Specjalnie nie umieszczałam żadnych swoich rozmyśleń we wczorajszym dniu. Ograniczyłam się tylko do mojej wierszowanej refleksji.
Bo cóż można więcej w takim dniu pisać?
Spotkaliśmy się w Modlnicy, przy grobie mojej Siostry, gdzie zapaliłam znicze z myślą o Niej, moim szwagrze, który tez tam leży, ale moje myśli pobiegły też i dalej, do moich Rodziców, których nie mogłam wczoraj na Rakowicach odwiedzić, tutaj złożyłam za nich moją modlitwę.
Wiem, powinnam być na ich grobie, ale….. tam zawsze na Rakowicach jest taki straszny tłok, a ja niestety fizycznie nie jestem już tak wydolna, abym mogła sama tam dotrzeć. To już nie te czasy… Zresztą tłum ludzi też mnie przeraża.
No dobrze, pewnie jest to swojego rodzaju samo wytłumaczenie, ale przyznaję, nie cierpię cmentarzy, nigdy ich nie lubiłam, a teraz, gdy jestem co raz starsza, taka wizyta na cmentarzu co raz bardziej mnie przeraża. Zresztą moja Siostra tez nie lubiła 1 listopada, pewnie z podobnych jak ja teraz powodów.
Toteż idąc wczoraj do niej na grób, w myślach Jej to „wypominałam” : Widzisz Aniu, Ty nie lubiłaś tu przychodzić, a teraz ja jestem zmuszona ciebie tu odwiedzać. A nie lepiej byłoby, żebyśmy usiadły razem w twoim salonie i wspólnie kawkę wypiły???
Pewnie, że tak było by o wiele przyjemniej, ale……
Wczoraj był rzeczywiście pięknie słoneczny i ciepły dzień, aż niespotykany własnie w listopadzie.
Róże w ogródku Magdy przeżywają swoja drugą wiosną, rosną jak szalone, wypuszczając co raz nowe pączki. Ciekawe, czy z nich zdążą się jeszcze rozwinąć nowe kwiaty, czy nagle mróz przyjdzie i je po prostu pokona?
Po wizycie na Cmentarzu cała dosyć liczna Rodzina pojechała na pyszny obiad do Srebrnej Góry.
To taka przyjemna chwila w życiu, gdy Rodzina nie musi koniecznie spotykać się na smutnym Cmentarzu, ma jeszcze okazję chwilę pobyć ze sobą, porozmawiać przy dużym stole.
Okolica, w której znajduje się ta restauracja jest rzeczywiście piękna, niby jeszcze Kraków, a już poraża swoim wyglądem widok na Bielański Klasztor, na pasmo Sowińca na zrębie Krakowskiego Lasku Wolskiego.
I własnie w tak pięknej okolicy spędziliśmy kilka godzi, nie tylko siedząc za stołem, ale można było również pospacerować sobie po okolicy, a dzieciaczki miały tez okazję miło spędzić czas na placu zabaw, bo pogoda akurat temu sprzyjała.
A potem był już powrót do domu. Co prawda większość Rodziny pojechała do Magdy i do Jacka do Modlnicy, ale przyznam, że byłam już nieco zmęczona i z przyjemnością odpoczywałam od gwaru jednak w domku.
Tak więc minął kolejny listopadowy dzień wspomnień, dzisiaj jeszcze niektórzy. już nie tak licznie, jak wczoraj, ale jednak, będą odwiedzać cmentarze, a potem……
Potem będzie już tak, jak napisałam wczoraj w moim wierszu, my powrócimy do naszej poplątanej rzeczywistości, a oni tam znów będą czekać, aż ich znów odwiedzimy, znów zapalimy im kolejna świeczkę…..
A życie płynie, płynie, aż przyjdzie czas, że to my będziemy tak cierpliwie kontynuować ten wieczny czas oczekiwania na którymś z pobliskich cmentarzy…….
