udało:

choć na dworze biało, mroźnie
choć w kominku ogień bucha
myśl o wiośnie już ostrożnie
w serca wlewa wiosny ducha
idź już zimo precz  do morza
minęło twe królowanie
słonko, rozjaśnij przestworza
wiosna niechaj nam nastanie

No  nawet mi się udało wierszem zimę pożegnać, tylko czy ona mnie posłucha?

Więc mimo zimowej pogody przesyłam Wam  cieplutkie sobotnie pozdrowienia.
Byle do wiosny!!!!!!

Buraczków jeść nie wolno

 

 

Buraczki szkodzą na żołądek.A ja tak kiedyś lubiłam buraczki 🙂  Hmmm, trudno rada, gdy brzusio mówi nie, to znaczy NIE.
I nie ma co się nawet z nim spierać o to, bo i tak brzusio górą, pokazuje, co potrafi z  niegrzecznymi dziewczynkami robić.
A trudno przecież potem pół dnia w toalecie przesiedzieć.
Ale dlaczego właśnie buraczki? nie rozumiem, przecież ani tłuste nie są, ani ciężko strawne?
Ale ma humory ten mój brzuszek, co???

A co z tym moim komputerem i netem słychać? Otóż okazało się, że rzeczywiście była jakas awaria „na lini”, która przez technków została usunięta, ale… wczoraj po powrocie do domu  ZGROZA!!! – znów netu niet.  Zatelefonowałam zatem do mojego pana Józia od komputera i zdałam mu relacje z wrednego  zachowania się mojego komputera. I po chwili pan Józio stwierdził, że wina tkwi nie w Orangu, ale w moim zaśmieconym komputerze, który po prostu blokuje od czasu do czasu  dostęp do internetu. Na całe szczęście znajdzie dzisiaj dla mnie troszkę czasu i naprawi wszelkie usterki, a komputer będzie hulał, jak za dawnych,dobrych czasów. Takąmam przynajmniej nadzieję.

A co jeszcze z ciekawostel? O polityce postanowiłam dzisiaj nie pisać (przynajmniej dzisiaj!!), więc wymieniam inne rzeczy, które mnie obchodza i dotyczą. Od rana nie mam żadnego już programu TV, nie wiem, czy dzisiaj pan postanowił naprawiac ten ruter na strychu, bo pierwotnie miał w planach dopiero jutro, więc raczej wątpię.
Przypuszczqam, że dzisiejsza lejąca wręcz pogoda doprawiła ruter na AMEN.  bo do tej pory miałam przynajmniej TVP seriale, teraz mam…guzik.
Przecież pisałam, buiednemu wiatr w oczy, ale może rzeczywiście pan sieęulituje nad biedną Ewusią i naprawi ruter i przyprowadzi wszystkie dostępne programy z Cyfrowego Polsatu kiedyś. Własnie…kiedyś…. ale konkretnie kiedy?
Chociaż….właśnie w tej chwili  na ekran powróciły Seriale i niektóre stacje TVN, dobre i to.
Bo już mam dosyć oglądania  ulubionych seriali na zacinającym sie VODzie,  to tylko przyprawia mnie o dodatkowe nerwy.Tak więc reasumując : komputer mnie zawiódł, telewizor też, więc tylko nadzieja w dwóch panach w panu Józiu od komputera i panu Jurku od antent, że wszystko wróci do normy.
Pytanie jest tylko jedno: od kiedy na jakimś panu można polegać? Mam złe o tym niestety pojęcie. Ale może tylko ja? a może tym razem…..

Wczoraj dostałam pocztą Kartę Seniora. Fajna sprawa, w wielu miejscach dla seniorów sa pewnie zniżki, co prawda nie za duże, ale zawsze to miłe, gdy musisz płacić troszkę mniej niż inni.Wystarczy tylko skończyć 60 lat i wypełnić ankietę na stronie  glosseniora.pl i do domu Ci taką kartę podeślą.
Przy okazji przysłali mi kilka folderów z propozycjami zniżkowych dla seniorów wczasów, akurat w Zakopanem i w Milówce, stamtąd pochodza Bracia Golcowie.
Musze pomyśleć, może rzeczywiście  bym  się  w czerwcu wybrała na jakiś 7 dniowy turnus, skoro takie zniżki dają?
Wreszcie jakąś korzyść z tego, że jest sie seniorem trzeba miec, prawda?

Szkoda, że piątek jest taki łzawy, może już po tym weekendzie powróci do nas wiosna, kto wie?
A do Świąt coraz bliżej…….

Narazie życzę miłego piątku i  przyemnego  weekendu (byle bez zapowiadanego śniegu i mrozu)

Dziwna sprawa

 

 

 

Dopiero co chwaliłam Orange a tu…mam same kłopoyt. Od trzech dni jakieś cuda – dziwy dzieją się z moim łączem internetowym. Tak mniej więcej do godziny 20 – 20.30 działa on  bez żadnego zarzutu, a po tej godzinie nagle mi net siada. Tak, siada, nie mogę na stacjonarnym kompie otworzyć żadnej strony, pomimo, że wskażnik pokazuje mi, że sygnał jest i do komputera dochodzi, a pomiar predkości, wykonany na laptopie, pokazuje normę. Dziwne, bo właśnie na laptopie wtedy łącze WiFi działa prawie bez zarzutu, chociaż…nie mogę oglądnąc porzadnie filmów, bo są przerwy, po prostu co chwile miedli i film na chwilę się  zatrzymuje.
Do czterech liter takie ogladanie filmu, bo tylko się denerwuję. I co jest dziwne, najpierw wczoraj na laptopie oglądałam z VOD-u serial Na sygnale i nie miałam żadnych kłopotów, a potem,gdy puściłam sobie na tym samym Vodzie Serial Na dobre i na złe zaczęły się własnie te przerwy.
Zupełnie, jakby jakiś czarny diabeł siedział na moim łączu i machał ogonem raz w te, raz w druga stronę, włączając i wyłaczając sygnał internetowy.
No nie,dzieją sie jakieś cuda- niewidy? – sami osądźcie. Oczywiście interweniowałam w Orangu już kolejny raz i…nikt nie umie mi dać żadnej odpowiedzi, dlaczego tak sie dzieje. Dzisiaj rano też interweniowałam, bo już wiem, co czekać mnie będzie wieczorem i okazało się, że moja interwencja jest jużzgłoszona do techników, którzy mają tę sprawę rozwiązać. Tylko czy im się to uda??? Podobne kłopoty już jakiś czas temu miałam, wtedy podobno technicy poprawiali jakies kable i wtedy sygnał powrócił na jakieś dwa, trzy tygodnie. Do kitu, czy to oznacza, że nawet gdy mi znów naprawią to łacze za kilka dni, tygodni, miesięcy zmów zaczna się podobne kłopoty?
Pytałam też panią z Orangu o tę ofertę, którą kiedyś reklamowali ulotkami w naszej kamienicy, chodzi mianowicie o światłowód, ale nie dostałam żadnej precyzyjnej odpowiedzi, po prostu są to tylko takie projekty, a kiedy i czy będą one w zycie wprowadzone…..nie wiadomo jeszcze.
Za to pani  konsultantka ofiarowywała mi jakieś zmiany zwiazane z przedłuzeniem umowy, ale zdecydowanie jej odpowiedziałam, że jeszcze sie zastanowię, czy chcę tę umowę przedłużyć, skoro ostatnio z nią mam tyle kłopotów. Nie wiedziała, co ma mi na to odpowiedzieć, poprosiła, żebym jeszcze uzbroiła się w cierpliwość i poczekała na konsultację z technikiem. No to czekam, kiedy się odezwą i co ewemtualnie z tym łączem Zrobią.
