DZISIAJ MIJA 58 ROCZNICA ŚMIERCI MOJEJ NAJUKOCHAŃSZEJ MAMUSI.
Day: 19 listopada 2018
jak poniedziałek, to na wesoło
A kto czeka… ten się i doczeka.Wczoraj goście, to znaczy Elżbieta i Maciek dopisali.
Od razu widać, że Maciek czyta uważnie mój blog 😦
Tylko…… szkoda, ż obydwoje są (znowu) na diecie odchudzającej, bo moje pyszne rogaliki nie były brane pod uwagę.
Zostaną dla innych. Tylko kto i kiedy na nie przyjdzie?, boję się, że gdy jeszcze troszkę postoją, wyschną, wiec będę musiała jednak sama je zjeść.
A przecież też muszę dbać o linię, zwłaszcza teraz, gdy już tę nową sukienkę sobie zamówiłam.
Poniedziałek nowy tydzień rozpoczyna I zawsze zastanawiamy się, co on nam przyniesie.Czy znów zatrzęsie polityką, czy znów jakieś problemy będą nas w najbliższych dniach trapić?
Mój poniedziałek nie zaczyna się akurat szczęśliwie, a to z powodu znów jakichś brzusznych zawirowań.
Znów muszę wdrożyć dietę NDŻ.
No i oczekuję na…ten zapowiadany śnieg. Dzisiaj nawet przed 5 rano wstałam i sprawdzałam, czy aby za oknem nie jest biało, ale nie, na raze chyba się nie zapowiada na śnieżne opady, chociaż Magda mi mówiła, że wczoraj w Modlnicy prószyło. Nie wiem, może i w Krakowie coś tam białego leciało z nieba, ja osobiście nic podejrzanego nie zauważyłam, może dlatego, że gdy tylko robi się za oknem ciemno, zasłaniam okno kotarą i nic już nie widzę, co tam się za oknem w moim parku dzieje.
Ale przecież zawsze mogłabym zauważyć śnieg chociażby w kuchni, gdzie od czasu do czasu przebywam racząc się gorąca herbatką.
Bo o tej porze roku herbata ma specjalne znaczenie.
Zresztą tak naprawdę, to nasze społeczeństwo przestawiło się na pocie kawy i to albo tej z ekspresu, albo, co gorsze rozpuszczalnej, która jest podobno najbardziej szkodliwa, bo w sumie jest to czysta chemia, niewiele z kawa mająca wspólnego.
Tak piszę, a przecież sama piję tę rozpuszczalną niby kawę………….ale ostatnio ona też mi jakoś coraz mniej smakuje.
Dawniej wypijałam 2-3 kawy dziennie, teraz ograniczam się do jednej, no chyba, że akurat mam jakiegoś gościa – amatora kawy, wtedy do towarzystwa sobie drugą kawkę popijam.
Tylko, jak już pisałam, niewiele to wspólnego z kawą ma do czynienia, to tylko taka namiastka.
Gdybym urodziła się na przykład w Anglii, zapraszałabym na Five o’clock, oczywiście z odpowiednio zaparzoną i koniecznie podaną we filiżance herbatą.
Niektórzy piją ją samą, niektórzy z cytryną, a inni, o zgrozo z mlekiem, co dla mnie jest wprost do przyjęcia. Dla mnie herbata z mlekiem = bawarka, czyli jest napojem dobrym dla karmiących matek.
Ale z gustami się nie dyskutuje.
To tu jeszcze wypada wspomnieć o sztuce parzenia herbaty w samowarze, charakterystyczną dla ludów rosyjskich i irańskich.
Herbata przygotowana w ten sposób kusi jednak swym intensywnym aromatem i smakiem, a cała procedura warzenia dodaje charakteru, zmieniając prozaiczną codzienność w tajemniczą przygodę.
Samowar przypomina kociołek na nóżkach z kranikiem i czajniczkiem na wierzchu. Elementy, które zawsze muszą się w nim pojawić to właśnie czajniczek na esencję herbacianą, oraz zbiornik na gorącą wodę, zaopatrzony w mały kranik do upuszczania wrzątku. Niezbędny jest także element grzewczy, który w oryginalnych samowarach był szeroką rurą biegnącą pionowo przez cały samowar od dołu zakończoną rusztem, a od góry kominem. Wewnątrz rury rozpalało się węgiel drzewny. Nowsze samowary do grzania wody wykorzystują grzałkę elektryczną, wymagają wtedy podłączenia do prądu
Powstanie samowara datuje się na czas średniowiecza, ale dokładne datowanie początków używania samowarów jest trudne do określenia, ponieważ zwyczaj picia herbaty był wtedy jeszcze mało znany.
Początkowo samowar składał się z dwóch części, dolna część przypominała palenisko służące do rozpalania ognia, a na nim kładziono dzbanek, do którego nalewano wodę. Później wymyślono połączenie pionową rurą przebiegająca wewnątrz samowara tworząc formę przypominająca nam znany do dzisiaj samowar.
Wiele osób chciałoby umieszczać początki popularności samowara za czasów Cara Mikołaja I, który dzięki reformom rozbudował ośrodki wydobywania taniej miedzi, służącej potem do wykonywania naczyń z tego metalu.
Historycy dowodzą, że samowary odgrywały w Rosji spora rolę. Nękani wojnami i licznymi wędrówkami mieszkańcy Rosji mieli większe szanse przeżycia, mając własnie samowar, który służył im nie tylko do parzenia herbaty, ale do podgrzewania wody do mycia, czy do przygotowywania posiłków.
Z czasem w Rosji wytworzyła się specjalna kultura herbaciana, zbliżona do tej wschodniej, przy herbacie załatwiało się ważne sprawy i można było spędzać czas z najbliższymi Przygotowywanie herbaty w samowarze wymagało ciszy, ci wzmacniało wieź miedzy uczestnikami spotkań.
Ach, tamta epoka już minęła, a ja za moim ulubionym balladystą powtarzam : a przecież mi żal………
No to idę sobie zaparzyć dobrej herbatki, oczywiście nie w samowarze, bo takiego niestety nie posiadam.
Znów muszę zadowolić się erzacem, w postaci saszetki Limonu, chociaż znam jeszcze osoby, które zadają sobie trudu parzenia liściastej herbaty w specjalnych kamionkowych czajniczkach, w takich, których jeszcze za czasów mojej młodości zaparzałam : Yunnan, Assam czy Ceylon, a później popularną stała się zapachowa herbata El Gray.
Jeszcze bywają te herbaty w marketach, jednak te w saszetkach są wciąż bardziej popularne, może dlatego, że są najłatwiejsze do zaparzania?
Ale jeżeli ktoś jest spragniony prawdziwej, dobrej herbaty, polecam specjalne sklepy, w których można spotkać liściaste herbaty z całego świata.
To dopiero musi być prawdziwa uczta dla naszych zmysłów.
A ja jeszcze do takiej herbatki widzę koniecznie podaną konfiturę wiśniową lub malinową, oczywiście własnego wyrobu.
No to sobie pomarzyłam trochę, a teraz pozostaje mi tylko życzyć miłego poniedziałku i wspaniałego tygodnia.
P.S. A swoja drogą, taka paczka dobrej prawdziwej herbaty mogłaby być fantastycznym prezentem pod choinkę, prawda????
.


