no, tak, to dopiero wtorek….

……a mnie już jakieś dziwne lenistwo dopadło.
Nawet poranna kawka nie wiele pomogła.
Nie mogłam dzisiaj jakoś zabrać się do pisania mego blogu i już , chociaż przyznam, że byłam kilkakrotnie atakowana, czemu o tej porze nie ma jeszcze blogu.
Czasami człowiek budzi się z dobrymi pomysłami, czasami umysł leniwieje.

Wczoraj jakoś bardzo szybko padłam wieczorem, już przed 22 byłam w łóżeczku, co dotąd rzadko mi się zdarzało.
Nie wiem, czy słonko, czy ciepło to spowodowało, ale nie mogłam doczekać się wprost momentu, aż do swojego łózia wskoczę. I co najlepsze wspaniale mi się spało, chociaż gdzieś koło 2 w nocy na chwilkę wstać musiałam, co nie zaszkodzi aby dalej uderzyć w kimono.

I co? Wstałam przed 7 rano i gdy wydawało mi się, że jestem już bardzo wyspana, wskoczyłam na momencik jeszcze do łóżeczka i jeszcze gdzieś godzinkę przy akompaniamencie swojej ukochanej rodziny Zastępczej pokimałam.
Uwielbiam rano wstać, napić się kawki i potem jeszcze na chwileczkę do ciepłego łózia powrócić.
Ale fakt, nie zawsze na taki luksus może sobie człowiek pozwolić.
Co prawda pogoda za oknem już jest całkiem przyzwoita, ale moje mieszkanie jeszcze nie całkowicie się ogrzało, czasami nawet czuję się bardzo zziębnięta, nawet wczoraj oglądałam w TV serial otulona kocem.
A może rzeczywiście jestem takim zmarzlakiem?
A ponieważ dzisiaj jestem leniwa, nie będę wcale zastanawiała się nad jakimś super mądrym wpisem, zresztą o czym by tu pisać można było, gdy i nic i tak wiele zarazem wokoło się dzieje.
Wciąż tylko mnie frapuje, czemu te biedne kaczuszki pouciekały z naszego jeziorka, co im w tym roku przeszkadza w bytowaniu. Maa fajny duży basen z czyściutką wodą, mają swoją śliczna małą wysepkę, gdzie kupry po kąpieli suszyć mogą, wreszcie maja towarzystwo ludzi, którzy chętnie je odwiedzają i pewnie dokarmiają, co z innej strony wcale dla kaczuszek nie jest zdrowe, bo nasz chleb wspomagany różnymi dodatkami może powodować u kaczek wzdęcia, lub jeszcze gorsze kłopoty mieć mogą te biedne kaczuszki.
Ale ludzi nie nauczysz, nawet gdy wiszą odpowiednie tabliczki zabraniając karmić ptaki, ( czy w ZOO na przykład inne zwierzątka)niby dorośli mądrzy ludzie na opak robią. A na pewno w takim Parku są specjalnie oddelegowani pracownicy, którzy dosypują ziarna odpowiednie dla kaczych brzuszków.
No dobra, nie bede juz pisała o tych kaczkach, lepiej gy ppowiem, że u nas w Krakowie w naszym krakowskim Instytucie Gnekologii i Położnictwa przyszły wczoraj na świat sześcioraczki: Tymon, Filip,Zosia,Kaja.Nela,Malwina.
Jak podał dzisiaj Rzecznik Instytutu, dzieciaczki i mama czują się doskonale, chociaż maluchy są jednak wciąż w okresie szczególnej opieki, albowiem ich wyjściowa waga wciąż jest malutka, około 1 kg.
Niech dzielnie rosną nasze sześcioraczki (pierwsze w Polsce i nieliczne na całym świecie) i chociaż na pewno na razie rodzicom sporo zamieszania w życiu narobią, ale kiedyś, mam nadzieje, przyniosą im radość i dumę