Ale muszę zasugerować, że być może jest top wina dekodera od WiFi, może jego wymiana poprawi usługę? Zobaczymy.
Na razie czuję, ze wszystko przeciwko mnie się obróciło, bo antena na dachu nadal nie działa. Dostałam co prawda wiadomość.  żę  w sobotę przyjdzie pan od anteny i spróbuje wymienić w niej zepsutą część urządzenia antenowego, ale czy to wystarczy?
A poza tym akurat w sobotę zapowiadają w Krakowie ogromne śniezyce, więc to może być przeszkodą w wejściu na dach, gdzie znajduje się antena i znów naprawa awarii będzie przeniesiona ….aż do wiosny???
Biednemu to zawsze wiatr w oczy. No mówię: jakiś czarny siedzi nad moim domem i ogonem macha. To moze pora  by jakieś egzorcyzmy odprawiać????
Abra – kadabra. idź czorcie precz.
Ale takich egzorcyzmów musiałabym więcej trochę odprawiać, bo … no dobra, polityka, polityka, zmów daje nam  popalić.
Pełniący obowiązki prezydenta ostatnio porównywał Unie Europejską do zaborów,, pod którymi Polska tyle lat cierpiała.
Przedtem wszystkie dobra zabierał nam zaborca, teraz zabiera je ta nieznośna Unia – twierdził. Biedny Polak pracuje, haruje, aby tym pasibrzuchom w Uni dobrze sie działo.
Nie wiem, czy mądry jest ten nasz pełniący obowiązki prezydenta, przecież to podobno człowiek wykształcony, więc teoretycznie powinien wiedzieć co mówi. Teoretycznie…….
A ponieważ  zawsze mówi to, na co mu Jarosław pozwala, więc ja odczułam to jako pierwszy krol do przekonywania Polaków do wyjścia z Unii.
Tylko ten durny człowiek nie zdaje sobie sprawy, że wtedy pójdziemy dobrowolnie wprost w objęcia Putina? I nie będzie wtedy zmiłuj się, nikt nam nie pomoże.
Unia jest zła. NATO też, o USA już nie wspomnę, ani  o Niemcacj i o  nieokrzesanych Francuzach, których musieliśmy nauczyć jeść widelcem.
Skaranie Boskie, dokąd my pędzimy? Dobrowolnie idziemy na rzeź????
Oj nie mam ostatnimi czasy jakiegoś wewnętrznego spokoku, ciągle muszę się czymś denerwować.
Najlepiej by było, żebym zażyła jakąś tabletkę i przespała te wszystkie złe dni, tylko jaka jest szansa na to, że poprawa szybko nastąpi?
Antenę może naprawią, internet też mi włączą, ale na poprawę polityczną raczej narazie nie ma co liczyć, chociaż……. ludziom coraz bardziej zaczynają się niepodobać wszystkie pisie przekrety, chociazby te niebotyczne nagrody, którymi się obdawrowują, zresztą i inne przekrety też pomału na wierzch wychodza, więc moiże jednak……Ale nie wysuwajmy zbyt pochopnie pozytywnych wniosków.
Sytuacja jak wrzód musi dojrzeć, by potem z hukiem mogła pęknąć..
A my pomału przygotowujmy sie do weekendu. Przed nami następny atak zimy i następna niepracująca niedziela.
Chyba pomału do tych wolnych niedziel będziemy musieli przyzwyczajać jednak…..

