bo za 100 lat nie będzie nas…..

              

 

 

Nie wypada dzisiaj wybrzydzać politycznie, bo zbyt duże dzisiaj mamy święto.

Jest to Dzień  naszej Niepodległości.

Dzień, do którego prowadziły różne drogi , nie były to wcale łatwe ścieżki, ale wtedy, 100 lat temu, na czele naszej wolnej Polski stanęli mądrzy i rozważni politycy, którzy nawet nad własne podziały potrafili pokazać Polakom, że mogą mieć swój własny, wolny kraj, z którego mogą się cieszyć, w którym mogą się rozwijać, w którym każdy dzień ich życia powinien być szczęśliwy.
Mogą, bo na taką wolną Ojczyznę po prostu zasługujemy.
I na ten uroczysty dzisiejszy dzień odłóżmy na chwilę nasze polityczne animozje, chociaż na pewno nie jeden co prawda zdenerwuje się tym, co będzie się dzisiaj  w Naszej Stolicy działo, ale zamknijmy nasze oczy i pomyślmy, jak pięknym krajem jest Polska, ile cudownych zakątków posiada, jakie ma wspaniałe miasta, pełne starych zabytków, świadków naszej historii, uroczych wsi i wiosek, ile wspaniałych ludzi posiada, ile myśli ponad czasowych, ile poezji przez długie stulecia z siebie wydała.

NASZA OJCZYZNA – NASZA KOCHANA POLSKA !!!!!

Jestem dumna z tego, że jestem Polką i cieszę się, że dane było mi właśnie w tym kraju swoje życie spędzić.
Wielu Polaków niestety nie miało takiego szczęścia, wielu z nich ze względów politycznych, albo ze względów materialnych musiało opuścić nasz kraj, ale myślę że zawsze w ich sercach pozostaje tęsknota za ojczystymi  stronami,  za miejscami, w których przyszli na świat i spędzili tam najpiękniejsze lata swojego dzieciństwa.

Czego w tak pięknym dniu mogę Wam życzyć moi Kochani Współziomkowie?

Życzę Wam, abyśmy nigdy już tej niepodległości nie utracili, byśmy mogli naszym dzieciom i wnukom zapewnić wspaniałe i godne życie w granicach, które zostały nam  nadane, żeby nikt nigdy już nie podniósł na nas swojej wrogiej ręki i nie nakazał nam żyć według całkiem innych reguł.
Niech każdy nasz dzień będzie radością witany, a ludzie niech wreszcie zrozumieją, że mamy jeden wspólny, wielki dom, o który należy dbać, ale nie można go rozwalać, ale też i nie można go meblować według swojego własnego widzimisię, wbrew woli innych ludzi.

Polsko Ojczyzno moja Kochana!
tyle przez wieki wycierpiałaś,
gdy losów boleść była zadana,
nadzieją  jednak nas napawałaś.
Stulecie swoje dzisiaj świętujesz,
w tryumf zwycięstwa nas oprawiasz,
biało – czerwoną flagą radujesz,
skrzydłami orła nas osłaniasz.
Wlewasz w nas wielką polską dumę,
od Tatr po Bałtyk rozpostartą,
objętą wielkim polskim rozumem,
w trud codzienności naszej zawartą.
I za to Ciebie Polsko kochamy,
że tu czujemy się jak w domu,
dziś uroczyście Ci przyrzekamy,
nie damy  pogrześć  Ciebie nikomu.

E.W. 11 listopad 2018 r

WESOŁEGO ŚWIĘTOWANIA !!!!!!

kapsuła czasu

 

 

 

 

W najbliższą sobotę kapsuła zostanie przekazana do Centrum Nauki Kopernik i tam zakopana, by mogła przetrwać kolejne sto lat. – W 2118 roku już kolejne pokolenie ją otworzy i zobaczy, czego Polsce i Polakom życzyliśmy – mówił Mróz.

 To jest wyjątkowy prezent od państwa, który dostajemy i przekazujemy dalej kolejnym pokoleniom – mówił dziennikarz TVN 24 Radosław Mróz w programie „Wstajesz i wiesz”.

Tym prezentem jest kapsuła czasu, w której znajdują się głosy widzów i czytelników zbierane przez ostatnie 12 miesięcy w ramach akcji „Życzenia dla Polski”.

Otrzymaliśmy ich łącznie ponad 1500. Zostały umieszczone w kapsule w dwóch formach. Po pierwsze – spisane i wydrukowane na kartkach. Po drugie – na nośniku cyfrowym.

 

– Kapsuła jest wykonana z dwóch elementów. Z hermetycznej rury dla przechowywania artefaktów przez pokolenia, a następnie drugi element to obudowa o przekroju w kształcie naszego kraju. To jest  bardzo ciekawe wzornictwo i myślę, że ważne dla wielu Polaków – mówił z kolei Bartosz Ścierzyński, zastępca prezesa ds. produkcji z firmy Instal Projekt.

 

Swoje pomysły mogli przesyłać wszyscy widzowie TVN24 oraz czytelnicy portalu tvn24.pl. Jedna z czytelniczek napisała: „Kochana Polsko! Życzę Ci mądrych obywateli. Takich, którzy nie skaczą sobie do gardeł, aby posiąść władzę nad Tobą”

Życzenia dla Polski składali naukowcy, aktorzy, sportowcy, społecznicy. I tak na przykład Halina Jędrzejewska, uczestniczka Powstania Warszawskiego życzyła naszej ojczyźnie, by ta „się rozwijała, żeby ludzie byli szczęśliwi, żeby pracowali i robili to, co chcą robić, co im sprawia satysfakcję i co jest ważne dla kraju”.

„Aleksander Fredro powiedział kiedyś: nie pomoże i męstwo, gdy przezorność mała. Samobójcze dążności Polska ma i miała, chciałbym pokoleniom moich dzieci i wnuków życzyć, żeby ta fraszka miała tylko już historyczną konotację” – życzył z kolei prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN.

„Życzę mojej ojczyźnie tego wszystkiego, czego życzy sobie dziecko, patrząc w oczy matki: aby niezależnie od tego, jak jest ciężko, zawsze w oczach matki widziało wiarę, nadzieję i miłość” – przekazywał aktor Michał Żebrowski.

 

100 listów napisanych przez uczniów do przyjaciela z przyszłości złożono też  w środę w kapsule czasu na Zamku Królewskim na Wawelu, by upamiętnić setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.
I ta kapsuła będzie za 100 lat otwarta, a jej przesłanie odczytają nasze wnuki, prawnuki, czy praprawnuki.

Własnie, co odczytają nas następcy za 100 lat? Jak ocenią ten dzień 11 Listopada 2018 roku  gdy mieliśmy okazję święcić 100 lecie niepodległości i tę szanse zaprzepaściliśmy???

Piękne jest w tym wszystkim jednak to, że jednak jakieś pozytywne myśli próbujemy przekazać naszym potomnym, wierząc, że przynajmniej oni wykorzystają swoją szansę.
100 lat….. to bardzo długi czas, Nikogo z nas już wtedy nie będzie……… 
A jaki będzie ten świat za 100 lat?
Czy to już będzie ten czas, gdy Polacy nauczą się nie popełniać wciąż tych samych błędów????

WIELKIE SŁOWA – MAŁE CZYNY!!!!

Czy to ma być główną wadą naszych następców? Pewnie tak, skoro przez poprzednie stulecia też niczego nie nauczyliśmy się, nie potrafiliśmy zachować i uszanować wolności, za którą tyke ludzi oddało swoje życie, jaką mamy pewność, że ta w sumie polska cecha politycznej nieodpowiedzialności znów w sercach przyszłych Polaków nie zabrzmi?  Że znów  chciwość, nienawiść, bylejakość nie będzie mottem życia następnej polskiej generacji??
Owszem, mamy czas zrywów, wtedy potrafimy z siebie wykrzesać najbardziej  patriotyczne  pokłady naszej odwagi, naszego męstwa, ale później znów osiadamy w tym marazmie codzienności i własnie tej bylejakości  i pozwalamy, aby nami rządziły osoby nieodpowiedzialne, czasami wręcz wrogie.

Polsko moja Ukochana!  W tę setną jutrzejszą rocznice proszę Cię tylko o jedno:

OBUDŹ SIĘ !!!!!

Pozostaw potomnym przesłanie, że warto jest mieszkać w swoim własnym domu, w poczuciu dumy za wolną od wszelakich uprzedzeń  Ojczyznę, że warto jest się w niej rozwijać i cieszyć się, że ją naprawdę wolną mamy.

Dzisiaj, w przeddzień tej naszej wielkiej rocznicy zostanie odsłonięty w Warszawie pomnik tego, który na pewno aż na taką chwałę nie zasługuje. Doskonale ktoś nazwał ten obelisk  Pomnikiem Pychy.
Koniecznie musiał on znaleźć się na bezprawnie zabranym Warszawiakom Placu Piłsudskiego, aby wszystkim pokazać małość tego niby wielkiego człowieka, który niczym Polsce się nie przysłużył.
Był tylko miernym prezydentem, który wciąż wdawał się w polityczne walki o przysłowiowy stołek, który był de facto  tylko wykonawcą poleceń swojego braciszka, któremu przez różne szwindle udało się w końcu dojść do władzy i zniszczyć Polskę nie tylko w oczach Polaków,  ale i całego świata, otaczając się ludźmi miernymi, ale wiernymi, łasymi na mamonę, którą on ich wabił.
Bardzo to smutne, bo pomnik ten, oczywiście w założeniu wyższy niż pomnik Marszałka Piłsudskiego, na zawsze pozostanie w oczach Warszawiaków i Polaków Pomnikiem Hańby!!!!!

 Dzisiejszy poranek był mglisty i chłodny, teraz znów słonko zaglądnęło do naszych okien.
Szkoda tylko, że smog nie pozwala na dłuższe jesienne spacery.
A jednak miłej i spokojnej soboty życzę.

przed nami weekend

 

 

I nie będzie to zwyczajny weekend.
I niestety wiele przez jego dni może w Polsce się dziać.
Aż skóra mi cierpnie na samą myśl o czekających nas dniach.
I tak sobie myślę, że jak to dobrze, że mieszkam sobie w Krakowie, przez to  wiele nieprzyjemności mnie ominie.
Pewnie tutaj też będą wielkie słowa, wielkie manifestacje, ale mam nadzieję, że przebiegną one spokojniej niż w Warszawie, czy we Wrocławiu, gdzie niestety najpierw  Marsz Niepodległości został zakazany, ale  później Sąd ten zakaz wycofał.
Co prawda nie bardzo do końca rozumiem te wyroki, chociaż z jednej strony rzeczywiście Konstytucja zapewnia nam prawo do manifestowania, a z drugiej strony, niestety nie do końca  te marsze są zabezpieczone, szczególnie właśnie w Stolicy.
No, ale skoro sam prezydent i sam premier odważyli się podjąć trudy manifestowania w ten dzień, chociaż wcześniej ze strachu z takiej decyzji się wycofali, to może rzeczywiście wszystko będzie odbywało się spokojnie i bez rozlewu krwi, do którego już Młodzież Wszechpolska nawołuje.
Boję się, bo te przygotowania są byle jakie, wszystko na ostatnią chwilę, tak „po polsku” czyli „jakoś to będzie”.
Niestety tak byle jak przygotowywana była wizyta w Smoleńsku  i pamiętanym jak to się skończyło, oby tu nie było teraz analogii.
Bo zawsze mnie uczyli że co nagle, to po diable.
Niby w ostatniej własnie chwili rząd doszedł do porozumienia z Policja w sprawie podwyżek i na nie się zgodził, po prostu policjanci wykorzystali właściwy moment do załatwienia swoich postulatów i bardzo dobrze, bo rzeczywiście takie podwyżki im się należą.
Ale prawda jest taka, że gdyby nie to, że rząd boi się zamieszek w Warszawie, prawdopodobnie nigdy lub nie szybko  by policjantom nie udało się tak  pozytywnie swoich spraw załatwić. Rząd został postawiony pod ścianą i musiał ustąpić.
Co prawda będzie jeszcze zabezpieczenie żandarmerią, ale i tak sobie nie wyobrażam, żeby było to wystarczające dictum dla rozwydrzonych pseudo Polaków, którzy pójdą tylko po to, by zaistnieć, by po rozrabiać.
Bo prawda niestety jest taka. że może rzeczywiście idea świętowania rządzących jest dobra, rzeczywiście chcą uczcić ten niezwykły dla Polski dzień, tylko niestety nie są do tego faktu  wystarczająco merytorycznie przygotowani.
Zbyt dużo swobody pozostawili rozrabiakom, zbyt mocno przymykali oczy na ich wcześniejsze wybryki i teraz niestety może się to źle skończyć nie tylko dla nich, ale  niestety i dla wszystkich mieszkańców Warszawy – miasto będzie poranione i jeszcze bardziej podzielone. 
Reasumując: przed obecnym rządem stoi teraz nie lada zadanie, ich być, albo nie być.
Bo jeżeli uda im się całą tę uroczystość przeprowadzić w spokoju, w odświętnym nastroju, zaufanie do nich wzrośnie, znów zapunktują.
Jeżeli będzie inaczej (czego się jednak obawiam), będzie to gwóźdź do trumny ich panowania.
Tylko pamiętajmy jeszcze o jednej najważniejszej sprawie: ten 11 Listopada jest dniem szczególnym nie tylko dla rządzących, jest wielkim dniem dla nas wszystkich Polaków, którzy powinni się cieszyć, że mamy wolną i niepodległą Polskę, że nie ma wojny, głodu i trwogi, że pozwalamy następnemu pokoleniu  dorastać i rozwijać się w Europejskim wymiarze,  a nie w zaściankowych, staromodnych regułach. Świat idzie na przód, a my ciągłe ten świat staramy się przecież doganiać i nikt nie ma prawa tego nam odbierać.
I nie możemy powtarzać tych słów: „niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”
Nasza wspaniała Ojczyzna  P O L S K A   zasługuje na to, byśmy   pozbawienie wszelakich zaściankowych barier  byli normalnie rozwijającym się krajem czego Wszystkim moim Rodakom w przeddzień  święta Niepodległości życzę z całego serca.

Wstał piątek. nico mglisty, ale już promyki słonka usiłują przedrzeć się spoza chmur i troszkę nam ten weekend rozweselić.
W ten weekend odpoczywamy nieco dłużej, co prawda nie wszyscy będą mieli poniedziałek dniem wolnym od pracy, ale cieszmy się przynajmniej tym, że pogoda i zdrowie nam sprzyjają.
Miłego piątku i miłego całego weekendu

lubię ciekawostki

I znowu Poznań, jak ja lubię to miasto, prawie tak samo jak mój ukochany Kraków.
Zachwyciłam się wczoraj tym wspaniałym muralem, który powstał na prostym szarym murze pewnej kamienicy w Poznaniu.
To jest dowód na to, że fantazja czasami potrafi przynosić wspaniałe rozwiązania, potrafi wzbić się ponad szarość naszego życia..
Oglądając to piękne dzieło przez moment przeniosłam się myślą bardzo daleko, do krainy baśni, gdzie Skrzypek na dachu zaśpiewał mi znaną pieśń „gdybym był bogaty”…..Klimat tego muralu przynosi obraz gdzieś z jakiejś greckiej, albo włoskiej miejscowości.
Zresztą myślę, że ktokolwiek popatrzy na ten obraz na murze namalowany, będzie mógł ponieść się swojej własnej fantazji, pobujać w myślach bardzo daleko i znaleźć się w krainie szczęśliwości, gdzie świat jest spokojnym pięknym nie brutalnym gdzie dzień wstaje słońcem malowany, a ludzie do siebie się uśmiechają.  Tak bardzo nam to teraz właśnie jest potrzebne…..

BRAWO POZNAŃ !!!!!

Ale świat nie jest niestety zero – jedynkowy, jest brudny i brutalny, mało, w dodatku okłamujący ludzi, obiecując im wielką wygraną na loterii naszego życia, tylko po to, żeby później ktoś mógł na tym wzbogacić swój kapitał, oczywiście kosztem tych biednych i naiwnych ludzi.
I tu nie tylko chodzi mi o politykę. Ostatnio wszelkie obietnice naciągające ludzi na różne z góry wiadomo, że przegrane gry, konkursy i inne  szemrane propozycje   zaczynają być nachalnością w naszym życiu, wprowadzane  poprzez internet, ale także i przez firmy telefonując lub esemesujące do nas.
Wydawało się. że po wprowadzeniu RODO takie praktyki będą praktycznie wyeliminowane, jednak przez moment tylko się uciszyły i nadal działają.
Sama odbieram kilka razy dziennie takie telefony i to zarówno na miejskim telefonie (wciąż go jeszcze przez powiązania internetowe w TP mam) i przez komórkowe też.Nie wspominając już, ile maili dostaję codziennie z różnymi propozycjami przeważnie pożyczkowymi. Zastanawiam się, czy w ogóle to wprowadzane RODO miało sens?. Może i miało, ale nie do końca zdało egzamin.

Za kilka dni będziemy mieć bardzo szumnie i pewnie krwawo obchody 100 lecia odzyskania niepodległości.I zamiast to święto obchodzić radośnie, wspólnie ze wszystkimi, zapowiada się tylko na największą zadymę 100 – lecia.
Niestety, nasze państwo nie zdało egzaminu, najpierw szumnie zapowiadając  wspólny Marsz Niepodległościowy, potem przerażeni odpowiedzialnością za  ewentualnie powstałe w nim rozruchy, wycofali się z udziału, oddając tym samym marsz w nieodpowiedzialne ręce pro nazistów, potem z kolei znów prezydent i premier zmienili zdanie, po wprowadzonym przez Prezydenta Warszawy Hanny zakazie Marszu,ze względu na zapowiadające się jednak jak co roku zamieszki nazoli, zdecydował się jednak urządzić tak zwany własny Marsz pod jego i premiera patronatem.
Co z tego wyniknie? Obawiam się,  że  tylko będzie wielka zadyma, bo niestety wy protegowani przez Pis nazisci nie ustąpią łatwo i pokażą to co potrafią zrobić, będzie podpalanie Warszawy, będą  faszystowskie okrzyki, będą bitki, niszczenie wystaw, samochodów, a z tym nasza policja niestety teraz przez lewe zwolnienia osłabiona, nie da sobie po prostu rady.
Będzie wstyd na cały świat, że taki kraj, jak Polska, nie potrafi spokojnie i godnie obchodzić tak wielkiego święta. jaką jest setna rocznica zwycięstwa i wyzwolenia swojego państwa przed obcym jarzmem.

A wystarczyłoby tylko, żeby kiedyś Pis nie flirtował  ongiś z narodowcami, bo z góry było wiadome, że jest to bardzo dla państwa niebezpieczna polityka.
A wystarczyłoby tylko zdelegalizować ONR, a nie flirtować z nimi!m szukając tym dla siebie poparcia!!!!!
Wiadomo było, że z taką hołotą, która przepojona jest alkoholem i narkotykami nie ma o czym dyskutować, nie są wcale żadni patrioci, jak mawia o nich chociażby Ojciec Rydzyk.
To są zwyczajni chuligani nastawieni tylko na rozróby, w których na domiar złego odżyły te złe faszystowskie melodie, hasła, które już kiedyś okazały, że są silną niszczycielską siłą.

Czy wolno było rządzącym do takiej sytuacji doprowadzić?
Fakt, zamieszki każdego 211 listopada już od kilku lat są drastyczne i poprzedni rząd również nie dawał sobie z nimi rady, ale wydaje mi się, że w chwili obecnej, przy niejako cichym przyzwoleniu rządu, albo co najmniej przy  ustąpieniu narodowcom placu, sytuacja staje się jeszcze bardziej niebezpieczna.
Wątpię w ten spokój.  Nawet udział w marszu Niepodległościowym samego premiera i prezydenta nic nie zmieni, staną się tylko ośrodkiem zagrożenia masy nieodpowiedzialnej, pijanej i znarkotyzowanej młodzieży, dla której nic nie stanie na przeszkodzie, aby dokonywać  dzieła zniszczenia.
Bo co oznaczają puste słowa BÓG,HONOR, OJCZYZNA??
Który  Bóg zgadza się na  niszczenie l nienawiści, jaki honor pozwala występować przeciwko Polakom, i kogo jest właściwie ta Ojczyzna, skoro w niej miejsca dla normalnych Polaków ma zabraknąć?? 
Hasło nadludzi były już głoszone w 1939 roku, doprowadziła ona do tragicznej eksterminacji milionów ludzi, czy teraz historia ma się powtarzać?
Kto daje nazistom prawo wywyższania się ponad innych?????

Czarno widzę ten 11 Listopada i tylko powinnam się cieszyć, że w tym dniu będę daleko od Stolicy.
I na pewno nie będę śledziła tego, co w Warszawie dziać się będzie aby nie przeżywać tej trwogi, na którą niestety wielu Warszawiaków w tym dniu będzie narażona.

A 12 listopada, w poniedziałek……. pójdę sobie spokojnie do pracy, bo mimo że ustawowo, podpisany nawet ręka pana prezydenta  jest to dzień wolny od pracy, nasza Przychodnia będzie normalnie pracowała, już mam pozapisywanych sporo na ten d zień pacjentów.

Przed nami ciekawe dni, Jak na razie nadal jest słonecznie i wyraźnie jesienne ciepło nam sprzyja.
Oby tylko ta niedziela nie okazała się za bardzo „gorąca”

Życzę przyjemnego czwartku.
Ale tak po prawdzie, chciałabym, żeby to był już następny czwartek, ten po tym wszystkim, co nas czeka…… 
Jednak jestem trochę przerażona……

leci gołabeczek………….

.

 

 

 

Gołąbeczku, gołąbeczku
co tam niesiesz w swym dziubeczku?
kawałeczek gałązeczki
i różyczkę dla Uleczki.
Chociaż  droga jest daleka
wiem, że Ulka przecież czeka,
Mocno macham skrzydełkami,
by zdążyć na czas  z prezentami,
aby Uleczka się  ucieszyła
a cała środa dla niej  bardzo miła była.

Chyba Cię ucieszyła ta  wierszowana niespodzianka Uleczku???
Serdecznie Cię pozdrawiam i całuski słoneczne z Krakowa posyłam.

Pan Prezes  Jarosław Kaczyński ucieszył  wczoraj  swoich  Suwerenów, oficjalnie ogłaszając   Polsce i światu bezsprzeczne zwycięstwo Pisu.
Nie ma innej opcji, wygrali i już.
A jeżeli ktoś uważa inaczej, to jest zaprzańcem, człowiekiem gorszego sortu i zdrajcą Polski.
Bo Polska może być tylko jedna: Polska Kaczyńskiego.
I żaden Tusk mu nie podskoczy, już Wasserman postara się go do ciupy wsadzić.
Bo fakty jakie som, takie som.
I po dyskusji!!!!!!
Bo w sumie miasta, to tylko 15 procent Polaków, ważna jest wieś.
A wieś jest pisia, bo tak chce prezes i Ojciec Rydzyk.
A tak  właściwie, to co oni w tych  w miastach mają do gadania???????  – NIC !!!!!

Nawet kiedyś sam mistrz Wyspiański  w Weselu napisał,: Chłop potęgą jest i basta 

Coś w tym jednak jest prawdy.

Tylko że trochę dalej, w tym samym dziele, poeta  napisał :

Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur……….

I tyle polityki na dzień dzisiejszy.
Interpretację pozostawiam każdemu do samodzielnego rozważania.

A co poza tym? Dalej pogoda nas  troszkę rozpieszcza.
I bardzo dobrze, niech ten stan trwa i trwa.
Przecież  coś miłego od życia nam się  w końcu czasami  należy
Tylko drzewa są co raz bardziej smutne, co raz bardziej gołe.
Parkowe alejki  i trawniki  gęsto już  zasłane są kolorowymi 
liśćmi, a słonko już o wiele słabiej przygrzewa.
Już nie da się  trochę  dłużej na ławeczce posiedzieć………….
Wyraźnie nadchodzi ta mniej ciepła część jesieni, ale dobrze, że przynajmniej deszcz nie pada.
Więc nie narzekajmy, w sumie nie jest aż  źle!!!!!

No to tradycyjnie życzę Wszystkim przyjemnej jesiennej środy, ze słonkiem i z samymi miłymi godzinami

o czym by tu w ten wtorek napisać…..

Bo jakoś o polityce nie bardzo już mi się chce pisać.
Wczorajsza Komisja Amber Gold wyraźnie pokazałam że polityka teraz jest dwubiegunowa Pis – anty pis.
Pani Małgorzata koniecznie chciała pokazać publiczności, że Tusk jest odpowiedzialny za aferę Amber Gold i…wcale jej się to nie udało.Co prawda po owym przesłuchaniu na konferencji znów powtórzyła te słowa, znane nam zresztą wszystkim; TO WINA TUSKA, ale…
Niestety, trzeba jednak przyznać, ze dostała dobrze po nosie , bo Tusk jest człowiekiem inteligentnym i bardzo rzutkim, nie dawał sobie wmawiać ciemnoty i rzucał wspaniałymi ripostami, wielokrotnie stawiając panią Wassermann w głupiej pozycji, po prostu nie wiedziała, co ma na takie dictum odpowiedzieć i nawet posunęła się do tego, do czego na pewno nie wolno jej się było posunąć, czyli do wyłączenia mikrofonu, aby przerwać niewygodne dla niej słowa Tuska. Niestety, pani Wasserman nie była , tak jak  szumnie ogłaszała, przygotowana  merytorycznie wo wystawienia ciężkiej artylerii i  w związku z tym poległa. Poległa podobnie, jak dziań wcześniej podczas wyborów w Krakowie. Co prawda zdobyła jakieś 30 i kilka jeszcze procent poparcia, ale to jest akurat ten ścisłe pro pisowski, żelazny elektorat, ponad niego nie wyszła. Kraków jest szczególnym miastem, zbyt dużo jest w nim ludzi inteligentnych, na lep obietnic nie dający się nabrać. Ale to wszystko wciąż jest za mało. Niestety opozycja wciąż nie ma pomysłu na Polskę i zniechęca tym swoich zwolenników, a to może być za mały bodziec do walki w przyszłych wyborach.
Nie widać żadnego wyrazistego przywódcy, takim, jakim był ongiś Donald Tusk, pełen charyzmy, pozwalający porwać za sobą tłumy. Teraz jednak i to się zmieniło, jakoś wiele osób albo nie wierzy w to, że on do naszej polityki powróci, albo po prostu już jemu nie wierzy.
Czyli nadal trwamy w zawieszeniu…….

A pogoda? Znów mamy dzisiaj kolejny piękny jesienny dzionek, pełen słonka i jesiennego ciepła, które co prawda jest inne od tego czasu letniego, ale też potrafi miło człowieka nastawiać do życia. Przynajmniej do tej godziny 16 – stej, dopóki jeszcze jest słonko, dopóki jeszcze jest jasno, bo potem, gdy zmrok i po niej ciemność tak szybko zapada, od razu na człowieka jakieś złe myśli nadciągają
Ale czytałam prognozę na zimę 2018/2019 – ma być ona całkiem nie mroźna, na być sporo słonecznych i nieco cieplejszych dni, a na śnieg możemy liczyć podobno dopiero pod koniec grudnia, z tym że to wcale nie oznacza, że będziemy mieli białe święta Bożego Narodzenia.
No cóż, ocieplenie klimatu, o którym już poprzednio pisałam jest winne tym pogodowym zawirowaniom.

Bardzo ciężko mi się dzisiaj ten wpis robi, bo co chwilę dzisiaj error wyskakuje i już kilka razy musiałam dokonywać wpisu od nowa, a to denerwuje.
Ostatnio mam dni pod znakiem psucia się: wczoraj zepsuł mi się aparat rtg, a także i mój papieros elektroniczny, który spadł na ziemie i się roztłukł, na szczęście zepsuła się tylko jego czubek, ten ustnik, którym ciągnę papierosa, muszę jakoś sobie bez niego dawać rade, ale czuje przy tym niestety dyskomfort. Na razie nie myślę o nowym zakupie, ale nie wiem, czy znów nie będę musiała zainwestować w mojego nowego „smoczka”

Życze jak najwięcej miłych i słonecznych godzin i słonka i radości na dzisiaj.

UFFFFFF !!!!!!! odetchnęłam wielką ulgą

 

 

 

Opłacał się ten mój wczorajszy trud i moje nerwy,
Kraków wygrał!!!!!!!
Właściwie widząc sporą frekwencję już wiedziałam, że będzie dobrze……….ale
Diabeł zawsze tkwi w szczegółach, a te na koniec mojej pracy nie była wcale zbyt dobra. Okazało się, że jednak byłam jedna jedyna zdecydowana anty pisówa w mojej komisji.
Co prawda chłopaki do końca się nie definitywnie, ale panie zdecydowanie były za Małgorzatą, złudnie wierząc, co to ona w Krakowie nie zmieni, przyznam, że był nawet taki moment, że musiałam wyjść na korytarz, bo bałam się, że zacznę gryźć.
Z niecierpliwością czekałam na godzinę 21.00 i tuż po już dowiedziałam się tak radosnej dla mnie wiadomości.
A potem, po przyjściu do domu, dowiedziałam się, że Pis  nieźle oberwał  praktycznie w każdym dużym mieście, bo nie tylko w Krakowie, ale też  i w Gdańsku , w Kielcach, w Radomiu i gdzieś tam jeszcze.
No i okazało się, żre nawet Adrianowi nie udało się „odbić” Nowego Sącza, swoja wizytą na cmentarzu, popierającą de facto kampanie wyborczą Mularczykowej oddał jej pocałunek śmierci I bardzo dobrze!!!!
HURRA!!!!!!!  to pierwszy krok, który musieli nie tylko ci z  partii pis, ale i jego wielbiciele  odebrać jako zagrożenie dla och nieokiełzanych apetytów na jedno władztwo , na narzucanie jeden słusznej linii życia dla Polaków.
Tak nie jest. jednak nie wszyscy dają się mamić, nie wszyscy kupują te gruszki z wierzby, bo nawet jeżeli jakimś cudem tam wyrosną, na pewno będą one robaczywe!, nawet bardzo robaczywe!!!To tyle na temat polityki, jeszcze dodam tylko, że bardzo, z całego serca cieszę się, że PIS dostał wczoraj potężnego łupnia, w sumie im się to należało: za kłamstwa, za butę, za niebywałe chamstwo podczas przeprowadzania kampanii

I oby to był dobry znak na przyszłość, już oczywiście bez PIS-u

No to wybory już są za nami i za mną jest tez pracowity dzień w Komisji. Nie było znów tak źle. Jednak miałam 2 godziny przerwy, podczas której zrobiłam sobie mały spacerek w moje rodzinne strony, bo tam była komisja, w której głosowałam (oczywiście wiadomo już, że na pana profesora)
Pogoda nie była szczególna, chociaż przepowiadali nawet słoneczny dzień, niestety w sumie był on mglisty, ale przynajmniej ciepły, tak więc mogłam sobie przejść spacerkiem przez jesienne Planty i zrobić kilka pięknych zdjęć okolicy, w której jeszcze przecież niedawno mieszkałam. 
Okazuje się, że nie tylko Park Krakowski jest jesienią urokliwy, ozłocone spadającymi liśćmi Planty też cudownie wyglądały,
Na zdjęciu powyżej umieściłam właśnie jesienny widok na Kolegiatę św Anny, mój kościół parafialny.
A czy drżało moje serce, gdy tamtędy przechodziłam, zwłaszcza obok mojej bramy? Właściwie to nie, stwierdziłam, że tamte czasy to już przeszłość, historia, do której można tylko do czasu do czasu powrócić myślami i potem znów wraca się do rzeczywistości.Po prostu takie jest życie i już.

Po wyborach wróciłam do domu zaraz po godzinie 22, nawet trzeba przyznać, że nieco wcześniej niż zeszłym razem.
Nie poszłam oczywiście zaraz spać, musiałam jeszcze oglądać transmisję z wieczoru wyborczego TVN, ale potem padłam już jak kawka i przespałam calutką noc jak niemowlę.
A rano obudziłam się ze świadomością, że nie tylko Kraków wygrał z Pisem, że właściwie we wszystkich  większych  miastach PIS poległ i od razu polepszył mi się humor.Mam nadzieję, że utrzyma się ta tendencja na dłużej, a i dzisiaj Pis w komisji Amber Gold Komisji tez da tyły,  już sobie premier Tusk z blondyną na pewno da radę.

Tak wiec w radosnym nastroju, mimom że nadal nie widac obiecywanego słoneczka, życzę Wszystkim milutkiego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia

na szczęście tylko dzisiaj i …spokój na rok

A potem wszystko zacznie się od początku.
Będą kampanie, obietnice, mamienie, będą rozdawane prezenty: gruszki –  te na wierzbie też :-), jabłka, ciasteczka i nie wiadomo co jeszcze.
Ale przez jakiś czas od tego  obecnego wyborczego zamieszania będziemy mieć przynajmniej spokój.
Oczywiście pozorny spokój, bo cicha kampania  pewne będzie trwała przez cały rok, trzeba będzie twardo walczyć o swój elektorat.
To już nie będą przelewki……..

A na razie dzisiaj rano  będę spełniała aż dwa obowiązki: primo w moim Lokalu Wyborczym, jako członek Komisji Wyborczej, a w tak zwanym między czasie będę spełniała swój obowiązek  obywatelski, czyli pojadę do Lokalu Wyborczego przypisanego do mojego stałego zameldowania, gdzie zagłosuję na…..
Cicho, sza, nie wolno nikogo agitować – cisza wyborcza trwa!, na kogo zagłosuję, to zagłosuję, ja to wiem, pewnie ten, kto czyta mój blog też to pewnie już wie.
Dzisiaj w Komisji będzie nieco mniej roboty, to znaczy i tak czeka mnie nasiadówka do godziny zamknięcia Lokalu i potem jeszcze do czasu spisania protokołu wyborów i oddania głosów Komisji liczącej głosy. Ale przynajmniej będzie mniej tych płacht do obsługiwania, tym razem jest tylko jedna malutka kartka z dwoma nazwiskami.
Tak dla informacji tylko podam, że kandydatka na prezydenta miasta   Krakowa ma wpisane imiona Małgorzata, Ewa, czyli dokładnie odwrotnie niż ja, bo ja w dowodzie osobistym mam wpisane imiona Ewa, Małgorzata.
To taka tylko ciekawostka wyborcza, o niczym zresztą nie świadcząca.

Skład naszej Komisji jest taki sam, jak dwa tygodnie temu, czyli dobrze, bo będę przebywała z osobami, które już znam.
Zawsze jest przyjemniej czas z miłymi osobami spędzać, a taki własnie  wyjątkowo miły skład mojej Komisji mi przypadł w obu turach.
Oczywiście nie będę siedziała calutki czas, przewidziane mam około 2,5 godziny przerwy, tak więc spokojnie będę sobie mogła wtedy pojechać do swojego Lokalu Wyborczego i w między czasie też i trochę odpocząć. Byleby tylko pogoda dzisiaj w tym jesiennym spacerze pomiędzy Lokalami mi dopisywała.
Ale na szczęście na dzień dzisiejszy zapowiadają słonko, co dobrze wróży, bo podczas pogody deszczowej nie wielu ludziom będzie chciało się wychodzić z domu, aby zagłosować.
A w tym przypadku frekwencja będzie jednak odgrywała szaloną rolę.

Wczoraj stawiłam się w Lokalu Wyborczym jako pierwsza, byłam tam już 20 minut po siódmej i bardzo dobrze, bo akurat przyjechał pan z dokumentami wyborczymi i szybko mogłyśmy się zabrać za liczenie kart do głosowaniu, ale tych w porównaniu z poprzednimi wyborami było nie wiele, tak więc już około 9 byliśmy po robocie i mogłam sobie zrobić zakupy.
Nawet pani w moim sklepie się zdziwiła, że o tak wczesnej porze pojawiłam się w sklepie.
A Panie w sklepie  koło mnie już mnie przecież znają, wszak tam ponad 2 lata kupuję, omalże co dziennie, albo co dwa dni.
Pewnie że personel się zmienia, ale pracują jeszcze tam też panie od początku moich wizyt w tym sklepie.
Ba. nawet gdy podchodzę do lady  z wędlinami  nie raz słyszę; dzisiaj jest pani ulubiony schabik z Chrzanowa, ile tym razem odważyć?
Miłe to, gdy wiesz, że personel o Ciebie dba i ciebie zapamiętuje. Ale też i staram się być dobrym klientem i nie grymaszę, nie wszczynam niepotrzebnych dyskusji.
No czasami tylko wyrażam swój żal, gdy na półce akurat nie znajdę mojego ulubionego chlebka „Buczek”.
Trzeba przyznać, że jest on wyjątkowo smacznym ciemnym chlebem z ziarnami, tak świetnie chrupiącymi pod zębami i co najważniejsze, bardzo długo utrzymującym świeżość.
Widać i inni klienci go lubią, bo bardzo szybko znika z półki. Ale wczoraj akurat udało mi się kupić aż dwa takie Bochenki, będę miała na zapas.
Z tego wynika, że będę musiała wcześniej na zakupy do tego sklepu przychodzić, bo potem niestety  ten chleb jest już niedostępny.
A ostatnio jestem zwolenniczką ciemnego chleba żytniego, jakoś pszenne teraz nie wydaja mi się takie smaczne, a może nimi się przejadłam?
Zresztą wszyscy lekarze i dietetycy twierdzą, że chleb ciemny jest o wiele zdrowszy niż jasny pszenny, mają mniej kalorii, a zawarte w nim ziarna działają wręcz zbawiennie na nasze jelita, przyśpieszają proces trawienia.
No, ale to jednak zależy od tego, kto jaki smak chleba preferuje.
Ale nie samym chlebem człowiek żyje…

Ja dzisiaj żyję wyborami, To mój taki dzisiejszy, niedzielny  priorytet !!!!!
Życzę bardzo przyjemnej i słonecznej niedzieli, trzeba nabrać przecież energii na cały następujący już od jutra tydzień.

No i oczywiście MÓJ APEL : Krakowianie, Kielczanie  Gdańszczanie, Radomianie, Szczecinianie i Ci wszyscy mieszkańcy miejscowości , w których  dzisiaj będą się ważyły losy waszych miast, Waszych przyszłych Prezydentów i Burmistrzów,  idźcie dzisiaj zagłosować.

NAPRAWDĘ WARTO!!!!!

Nie pozwólcie, aby ktoś zadecydował za Was!!!!

JA IDĘ!!!!!!!

cicho sza , sza……

…. na talerzu  leży pchła. Kto pierwszy krzyknie, ten pchłę łyknie.

Była kiedyś, przynajmniej w moim dzieciństwie taka wyliczanka.
I dzisiaj ta wyliczanka tez jest aktualna, nie tylko dzisiaj, ale i jutro, bo dotyczy ciszy wyborczej.
Czyli dzisiaj sobie trzeba zasznurować ten niewyparzony mój język i……. poczekać cierpliwie do niedzieli wieczór, wtedy będę mogła dać sobie znów upust.
A potem już cały rok przede mną niesznurowania moich ust, aż do następnej ciszy wyborczej. Ale sobie poużywam wtedy 🙂
Ta cisza pewnie nie wszystkich dzisiaj obowiązuje, jest tylko tam, gdzie odbywa się jutro druga tura wyborów, ale Kraków własnie do takich miast należy  – jutro będziemy głosować na nowego prezydenta naszego Grodu.