Miłego wtorkowego popołudnia



będzie grzmiało

I to w całej Polsce od Tatr po Bałtyk zapowiadają burzową atmosferę.
Oj chyba nie za bardzo nam się udał maj tego roku.
Zaplanowałam sobie wczoraj odpoczynek w Parku i…
Trochę nawet mi się udało ale nie za długo mogłam posiedzieć na ławeczce, bo najpierw groźne pomruki, a potem pierwsze krople deszczu skutecznie z Parku mnie pogoniły.
Za to spędziłam wspaniały czas z bardzo miłą panią, z którą dosyć ciekawie mi się rozmawiało.
Między innymi dowiedziałam się, że w Norwegii wprowadzony zostanie całkowity zakaz używania nikotyny która jest tam traktowana podobnie jak i narkotyki za czynniki szkodliwe, ale i wręcz niebezpieczne dla zdrowia, z tym, że ten przepis całkowitym zakazie palenia papierosów już jest co prawda w ichniejszym sejmie przegłosowany, ale będzie wprowadzony dopiero od roku 2025, czyli do tego czasu obwiązuje ograniczenie w sprzedaży papierosów, aby ludzie stopniowo przyzwyczaili się do opanowania tego nałogu, mają na to jeszcze troszkę czasu.
Rozmawiałyśmy też o kaczuszkach, które akurat w niewielkiej liczbie po naszym parkowym stawie sobie pływały i na moją wątpliwość w sztuce opanowania przez nich latania dostałam naoczny dowód, pewnym momencie trzy kaczuszki zerwały się znad tafli wody i sobie gdzieś tam poleciały, przynajmniej nie widziałam, żeby znów powróciły.
Więc może jednak w tym roku parkowy staw nie wydawał się im dobrym i bezpiecznym miejscem??????.
Smutno, gdy nie pływa żadna kaczuszka po stawie, za to ktoś puścił tam elektroniczną małą zagłówkę, która sobie zwiedzała „Ocean” sadzawki.
Przy okazji rozmowy o kaczkach dowiedziałam się też, że pani kaczka ma dwa kanały z tyłu odbytu, jeden prowadzi do miejsca, gdzie znajdują się jajeczka przygotowane do zapłodnienia, drugi kanał jest fałszywy, pusty i gdy pani kaczce nie spodoba się pan kaczor i nie zechce mieć z nim potomstwa, może świetnie sterować tym procesem,
Proszę, jaka mądra jest ta pani kaczka, może bez pardonu pana kaczora w nicość wyprowadzić.
Żeby nam się udało tak wyprowadzić naszego kaczora na manowce……
A co z tymi burzami?
Otóż zapowiadają burzliwy nie tylko poniedziałek, ale i cały tydzień. Co prawda w tej chwili w Krakowie świeci słonko, ale to wcale nie jest powiedziane, że możliwe jest, że w deszczu i w grzmotach będę do pracy dzisiaj mknęła.
Chyba ten tydzień pod względem pogody upodobni się do dosyć burzowej przedwyborczej atmosfery, która nas teraz przez najbliższe dni teraz czeka.
Najgorszy jest ten zamęt w sondażach, który każdego dnia co innego głosi, może i jest to swoisty sposób zastraszania przeciwników????
Ale najlepszym sondażem będą przyszło niedzielne wybory, wtedy dopiero okaże się, czy rzeczywiście Polak jest mądry przed czy po szkodzie.
Wczoraj rozmawiałam z panią Małgosią, która jest przewodnicząca naszego komitetu Wyborczego i już wiem, że w sobotę swoja pracę będę rozpoczynała o 7 rano, bo wtedy mają nam przywieść wszystkie potrzebne materiały wyborcze i wtedy będziemy przygotowywać salę na wybory, a w dniu wyborów będę pracowała od 11 do 21 , czyli do zamknięcia Komisji, a potem już do oporu czyli do całkowitego przeliczeniu głosów i do podpisania protokołu odbioru.
Bardzo ciekawa jestem tylko, jak ja w następny poniedziałek będę w pracy urzędowała, mam nadzieję że przynajmniej kilka godzin pomiędzy jedną a drugą pracą uda mi się zdrzemnąć.
Najwyżej potem będę już spała do oporu, nawet cały następny dzień i dwie noce, aż sobie odeśpię wszystkie zaległości.
Ale co tam teraz mam się martwić, co będzie za tydzień?
Dzisiaj jest nowy tydzień i przed nam nowe wyzwania.
Tylko pamiętajcie koniecznie o niedzieli, o wyborach !!!!!
OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA!!!!!
Miłego poniedziałku miłego całego tygodnia

nareszcie ciepło i przyjemnie

Nareszcie słoneczna niedziela, tyle na nią czekaliśmy.
I dzisiaj mała Zosia będzie mogła w swojej białej, pięknej sukience uczestniczyć bez żadnych przeszkód w swojej I-szo komunijnej uroczystości.
To bardzo ważny dzień dla takich Maluchów, wtedy pierwszy raz z bijącym sercem spotykają się z Jezusem, którego może nie widzą, nie do końca rozumieją, ale przynajmniej wiedzą, że taki szczególny dzień odbije się na całym ich późniejszym życiu, bo potem sami już będą musieli wybierać wspólną lub osobną drogę z Chrystusem.
Dzisiaj wabi ich piękna sukienka, biała koszula, goście i oczywiście prezenty, bo to są dzisiejsze ich priorytety, którym trudno nawet się dziwić, ale potem będą musieli zrewidować swoje wybory i wybierać to, co naprawdę da nich, według ich serc i umysłów, jest najważniejsze.
Dlatego, gdy człowiek popatrzy dzisiaj na te niewinne twarze przyszłych Polaków tak myśli sobie, co też ich w życiu czeka, na jakie drogi wstąpią, z jakimi kłopotami będą musieli się kiedyś zderzyć i na ile je pokonają.
I można im dzisiaj jeszcze pozazdrościć, że potrafią cieszyć się dniem dzisiejszym i znajdować w nim radość i piękno, bo w późniejszych latach tak piękny i niewinny dzień, jak ten dzisiejszy już się nie powtórzy.
Wczorajszy dzień był dosyć ważnym dniem poparcia dla Komitetu Obywatelskiego przez przewodniczącego Donalda Tuska, który nie tylko brał udział w wielkim Marszu dla Europy, ale jego obecność i jego przemówienie było niejako motorem , zachętą do stanowczego powiedzenia TAK dla Unii, dla tych, dla których Unia nie jest tylko opcją chwilową, potrzebną do zapewnienia sobie najpierw dobrego sondażu,a potem zapewnienia materialnego bytu, ale dla tych, którzy rozumieją sens naszego istnienia w Unii i pełnej z nią integracji.
Bo nie o to chodzi, by tylko powiedzieć „Polska sercem Europy”, trzeba sens tego powiedzenia do końca rozumieć i konsekwentnie wyciągać z tego wnioski i iść właśnie w tym kierunku, nie tylko w dniu wyborów, czy nawet kilka dni wcześniej, bo tak każe polityczna kalkulacja i ewentualne później wynikające z niej zyski. Po prostu trzeba czuć tę POLSKĘ w EUROPIE i trzeba rozumieć, dlaczego tam jest jej własnie miejsce.
To nagłe przemalowanie swoich antyunijnych poglądów na takie pro europejskie „TAK” jest zwyczajnym oszustwem wyborczym i mądrzy ludzie nie powinni na to się dać nabrać.
Unia nie jest instytucją, z której należy tylko czerpać zyski, przede wszystkim trzeba też i coś dla niej zrobić, a próba wewnętrznego rozwalenia jej struktur jest po prostu interesem wschodu, jest pro Putinowska, a niestety takie zamierzenia ma w swoich poglądach partia PIS, podobnie jak i kilka jeszcze innych skrajnie prawicowych ugrupowań w innych państwach, z którymi Pisowi bardzo jest po drodze.
Czerpać z Unii ile się da, a później próbować ją rozłożyć, całkowicie zniszczyć.
Dlatego bardzo ważna jest nasza obecność na tych wyborach i mądre zagospodarowanie naszym głosem.
JA IDĘ NA WYBORY, A WY??????
I nie tylko będę mądrze głosowała, ale będę pilnowała porządku w Komisji Wyborczej, by nikt tych wyborów nie zamącił, nikt nie starał się je sfałszować.