Dobrego czwartku

a tu środa właśnie

 

 

Tak, tak, wesoła i prawie wiosenna środa nam nastała, więc znów specjalne połączenie serc pomiędzy Poznaniem i Krakowem nastąpiło……..
Witaj Uleczko w naszą szczęśliwą środę. Cieszę się, że znów mogę Cię na swoim blogu „zobaczyć”, chociaż wolałabym  po prawdzie widzieć Cię bardziej realnie, ale…..
Kaziu zawsze mówi: kto czeka, ten się doczeka, więc może i jednak doczekam się tej Twojej wizyty w Krakowie? Wszak jesteś globtroterką, uwielbiasz podróże, w przeciwieństwie zresztą do mnie, bo każda podróż, nawet ta najkrótsza wprost mnie przeraża. Zresztą nigdy nie miałam w sobie żyłki podróżniczki, a już na stare lata…
W każdym razie serdecznie Ciebie Uleczko pozdrawiam i mam nadzieję, że nasze spotkanie jednak kiedyś do skutku dojdzie.
Miłego dnia Uleczko i dużo słonka i radości Ci życzę 🙂

Podobno znów ma być zimowy rzut, pełen śniegu i mrozu. Chociaż ma on nie długo trwać, ale jednak wciąż nam aura pokazuje, że zima nie odpuszcza. Magda twierdzi, że to już ostatni taki śniegowy czas, ale coś nie wierzę, żeby Wielkanoc nam śniegiem nie sypnęła, przecież ostatnio to taka nasza polska tradycja, w Wigilię sucho, na Wielkanoc śnieg.
A ja już tak się przyzwyczaiłam do suchych chodników….. nie mogłoby tak pozostać?

Wczoraj  znów mój net wariował. Co prawda telefonoewałam do Orangu i miły pan stwierdził, że wszystko jest w porządku, sugerował, że pewnie to wina mojego komputera, wiec włączyłam laptop, a tam było to samo, międliło niesamowicie i nie mogłam spokojnie nawet oglądnąć odcinka swojegl ulubionego serialu M jak miłość, bo przecież  satelitarna anteną moja nadal nie działa i nie mogę „złapać” drugiego programu TVP, na którym emitują tem serial.
No to sobie poczekałam, aż telewizyjna emisja się skończy, właczyłam komputer, potem laptop i….calutki czas wieszało, a te przerwy z „kręciołkiem” doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Już nawet miałam wyłaczyć ten serial, bo cały czas podczas jego ogladąnia tylko się wkurzałam tymi przerwami. ale jednak ciekawość  dalszych losów bohaterów zwycieżyła i w wielkich nerwach do końca jakoś tego odcinka dotrwałam. a potem poprostu wyłaczyłam wszystko i poszłam spać.
Postanowiłam, że dzisiaj rano, skoro świt zatelefonuję znów do Orangu, aby powiedzieć, że to jednak nie jest wina mojego komputera, a ich beznadziejnego łacza, ale….najpierw sprawdziłam swój stacjonarny komputer i wszystko działa bez zarzutu. Widacć jednak, że coraz częściej występują te błędy na lini. Ciekawe, kiedy zaczną nam podłączać, jak obiecali, te światłowody, bo na razie o tym cisza, była  kiedyś tylko jedna informacja w skrzynkach i………nadal nic się nie dzieje, nawet nie ma żadnych następnych informacji na ten temat. Czyli można rzec, że to były tylko obiecanki cacanki Orangu???
A tak ich chwaliłam……
Z tą moją anteną satelitarną nadal nic nie wiadomo, bo właścicielka jest nieuchwytna, więc muszę się cieszyć tym co mam, dobrze, ze cokolwiek łapię na tym moim telewizjonie, a że nie mam dwójki? Świat od tego sie nie zawali. Głównie pozostały mi tylko TVP Seriale, na którym na przykład  Ranczo jest w koło Macieju powtarzane tymi samymi odcinkami, czyli rzec można, mam do oglądania serial w nieskończoności, kiedyś mi się to w końcu  znudzi.
No jeszcze czasami oglądam na TVN 7 oglądam  para serial  Anna Maria Wesołowska i Sąd Rodzinny , aż nieraz dziw bierze, co też ci ludzie nie potrafią wyczyniać dla osiągnięcia korzyści materialnych, dla niektórych zabić człowieka jest rzeczą rormalną.
A Sąd Rodzinny porusza głownie soprawy osób bardzo młodych, jeszcze uczących się w gimnazjach, czy w liceach, Boże ile zła  i ile głupoty w niektórych nłodych osobnikach tkwi, czasami zastanawiam się, czy to jest fikcja, czy prawda, bo podobno te odcinki oparte są jednak na faktach zaistniałych.
To skoro teraz ta młodzież jest taka nierozważna, porywcza i pozbawiona wszelakich uczuć, to jak będzie kiedyś wyglądała ich przyszłość, bo to oni kiedyś przecież dojdą do wieku, gdzie pewna stabilizacja i spokój jsą człowiekowi potrzebne.
Czy można liczyć na to, że kiedyś zmienią oni świat na ten lepszy, w którym następne pokolenia będą już całkiem inaczej żyć?
Bardzo w to wątpię, bo gdy   patrzę na to, co się teraz w Polsce i na całym naszym globoie dzieje………
A może jednak nie będzie tak źle? może mądrość zwycięży???? Zawsze byłam optymistką, aczkolwiek z dużą dozą marginesu braku zaufania do ludzi.
Życie mnie tego nauczyło !!

