no to mamy Royal Baby

Wczoraj cały świat wstrzymał oddech, narodził się nowy potomek rodu Windsorów, syn Maggi i Harry’ego.
Przyznam się, że i ja też od kilu dni śledziłam pilnie, kiedy ta wiadomość wreszcie się w mediach ukaże.
Zawsze cieszy mnie to, gdy na świat przychodzi czyjeś dziecię, nowa nadzieja dla rodziców i całej rodziny.
Oto narodziło się dziecię, które radość przyniosło rodzicom i rodzinie , poczucie szczęścia, w którym w pewnym sensie, przez moje śledzenie tego faktu, też brałam w tym w pewnym sensie udział.
Dlatego szczerze rodzicom Royal Baby dzisiaj gratuluję i życzę, by Maluch zdrowo i pięknie się rozwijał.
Dwa dni temu ucieszyła mnie wiadomość o narodzinach córki pana Kamysza Kociniaka i jego żony – córki Zosi.
Zosia, takie piękne, polskie imię otrzymała od rodziców w darze.
Rodzice z dumą pokazywali zdjęcie naprawdę ślicznej malej dziewczynki i zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego pośród prawdziwych i szczerych gratulacji dla Rodziców małej Zosi pokazała się bardzo kąśliwa, wręcz hejterską wiadomość od pewnego nomen omen księdza, który sugerował rzekome homo dewiacyjne poglądy ojca dziecka. Nie ładnie, proszę księdza, to własnie Ty tym wzbudzasz wśród ludzi te nienawistne poglądy, chociaż te są akurat w sprzeczności z katolickim podejściem do bliźnich, do którego z racji pełnionego, dobrowolnie opcjonalnego obowiązku jesteś zobligowany.
A potem niektórzy się dziwą, gdy ktoś taki jak pan Jażdżewski wytyka kościołowi mowę nienawiści – niestety, zarówno kościół jak i politycy zbyt śmiało wyrażają niektóre poglądy, często przekraczające pewne granice zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości, co wcale nie musi się ogółowi podobać.
Zresztą podobnie sądzę o ataku na kobietę oskarżoną o profanację Obrazu
Matki Bożej. Może rzeczywiście obraz ten był w niefortunny sposób ukazany, tym bardziej, że Kościół, a za nim Pis, który na siłę chce się wciąż Kościołowi przypodobać, w dosyć szczególny, trochę małostkowy sposób traktują sacrę. Ale potraktowanie jego autorki jako pospolitej przestępczyni, do której policja przychodzi o 6 rano by ją zatrzymać, jest grubą przesadą, powiedziałabym nawet jest atakiem na jej konstytucyjnie zapewnioną wolność poglądów. Śmiem przypuszczać, że ten obraz nie miał prześmiewczego jednak tła, o który została posądzona, po prostu chciała ona pokazać swoja wizję pojmowania tego, co nas otacza, a więc i innego spojrzenia właśnie na sacrę, oznaczającego dla nas jakieś niedostępne piękno. Bo co złego w obrazie tęczy można odnaleźć, jest ona zjawiskiem często występującym zarówno w naszym otaczającym nas świecie, jak i często przedstawiane jest jako coś zachwycającego w różnych dostępnych innych namalowanych obrazach i samo przez siebie nie oznacza wcale nic obraźliwego, wręcz przeciwnie, ma zdecydowanie pozytywny oddźwięk, ale skoro skojarzeniowe podejście do tego obrazu było zarówno dla Kościoła, jak i dla podlizującego się mu Pisowi było inne, można było tę sprawę załatwić w całkiem inny sposób, nie nadając mu aspektu niepotrzebnej awantury, w iście medialnym wydaniu, mającym w podtekście polityczny wydźwięk, szczególnie teraz, w przededniu wyborów.
Osobiście dla mnie bardziej obrażające moje uczucia religijne niż ten tęczowy obraz są manifestacje z płonącymi pochodniami i z antyunijnymi i antypolskimi hasłami narodowców na Jasnej Górze, któremu akurat Kościół sprzyja.
Według mnie bardzo agresywne wykorzystywanie wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej dla własnych politycznych celów, sprzecznych zresztą z założeniami Konstytucji, a także sprzeczne z poczuciem bezpieczeństwa i wolności, z nachalnym narzucaniem jednej „słusznej idei” jest dopiero wyrazem nienawiści , powiedziałabym wręcz anarchii
Obecny rząd zapomina, że Konstytucja zapewnia nam wolność poglądów, szacunek i narzucanie siłą jakichkolwiek poglądów, sprzecznych z sumieniem poszczególnego człowieka, nie może spotkać się z ogólnym aplauzem.
To, czy jestem, czy nie jestem człowiekiem wierzącym i w jaki sposób tę wiarę pojmuję jest sprawą pomiędzy mną a Bogiem. Owszem, kościół może i nawet powinien pouczać, co jest dobre a co złe, ale nie może siłą narzucać mi tego, co muszę robić, albo czego mi nie wolno robić.
Skoro Bóg dał mi wolną wolę, nikt tutaj na ziemi tej wolności nie może mi odebrać.
Dziwię się tylko, że ta prawda dla kogoś, kto własnie w tym kierunku się kształcił nie jest oczywista.
Sama wielokrotnie mam różne religijne dylematy, które próbuję zgodnie ze swoją wiarą i ze swoim sumieniem rozwiązywać, czasami sama ze sobą, czasami w oparciu o poradę mądrego i rozważnego księdza, ale nigdy nie mogę pogodzić się z tym, że ktokolwiek pod jakimkolwiek pozorem odbiera mi moje poczucie godności, moje poczucie wolności.

Dobrą wiadomością jest to, że wreszcie słonko nam zaświeciło.
I chociaż nadal jest jeszcze chłodno, a Zakopane spowite jest w śnieżną szatę, czuję, że nasza, przynajmniej otaczająca nas codzienność idzie w dobra stronę.
I bardzo dobrze, może gdy ta prawie jesienna aura odejdzie wreszcie precz, przestanie mnie przed szóstą rano budzić niesamowity ból mojego ramienia, zmuszający mnie do wczesnego wstawania z łóżka.
Tylko słonko i prawdziwie ciepła aura mogą podziałać na mnie przeciwbólowo.

Życzę zatem słona, ciepełka i tego, byśmy tej prawdziwej wiosny wreszcie się doczekali
A czy wiecie, że już zakwit nam bez???????