wiecie co wczoraj zrobiłam???

Dosyć męczącej nocy w zimnej pościeli, dosyć kataru w nosie, nie ma głupich, nie ma prawdziwej wiosny , to potraktuję tę porę roku jako przejściową.
Więc przede wszystkim na samą noc włączyłam sobie ogrzewanie, co prawda tylko na „jedynkę”, więc piec był tylko lekko ciepły, ale zawsze to co innego, niż zimny powiew powietrza w pokoju. Musicie pamiętać, że mieszkam na parterze, wiec zimno z nieogrzewanej, a jednak zimnej wciąż klatki schodowej do mnie dociera.
To był tylko jeden z kilku innych chytrych moich wybiegów nocnych,
Mianowicie po drugie przeprosiłam się z moim kocykiem elektrycznym (zresztą podpowiedziała mi to Magda, gdy poskarżyłam się jej, że w nocy zmarzłam) i na godzinę przed wskoczeniem do łóżeczka ogrzałam sobie kocykiem prześcieradło i kołderkę. Ale pysznie wskakuje się do ciepłego łóżeczka, a jak się wtedy smacznie śpi…… ach !!
Calutką noc spokojnie przespałam !!!!!
A swoją droga, gdy przypominam sobie przełom kwietnia i maja roku przeszłego, gdy już było bardzo, a to bardzo cieplutko, nie mogę zrozumieć, dlaczego aura nas tak w tym roku tym początkiem wiosny tak katuje.
Najgorsze, że w Zakopanem i w okolicach przewidują nawet opady ….. śniegu – KOMPLETNY SZOK!!! śnieg w maju????.
A przecież z Zakopanego do Krakowa jest tylko 100 kilometrów, więc pewnie ta zimowa aura odbije się pogodowo i na Krakowie, nawet zapowiadają deszcz, być może nawet ze śniegiem???
Chociaż wczoraj aż tak źle nie było, nawet troszkę słonko przyświecało i najważniejsze, że nie było tego zimnego wiatru, szkoda, żeby akurat na niedzielę pogoda diametralnie miałaby się zmienić.
No cóż, będzie, co będzie i tak na to nie mam żadnego wpływu, chociaż naprawdę wolałabym, żeby pogoda oscylowała w okolicy 20 stopni.
W każdym bądź razie, na chwilę obecną nie zanosi się żebym pozbyła się tego nieznośnego kataru z nosa, bo co go lekko podleczę, zaraz marznę i znów ogarnia mnie kichanie i smarkanie.

A może to wszystko (jak zwykle) wina Tuska? Przecież przyjechał do Warszawy, natłukł politycznych mądrości tym nieprawdziwym Polakom do głów, prawdziwi Polacy w tym czasie zatyczki do uszów pozakładali, żeby czegoś nieprawego przypadkowo nie usłyszeć i zmobilizował tym własnie wszystkie bałwany do akcji??????
Co z tego, jak i tak wiele tych prawdziwych bałwanów (np byle Jaki) i tak jeżeli cokolwiek usłyszeli i tak nic z tego nie zrozumieli.
Inny pułap !!!!!!!!

No i masz, od rana w Krakowie leje.
Na szczęście bałwany się pochowały, co najwyżej żaby wypełzły na powierzchnię, ale nie zapowiada się to wszystko na miłą , słoneczną niedzielę
A niech tam, może następny weekend będzie przyjemniejszy?

Ale przynajmniej dobrego humorku na tę deszczową niedzielę wam życzę.
Grunt, że znów mam w domku cieplutko.
Katarku A KYSZ!!!!