Jednak mimo wszystko życzę spokojnej środy, co prawda  w oczekiwaniu na nadchodzącą, zapowiadaną  śniegową zawieruchę, ale i  z madzieją, że wiosna już niedługo do nas zawita, tylko jeszcze jeden śnieg i,….cała masa bałwanów, tych nawet wiosną i nawet letnią porą nie zabraknie, szczególnie u nas w Polsce.

dziękuję za zaufanie

 

 

Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za tak liczne odwiedzanie mojego blogu. Ile razy sprawdzam wieczorem, ile osób mnie odwiedziło, zawsze doznaję wielkiej radości.
Bo mój blog jest taki przecież przeciętny, ot, piszę o tym, o czym myślę, marzę, co mnie boli, co denerwuje.
Nie każdy lubi wysłuchiwać ciągłych czyichś utyskiwań, jednak okazuje się, ze mam wielu Przyjaciół, którzy mnie po prostu lubią, rozumieją i za to właśnie Im wszystkim dziękuję.
Pewnie, ze większość z moich Czytelników jest podobnej opcji politycznej jak ja, czyli może nie koniecznie są Oni wielbicielami PO, które wiele też ma za swoimi uszami, ale na pewno, podobnie jak i ja denerwuje ich obecna wszechwładza.
Właśnie, wszechwładza, wydającej się, że tak już będzie zawsze, że nic, ani nikt zmienić tego nie może,
Ale na szczęście tak nie jest i  czy wcześniej, czy później przyjdzie pora na zmianę, niekoniecznie na dobrą zmianę, ale na zmianę na normalność i za poniesienie skutków tego, co się dzieje obecnie w naszym kraju.

Wczoraj wieczorem, na moje nieszczęście znalazłam w necie przerażający tekst. Była to przepowiednia Ojca Pio, dotyczaca strasznej wizji końca świata, który niebawem ma nadejść.
Bedzie i ogień i woda, będzie piekło, z którego nie będzie ucieczki. Zapadnie ciemność na trzy dni i trzy noce, potem pokaże sie jasność, ale świat będzie już całkiem inny, wiele osób zginie, pozostanie ich tylko garstka, tych sprawiedliwych, prawdziwie dobrych.
Zadrżałam. Wiem, że nie jestem wrednym człowiekiem, ale czy na pewno należę do tych sprawiedliwych, którym dane będzie poznać szczęście nowego życia?
Czy będę umierała w samotności, daleko od tych, których kocham, a nikt nie przyjdzie mi z ratunkiem, bo każdy z nich zajęty będzie swoją ochroną, swoją walką z żywiołem.
Czy tak ma rzeczywiście wyglądać, ta szalona wizja końca świata? A kto to naprawdę wie, kto zna całą prawdą. To było rzeczywiste objawienie, czy tylko literacka fikcja, przerobiona przez jakiegoś tam szalonego człowieka, pragnącego postraszyć ludzi?
Bałam się, zaczęłam się trząść i wtedy właśnie poczułam, że taka całkowita samotność nie jest aż tak do końca zawsze  miła, nie miał mnie nawet kto przytulić i powiedzieć, nie martw się.
Dlatego bardzo długo nie kładłam się spać, nawet myślałam, że nie uda mi się w ogóle zasnąć, na szczęście gdzieś około 2 w nocy sen jednak mnie zmorzył.
Tylko dlatego dzisiaj wstałam niedospana, niedowarzona.
W dzień sprawy całkiem inaczej wyglądają, już nie tak jednoznacznie, nie tak groźnie.
Ale jednak niepokój w moim sercu nadal tkwi……