Co prawda nie bardzo rozumiem sens takiej ciszy, ale do niej się stosuję.
W końcu nie jestem Rockefellerem, żeby z kieszeni wyjmować pieniądze i karę  za niesubordynację płacić. Co to to nie.
Jakoś w końcu bez politykowania wytrzymam.

Tak więc dzisiaj znów musiałam rozpoczynać dzień w środku nocy, bo już o 7.30 muszę stawić się w moim Lokalu Wyborczym i przygotować wszystko na jutrzejszy dzień.
Ale co to w sumie jest za różnica, teraz gdy normalnie wstaję koło 7 rano i tak jeszcze jest prawie ciemno, no dobrze, może nie tak jak dzisiaj było o 5.30, ale poranne zajęcia i przygotowania do wymarszu  zajmują mi tyle czasu, że nawet nie mam kiedy nad tym problemem się zastanowić.
Trzeba było bez gadania wstać, kawki się napić, bo inaczej dnia się nie da rozpocząć.
Dzisiaj nie jest znów tak źle, bo zawsze popołudniu będę mogła trochę się zdrzemnąć, gorzej będzie jutro, gdy cały długi dzień bez możliwości drzemki będę na nogach, od środka prawie nocy aż do późnego wieczoru, prawie, że nocy, bo przecież z wyborów wrócę dopiero po 22 i jeszcze będę musiała pooglądać troszkę wiadomości sondażowych dotyczących własnie tego, kogo dzisiaj wybraliśmy, nie tylko w Krakowie, ale i w Gdańsku i gdzieś tam jeszcze.
Ale tym będę się martwiła dopiero jutro!

Najważniejsze tylko, żeby deszcz dzisiaj za bardzo nie dokuczał, Co prawda nie zapowiadają dzisiaj jakiejś ulewy, ale na pewno nie będzie to tak piękny i bardzo cieplutki  dzień jak ten wczorajszy, oczywiście wizytą w Parku zwieńczony.
Teraz po prostu trzeba wykorzystywać każdą chwilę, każdy  promyk słoneczny , bo nie wiadomo, jak długo taka nadzwyczajnie ciepła jesień będzie trwała.
Przeważnie o tej porze pada deszcz, nawet czasami i deszcz ze śniegiem, a tu masz pogoda nadal nas rozpieszcza.
I tak po prawdzie, z bardzo małymi przerwami, trwa już to ciepełko od początku kwietnia, bo jak pamiętacie,  ta prawdziwa wiosna w tym roku przyszła bardzo wcześnie. A po niej nastąpiło również mało w Polsce spotykane upalne całe lato.
Właściwie każdy chyba, kto brał urlop w tym roku był z niego zadowolony, mógł go spędzać niekoniecznie w ciepłych krajach.
No a jesień? Też nie można narzekać, co prawda było kilka dni, w których  przejściową kurtkę ubrać musiałam, bo dni były nieco chłodne, nawet temperatura osiągała nieco  poniżej 10 stopni C, ale ani razu nie trzeba było ubierać ciepłych czapek, czy rękawiczek, nie trzeba było szalikami szyi otaczać.
Tak więc narzekać nie ma co, trzeba będzie tylko ewentualnie z pokora przyjmować zimniejszą porę roku, która na pewno w końcu do nas zawita.
Ale jak na razie na ogół jeszcze zapowiadają słonko, hurrra, oby tak było jak najdłużej!
Chociaż rozpieszczeni tymi temperaturami na pewno będziemy czuli się nieco skrzywdzeni, szczególnie takie zmarzluchy jak ja.
Jak sobie przypomnę te koszmarnie zimne dni styczniowe, gdy marzłam mimo, że ubrana byłam w trzy swetry, aż ciarki mi po plecach przechodzą.
A może tej zimy nie będzie aż tak źle?
Chociaż z drugiej strony takie ocieplenie klimatu wcale dla naszej planety nie jest dobrym wyjściem. 
Zachodzą wtedy specyficzne zjawiska pogodowe, powodujące zmiany na rozległych obszarach, na przykład powodują topnienie lodowców i w związku z tym nie tylko następuje wzrost poziomu morza,  zaburzający zmiany stosunków wodnych na lądach m powodujących powodzie, potopy i przemiennie  susze, które z kolei mogą przynosić negatywne skutki chociażby w rolnictwie, zostaje zaburzony  więc cały proces ekonomiczny dla ludzi i  dla zwierząt.
Oczywiście odbija się to też na występowaniu  różnych zaburzeń klimatycznych  działających negatywnie na nasze życiowe  funkcje. Wiele osób niestety źle te klimatyczne zmiany przyjmuje i wiele osób choruje.

Ale i tak raczej nie ma co liczyć na to, że u nas w Polsce będzie aż tak gorąco, że zaczną na drzewach cytrusy, figi, daktyle, czy inne południowe owoce rosnąć. A szkoda……..
Ale właściwie,  to mamy prawie przez cały rok  wspaniałe jabłka, które są przecież źródłem wszelakich witamin i są naprawdę bardzo dobrymi i zdrowymi  owocami.

No to się troszkę dzisiaj „wymądrzyłam” teraz idę spełniać swój obywatelski obowiązek.
Miłej i jednak słonecznej soboty życzę

wczoraj

Specjalnie nie umieszczałam  żadnych swoich rozmyśleń we wczorajszym dniu. Ograniczyłam się tylko do  mojej wierszowanej refleksji.
Bo cóż można więcej w takim dniu pisać?

