
……. Polacy (niektóry oczywiście) są jednak idiotami.
Dzisiejszy sondaż pokazuje, że w wyborach prezydenckich ze zdecydowaną przewagą wybrany zostałby…Andrzej Duda.
Ludzie litości nad samym sobą!!!!!, litości nad nasza biedną Polską !!!!!
Jak można wierzyć (i przyklaskiwać) wielokrotnemu kłamcy człowiekowi, bez skrupułów, powtarzającemu z góry narzucone mu brednie, kompromitującego Polskę, sygnatariuszowi Jarosława Kaczyńskiego???
Co wam się w nim właściwie podoba?
Porównajcie tylko wyważoną, spokojną i odpowiedzialną mowę Donalda Tuska, który z wielką rozwagą namawia wszystkich do zgody, do wspólnego zaopiekowania się naszą Ojczyznę i porównajcie ją z krzykliwą nowomową tego, który nic właściwie od siebie nie ma do powiedzenia – Andrzeja Dudy.
Trzeba naprawdę mieć dobrze pomylone pod mózgownica, żeby tak wielkiej różnicy nie widzieć. Z jednej strony prawdziwy mąż stanu, poważany w całej Europie Donald Tusk, z drugiej nie inteligentnego z minami jakiegoś błazna człeczka , którego ani w Europie, ani na świecie po prostu nie szanują, a nawet upokarzają, tak jak to było podczas sławetnej wizyty naszego prezydenta Dudy u prezydenta Trupma, gdzie Duda w pozycji uniżonego kelnera, w półprzysiadzie, gdzieś na rąbku stołu podpisywał jakiś podsunięty mu świstek, podczas gdy obok siedział rozwalony w wygodnym fotelu, na szerokości całego stołu, Prezydent USA.
Jakie to jest wymowne, czemu Polacy nie widza, że Trump po prostu sobie zadrwił z Adriana???????
Teraz znów Adrian jedzie z wizytą do Trumpa, będzie następny krok do dalszego jego upokarzania?????
Ale niestety dopóki świadomość tych niektórych omamionych, oczadziałych jarusiowymi datkami części Polaków nie wróci na właściwe tory będzie w Polsce źle się działo.
I to nie tylko przez tych ociemniałych pisowską propagandą częścią Polaków, ale głównie przez tych, którym po prostu nie che się podnieść tyłków z fotela i iść do wyborów, mimo, że z pisią polityką wcale się nie zgadzają.
Polacy zawsze byli leniwi, spolegliwi i na tym własnie formacja PIS wygrywa, tak jak drzewiej wygrywali nieodpowiedzialni politycy, bazujący na największej wadzie Polaków, tumiwisizmie i na wrodzonym lenistwie.
Teraz też podchodzą do tych wyborów całkiem opieszale, na zasadzie „eee, nie chce mi się, niech inni głosują, bo mój głos i tak nic nie da”, czym niestety czynią wielka szkodę, nie tylko Polsce, ale także i samym sobie, bo to oni przez następne 4 lata znów będą tkwić w pisim marazmie, będą narzekać na wielkie ceny, na brak wolności, jakby zapominając, że to oni własnie dają to przyzwolenie rządzącym.
Pisi elektorat, to tylko 30 procent, trzeba przyznać, że bardzo zdeterminowanych, zdyscyplinowanych wyborców, ci pójdą wybrać PIS na pewno, a co z tą resztą 70 procent Polaków, którym obecna władza się wcale nie podoba, ale wcale nie mają zamiaru zadać sobie trudu, by iść do urn i zmienić tę zapisiałą naszą rzeczywistość???
POLACY, MOBILIZUJMY SIĘ, WYBORY JUŻ ZA DWA TYGODNIE!!!!!!!
Ja oczywiście pójdę na wybory, nie tylko jako wyborca, ale również będę pracowała w Komisji Wyborczej, nawet jeżeli nie mało by to przynieść jakich wielkich, zdecydowanych zmian.
