Niedziela….

W swoim założeniu jet to dzień, który ma być bardzo miły, rodzinny, wspólny dla całej rodziny.
To wtedy każda Mama ma nareszcie czas odłożyć szczotkę w kąt , wraz z dziećmi przygotować wspaniałe i pyszne śniadanko.
To czas, gdy rodzicie i dzieci idą na wspólny spacerek, oczywiście, o ile ma się jeszcze dzieci w taki wieku, że jeszcze dzieci chcą się z rodzicami pokazywać, bo te „późniejsze” nastolatki bardzo chętnie same sobie ten dzień lubią zagospodarować. To jest właśnie ten urok posiadania jeszcze małych dzieci 🙂
A potem wspólnym świąteczny obiad, oczywiście obowiązkowo z ciastem na deser i miło zagospodarowane popołudnie, ze wspólnymi grami, albo wspólnym  oglądaniem jakiegoś fajnego filmu. I tak mija kolejny dzień, zwłaszcza, że już szybko, bo przed godzina 16 robi się całkiem ciemno.
Takie jest własnie moje wyobrażenie i niedzieli, jakże niestety dalekie od tej prawdziwie spędzanej.
Bo tu się okazuje, że trzeba jeszcze jakiś kąt zamieść, pranie wrzucić do pralki, a dzieci oczywiście znów nie odrobiły na jutro zadania, więc trzeba je odciągnąć od telewizora i do książek przegnać.
No i są jeszcze osoby, podobnie jak ja, całkiem samotnie spędzające ten świąteczny dzień, które  plątają się pomiędzy telewizorem, kuchnią i….tapczanem, bo w taki niezbyt przyjemny dzień najchętniej jednak się drzemie.
No własnie, ostatnio bardzo dużo czasu na sen przeznaczam, widać jesienno – zimowa aura niezbyt wpływowa na moja aktywność życiową.
Całkiem niechętnie wychodzę na zewnątrz, nie lubię marznąc, ani moknąc, a wczoraj na przykład w Krakowie padał deszcz.
Dlatego podziwiam tak aktywne osoby, jak moja przyjaciółka Ula, ale Ona po prostu lubi aktywny tryb życia. Ona taka po prostu już się urodziła. pełno Jej wszędzie i dobrze się z tym czuje. Pozdrawiam Uleczko!!!!

A że jestem już niestety osoba starszą i w dodatku zgryźliwą, na koniec mojego niedzielnego wpisu jakiś polityczny wtręt muszę zamieścić ;

Bo to jest też i prawda, też na ten moment niecierpliwie czekam…..

Miłej niedzieli