Spotkaliśmy się w Modlnicy, przy grobie mojej Siostry, gdzie zapaliłam znicze z myślą o Niej, moim szwagrze, który tez tam leży, ale moje myśli pobiegły też i dalej, do moich Rodziców, których nie mogłam wczoraj na Rakowicach odwiedzić, tutaj złożyłam za nich  moją modlitwę.
Wiem, powinnam być na ich grobie, ale….. tam zawsze na Rakowicach jest taki straszny tłok, a ja niestety fizycznie nie jestem już tak wydolna, abym mogła sama tam dotrzeć. To już nie te czasy… Zresztą tłum ludzi też mnie przeraża.
No dobrze, pewnie jest to swojego rodzaju samo wytłumaczenie, ale przyznaję, nie cierpię cmentarzy, nigdy ich nie lubiłam, a teraz,  gdy jestem co raz starsza, taka wizyta na cmentarzu co raz bardziej mnie przeraża. Zresztą moja Siostra tez nie lubiła 1 listopada, pewnie z podobnych jak ja teraz powodów.
Toteż idąc wczoraj do niej na grób, w myślach Jej to „wypominałam” :  Widzisz Aniu, Ty nie lubiłaś tu przychodzić, a teraz ja jestem zmuszona ciebie tu odwiedzać. A nie lepiej byłoby, żebyśmy usiadły razem w twoim salonie i wspólnie kawkę wypiły???
Pewnie, że tak było by o wiele przyjemniej, ale……

Wczoraj był rzeczywiście pięknie słoneczny i ciepły dzień, aż niespotykany własnie w listopadzie.
Róże w ogródku Magdy przeżywają swoja drugą wiosną, rosną jak szalone, wypuszczając  co raz nowe pączki. Ciekawe, czy z nich zdążą się jeszcze rozwinąć nowe kwiaty, czy nagle mróz przyjdzie i je po prostu  pokona?

 

Po wizycie na Cmentarzu cała dosyć liczna  Rodzina pojechała na pyszny obiad do Srebrnej Góry.

To taka przyjemna chwila w życiu, gdy Rodzina nie musi koniecznie spotykać się na smutnym Cmentarzu, ma jeszcze okazję chwilę pobyć ze sobą, porozmawiać przy dużym stole.
Okolica, w której znajduje się ta restauracja jest rzeczywiście piękna, niby jeszcze Kraków, a już poraża swoim wyglądem widok na  Bielański Klasztor, na pasmo Sowińca na zrębie Krakowskiego Lasku Wolskiego.
I własnie w tak pięknej okolicy spędziliśmy kilka godzi, nie tylko siedząc za stołem, ale można było również pospacerować sobie po okolicy, a dzieciaczki miały tez okazję miło spędzić czas na placu zabaw, bo pogoda akurat temu sprzyjała.

A potem był już powrót do domu. Co prawda większość Rodziny pojechała do Magdy i do Jacka do Modlnicy, ale przyznam, że byłam już nieco zmęczona i z przyjemnością odpoczywałam od gwaru jednak w domku.

Tak więc minął kolejny listopadowy dzień wspomnień, dzisiaj jeszcze niektórzy. już nie tak licznie, jak wczoraj, ale jednak, będą odwiedzać cmentarze, a potem……
Potem będzie już tak, jak napisałam wczoraj w moim wierszu,  my powrócimy do naszej poplątanej rzeczywistości, a oni tam znów będą czekać, aż ich znów odwiedzimy, znów zapalimy im kolejna świeczkę…..
A życie płynie, płynie, aż przyjdzie czas, że to my będziemy tak cierpliwie kontynuować ten wieczny czas oczekiwania  na którymś z pobliskich cmentarzy……. 

Dzisiaj muszę troszkę nabrać dystansu do pośpiechu, przede mną teraz dwa dni ważnej  pracy w Komisji Wyborczej.
Jutro co prawda krótko, bo tylko trzeba odebrać skoro świt dokumenty  i policzyć karty wyborcze no i oczywiście przygotować odpowiednio do następnego dnia sali wyborczej.
Za to w niedzielę znów czeka mnie „nasiadówka” od godziny 6 do 22 w lokalu. Co prawda będę miała jakaś niewielką przerwę, ale znów będę podczas niej musiała pojechać do swojej, przypisanej moim meldunkiem Komisji, aby oddać głos na  kandydata na prezydenta.
Jutro znów będzie obowiązywała cisza wyborcza, wiec jeszcze dzisiaj mogę napisać, że sprawą oczywistą jest to, że będę głosowała na profesora Jacka Majchrowskiego. 
Oglądałam debatę przedwyborczą pomiędzy obydwoma kandydatami, pomiędzy panem profesorem i panią Małgorzatą Wasserman i ta debata tylko potwierdziła mi moją decyzję.
Nawet po debacie, na koncie YouTube, które automatycznie przeniosło mnie na prywatne konto pani Małgorzaty, wyraziłam swoją opinię o tej audycji, zarzucając, ku oburzeniu samej pani Wasserman, jej kłamstwo.
Spytała mnie grzecznie na forum, dlaczego uważam, że ona kłamie, więc odpowiedziałam, że sama na własne uszy słyszałam podczas jej kampanii , jak mówiła, że profesor Majchrowski nic, albo prawie nic nie zrobił w sprawie walki ze smogiem.
Jest to oczywiście kłamstwo, o którym pani świetnie wie, napisałam, na to dictum jednak mi  już nie odpowiedziała.
Nie można kogoś oblewać bezkarnie pomyjami, nawet, gdy się ma za sobą tak prężną i silną formację jaką jest PIS. 
Zresztą sami pisowcy głośno mówią: wszyscy wobec prawa są równi, a więc chyba też nie pozwala im to na szerzeniu kłamstw, o czym zresztą przekonał się sam pan premier, który musiał w mediach odwoływać swoje wyborcze kłamstwa.
Jednego tylko nie rozumiem, skąd się bierze ten fenomen 30 procent ludzi, którzy tak łatwo dają sobie wszystkie kłamstwa wmawiać i w dodatku ślepo w nie wierząc, mimo, że to kłamstwo tyle razy jest udowadniane.
Przyznam się, że troszkę się obawiam tych wyborów, ale wierzę w mądrość Krakowian, skoro nie pozwolili sobie odebrać  Pisowi Radę Krakowa , Koalicja ma w niej zdecydowaną większość, nie wybiorą również i pisowskiej funkcjonariuszki na prezydenta.
No bo jak wyglądalibyśmy przed Stolicą, która przed Pisem się obroniła???
Wszystko zależy od frekwencji w Krakowie, gdy będzie podobna do tej sprzed 2 tygodni, będziemy w Krakowie świętować podobnie jak Warszawa, tryumf, jeżeli Krakowianom  znów nie zechce się ruszyć tyłków do urn, będziemy mieć kilka pomników Kaczyńskiego w Krakowie, a pewnie sam J.K zamieszka na Wawelu, pewnie będzie mu się to wtedy  należało.
Wszak jego willa za Żoliborzu to już prawie ruina……… A zamieszkać na Wawelu!! TO JEST TO!!!!!

No dobra, nie chce być aż taką pesymistką, bo przede mną znów piękny, ciepły i słoneczny piątek.

Życzę przyjemnego weekendu i proszę:

 

W KRAKOWIE, w GDAŃSKU  i tam gdzie się jeszcze uda PIS pokonać, po prostu IDŹCIE DO URN!!!!!!!

TYLKO NASZ GŁOS MOŻE JESZCZE URATOWAĆ POLSKĘ