ALE KAŻDY NASZ GŁOS JEST NA MIARĘ NASZEJ PRZYSZŁEJ NORMALNOŚCI W NASZEJ PRZYSZŁEJ POLSCE.
Trzeba spróbować coś zmienić w Polsce!!!!!!
Jak już pisałam, miałam wczoraj dosyć zajęty czas, ale wszystko udało mi się znakomicie przeprowadzić.
Musiałam być jednak dobrze przygotowana przez to poranne picie wody, bo krew bardzo wartko leciała z moich żył i nie było żadnych kłopotów z jej pobraniem, pewnie to zasługa bardzo sprawnej pielęgniarki pani Marysi, która prawie bez trudu złapała moja uciekająca żyłę i nie pozwoliła jej długo bawić się w chowanego. Krew pobrana, teraz czekam tylko na wyniki, mam nadzieję że pomyślne, nie nakazujące mi żadnego pobytu w szpitalu, jak kiedyś.
Oczywiście przeuroczy pan doktor chirurg Zbigniew zbadał mój bark, stwierdził, że troszkę bark mi ucieka, stąd pewnie te bóle promieniujące do całej ręki i palców, zaordynował oczywiście blokadę i leki przeciwzapalne do zażywania i…….już czuje wielką ulgę, przynajmniej tej nocy ani razu nie obudził mnie ból tego ramienia i dłoni, więc mogłam fantastycznie się wyspać.
Komunikacyjny bilet miesięczny też kupiłam, co prawda z małymi kłopotami, bo z powodu awarii automatycznego bileto – bankomatu kolejka do kasy bardzo się wydłużyła, musiałam w niej długo, ponad pół godziny stać, stać?, a właściwie to nawet udało mi się przekonać kolejkę, że będę sobie siedziała na ławeczce i czekała w kolejce, bo rzeczywiście byłam bardzo zmęczona upałem i pewnie nie dałabym rady tyle czasu stać. Czasami wiek do czegoś się przydaje, może także i wygląd też, bo było tam parę osób w moim wieku pokornie stojących, niestety moja kondycja pokazywała, że lada moment padnę z wyczerpania i trzeba będzie pomocy lekarskiej dla mnie szukać – pomogło i o to chodzi, chociaż naprawdę wcale nie udawałam, rzeczywiście kiepsko się czułam.
No tak, niedobrze przespana poprzednia noc, stresy związane z moją wizytą w Przychodni (chociaż właściwie zastrzyków się nie boję, ale jednak troszkę mnie to stresowało) no i ten nagły przypływ gorącego powietrza (wychodziłam wcześnie rano, jeszcze tak gorąco wtedy nie było i zdecydowanie za ciepło się ubrałam) zrobiło swoje, a tu do pracy jeszcze taki kawał drogi miałam.
Ambitni zaczęłam pokonywać ją autobusem i kawałkiem spaceru, ale jednak w pewnym momencie wymiękłam całkowicie, wydawało mi się, że każdy następny krok to droga do piekła, więc ostatni, niedługi już etap pokonałam taksówką, po co miałam ryzykować, skoro jeszcze czekała na mnie praca? Zresztą przyszłam do Przychodni na tyle wcześnie, że mogłam sobie spokojnie odpocząć, a nawet chwilkę na wygodnym fotelu Magdy przedrzemać , od razu poczułam nowy przypływ energii.
A późnym popołudniem spadł ożywczy, drobny deszczyk znów było czym oddychać.
Dzisiaj piękna i słoneczna pogoda ma być tylko w Małopolsce, sporo słonka i odpowiednia temperatura ma nam umilić sobotę.
A w górach, w Zakopanem, szczyty gór wciąż jeszcze pokryte są śniegiem.
Gdyby ktoś wybierał się dzisiaj na górskie wycieczki radzę uważać , wciąż tam jest zagrożenie lawinowe.
Miłej, uśmiechniętej soboty i… słonik na szczęście.