Dzisiaj muszę troszkę nabrać dystansu do pośpiechu, przede mną teraz dwa dni ważnej pracy w Komisji Wyborczej.
Jutro co prawda krótko, bo tylko trzeba odebrać skoro świt dokumenty i policzyć karty wyborcze no i oczywiście przygotować odpowiednio do następnego dnia sali wyborczej.
Za to w niedzielę znów czeka mnie „nasiadówka” od godziny 6 do 22 w lokalu. Co prawda będę miała jakaś niewielką przerwę, ale znów będę podczas niej musiała pojechać do swojej, przypisanej moim meldunkiem Komisji, aby oddać głos na kandydata na prezydenta.
Jutro znów będzie obowiązywała cisza wyborcza, wiec jeszcze dzisiaj mogę napisać, że sprawą oczywistą jest to, że będę głosowała na profesora Jacka Majchrowskiego.
Oglądałam debatę przedwyborczą pomiędzy obydwoma kandydatami, pomiędzy panem profesorem i panią Małgorzatą Wasserman i ta debata tylko potwierdziła mi moją decyzję.
Nawet po debacie, na koncie YouTube, które automatycznie przeniosło mnie na prywatne konto pani Małgorzaty, wyraziłam swoją opinię o tej audycji, zarzucając, ku oburzeniu samej pani Wasserman, jej kłamstwo.
Spytała mnie grzecznie na forum, dlaczego uważam, że ona kłamie, więc odpowiedziałam, że sama na własne uszy słyszałam podczas jej kampanii , jak mówiła, że profesor Majchrowski nic, albo prawie nic nie zrobił w sprawie walki ze smogiem.
Jest to oczywiście kłamstwo, o którym pani świetnie wie, napisałam, na to dictum jednak mi już nie odpowiedziała.
Nie można kogoś oblewać bezkarnie pomyjami, nawet, gdy się ma za sobą tak prężną i silną formację jaką jest PIS.
Zresztą sami pisowcy głośno mówią: wszyscy wobec prawa są równi, a więc chyba też nie pozwala im to na szerzeniu kłamstw, o czym zresztą przekonał się sam pan premier, który musiał w mediach odwoływać swoje wyborcze kłamstwa.
Jednego tylko nie rozumiem, skąd się bierze ten fenomen 30 procent ludzi, którzy tak łatwo dają sobie wszystkie kłamstwa wmawiać i w dodatku ślepo w nie wierząc, mimo, że to kłamstwo tyle razy jest udowadniane.
Przyznam się, że troszkę się obawiam tych wyborów, ale wierzę w mądrość Krakowian, skoro nie pozwolili sobie odebrać Pisowi Radę Krakowa , Koalicja ma w niej zdecydowaną większość, nie wybiorą również i pisowskiej funkcjonariuszki na prezydenta.
No bo jak wyglądalibyśmy przed Stolicą, która przed Pisem się obroniła???
Wszystko zależy od frekwencji w Krakowie, gdy będzie podobna do tej sprzed 2 tygodni, będziemy w Krakowie świętować podobnie jak Warszawa, tryumf, jeżeli Krakowianom znów nie zechce się ruszyć tyłków do urn, będziemy mieć kilka pomników Kaczyńskiego w Krakowie, a pewnie sam J.K zamieszka na Wawelu, pewnie będzie mu się to wtedy należało.
Wszak jego willa za Żoliborzu to już prawie ruina……… A zamieszkać na Wawelu!! TO JEST TO!!!!!
No dobra, nie chce być aż taką pesymistką, bo przede mną znów piękny, ciepły i słoneczny piątek.
Życzę przyjemnego weekendu i proszę:
W KRAKOWIE, w GDAŃSKU i tam gdzie się jeszcze uda PIS pokonać, po prostu IDŹCIE DO URN!!!!!!!
TYLKO NASZ GŁOS MOŻE JESZCZE URATOWAĆ POLSKĘ

