Jedną z głównych arterii Krakowa, która jest niejako przedłużeniem Alei Trzech Wieszczy jest własnie Aleja 29 Listopada, stanowiąca fragment drogi krajowej E – 77, wiodącej na północ, w stronę Warszawy.
A dlaczego o tej ulicy dzisiaj piszę?
Bo własnie dzisiaj ta ulica obchodzi swoje Urodziny (Imieniny?), albowiem dzisiaj mamy właśnie 29 dzień miesiąca listopada.
No to z ciekawości zaglądnęłam do Wikipedii, co tez ważnego w tym dniu się działo, skoro ta data została umieszczona w nazwie krakowskiej ulicy.
Była to bardzo ważna data w Historii Polskiej, związana z powstaniem listopadowym
29 Listopada, wieczorem, grupa cywilnych spiskowców, współpracujących z podchorążymi, rozpoczęła akcję powstańczą na Belweder, który był siedzibą rosyjskiego dowódcy armii polskiej.
Sygnałem do rozpoczęcia akcji miało być podpalenie na Solcu budynku znajdującego się w okolicy koszar rosyjskiej jazdy. Niestety podpalenie budynku nie udało się powstańcom, budynek nie zapłonął, jednak mimo to, nadal kontynuowano powstańcze działania.
Celem było złapanie i zgładzenie znienawidzonego wielkiego Księcia Konstantego. Plan zdobycia Arsenału niestety nie powiódł się, gdyż Książę skutecznie broniony był przez adiutantów, którzy wcześniej składali mu przysięgę wierności. Zdołał on się ukryć i przedostać do oddziałów rosyjskich.Wówczas podchorążowie pod dowództwem Piotra Wysockiego połączyli się z grupami cywilnymi i razem przebili pierścień Rosyjskiej Kawalerii i dokonali przemarszu ulicami miasta. Niestety część dowódców wojsk polskich nie udzieliło powstańcom poparcia, a nawet przyjęli wobec nich wrogą postawę w wyniku czego wielu generałów i powstańców straciło życie.
Sytuacja stawała się dramatyczna, ale wówczas do tego powstańczego zrywu dołączył lud Starego miasta, rzemieślnicy, księża, sprzedawcy, i inni, którzy z okrzykiem „do broni”ruszyli z atakiem, staranowali wrota starej zbrojowni, zdobyli broń ułatwiające im dalsze działania.
W wyniku tych ulicznych starć 30 listopada Warszawa była już wolna, a Książę postanowił nie interweniować i jego jednostki wycofały się z Warszawy.
To rzeczywiście piękna karta naszej historii, która pokazuje, że w chwili zagrożenia wolności Polacy potrafią się jednak jednoczyć, aby pokonać ciemięzcę i wyzwolić Polskę spod jarzma.
Oby ten dzień 29 listopada był dla nas Polaków wzorcem i kierunkowskazem naszej determinacji.
Jest jednak pewna różnica pomiędzy tamtym listopadem, a chwilą obecną. Wtedy ciemięzcą był wróg, rosyjski Książę, teraz niestety mamy swojego rodzimego ciemięzcę, który swoją nienawiścią, chciejstwem i fatalnie prowadzoną polityką, zagraża bezpieczeństwu naszego kraju.
Może tym razem, zamiast okrzyku „do broni” z naszych ust wyrwie się okrzyk „do urny wyborczej”?
Powinien on być tak samo głośny, dobrze słyszalny i co najważniejsze, skuteczny.
Co prawda obecny rząd jest w tej chwili nieco zagubiony ostatnimi swoimi działaniami, głownie aferą KNF, którą sprytnie chce zamieść pod dywan pokazową reakcją pod tytułem, „rząd sprawnie zadziałał, sprawca afery, pan CH jest w tej sprawie osadzony w areszcie, więc sprawa jest zamknięta i oczywiście nie ma w niej żadnego drugiego dna”
Ale każdy myślący człowiek widzi, że takie szybkie zakończenie tej sprawy jest co najmniej bardzo podejrzane i najprawdopodobniej jest przykrywką innych związanych z tą afera szwindli, w którą zamieszanych jest wielu prominentnych polityków obecnej władzy.
I nawet jeżeli teraz uda im się ukrócić ten proceder, to przyjdzie kiedyś (mam nadzieję, że nie długo) pora, gdy jednak powstanie Komisja Śledcza, wykrywająca wszelkie machlojki powiązane z tą i innymi z nią powiązanymi aferami.
Dla tego dzisiaj za Piotrem Wysockim powtarzam: ‚DO BRONI – DO URN”
Niesamowite, Kraków dzisiaj spowity jest w promieniach słonecznych. jest co prawda chłodno, ale przynajmniej na dzisiaj ta szarość za oknem zniknęła i od razu człowiek od rana ma dobry humor.
Życzę Wszystkim takiego wspaniałego humorku na cały dzisiejszy czwartek
Z ostatniej chwili:
I znowu muszę powiedzieć: HURRA Allegro.
Wczoraj zamówiłam kółko do mojego „kalekiego” fotela, a dzisiaj rano już mi go kurier przyniósł.
To chyba jakiś super ekspres zadziałał, tak szybko teraz te internetowe działają, aż się człowiek dziwi, no cóż, mamy wszak XXI wiek!
Teraz czekam na moją „Złotą Rączkę” Maciusia, który mi to kółko w zdezelowanym moim fotelu założy 🙂
No to jeszcze raz sporo słonka na ten czwartkowy dzionek życzę.
.