Przepraszam, nie chciałam Was nastraszyć. Ale jak napisałam na początku wpisu,  pisze tu i wszystkim o czym myślę, o tym co mnie otacza, lub otaczać mnie może. nawet jeżeli nie miało to by do końca być całą prawdą.

niespodzianka

 

 

W ten prawie że wiosenny poniedziałek postanowiłam zrobić niespodziankę i wcześniej niż ostatnio zamieścić swój blog.
No nie wiem, czy mamy z czego się cieszyć, chodzi mi o tę wiosnę, bo podobno jeszcze zima chce nam dać popalić i śniegiem w nas rzucić.
Dobra, śnieg, to śnieg, byleby tylko te mrozy nie powróciły. Nareszcie mam cieplutko w domu i nie muszę chodzic spowita w warstwy swetrów, spodni i skarpet. Jednym słowem, da się żyć. Czyli jak to mawia V.I.P. – jestem dzieckiem szczęścia.
Cielkawa jestem, czy szczęście mi dopisze w tym tygodniu i moje wszystkie  ulubione programy TV powrócą na swoje miejsce, czyli na naprawioną antenę.
Jest szansa, bo właścicielka  Kasia obiecała, że sprawą się zajmie, a wczoraj okazało się, że nie tylko ja narzekam na brak programów TV, sąsiadka ma podobne kłopoty, więc poradziłam,żeby koniecznie zainterweniowała u Gospodyni domu. No bo co razem, to razem, po prostu kupą raźniej i wiecej coś można przeprowadzić.
Największą niespodzianką, nie ukrywam, byłoby dla mnie, gdyby nagle się okazało, że mój „ukochany” pis-rząd zakończył swoją kadencję, ale to chyba nie możiwe.  Chociaż………..
Według CBOS wciąż „ONI” znacznie wyprzedzają inne partie, ale, to tylko CBOS, rządowy, wiadomo, że tak musi głosić.
Zresztą to nie PIS ma takie poparcie, a w sumie ta zjednoczona prawica, więc gdyby centro i lewica też sie nareszcie dogadały to……. Ale tego po prostu trzeba chcieć. Narazie tylko gadają, gadają, a pis – rząd to wykorzystuje i coraz bardziej zuchwale  robi z nami co chce.
Ale heca, bo Duda, ten od psa  Kacperka, wczoraj przejęzyczył się i podsumowując wczorajszy bez zakupowy dzień powiedział :  „Będziemy robić dla pracowników wszystko, aby żyło im się w naszej Ojczyźnie źle”.
Przez przypadek prawdę  powiedział ten wypasiony na naszym chlebie, pseudozwiązkowiec, Iszy Leń Polski, Piotr Duda.
Sama na własme uszy to usłyszałam, bo akurat kioś go nagrał, gdy wygłaszał to swoje wielkopomne orędzie.
Coś nam się te Dudy w Polsce nie udały.
Do dudy z tymi  Dudami, co jeden, to lepszy duda.

Była kiedyś taka piosenka :

Był Duda, był Duda,  miał dudy, miał dudy miał
Ale te dudy nie były Dudy, bo ten Duda od innego Dudy te dudy miał.

I o to chyba ostatnimi czasy określa nasza polską politykę….do….du….(p)…dy

To co ja jeszcze miałam powiedzieć??
Acha, mamy zatem dzisiaj pierwszy dzień tygodnia, niech zapowie nam przyjemny cały następujący nam miłościciwe tydzień.
I do wiosny coraz bliżej, jeszcze tylko 9 dni i będzie kalendarzowa wiosna. Uwierzycie???  W I O S N A !!!  Naprawdę!!!

No i do Świąt Wielkanocnych coraz bliżej, dopiero pożegnaliśmy jedne, te zimowe, a przyjda już  za trzy tygodnie następne święta,  te wiosenne, wielkanocme….pełne sniegu???

Miłego tygodnia i miłego przede wszystkim poniedziałku.