Ech! niektóre osoby są niereformowalne, szczególnie te Pisem zarażone.
Co by im człowiek nie tłumaczył, to i tak pisowiec zawsze zrozumie po swojemu, po pisiemu, czyli na opak i zawsze będzie uparcie powtarzać, że czarne nie jest czarne.
Poddaje się, przynajmniej w tym wypadku się poddaję, nie mam zamiaru nic więcej tłumaczyć.
Niech sobie żyje w tej swojej błogiej pisiej wierze, może kiedyś sama się przekona?
Tylko może ją wtedy to zaboli, a może i nie, skoro jest taka gruboskórna?????
W końcu w coś człowiek musi wierzyć, a że nie zawsze to jest słuszne……… to w końcu nie jest moja sprawa.
Dzisiaj sobota, pozostawmy więc wszystkie niezbyt przyjemne troski – złośliwostki całego tygodnia za sobą i cieszmy się dniem wolnym, aczkolwiek…..
Pogoda już na minusie.
Co prawda na razie tylko noce są z przymrozkami, ale i za parę dni przymrozki dopadną nas i w dzień.
Właściwie to już było wczoraj całkiem chłodno i nieprzyjemnie, wszystko przez wiatr.
Ale czego można się spodziewać po tej porze roku???
A dzisiaj rano na termometrze za moim oknem okazała się cyfra 0.
To oznacza, że zupełnie spokojnie mogę z szafy wyjąć moją ciepłą, zimową, granatową kurtkę, a nogi obuć moimi nowymi botkami. Bardzo jestem ciekawa, jak się będą one spisywały, bo co prawda zapowiadały się na bardzo wygodne buciki, ale z moimi stópkami nigdy nic do końca nie wiadomo.
W każdym bądź razie zaopatrzyłam się wczoraj w zapas Apapu, tak na wszelki wypadek. A właściwie, tak po prawdzie, to jest jeden lek przeciwbólowy, który codziennie zażywam i…nawet mi pomaga przynajmniej na to kolanka.
Owszem, mam jeszcze w odwodzie Nimesil, ale ten piję tylko wtedy, gdy mam zaplanowane jakieś wyjściem dłuższe łażenie, bo więcej niż 2 saszetki na tydzień nie powinno się go zażywać, bardzo niszczy wątrobę. Ale coś za coś, albo wątroba, albo kostki.
No to piję sobie tę smaczna mimesilową oranżadkę co któryś tam dzień, w między czasie wzmacniając ją własnie Apapem.
Póki w domu mam ciepło, a jednak temperatura ma bardzo duży wpływ na wszystkie kostne bolączki, dopóki na dworze nie ma szarugi. da się jakoś jeszcze przetrwać.
A może już się przyzwyczaiłam do tego, że od czasu do czasu coś człowieka w odpowiednim wieku boleć musi????
A na razie temperatura w moim pokoju oscyluje około 20 stopni pana Celsjusza , więc mam cieplutko, milutko, gorzej, gdy mrozy za oknem się pokażą, oj pamiętam jeszcze ten mroźny tegoroczny styczeń, gdy tak okropnie marzłam.
Na całe szczęście mam przecież elektryczny, ciepły kocyk, którym będę mogła się w razie mrozów otulać.
A tu masz, miało być brzydko, pochmurnie i deszczowo, a słonko jednak zdecydowało się osłodzić nam te październikowa sobotę i wyszło zza chmur, jaki to optymistyczny akcent naszego weekendu, nieprawdaż? Więc nadal nie będę sobie i Wam humoru dzisiaj psuła, tylko jakimś wesołym akcentem zakończę ten dzisiejszy mój wpis.
Niech nawet moja polityczna oponentka odpocznie dzisiaj od moich złośliwostek 🙂
Niedługo już święta. Właściwie to w TV już „idą” świąteczne reklamy, nie jeden większy market do świąt tez już się przygotowuje, ozdabiając swoje pomieszczenia choinkami, światełkami i świąteczna muzykę.
Pozwólcie, że i ja dzisiaj już się odpowiednio nastroję do nadchodzących Świąt i taki niewinny żart zamieszczę:
Ciekawe, na ile ten kotek okaże się jednak sprytny, aby dorwać się do choinki.
A ja życzę Wszystkim miłej i jednak słonecznej soboty.
Ciekawa jestem czy Ktoś dzisiaj do mnie na sobotnią kawkę wpadnie? Zapraszam serdecznie 🙂