Dla mnie wczorajszy dzień też był bardzo miły, bo byłam z wizytą u pewnego Pana, aby podziwiać jego piękną, nowo odremontowaną łazienkę i muszę Wam powiedzieć, że byłam pod wielkim wrażeniem, ba, nawet chyba troszkę mu pozazdrościłam?????
Kto wie, czy sama nie zacznę teraz zbierać funduszy na odremontowanie mojej łazienki?
Znów muszę chyba wkrótce odwiedzić punkt Lotka, a może nawet i zagrać w tego Eurolotka, niedawno jednemu z Polaków własnie udało się wygrać jedną z głównych nagród, sporo milionów wpadło mu do łapek.
Ach, gdybym to była ja….wtedy………..

Ale póki co, cieszę się, że jest niedziela, że jest słonko i na pewno odwiedzę dzisiaj mój ukochany Park, chociaż jeszcze nie będzie to taki piknik, jakie bywały w niedzielę w zeszłym roku, ale i tak sporo ludzi na pewno dzisiaj Park odwiedzi, może znajdę jakieś miejsce na ławeczce i wypiję nawet kawkę z wózka

Miłego niedzielnego odpoczynku

i jeszcze raz

Jeszcze raz oglądnęłam sobie wczoraj na stacji TVN film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”
Pora emisji była dosyć późna, o film rozpoczął się dopiero o 23 i trwał do prawie do 1.30 w nocy, ale nie mogę powiedzieć, że mnie nużył, czy nudził, z taką sama intensywnością wczoraj go oglądałam jak poprzednio, bo jednak jest spora różnica oglądać film na ekranie telewizora, czy na monitorze komputera, tak, jak oglądałam go mniej więcej tydzień temu.
I znów mam nowy temat do przemyśleń, właściwie to nie nowy ale kontynuację tego, o czym już raz myślałam i o czym już pisałam.
Zastanawiam się nad tą bezkarnością księży, nad tym ich poczuciem bezkarności, że są chronieni, że nie poniosą konsekwencji, skąd mieli taką pewność? kto im tę pewność zapewniał?
Przecież każdy ksiądz równie musiał się spowiadać, czy zatajał zatem swoje grzechy przed innymi księżmi, przed którymi składał w konfesjonale swoje katolicki zeznanie, czy po prostu księża spowiednicy bezmyślnie grzechy odpuszczali, wygłaszając tylko prostą formułkę „Bóg Ci odpuścił grzechy, idź w pokoju” .
Nie było żalu za grzechy, nie było pokuty, nie było zadośćuczynienia i chęci poprawy, czyli taka spowiedź była nie ważna, a jedna nadal ci księża odprawiali msze św, w czasie których swoimi grzesznymi rękami, którymi wcześniej dokonywali wielkiego przewinienia wobec Boga, podawali Świętą Hostię – wyobrażającą Ciało Chrystusa .
Czy my, katolicy możemy wierzyć w kościół pełen fałszywych, obłudnych księży, którzy lud upominali gniewem Bożym, a sami nie wierzyli najwidoczniej w karę, skoro nie tylko grzeszyli, ale świadomie ten grzech wielokrotnie powielali ?
A gdzie byli ci księża, którzy bezkarnie takie rozgrzeszenia udzielali, nie ponosząc żadnych konsekwencji swojego udziału w tym grzechu, bo skoro zbyt łatwo rozgrzeszali, nie pouczali, nie wymagali, aby ci, którzy skrzywdzili dzieci za to przed wyższą kościelną instancją odpowiedzieli, też teraz ponoszą odpowiedzialność za tę zbrodnie przeciwko maluczkim.
Czy aby to wyglądało tak, dzisiaj ja tobie dam rozgrzeszenie, a jutro ty rozgrzeszysz mnie i wszystko będzie w porządku?????
A gdzie były zwierzchnie władze, biskupi i arcybiskupi, ci, którym Jezus da w ich ręce władanie Kościołem, a oni tylko wykorzystywali tę władze dla własnych korzyści, nie potępiając zła, ukrywając go, tylko po to, aby wielka firma pod tytułem Kościół działała bez żadnych komplikacji i zyski, a nie straty i kłopoty przynosiła.
Tak, jak widać, Kościół to wielka korporacja, ale niestety bardzo daleka jest od zamierzeń Jezusa, który stworzył Kościół dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla wybranej kasty .
A teraz niektórzy biskupi śmią jeszcze skarżyć się o naruszenie ich dóbr osobistych , Boże, jakie oni mają dobra osobiste? Jezus wyraźnie o ubóstwie i o służbie ludziom mówił, nie obiecywał nikomu, że swoich uczniów wyróżniać będzie i dostatnie życie im zapewniać będzie.
Jedyną obietnicę, którą Jezus swoim uczniom złożył, to było zapewnienie życia w wiecznej chwale, ale dopiero po dobrze, zgodnie z katolickimi zasadami spełnionym obowiązku spełnionym tu na ziem
I chyba o tym księża i biskupi dzisiaj zapominają.
Zapominają, że życie u na ziemi jest tylko chwilą, a wieczność przed nimi nie zapowiada się wcale doskonale, tam nie będzie księdza – kolesia, który powie, ja cię rozgrzeszam, tam będzie trzeba poważnie już wszystkie swoje ziemskie przewinienia przeżyć raz jeszcze i za nie odpowiedzieć.
I własnie księża, którzy pobierają w tym kierunku dodatkowe nauki, powinni sobie tym bardziej zdawać sprawę z tego, ile złego dzieciom uczynili, nie tylko przez popełnienie grzesznego czynu, ale także przez zaniechanie napomnienia innych, przez co sami udział w tym grzechu dostąpili.
Tylko wielka odnowa może Kościół uratować, trzeba starannie plewa od ziarn oddzielić, bo jednak jest spor naprawdę prawdziwie wierzących księży, którzy szerzące się zło w kościele widzą, niestety nie mają na tyle siły przebicia, aby zwycięsko temu złu przeciwstawić się .
To do nich należy przyszłość naszego Kocioła i wierzę że przyjdzie czas, gdy znów prosty jak ja człowiek uwierzy na nowo w dobro, które w Kościele szerzone będzie.

Dzisiaj zamieściłam optymistyczny, słoneczny obrazek w moim blogu, o za oknem rano przywitało mnie słonko i może nie za wysoka, ale już ciepła temperatura.
Co prawda zapowiadają opady deszczu i burze, ale mam nadzieje że sobota przepłynie am sielsko anielsko w doskonałych humorkach, czego wszystkim życzę.
Tym bardziej, że dzisiaj w Warszawie będzie się wielki Marsz dla Europy , który będzie wyrazem poparcia dalszego naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej.
Myślę że w tym marszu weźmie spor liczba prounijnych Polaków, rozumiejących to, że tylko wspólnie z innymi sąsiadującymi i podobnie myślącymi krajami mamy możność przetrwania w czasach, gdy agresja i terror niestety biorą przewagę nad rozsądkiem i pokojem w tym ostatnio niespokojnym naszym świecie.

Drgnęło????

A co to oznacza?

Wielką niewiadomą. Bo wszystko zależy od tego, czy rzeczywiście te 43 procent wyborców pójdzie w następną niedzielę , 26 maja do urn, czy tylko tak sobie wirtualnie zagłosowali, (chwilowo) zagniewani tym, co się w partii Pis no i w Kościele dzieje, ale nie na tyle, żeby jednak oddać swój głos sprzeciwu w Wyborczej Komisji.
Niestety z tego widać, ze Pis dalej ma swój żelazny, zaczadzony obietnicami elektorat, który n a p e w n o pójdzie i na Pis zagłosuje, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Dla nich PIS nada jest orężem ich bytu (i dla wielu po prostu nic nie robienia, dostawania manny z nieba) i żadna mądra przesłanka do tych zakutych łbów niestety nie przejdzie. A Pis stara się jeszcze bardziej ich teraz mamić, bo nie mają już żadnego innego wyjścia, tylko tym mogą podtrzymywać swoje poparcie, dla nich to ważne, bo wiedzą, że nowego elektoratu nie uda im się już zdobyć. Stąd wprowadzony ostatnio dodatek 500 plus dla wszystkich dzieci, sąd pozorne zmiany w sprawie pedofilii, które i tak w sumie nie rozwiązują narosłego ostatnio problem pedofilii w kościele, wręcz próbują go rozwodnić i w pewnym sensie chronić nadal Kościół, mimo, że prymas stanowczo jest za definitywnym rozwiązaniem tej druzgocącej dla Kościoła sprawy, łącznie z wyciągnięciem ostrych konsekwencji wobec nie tylko samych sprawców pedofilii, ale także i tych, którzy ten proces kryli.
Kościół może bowiem odzyskać swój autorytet tylko przez całkowite oczyszczenie, czego najwyraźniej pisowscy kolesie niektórych arcybiskupów nie rozumieją.
To nie jest podniesienie ręki na kościół, to jest proces dochodzenia do PRAWDY, na której Kościół stać powinien i wszystko to, co z założeniem Kościoła się moja musi być zniweczone do zera.
Stajemy teraz w bardzo ważnym miejscu dla Polski, chcemy, aby nasz kraj był prawdziwy, zgodny z Konstytucją i zgodny również z tym, co głosi Ewangelia, bo od lat jesteśmy krajem katolickim, co wcale zresztą nie ma oznaczać ze jedynie katolickie poglądy mają dominować w naszym państwie.
Ale jak można mieć zaufanie do Kościoła, który zawiódł ludzi?, który jest krzywdzący dla tych najbardziej biednych, bezbronnych istot, jakimi są dzieci i który stara się swoje brudy schować , aby przypadkiem nie ponosić żadnych konsekwencji swoich czynów,
I powiedzcie mi, jakie prawo do rządzenia Polską ma partia, która te wszystkie niecne czyny nadal stara się ukryć?
Czy ojciec, który co jakiś czas daje dziecku do ręki 10 zł za to, żeby dziecko nie zdradziło matce jakiejś ojcowskiej tajemnicy, (tylko nie mów nikomu, nie mów matce), a równocześnie ten sam ojciec codziennie swoje dziecko fizycznie katuje jest dobrym rodzicem?
Czy partyjniacy, którzy kompromitują się swoją poddaństwem wobec niektórych kościelnych oligarchów za ich poparcie przy wyborach mają legitymację do decydowania o całości naszego państwa?
Czy wreszcie skończy się sojusz pisowskiego tronu z oligarchią rydzykowego Kościoła i do Polski wróci normalność: praworządny rząd i Autorytatywny Kościół, który będzie wspierał ludzi zgodnie z Ewangelią, a nie jak dotąd dbał o własną kieszeń.
Nie jest to proces wcale łatwy i dopóki PIS rządził nadal będzie w Polsce, ten proces jest wręcz niemożliwy, nawet wtedy gdy do Polski przyjedzie nuncjusz watykański i sprawę pedofilii i jej krycia przez niektórych biskupów, w polskim kościele zrewiduje.
I im większa świadomość tego zła, które się w Polsce szerzy będzie szeroko przekazywana społeczeństwu, tym bardziej jest szansa, że nie będziemy musieli czekać następne 50 lat na to, aby nasze dzieci, nasze wnuki, mogły prawdziwie godnie żyć według swoich zasad: kto jest wierzący, dla niego nadal Kościół będzie ważnym drogowskazem w życiu, kto jest nie wierzący będzie starał się szukać swojej drogi dobra innymi, niż kościelnymi ścieżkami, ale zawsze trzeba wiedzieć, że to dobro powinno być priorytetem w ludzkim życiu, a zło zawsze potępiać należy, obojętnie z jaki ważnych (pozornie) osobistości ono wypływa.
Zło zawsze złem pozostanie nikt nie ma prawa tym złem dowodzić i innych ludzi porażać.

Dzisiaj nieco później mój blog napisałam, jestem bo bardzo kiepsko przespanej nocy, co pewien czas w nocy budziły mnie skurcze obu łydek, które zmuszały mnie do nocnego chodzenia po pokoju, aby troszkę je rozluźnić i znów móc przyjąć pozycję horyzontalną.
Przyznam, że była to bardzo męcząca noc, bo ile razy w nocy, w dodatku, gdy się człowiekowi chce spać, można maszerować tam i z powrotem?
Oczywiście nie muszę dodać, że w między czasie musiałam przyjmować różne leki typu magnes, potas, a także i środki przeciwbólowe, a to wszystko powoduje, że teraz jestem już znów mało przytomna, ale najważniejsze, że dzisiejszy blog ( mam nadzieję, że całkiem sensowny) jednak udało mi się napisać
Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim miłego piątku, zapowiada nam się chyba całkiem miły weekend????
I bardzo dobrze, bo Komunia Zosi się uda i Magda będzie mogła na nią ubrać swoją nową wiosenną kreację, już nie mówiąc o Eli i Maćku, którym wspólnie miły weekend na Mazurach jest zapowiedziany, dobrego odpoczynku im życzę
Dobrego piątku i wspaniałego całego weekendu



nie ma, nie ma, nie ma

Kto nie chciałby takiej pięknej słonecznej aury? Zwłaszcza teraz, w tym najpiękniejszym miesiącu – w maju?
Nie ma takiej pogody, mamy prawie regularny przełom jesienno – zimowy, a gdy już nawet śnieg nie pada, na pewno pogoda postraszy nas opadami deszczu i to całkiem nawet intensywnymi.
Miesiąc maj, to czas Komunii św, biedne te dzieciaczki, zziębnięte takie, dziewczynki w cienkich, obowiązkowo białych sukienkach (jak długo przy takiej pogodzie sukienka nadal może być lśniąco biała?), chłopcy w (znów) białych, cienkich mundurkach, wszyscy trzęsą się z zimna, ale fason trzymają, bo tak wypada, nie można pokazać, że się nie jest w tym dniu wyjątkowo szczęśliwym.
Nawet gdy atmosfera wokoło Kościoła ostatnio stała się nieco stęchła, ale przecież nie można za grzechy niektórych księży i niektórych biskupów wszystkich w czambuł potępić, bo jak było ostatnio słychać, wielu księży nigdy nie zgadzało się nigdy z tym bezprawiem, ale cóż, oni tak jak zwykli szeregowi w wojsku, nic nie mieli do powiedzenia, nie tylko nie mogli nic z tym zrobić, ale nawet nie mogli się wychylić poza szczelną szklaną bańkę, którą oficjeli kościelni byli otoczeni, oni, panowie – władcy wszechmocni, tylko kto i kiedy taką wszechwładzę im zapewnił?
I jeszcze są te małe, niewinne owieczki, które prowadzone są za rączkę w swojej bezmyślności,w braku rozeznania, bo co takie dzieciaki o życiu wiedzieć jeszcze mogą. Idą, bo rodzice, bo księża mówią, że tak trzeba, że jest dobry Bóg, który za nich ginął na krzyżu, aby ich odkupić.
Ale jaki jest ten prawdziwy świat, z którym się w przyszłości spotkają, przekonają się już nieco później i sami będą mogli podjąć swoje decyzję wobec swojej wiary w Boga, w kościół. Nikt ich nie będzie już za rękę prowadził, tylko czy na pewno wystarczy im tej dzisiejszej, pierwszo komunijnej wiary? Czy pójdą drogą prostą, może nieco wyboistą, ale prawą, czy zboczą gdzieś w bezdroża i trudno potem będzie im powrócić?
Nad tym powinien teraz właśnie pochylić się Kościół, aby te wszystkie swoje owieczki rozbiegane po manowcach zebrać w prawdziwą owczarnię, podać rękę tym poranionym owcom, które pomocy szczególnie teraz potrzebują, niestety znów Kościół nie zawsze ten egzamin pomyślnie zdają, nadal bardziej troszcząc się o własny spokój, zabezpieczając swoją materialną przyszłość tu na ziemi, jakby w zaprzeczeniu tego, że to oni powinni wiedzieć najlepiej, że nasze życie tu na ziemi trwa bardzo krótko i to, co sobie tu na ziemi zapewnimy, nigdy ze sobą do wieczności nie przeniesiemy.
Czyli można by się zastanowić nad tym, jaka jest prawdziwa wiara niektórych kościelnych przywódców, która nie daje dobrego przykładu, a wręcz zgorszenie przynosi.
Pewnie, nie nam dana jest ocena innych, oni staną przed Sądem Ostatniej Sprawiedliwości i sami odpowiedzą za swoje czyny (tu pytanie, czy oni w to na pewno wierzą??), ale na pewno trzeba mieć oczy ( i serce) szeroko otwarte, żeby dać sobie odpowiedź, komu służę Bogu czy diabłu………
W naszej rodzinie mała Zosia przystąpi do swojego pierwszego sakramentu w tę niedzielę, zapowiadają że może troszkę się ociepli, oby, tego ci Zosiu życzę, chociaż nie będę na twojej uroczystości, na pewno o tobie sobie pomyślę.

Przez moment miałam nadzieję ze niebo nieco się rozchmurzyło, dobrze, ze przynajmniej deszcz nie pada.
Ale szok, że w ciepłej kurtce trzeba na ulicę wciąż wychodzić, bo wiatr chłód przynosi.
A może to tylko ja jestem takim zmarzluchem?

Przyjemnego czwartku, wciąż w oczekiwaniu na poprawę pogody, na jej zmianę z jesiennej na wiosenną, zgodnie z bieżącym kalendarzem

bo dzisiaj…….. kolejna środa

Patrz jaką śliczną i wesołą fotografię z różyczkami dla Ciebie dzisiaj Uleczku znalazłam.
Pełnym nadziei, chociaż dzisiejsza deszczowa, wręcz jesienna pogoda wcale do takich optymistycznych myśli nie skłania.
Także nasza rzeczywistość, czyli to, co się wszystko w Polsce ostatnio dzieje nie napawa nas optymizmem, ale zawsze po burzy przychodzi słońce i mam nadzieję że i u nas Polsce słońce zaświeci i (oby) przyjdzie i czas na naprawę naszej Polski i to w każdym rozmiarze.
Bo czym by się człowiek nie zainteresował, wszędzie w bagno wpada , wielka afera kościelna, niejasny obraz naszego premiera, zaplątanego w nie wiadomo jakie pro kremlowskie układy, wszystkie układy w Pis i próby jego narzucania swojej rzeczywistości, którą w zależności od politycznej sytuacji zmieniają się jak kameleon , to wszystko jest naprawdę bardzo trudne dla Polaka, który jest na tle rozumny, że odbiera wszystkie przesłanki zgodnie z logiką i nie daje sobie wmawiać nachalnych kłamstw i który obraża się na to, że chce z nich robić o prostu potulnych idiotów.
Już kiedyś mówiłam, że polityka łatwa nie jest, ba, przypomina mi się nawet takie powiedzenie, że polityka jest największą kur…wą świata i ostatnie lata dokładnie o tym świadczą.
Ale my Uleczku nie damy się zwariować, będziemy nadal tych swoich przekonań bronić. Wiem, że Twoje poglądy są takie same jak i moje i też na wiele rzeczy też się oburzasz.
A na dzisiaj i Uleczce i Wszystkim życzę, mimo pogodowych zawieruszeń, przyjemnego dnia, bo dzisiaj przecież mamy pięknie imieninowy dzień Zofii.
Zosiom, Zosieńkom życzę wiele szczęścia i pogody ducha .

P.S. Podobno wiosna znów powraca?????

Dzisiaj Bonifacy !

Rzeczywiście bardzo zimni są ci ogrodnicy w tym roku.
W Zakopanem na ulicach leży śnieg ( w maju?????), w Krakowie temperatur tylko 7 stopni, jak na maj stanowczo za niska.
Jeszcze przed nami tylko zimna Zośka i…
Ano, pożyjemy, zobaczmy.
Może będzie lepiej, bo nigdy nie jest tak że gorzej już by być nie mogło.
Całkiem sprawnie wylazłam wczoraj na to bardzo wysokie, prawie jak trzecie, drugie piętro, chociaż przyznam, lekko się zasapałam.
Ale jeżeli trzeba będzie tam iść na następne jakieś szkolenie, na przykład przed wyborami parlamentarnymi w październiku, nie będę już miała żadnych takich obiekcji, już te schody opanowałam, nastopnymi razami będę na nie chyżo wbiegała, ba, pewnie będę przeskakiwała je co dwa stopie. Fantastka trochę jestem, ale……
Grupa, która została mi do wyborów przynależni ona składa się z 8 osób, tak mniej więcej pół na pół kobiet i mężczyzn, w wiek różnym.
Ale okazało się, że wcale nie jestem w tej grupie najstarsza, a gdy zgodnie z przepisami trzeba było, aby to najstarsza osoba grupy zaaprobowała przewodniczącą naszego Komitety Wyborczego ( no ta bene numer 12, całe szczęście, że nie ten pechowy numer nam przypadł), na inną seniorkę ten splendor spłynął.
Rywalizowałyśmy we trzy o ten wątpliwej jakości tytuł „nestorki”, panie się wyraźnie krygowały swoim wiekiem, przynajmniej tak udawały), nie wiem po co,było wyraźnie przecież naszą wiekową nad resztą przewagę widać, czego tu się wstydzić, włos siwy, rozum nobliwy przecież.
W tym roku wybory trochę w innym niż poprzednio trybie będą przebiegały, bo te same osoby będą najpierw pracować w dzień, a po zamknięciu lokalu nie przyjdzie dodatkowa zmiana, tylko wszyscy dotychczasowi członkowie komitetu głosy liczyć będą, tak wiec tym razem praca może być bardziej uciążliwa, zależy jak długo w nocy będziemy liczyć głosy i kiedy uda nam się je przekazać dalej. Niestety wszyscy z komisji będą musieli do końca być obecni.
Pieniążki przecież w końcu to nie manna z nieba, same nie spada, trzeba na nią zarobić 🙂
To tyle na temat wczorajszej mojej wyborczej wyprawy, ciąg dalszy nastąpi niebawem, bowiem nie poddam się łatwo i pracować Komisji pójdę.
Mam nadzieję, że do tego czasu pogoda nam się poprawi
Miłego popołudnia

szaro – bury poniedziałek

W takim ponurym nastroju obudził nas dzisiaj poniedziałek, szaro, buro, nijako.
A podobno jeszcze kilka dni i przyjdzie dobra, ciepła pogoda.
Wszystkiemu winne są dwa fronty. które nad Polską teraz się zderzyły, stąd nawet i o opadach w prognozach wspomnieli, ale……
czekamy na lepsze dni.
Dzisiejszy dzień jest pod sporą dyskusją na temat zamieszczonego ostatnio filmu dokumentu braci Sekielskich.
I tu mamy też zderzenie dwóch frontów, z jednej strony próby zlekceważenia problemów przez niektórych, na szczęście nielicznych polskich biskupów, którzy nadal próbują problem zmarginalizować jak i wypowiedzią takich księży jak ksiądz Jacek Prusak z Krakowa, który wręcz oskarża nie tylko księży pedofilów, ale także i tych biskupów, którzy nie reagowali na zawiadomienia o przestępstwach księży pedofilów, a teraz jeszcze nadal starają się zamiatać temat pod dywan, tak jak gdyby nic się nie stało.
Mleko się rozlało niestety teraz świadomość o o nieprawościach w Kościele, która do tej pory była przez niektórych biskupów chowana przed ludźmi, coraz bardziej roztacza szerokie kręgi i wydaje mi się, ze czas takich arcybiskupów jak Głódź, czy Jędraszewski dobiega końca, oni nie będą mogli jednak nadal utrzymać się na swoich stanowiskach, skoro nadal nie chcą zerwać z bolesną przeszłością i nie dążą do definitywnego samooczyszczenia.
I dobrze, ze przyszedł ten czas swojego rodzaju odmiany dla Polski, bo jednak trzeba sobie uświadomić , że Polska, przy swoim różnorodnym zresztą społeczeństwie, jest jednak krajem katolickim, a wiara katolicka, która oparta jest w przestrzeni naszych dziejów, zawsze wywierała olbrzymi wpływ na naszą polską świadomość i tak powinno pozostać, przy zachowaniu oczywiście przestrzeni dla ludzi, którzy nie są osobami wierzącymi, albo są wyznawcami innej, niż katolicka wiary.
Nie wyobrażam sobie innej Polki niż tej, w której nadal są kultywowane polskie piękne katolickie tradycje, ale równocześnie nie mogłabym się zgodzić z zawłaszczaniem Polski dla tylko jednej opcji, która nie pozwalałaby komukolwiek na jego osobistą wolność sumienia.
Problemy, które teraz spłynęły na Polskę są więc bardzo poważne i zarazem bardzo trudne do rozwiązania, ale wydaje mi się, że jednak właśnie przy zachowaniu tej naszej silnie rozwiniętej polskiej świadomości i przy wykazaniu dobrej woli jesteśmy w stanie naprawić to, co przez te ostatnie lata zostały tak nieszczęśliwie, ale nie nieodwołalnie zniszczone.
I oby nam się to naprawdę udało, bo taka odnowa na pewno pozytywnie wpłynie na każdego z nas.

Wczoraj, mimo, że była to niedziela i pozornie nic się w niej nie powinno dziać, miałam trochę trudny czas, zwłaszcza związany z niektórymi napływającymi do mnie wiadomościami, tak że zasnęłam wczoraj nieco zestresowana, ale dzisiaj wstałam już z nieco lepszą nadzieją, ba, nawet z pewnym pomysłem na jakieś zmiany, tylko ta pogoda….
No cóż, nie można mieć zawsze fartownych dni, te gorsze też muszą się od czasu do czasu zdarzać.
Dzisiaj mam zaplanowaną „wspinaczkę” na to bardzo wysokie III piętro Krakowskiego Urzędu Miejskiego, gdzie odbędzie się zebranie wszystkich kandydatów do prac w Komisji Wyborczej, które odbędą się już za dwa tygodnie.
Ale spokojnie, dam sobie radę, każdy ma przecież jakieś schody do pokonania, czemu i ja nie miałabym ich pokonać?
A swoją drogą, jak w takim urzędzie może nie być wind? Przecież mamy XXI wiek…..
Pomyslności na dzisiaj życzę, chociaż to akurat trzynasty dzień miesiąca na szczęście poniedziałek, a nie piątek i szczęścia na calutki tydzień.


Uśmiechy posyłam, skoro słonka na niebie brak.


Oglądałam…..

Przyznam jestem w totalnym szoku po oglądnięciu tego dokumentalnego filmu Tomasza Sekielskiego.
I to nie tylko samym faktem nagminnego występowania pedofilii w Kościele, w tym również w Polsce, o czym głównie ten film opowiada, ale także o próbach zakłamania i utajniania tego faktu przez polskich biskupów. Jakże małej wiary są nasi przywódcy kościelni, którzy nie tylko, że nie sprzeciwiają się złu, ale udają, że o niczym nie wiedzą, uznają, że nic w sumie na tyle złego się nie dzieje, żeby zdecydowanie zainterweniować i wyciągnąć wobec kościelnych pedofilów surowe konsekwencje, a nie starać się ukrywać zło, poprzez oddelegowanie takich przestępców do innych kościelnych placówek, zezwalając niejako tym na przeprowadzania dalszych deprawacji w nowym miejscu pobytu przez już raz zdegenerowanego księdza.
Niestety polscy biskupi postawieni pod murem nadal usiłują mataczyć, czego wyrazem mogłaby być konferencja Episkopatu, też w tym filmie ukazana, przepełniona tylko zdawkowymi, w sumie nic nie znaczącymi odpowiedziami na zadawane im pytania. Także odmowa udziału w filmie znaczących polskich biskupów jest świadectwem ich wielkiego zakłamania.
Czy na pewno taki własnie Kościół Pan Jezus postawił na Skale?
Skała można niby potraktować jako symbol niestabilności, zagrożenia upadkiem, ale na pewno nie o to Jezusowi chodziło, On uznał Skałę jako pewną stałą, silną podstawę, która mimo zagrażających jej przeciwności, potrafi stawić opokę własnie dla zbudowanego tam kościoła.
Pamiętam czasy, gdy Kościół był prawdziwym autorytetem, pewnie i wtedy wiele zła tam też się zdarzało, ale nie było to tak rozdmuchane i rozpostarte do takiego wymiaru, jak w czasach obecnych, nie było tak wyraźnie ukazywanego lekceważenia problemów wiary.
Kilka dni temu Kaczyński powiedział : „kto podnosi rękę na Kościół, podnosi rękę na Polskę”. Był w błędzie, ale tylko dlatego, że ten sam Kościół jest mu potrzebny do wygrania następnych wyborów, więc go nie tylko broni, ale przede wszystkim go opłaca z naszych podatków. To kierowało Kaczyńskim, gdy wygłaszał tę fałszywą kościelną apotezę.
Zresztą zawsze twierdziłam, że Kaczyński nie jest wcale żadnym katolikiem, nosi cechy Belzebuba, namawiającego do czynienia zła.
Niestety Kościół sam się skompromitował i najgorsze jest to, że nadal nie szuka dobrego rozwiązania ogromnego moralnego problem, który na niego spadł. Nadal pławi się w dobrobycie, w pieniądzach, które tak łatwo na nich spadają poprzez popieranie obecnej władzy.
Można tu śmiało przytoczyć powiedzenie „ręka rękę myje” – wy dacie nam pieniądze, my zapewnimy wam nasze poparcie, namawiając wiernych, aby na was zagłosowali.
Ten film należy oglądnąć, nie dlatego, że jest on napastliwy, antykościelny, wręcz przeciwnie, ukazuje nam bolesną prawdę o niedoskonałości tej instytucji, która powinna być wzorcem dla wszystkich katolików.
Kościół według Jezusa był Opoką, czy na pewno jest nią nadal??????
W wyznaniu wiary są słowa: „wierzę w jeden Kościół powszechny”, ale teraz zadaję sobie pytanie, czy na pewno w niego nadal mogę wierzyć???????
Więc jaka w takim razie jest moja wiara, skoro nie zgadza się z jedną jej tezą????
I co powinien Kościół zrobić, abym znów mogła powiedzieć, tak WIERZĘ!!!!!!
Bo ja nadal chcę wierzyć tak, jak mnie tego moja mama uczyła, a teraz niestety boleśnie zderzyłam się ze smutną rzeczywistością, która mnie od Kościoła odciąga.
Wiem, księża też są ludźmi i błądzą jak każdy człowiek, ale to oni zostali powołani przez Boga do pełnienia tej posługi i to oni powinni tym bardziej z pokusami walczyć, a nie beznadziejnie i uparcie brnąć w otchłań grzechów, w obronie własnego wygodnego życia, w poczuciu dziwnej, niezrozumiałej obrony interesów grupy, do której przynależą.
Na świecie nie ma ideałów, nie znajdziemy ich także w instytucjach kościelnych, chociaż krzywdzące byłoby takie stwierdzenie wobec wszystkich księży, ale ci, którzy próbują się przeciwstawić złu, niestety są odsuwani na bok.
Jest to niestety bardzo smutna prawda, dopiero Papież Franciszek pochylił się nad tym dylematem, który niestety trwa już od dłuższego czasu i przykro powiedzieć, ale ani nasz papież Jan Paweł II, ani jego następca Benedykt XVI nie potrafili dać sobie radę w rozwiązywani tego bolesnego problemu. Nie chcę tu bronić tych obu papieży, ale naprawdę bardzo trudno jest się sprzeciwić tak zdeterminowanej Watykańskiej Hierarchii.
Tylko brak podjęcia jakichkolwiek naprawczych kroków jest niejako przyzwoleniem na tworzenie zła, a jego ukrywanie również można złem nazwać.
Nie wiem skąd papież Franciszek nabrał tyle siły, aby szeroko otworzyć drzwi i przewietrzyć te zgnuśniałe watykańskie poglądy, ale chwała Mu za to, że uczynił pierwsze ku temu kroki.
Tylko najwyraźniej ten świeży Franciszkański powiew do Polski jeszcze nie dotarł, zupełnie, jakby nasi polscy biskupi nie rozumieli tego, co im w swoich naukach Franciszek przekazał, oni wciąż jeszcze działają w starym wymiarze, pewnie dlatego, że jest im z tym bardzo wygodnie.

A dzisiaj mamy niedzielę, dzień, w którym pójdziemy (lub nie) do Kościoła, bo przecież Kościół to Dom Boży, nie możemy obrazić się na Boga o to, że jego instytucja nie do końca działa według ustanowionych rzez Niego zasad.
Musimy dobrze we własnym sercu rozparzyć na ile tej wiary jeszcze wciąż w sobie mamy i czy potrafimy oddzielić ziarno od plew.

Życzę przyjemnej niedzieli.