Opłacał się ten mój wczorajszy trud i moje nerwy,
Kraków wygrał!!!!!!!
Właściwie widząc sporą frekwencję już wiedziałam, że będzie dobrze……….ale
Diabeł zawsze tkwi w szczegółach, a te na koniec mojej pracy nie była wcale zbyt dobra. Okazało się, że jednak byłam jedna jedyna zdecydowana anty pisówa w mojej komisji.
Co prawda chłopaki do końca się nie definitywnie, ale panie zdecydowanie były za Małgorzatą, złudnie wierząc, co to ona w Krakowie nie zmieni, przyznam, że był nawet taki moment, że musiałam wyjść na korytarz, bo bałam się, że zacznę gryźć.
Z niecierpliwością czekałam na godzinę 21.00 i tuż po już dowiedziałam się tak radosnej dla mnie wiadomości.
A potem, po przyjściu do domu, dowiedziałam się, że Pis nieźle oberwał praktycznie w każdym dużym mieście, bo nie tylko w Krakowie, ale też i w Gdańsku , w Kielcach, w Radomiu i gdzieś tam jeszcze.
No i okazało się, żre nawet Adrianowi nie udało się „odbić” Nowego Sącza, swoja wizytą na cmentarzu, popierającą de facto kampanie wyborczą Mularczykowej oddał jej pocałunek śmierci I bardzo dobrze!!!!
HURRA!!!!!!! to pierwszy krok, który musieli nie tylko ci z partii pis, ale i jego wielbiciele odebrać jako zagrożenie dla och nieokiełzanych apetytów na jedno władztwo , na narzucanie jeden słusznej linii życia dla Polaków.
Tak nie jest. jednak nie wszyscy dają się mamić, nie wszyscy kupują te gruszki z wierzby, bo nawet jeżeli jakimś cudem tam wyrosną, na pewno będą one robaczywe!, nawet bardzo robaczywe!!!To tyle na temat polityki, jeszcze dodam tylko, że bardzo, z całego serca cieszę się, że PIS dostał wczoraj potężnego łupnia, w sumie im się to należało: za kłamstwa, za butę, za niebywałe chamstwo podczas przeprowadzania kampanii
I oby to był dobry znak na przyszłość, już oczywiście bez PIS-u
No to wybory już są za nami i za mną jest tez pracowity dzień w Komisji. Nie było znów tak źle. Jednak miałam 2 godziny przerwy, podczas której zrobiłam sobie mały spacerek w moje rodzinne strony, bo tam była komisja, w której głosowałam (oczywiście wiadomo już, że na pana profesora)
Pogoda nie była szczególna, chociaż przepowiadali nawet słoneczny dzień, niestety w sumie był on mglisty, ale przynajmniej ciepły, tak więc mogłam sobie przejść spacerkiem przez jesienne Planty i zrobić kilka pięknych zdjęć okolicy, w której jeszcze przecież niedawno mieszkałam.
Okazuje się, że nie tylko Park Krakowski jest jesienią urokliwy, ozłocone spadającymi liśćmi Planty też cudownie wyglądały,
Na zdjęciu powyżej umieściłam właśnie jesienny widok na Kolegiatę św Anny, mój kościół parafialny.
A czy drżało moje serce, gdy tamtędy przechodziłam, zwłaszcza obok mojej bramy? Właściwie to nie, stwierdziłam, że tamte czasy to już przeszłość, historia, do której można tylko do czasu do czasu powrócić myślami i potem znów wraca się do rzeczywistości.Po prostu takie jest życie i już.
Po wyborach wróciłam do domu zaraz po godzinie 22, nawet trzeba przyznać, że nieco wcześniej niż zeszłym razem.
Nie poszłam oczywiście zaraz spać, musiałam jeszcze oglądać transmisję z wieczoru wyborczego TVN, ale potem padłam już jak kawka i przespałam calutką noc jak niemowlę.
A rano obudziłam się ze świadomością, że nie tylko Kraków wygrał z Pisem, że właściwie we wszystkich większych miastach PIS poległ i od razu polepszył mi się humor.Mam nadzieję, że utrzyma się ta tendencja na dłużej, a i dzisiaj Pis w komisji Amber Gold Komisji tez da tyły, już sobie premier Tusk z blondyną na pewno da radę.
Tak wiec w radosnym nastroju, mimom że nadal nie widac obiecywanego słoneczka, życzę Wszystkim milutkiego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia
