Przykro mi, ale…

……. Polacy (niektóry oczywiście) są jednak idiotami.
Dzisiejszy sondaż pokazuje, że w wyborach prezydenckich ze zdecydowaną przewagą wybrany zostałby…Andrzej Duda.
Ludzie litości nad samym sobą!!!!!, litości nad nasza biedną Polską !!!!!
Jak można wierzyć (i przyklaskiwać) wielokrotnemu kłamcy człowiekowi, bez skrupułów, powtarzającemu z góry narzucone mu brednie, kompromitującego Polskę, sygnatariuszowi Jarosława Kaczyńskiego???
Co wam się w nim właściwie podoba?
Porównajcie tylko wyważoną, spokojną i odpowiedzialną mowę Donalda Tuska, który z wielką rozwagą namawia wszystkich do zgody, do wspólnego zaopiekowania się naszą Ojczyznę i porównajcie ją z krzykliwą nowomową tego, który nic właściwie od siebie nie ma do powiedzenia – Andrzeja Dudy.
Trzeba naprawdę mieć dobrze pomylone pod mózgownica, żeby tak wielkiej różnicy nie widzieć. Z jednej strony prawdziwy mąż stanu, poważany w całej Europie Donald Tusk, z drugiej nie inteligentnego z minami jakiegoś błazna człeczka , którego ani w Europie, ani na świecie po prostu nie szanują, a nawet upokarzają, tak jak to było podczas sławetnej wizyty naszego prezydenta Dudy u prezydenta Trupma, gdzie Duda w pozycji uniżonego kelnera, w półprzysiadzie, gdzieś na rąbku stołu podpisywał jakiś podsunięty mu świstek, podczas gdy obok siedział rozwalony w wygodnym fotelu, na szerokości całego stołu, Prezydent USA.
Jakie to jest wymowne, czemu Polacy nie widza, że Trump po prostu sobie zadrwił z Adriana???????
Teraz znów Adrian jedzie z wizytą do Trumpa, będzie następny krok do dalszego jego upokarzania?????
Ale niestety dopóki świadomość tych niektórych omamionych, oczadziałych jarusiowymi datkami części Polaków nie wróci na właściwe tory będzie w Polsce źle się działo.
I to nie tylko przez tych ociemniałych pisowską propagandą częścią Polaków, ale głównie przez tych, którym po prostu nie che się podnieść tyłków z fotela i iść do wyborów, mimo, że z pisią polityką wcale się nie zgadzają.
Polacy zawsze byli leniwi, spolegliwi i na tym własnie formacja PIS wygrywa, tak jak drzewiej wygrywali nieodpowiedzialni politycy, bazujący na największej wadzie Polaków, tumiwisizmie i na wrodzonym lenistwie.
Teraz też podchodzą do tych wyborów całkiem opieszale, na zasadzie „eee, nie chce mi się, niech inni głosują, bo mój głos i tak nic nie da”, czym niestety czynią wielka szkodę, nie tylko Polsce, ale także i samym sobie, bo to oni przez następne 4 lata znów będą tkwić w pisim marazmie, będą narzekać na wielkie ceny, na brak wolności, jakby zapominając, że to oni własnie dają to przyzwolenie rządzącym.
Pisi elektorat, to tylko 30 procent, trzeba przyznać, że bardzo zdeterminowanych, zdyscyplinowanych wyborców, ci pójdą wybrać PIS na pewno, a co z tą resztą 70 procent Polaków, którym obecna władza się wcale nie podoba, ale wcale nie mają zamiaru zadać sobie trudu, by iść do urn i zmienić tę zapisiałą naszą rzeczywistość???

POLACY, MOBILIZUJMY SIĘ, WYBORY JUŻ ZA DWA TYGODNIE!!!!!!!
Ja oczywiście pójdę na wybory, nie tylko jako wyborca, ale również będę pracowała w Komisji Wyborczej, nawet jeżeli nie mało by to przynieść jakich wielkich, zdecydowanych zmian.

ALE KAŻDY NASZ GŁOS JEST NA MIARĘ NASZEJ PRZYSZŁEJ NORMALNOŚCI W NASZEJ PRZYSZŁEJ POLSCE.
Trzeba spróbować coś zmienić w Polsce!!!!!!

Jak już pisałam, miałam wczoraj dosyć zajęty czas, ale wszystko udało mi się znakomicie przeprowadzić.
Musiałam być jednak dobrze przygotowana przez to poranne picie wody, bo krew bardzo wartko leciała z moich żył i nie było żadnych kłopotów z jej pobraniem, pewnie to zasługa bardzo sprawnej pielęgniarki pani Marysi, która prawie bez trudu złapała moja uciekająca żyłę i nie pozwoliła jej długo bawić się w chowanego. Krew pobrana, teraz czekam tylko na wyniki, mam nadzieję że pomyślne, nie nakazujące mi żadnego pobytu w szpitalu, jak kiedyś.
Oczywiście przeuroczy pan doktor chirurg Zbigniew zbadał mój bark, stwierdził, że troszkę bark mi ucieka, stąd pewnie te bóle promieniujące do całej ręki i palców, zaordynował oczywiście blokadę i leki przeciwzapalne do zażywania i…….już czuje wielką ulgę, przynajmniej tej nocy ani razu nie obudził mnie ból tego ramienia i dłoni, więc mogłam fantastycznie się wyspać.
Komunikacyjny bilet miesięczny też kupiłam, co prawda z małymi kłopotami, bo z powodu awarii automatycznego bileto – bankomatu kolejka do kasy bardzo się wydłużyła, musiałam w niej długo, ponad pół godziny stać, stać?, a właściwie to nawet udało mi się przekonać kolejkę, że będę sobie siedziała na ławeczce i czekała w kolejce, bo rzeczywiście byłam bardzo zmęczona upałem i pewnie nie dałabym rady tyle czasu stać. Czasami wiek do czegoś się przydaje, może także i wygląd też, bo było tam parę osób w moim wieku pokornie stojących, niestety moja kondycja pokazywała, że lada moment padnę z wyczerpania i trzeba będzie pomocy lekarskiej dla mnie szukać – pomogło i o to chodzi, chociaż naprawdę wcale nie udawałam, rzeczywiście kiepsko się czułam.
No tak, niedobrze przespana poprzednia noc, stresy związane z moją wizytą w Przychodni (chociaż właściwie zastrzyków się nie boję, ale jednak troszkę mnie to stresowało) no i ten nagły przypływ gorącego powietrza (wychodziłam wcześnie rano, jeszcze tak gorąco wtedy nie było i zdecydowanie za ciepło się ubrałam) zrobiło swoje, a tu do pracy jeszcze taki kawał drogi miałam.
Ambitni zaczęłam pokonywać ją autobusem i kawałkiem spaceru, ale jednak w pewnym momencie wymiękłam całkowicie, wydawało mi się, że każdy następny krok to droga do piekła, więc ostatni, niedługi już etap pokonałam taksówką, po co miałam ryzykować, skoro jeszcze czekała na mnie praca? Zresztą przyszłam do Przychodni na tyle wcześnie, że mogłam sobie spokojnie odpocząć, a nawet chwilkę na wygodnym fotelu Magdy przedrzemać , od razu poczułam nowy przypływ energii.
A późnym popołudniem spadł ożywczy, drobny deszczyk znów było czym oddychać.
Dzisiaj piękna i słoneczna pogoda ma być tylko w Małopolsce, sporo słonka i odpowiednia temperatura ma nam umilić sobotę.
A w górach, w Zakopanem, szczyty gór wciąż jeszcze pokryte są śniegiem.
Gdyby ktoś wybierał się dzisiaj na górskie wycieczki radzę uważać , wciąż tam jest zagrożenie lawinowe.

Miłej, uśmiechniętej soboty i… słonik na szczęście.

bez i bez

Pachnie mój bez w moim blogu.
Taki piękny krzaczek bzu zakwitł przed Przychodnią i oczy cieszy, na pewno moje. Lubię bez, chociaż to taki nietrwałe kwiatki, ale za to cudnie pachną, czujecie u mnie tez zapach bzu??????
A dlaczego w tytule napisałam też słowa ” i bez” ?

Bo dzisiejszy poranek jest niestety bez mojej ulubionej kawusi, za to z mineralną wodą.
Dzisiaj idę na badania krwi, więc muszę być na czczo, ale nawodniona, żeby znów skrzepy mi się nie stworzyły w pobranym materiale.
Brrr, rozpoczynać dzionek od zimnej wody mineralnej, zamiast od pysznej kawusi? – prawdziwa zgroza !!!!
Ale czego nie robi się dla zdrowotności.
Kawkę oczywiście wypiję później 🙂
A jakże, nie odpuszczę sobie, bo przede mną pracowity bardzo dzionek
Mój plan na dzisiaj jest dosyć napięty:
Najpierw badanie krwi, potem wizyta u chirurga ortopedy (będzie blokada ramienia?), potem muszę iść na pętlę tramwajową, by tam siedzibie MPK wkupić bilet okresowy na autobusy i tramwaje, od razu na 3 miesiące, żebym nie musiała każdego miesiąca głowę tym sobie zawracać, no a potem trzeba udać się do pracy
Mam nadzieję że dzisiaj nie będzie mi aparat takich jak wczoraj figli płatać
Pan Mirek już powiadomiony ma dzisiaj przyjść poszukać przyczyna wczorajszej awarii, tego złowrogiego słowa ERROR, który kilkakrotnie mi się wczoraj wyświetlało i musiałam kilka razy resetować aparat.
W końcu dałam sobie jakoś radę z przeprowadzeniem badań, chociaż było to denerwujące, gdy musiałam badania przerywać.
Na pewno dzisiaj pan Mirek da sobie , wierzę w niego.
Tak więc piątek zapowiada mi się bardzo bussy.
Życzę przyjemnego dna z lub bez…. 🙂

NIE – napisałam

przygotowałam sobie wczoraj wieczorem blog na dzisiaj, jednak rozmyśliłam się, nie spodobał mi się on , więc go po prostu skasowałam.
To oznaka, że dzisiaj obudziłam się z przesłaniem na NIE
Pewnie dodatkowo dzisiejsza rozmowa z Magdą mnie zdołowała, bo zdałam sobie sprawę, że…. e, nie warto o tym pisać.
Pogoda jest zła, mój humor jest do niczego, nie będę Was dziś więc swoją osobą zajmowania.
Czasami tak mam, NIE i JUŻ !!!!
Może jutro będzie lepiej?
Miłego czwartku

DZIĘKUJĘ

I wszystko wiadomo, kolejna środa, Uleczka, róża i ja .
Jak ja kocham te środy, pomimo tego, że stanowczo zbyt szybka jedna po drugie przychodzi. To tylko świadczy o tym , jak ten czas nam szybko ucieka…….
Bo zobaczcie, dopiero co była jedna, poprzednia środa, a róża tam jeszcze wciąż kwitnie i płatki jej nie opadają, a już następny kwiatek u mnie uśmiecha się do Uleczki.
Dzisiaj Uleczku mogę Cię chociaż w słonecznych promieniach powitać i życzyć przemiłej środy i udanego całego tygodnia.
Bo u nas tydzień nie rozpoczyna się jak u wszystkich w poniedziałek, a właśnie w środę, prawda??? 🙂
No oto słonecznie do Ciebie się uśmiecham i ciepłe, prawie już pełno wiosenne buziaczki do Poznania przesyłam :

Wczoraj dostałam już wyborczy SMS, zawiadamiający mnie o szkoleniu w związku z moja przyszłą pracą w Komisji Wyborczej.
No tak, żaba się zarzekała, że do błota nie wejdzie i wiadomo jak to się skończyło, ja się zarzekałam, że nie będę tym razem w Komisji Wyborczej, ale udało mi się (dzięki Jacusiowi oczywiście) dostać to odpowiedzialne skądinąd stanowisko w tych Parlamentarnych wyborów, mimo, że nie zbierałam żadnych podpisów. Czyli trochę jednak postanowiłam na swoim, nie namawiając do popierania nieznanej mi formacji politycznej, co kłóciło się z moim sumieniem, a jednak udało mi się to, że będę czynnie pilnowała, żeby nikt nie dokonywał żadnych przekrętów i żeby głosowanie przechodziło zgodnie z protokołem, tylko czy po mojej myśli??????
Czyli znów jedna niedziela wypada z mojego życiorysu (pewnie i kawałek soboty, bo będą na pewno wcześniejsze jakieś przygotowania pomieszczenia Komisji), nie wiem tylko, czy tym razem będzie tak jak poprzednio, że do liczenia głosów będzie powołana specjalna, później przychodząca Komisja, czy ta będzie wykonywała wszystkie czynności, czyli pilnowała wyborów, a potem będzie tez komisją skrutacyjną.
Wszystkiego dowiem się w najbliższy poniedziałek, na zebraniu przedwyborczym w budynku Urzędu Miejskiego. Czyli znów czeka mnie wdrapywanie się bardzo ostrym schodami na trzecie piętro budynku, ale teraz przynajmniej wiem już co mnie czeka i będę musiała pozytywnie się nastawić do wspinaczki (cholera, znów będzie pod górkę, prawie jak we Wiśle), ale już wiem, że łatwo nie będzie.
Jak ja nie cierpię schodów!!!!!!
Ale czasami, dla dobra Ojczyzny, trzeba się poświęcić co? 🙂
Nareszcie mam za sobą w pełni przespaną bez żadnych bóli nocnych.
A wszystko dlatego, że ostatnio ból tak mi dawał w nocy do wiwatu, że zdecydowałam się na bardziej silny środek KETONAL, który okazał się zbawienny. Przynajmniej moja rączka nie dokuczała i pozwoliła mi się porządnie wyspać. Od razu od samego rana humorek mi się poprawił.
Ale tak, czy siak, w najbliższym czasie będę musiała odwiedzić mojego ulubionego chirurga- ortopedę i poprosić go o blokadę tej ręki, przynajmniej przez jakiś czas będę miała spokój. Już rozmawiałam z Maćkiem, który obiecał mi zamówić dla mnie tę wizytę
No bo ile tych lekarstw przeciwbólowych można zażywać, ile ten mój i tak lekko zdezelowany żołądek molestować?
No tak to już jest z lekarstwami, na jedno pomagają, na drugie niestety szkodzą.
Co pisałam o moim lepszym humorku i rzeczywiście, gdy świeci słonko i robi się lepsza, wyższa temperatura i w dodatku nic nie boli, można czuć się w pełni szczęśliwą, tak, jak ja dzisiaj.
Dlatego nie staram się psuć sobie humorku żadnymi złymi wieściami, szczególnie tymi politycznymi.
Bo to, co teraz, przed wyborami dzieje się w naszym kraju przyzywa o zawrót głowy każdego normalnie myślącego człowieka, więc i mnie też 🙂
A takie spokojne i ciepłe przesłanie na całą piękną środę Wszystkim przekazuję

no to mamy Royal Baby

Wczoraj cały świat wstrzymał oddech, narodził się nowy potomek rodu Windsorów, syn Maggi i Harry’ego.
Przyznam się, że i ja też od kilu dni śledziłam pilnie, kiedy ta wiadomość wreszcie się w mediach ukaże.
Zawsze cieszy mnie to, gdy na świat przychodzi czyjeś dziecię, nowa nadzieja dla rodziców i całej rodziny.
Oto narodziło się dziecię, które radość przyniosło rodzicom i rodzinie , poczucie szczęścia, w którym w pewnym sensie, przez moje śledzenie tego faktu, też brałam w tym w pewnym sensie udział.
Dlatego szczerze rodzicom Royal Baby dzisiaj gratuluję i życzę, by Maluch zdrowo i pięknie się rozwijał.
Dwa dni temu ucieszyła mnie wiadomość o narodzinach córki pana Kamysza Kociniaka i jego żony – córki Zosi.
Zosia, takie piękne, polskie imię otrzymała od rodziców w darze.
Rodzice z dumą pokazywali zdjęcie naprawdę ślicznej malej dziewczynki i zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego pośród prawdziwych i szczerych gratulacji dla Rodziców małej Zosi pokazała się bardzo kąśliwa, wręcz hejterską wiadomość od pewnego nomen omen księdza, który sugerował rzekome homo dewiacyjne poglądy ojca dziecka. Nie ładnie, proszę księdza, to własnie Ty tym wzbudzasz wśród ludzi te nienawistne poglądy, chociaż te są akurat w sprzeczności z katolickim podejściem do bliźnich, do którego z racji pełnionego, dobrowolnie opcjonalnego obowiązku jesteś zobligowany.
A potem niektórzy się dziwą, gdy ktoś taki jak pan Jażdżewski wytyka kościołowi mowę nienawiści – niestety, zarówno kościół jak i politycy zbyt śmiało wyrażają niektóre poglądy, często przekraczające pewne granice zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości, co wcale nie musi się ogółowi podobać.
Zresztą podobnie sądzę o ataku na kobietę oskarżoną o profanację Obrazu
Matki Bożej. Może rzeczywiście obraz ten był w niefortunny sposób ukazany, tym bardziej, że Kościół, a za nim Pis, który na siłę chce się wciąż Kościołowi przypodobać, w dosyć szczególny, trochę małostkowy sposób traktują sacrę. Ale potraktowanie jego autorki jako pospolitej przestępczyni, do której policja przychodzi o 6 rano by ją zatrzymać, jest grubą przesadą, powiedziałabym nawet jest atakiem na jej konstytucyjnie zapewnioną wolność poglądów. Śmiem przypuszczać, że ten obraz nie miał prześmiewczego jednak tła, o który została posądzona, po prostu chciała ona pokazać swoja wizję pojmowania tego, co nas otacza, a więc i innego spojrzenia właśnie na sacrę, oznaczającego dla nas jakieś niedostępne piękno. Bo co złego w obrazie tęczy można odnaleźć, jest ona zjawiskiem często występującym zarówno w naszym otaczającym nas świecie, jak i często przedstawiane jest jako coś zachwycającego w różnych dostępnych innych namalowanych obrazach i samo przez siebie nie oznacza wcale nic obraźliwego, wręcz przeciwnie, ma zdecydowanie pozytywny oddźwięk, ale skoro skojarzeniowe podejście do tego obrazu było zarówno dla Kościoła, jak i dla podlizującego się mu Pisowi było inne, można było tę sprawę załatwić w całkiem inny sposób, nie nadając mu aspektu niepotrzebnej awantury, w iście medialnym wydaniu, mającym w podtekście polityczny wydźwięk, szczególnie teraz, w przededniu wyborów.
Osobiście dla mnie bardziej obrażające moje uczucia religijne niż ten tęczowy obraz są manifestacje z płonącymi pochodniami i z antyunijnymi i antypolskimi hasłami narodowców na Jasnej Górze, któremu akurat Kościół sprzyja.
Według mnie bardzo agresywne wykorzystywanie wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej dla własnych politycznych celów, sprzecznych zresztą z założeniami Konstytucji, a także sprzeczne z poczuciem bezpieczeństwa i wolności, z nachalnym narzucaniem jednej „słusznej idei” jest dopiero wyrazem nienawiści , powiedziałabym wręcz anarchii
Obecny rząd zapomina, że Konstytucja zapewnia nam wolność poglądów, szacunek i narzucanie siłą jakichkolwiek poglądów, sprzecznych z sumieniem poszczególnego człowieka, nie może spotkać się z ogólnym aplauzem.
To, czy jestem, czy nie jestem człowiekiem wierzącym i w jaki sposób tę wiarę pojmuję jest sprawą pomiędzy mną a Bogiem. Owszem, kościół może i nawet powinien pouczać, co jest dobre a co złe, ale nie może siłą narzucać mi tego, co muszę robić, albo czego mi nie wolno robić.
Skoro Bóg dał mi wolną wolę, nikt tutaj na ziemi tej wolności nie może mi odebrać.
Dziwię się tylko, że ta prawda dla kogoś, kto własnie w tym kierunku się kształcił nie jest oczywista.
Sama wielokrotnie mam różne religijne dylematy, które próbuję zgodnie ze swoją wiarą i ze swoim sumieniem rozwiązywać, czasami sama ze sobą, czasami w oparciu o poradę mądrego i rozważnego księdza, ale nigdy nie mogę pogodzić się z tym, że ktokolwiek pod jakimkolwiek pozorem odbiera mi moje poczucie godności, moje poczucie wolności.

Dobrą wiadomością jest to, że wreszcie słonko nam zaświeciło.
I chociaż nadal jest jeszcze chłodno, a Zakopane spowite jest w śnieżną szatę, czuję, że nasza, przynajmniej otaczająca nas codzienność idzie w dobra stronę.
I bardzo dobrze, może gdy ta prawie jesienna aura odejdzie wreszcie precz, przestanie mnie przed szóstą rano budzić niesamowity ból mojego ramienia, zmuszający mnie do wczesnego wstawania z łóżka.
Tylko słonko i prawdziwie ciepła aura mogą podziałać na mnie przeciwbólowo.

Życzę zatem słona, ciepełka i tego, byśmy tej prawdziwej wiosny wreszcie się doczekali
A czy wiecie, że już zakwit nam bez???????

mój i nie mój egzamin

Dzisiaj będę zdawała egzamin ze sprawnego dotarcia do pracy ??????
A to dlatego, że akurat Aleje w tym miejscu, gdzie będę usiłowała wejść do autobusu, będą zwężone do jednego tylko pasa, wiec przewiduję niesamowite tam korki.
Aleje z reguły są zakorkowane, pomimo, że w obie strony są aż dwa pasy ruchu plus dodatkowy bus pas, teraz będą więc tam niezłe kłopoty z przejazdami.
W każdym bądź razie, na pewno nie będzie obowiązywał dotychczasowy rozkład jazdy, bo stojące w korku autobusy na pewno na czas na żaden przystanek nie zdążą autobusy będą podjeżdżać według nasilenia ruchu, a nie według wyznaczonych godzin.
Mam jeszcze jedną alternatywę, jazdę na około, tak, by ominąć Aleje, czyli musiałabym pojechać najpierw autobusem na pętlę autobusową Krowodrza Górka, a stamtąd podjechać jeden przystanek (dosyć długi) do ulicy Prądnickiej, a dalej już na piechotę, też dosyć spory kawałek, dojść do Przychodni. Ale podejrzewam, że zajęłoby mi to jeszcze więcej czasu, niż oczekiwanie na autobus na Alejach.
Niestety takie utrudnienia mają trwać aż 3 miesiące, muszę więc przyzwyczaić się do trudów podróży, a ta na pewno nie będzie wcale łatwa zarówno dla pasażerów autobusu, jak i dla tych, którzy będą usiłować przebić się na dalszą część Alei swoim własnym autem. Przypuszczam, że nawet objazdy niewiele dadzą, albowiem wszystkie ulice wokoło Alei będą pewnie też nieźle zapchane.
Tak jak już kiedyś pisałam, Aleje są centralną krakowską trasą, zarówno dla autobusów i to nie tylko miejskich, ale też i tych innych, dla busów, są główną trasą przejazdową dla wszelakiego transportu i taki remont, skądinąd konieczny sprawi wielki zamęt w Krakowie, tym bardziej, że i wiele innych ulic Krakowa jest też w remoncie i objazdy są koniecznością.

Ja to mam pecha.
W tym czasie, gdy sprowadzałam się na moja ulicę, akurat trwał jej remont Po prawdzie nie było to dla mnie akurat bardzo uciążliwe, bo akurat koniec jej remontu zbiegł się akurat w momencie gdy już u zamieszkałam.
Poem przyszedł remont Parku Krakowskiego, patrzyłam smętnie na płoty, którego otaczały i przez 10 miesięcy czekałam, aż wreszcie go otworzą i będę mogła sobie w im odpoczywać.
Ledwie otwarli Park, kilka miesięcy potem nastąpił remont sąsiedniej ulicy Królewskiej, więc został wyłączony ruch tramwajowy, pozostał mi tylko dojazdy autobusem (albo taksówką). Zresztą część tego remontu przeszła już na trasę, którą muszę dojść do autobusu, więc muszę dreptać po wykopkach, czego oczywiście z powodu moich kłopotów z chodzeniem nie cierpię. Teraz ten remont jeszcze rozciągnął się i zahaczył o część Alei, niby niewielką jej część, ale i tak wystarczająco komplikującą sprawną komunikację i wprowadzająca komunikacyjny zamęt.
Ale to wcale jeszcze nie koniec kłopotów komunikacyjnych w moim rejonie, wciąż przed nami jeszcze wisi remont ulicy Karmelickiej, gdzie trzeba wymienić tory tramwajowe i całą nawierzchnię ulicy, więc mimo, że remont ulicy Królewskiej zbliża się teoretycznie do końca, nadal komunikacja tramwajowa w stronę Bronowic będzie zawieszona i nie wiadomo, jak będzie to długo to trwało albowiem jeszcze do tej pory nie znaleźli wykonawcy tego remontu.
No tak, jedni mają do pracy pod górkę, ja będę miała po korkach i po wykopkach.
Mam nadzieję, że kiedyś ten zły sen minie i bez kłopotów będę mogła się przemieszczać pomiędzy pracą, domem i jeszcze jakaś inną, akurat nie remontowaną częścią Krakowa.
Na razie wygląda to tak, jakby ktoś w Magistracie się wściekł i postanowił w tym samym czasie rozkopać cały Kraków.
Ale podobno nie od razu Kraków zbudowano, za to jedno jest pewne: w jednym czasie skutecznie Kraków rozkopano, skutecznie utrudniając tym mieszkańcom życie.
Czy kiedyś przestane czytać, że gdzieś tam znów nie będzie można z powodu remontu dojechać????
To jest akurat mój egzamin, ale dzisiaj jest bardzo ważny dzień dla mojej Poli i mojej Zojki, albowiem obie dziewczyny (córki Moniki) dzisiaj rozpoczynają egzamin maturalny
Jestem dzisiaj z nimi myślami, trzymam za nie mocno kciuki i życzę…połamania piór.
TRZYMAJCIE SIĘ DZIEWCZYNY – JESTEM Z WAMI !!!!!!

Poniedziałek wstał ponury , zimny w prawie deszczowej oprawie i nie zapowiada się w najbliższym czasie na zdecydowaną poprawę pogody.
A ja wciąż leczę swój katarek dzięki włączonemu ogrzewaniu w mieszkaniu. przynajmniej w pokoju, w którym śpię, bo inaczej nie dałoby się tu nawet siedzieć, o leczeniu przeziębienia nawet nie wspomnę.
Mam nadzieję, że pod koniec tego tygodnia będę mogła już definitywnie ogrzewanie wyłączyć, ale póki co……..
Póki co życzę znośnego pogodowo poniedziałku i udanego tygodnia
BYLE DO POWROTU PRAWDZIWEJ WIOSNY !!!!!

wiecie co wczoraj zrobiłam???

Dosyć męczącej nocy w zimnej pościeli, dosyć kataru w nosie, nie ma głupich, nie ma prawdziwej wiosny , to potraktuję tę porę roku jako przejściową.
Więc przede wszystkim na samą noc włączyłam sobie ogrzewanie, co prawda tylko na „jedynkę”, więc piec był tylko lekko ciepły, ale zawsze to co innego, niż zimny powiew powietrza w pokoju. Musicie pamiętać, że mieszkam na parterze, wiec zimno z nieogrzewanej, a jednak zimnej wciąż klatki schodowej do mnie dociera.
To był tylko jeden z kilku innych chytrych moich wybiegów nocnych,
Mianowicie po drugie przeprosiłam się z moim kocykiem elektrycznym (zresztą podpowiedziała mi to Magda, gdy poskarżyłam się jej, że w nocy zmarzłam) i na godzinę przed wskoczeniem do łóżeczka ogrzałam sobie kocykiem prześcieradło i kołderkę. Ale pysznie wskakuje się do ciepłego łóżeczka, a jak się wtedy smacznie śpi…… ach !!
Calutką noc spokojnie przespałam !!!!!
A swoją droga, gdy przypominam sobie przełom kwietnia i maja roku przeszłego, gdy już było bardzo, a to bardzo cieplutko, nie mogę zrozumieć, dlaczego aura nas tak w tym roku tym początkiem wiosny tak katuje.
Najgorsze, że w Zakopanem i w okolicach przewidują nawet opady ….. śniegu – KOMPLETNY SZOK!!! śnieg w maju????.
A przecież z Zakopanego do Krakowa jest tylko 100 kilometrów, więc pewnie ta zimowa aura odbije się pogodowo i na Krakowie, nawet zapowiadają deszcz, być może nawet ze śniegiem???
Chociaż wczoraj aż tak źle nie było, nawet troszkę słonko przyświecało i najważniejsze, że nie było tego zimnego wiatru, szkoda, żeby akurat na niedzielę pogoda diametralnie miałaby się zmienić.
No cóż, będzie, co będzie i tak na to nie mam żadnego wpływu, chociaż naprawdę wolałabym, żeby pogoda oscylowała w okolicy 20 stopni.
W każdym bądź razie, na chwilę obecną nie zanosi się żebym pozbyła się tego nieznośnego kataru z nosa, bo co go lekko podleczę, zaraz marznę i znów ogarnia mnie kichanie i smarkanie.

A może to wszystko (jak zwykle) wina Tuska? Przecież przyjechał do Warszawy, natłukł politycznych mądrości tym nieprawdziwym Polakom do głów, prawdziwi Polacy w tym czasie zatyczki do uszów pozakładali, żeby czegoś nieprawego przypadkowo nie usłyszeć i zmobilizował tym własnie wszystkie bałwany do akcji??????
Co z tego, jak i tak wiele tych prawdziwych bałwanów (np byle Jaki) i tak jeżeli cokolwiek usłyszeli i tak nic z tego nie zrozumieli.
Inny pułap !!!!!!!!

No i masz, od rana w Krakowie leje.
Na szczęście bałwany się pochowały, co najwyżej żaby wypełzły na powierzchnię, ale nie zapowiada się to wszystko na miłą , słoneczną niedzielę
A niech tam, może następny weekend będzie przyjemniejszy?

Ale przynajmniej dobrego humorku na tę deszczową niedzielę wam życzę.
Grunt, że znów mam w domku cieplutko.
Katarku A KYSZ!!!!



Radość

A jednak czytają mój nowy blog!!!
Widzę to po statystyce odwiedzin i przyznaję, serce moje rośnie.
NIE JESTEM SAMA!!!!!
Jaki to miłe, że nie straciłam Wszystkich Przyjaciół Ci najwierniejsi pozostali……

Starałam się wczoraj nie zawracać swojej głowy polityką, dałam jej czas wytchnienia, dlatego nie oglądałam wszystkich odbywających się uroczystości związanych z tym świętem.
Szczególnie tych oficjalnych, pełnych pewnie pompy i wielkich słów, często pustych, pompatycznych, bez pokrycia.
Ale nie darowałabym sobie, gdyby nie udało mi się wysłuchać arcyciekawego wykładu Prezydenta Europy, Donalda Tuska.
Czytałam potem różne opinie dotyczące tego wywiadu, oczywiście można się było spodziewać, że te prawicowe były zupełnie niepochlebne.
Ale własnie podczas czytania tych prawicowych wypowiedzi uświadomiłam sobie, że te osoby po prostu nie zrozumiały tego, co Tusk chciał Polakom przekazać. Chyba są na to za bardzo prymitywni, nie potrafiąc samodzielnie pojmować sensu jakiegokolwiek, prócz oczywiście prawicowego, przesłania.
Chociaż mam wątpliwości, czy nawet te prawicowe przesłania są dla nich zrozumiałe, najpewniej oni je po prostu tylko bezmyślnie łykają, nie zadając sobie nawet trudu, żeby cokolwiek rozumieć.
Dlaczego tak sądzę?
Otóż ludzie myślący, inteligentni, potrafią odróżnić to, co jest złe, fałszywe od tego co jest prawdą i nie zgadzają się z fałszem, z obłudą z kłamstwem, z przemocą, tym wszystkim, co stoi w sprzeczności z tym, co powinno być wartością każdego rozumnego człowieka.
Pewnie wśród nich jest też trochę tych klakierów, łasych na mamonę i na wątpliwej wartości karierę, ale to tylko świadczy o ich prymitywnym podejściu do życia, do nie zrozumienia sensu slow być człowiekiem myślącym, co nas przecież odróżnia od naszych braci mniejszych, którzy są biologicznie zdeterminowani do słów „brać”, „mieć”, zamiast tak ważnego dla człowieka słowa „być”.
Jeszcze najpewniej czują oni teraz strach, bo w pewnym sensie zdają sobie sprawę z tego, że Donald Tusk jest wielkim człowiekiem światowego pokroju, prawdziwym mężem stanu, który może być dla nich zagrożeniem, mogą właśnie to „mieć” utracić na zawsze.
Byłam pozytywnie zszokowana tym wykładem Donalda Tuska, potrafiłam wsłuchać się w jego słowa tak dokładnie, że udało mi się wyczytać z nich ten cały śmiały podtekst, który był wyraźne zawarty pomiędzy jego słowami, bo wielką sztuką jest właśnie tak przeprowadzić swoją przemowę, aby potrafiła podziałać ona nie tylko na to co realnie słyszymy, ale również na naszą wyobraźnię, na nasz umysł, który potrafi każde słowo odpowiednio zinterpretować.
Dlatego uważam Donalda Tuska za prawdziwego męża stanu, bo to co mówił, nie było tylko pustymi słowami, sloganami, czyli tak zwanym laniem wody, wszystko to było spójne i miało swój sens, tworzyło logiczny ciąg pewnego przesłania i to nie tylko w jednym, ale w kilku wymiarach, a takiej sztuki nie dokonał już od wielu lat żaden polski polityk.
Nasza obecna polityka niestety jest pusta, bez pokrycia, to są tylko nic nie znaczące słowa, które po kilku dniach nie tylko obracają się w niwecz, ale bardzo często niestety zaprzeczają temu, co jeszcze niedawno było przez polityków wypowiedziane jako oczywista prawda.
Jak można nie czuć zagrożenia w państwie, gdzie prawda okazuje się po kilku dniach nieprawdą? gdy nasze jutro jest wielką niewiadomą?
Bardzo potrzebny jest tam teraz człowiek z wielkim autorytetem, który potrafi , tak jak wczoraj Tusk, nas przekonać, że nie ma spójności pomiędzy
łącznikami „albo i „i” , chociażby w takim zdaniu „my, albo oni”, bo lepiej , bezpieczniej brzmi przecież „my i oni”czy „bezpieczeństwo, albo wolność”, gdy sens zawarty powinien być w słowach „bezpieczeństwo i wolność”. – Takie słowa są teraz potrzebne tym wszystkim, zarówno z prawej, środkowej, czy lewej strony polityki, dla których słowo OJCZYZNA, POLSKA ma sens, a te słowa zawarte są własnie w naszej Konstytucji, o czym niejednokrotnie wielu polityków zapomina.
I właśnie całe wczorajsze przesłanie Donalda Tuska nie miało stricte politycznego charakteru, o co został przez prawicowców oskarżony, ono zawierało tylko przypomnienie, czym jest Konstytucja, której święto wczoraj obchodziliśmy i jak bardzo ważne znaczenie ma cały jej tekst, określający sens i podstawy istnienia naszego państwa jako wspólnoty wszystkich Polaków, bez względu na poglądy polityczne, czy wyznaniowe, bez względu na wyobrażenie swojej własnej rzeczywistości, osobistej wolności, o ile oczywiście nie stoi ona w sprzeczności z dobrem pozostałych Polaków.
Źle byłoby, gdyby ktokolwiek usiłował twierdzić, że wczorajszy wykład Tuska namawiał do anarchii, odniosłam wręcz przeciwne wrażenie, usiłował on nas przekonać, jak ważne dla nas jest teraz zaprzestanie zimnej, niepotrzebnej nikomu wewnętrznej wojny, jak ważne jest zjednoczenie wszystkich w tworzeniu wspólnego dobra i realny powrót do wspólnej Europy , gdyż, jak sam wczoraj Tusk powiedział, żadne europejskie państwo w obecnej sytuacji nie może czuć się w pojedynkę bezpieczne.
Tylko w jedności, w dobrych stosunkach, w zgodzie, EUROPA może przeżyć ten bardzo niebezpieczny zakręt historii, w którym obecnie jesteśmy.

Nareszcie dzisiaj w Krakowie słonko wyszło zza chmur i od rana nam przyświeca.
Jeszcze nie ma tych temperatur, które by nas radowały, jeszcze wciąż wisi nad nami groźba chłodu i opadów deszczowych.
Czekam na to ciepełko, bo jednak może za wcześnie wyłączyłam swoje ogrzewanie, po prostu marznę, szczególnie w nocy, co przeszkadza mi w spaniu. Dzisiejsza noc była na przykład koszmarna, zasnęłam dopiero koło 3 w nocy, mimo, że byłam zmęczona i śpiąca, nie mogłam spać, bardzo mnie to męczyło, kilkakrotnie wstawałam, łaziłam po pokoju, piłam wodę, zażywałam Nimesil, wreszcie musiałam w środku nocy zjeść kanapkę i dopiero koło trzeciej morzył mnie sen, niestety zaowocowało to bólem głowy, z którym się rano obudziłam. Może następna noc będzie dla mnie bardziej łaskawa???
Życzę przyjemnej i słonecznej soboty – Będzie dobrze, wczorajszy występ Donalda Tuska w sali Uniwersytetu i to, co powiedział później, podczas spotkania z ludźmi oczekującymi na niego opodal, napawa mnie pewnym optymizmem
Aha i jeszcze jedno: Dzięki Jackowi będę jednak uczestniczyła w pracy Komisji Wyborczej podczas najbliższych wyborów i to najprawdopodobniej w Komisji Wyborczej na ul Smoleńsk, czyli tam, gdzie ongiś mieszkałam, a także jest to też i moja Komisja Wyborcza, w której i ja będę mogła oddać swój głos, więc nie będę usiała już nigdzie biegać w dniu wyborów.
Będę miała baczenie na wszystkich swoich sąsiadów
Już ja ich wszystkich przypilnuję : -) 🙂 🙂

Radosnego Świętowania

A mamy dzisiaj powody do radości.
Dla Wszystkich Polaków jest to rocznica ustanowienia Konstytucji 3 Majowej, regulującej ustrój prawny Rzeczpospolitej Obojga (wtedy) Narodów, która wprowadziła trójpodział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądownicza, tym samym ograniczając wszechwładzę szlachty między innymi w przekupstwie i innych samowolnych poczynaniach kosztem innych.
Może przydałoby się przypomnieć rządzącej obecnie Polską partii, jak ważny to wtedy był akt prawny, którego następne jego obecne wcielenie jest niestety przez obecna władze ograniczone, a często i wręcz łamane.
Konstytucja jest zapewnieniem bezpieczeństwa i sprawiedliwości wszystkich Polaków i jakikolwiek zamach na te zapisane prawnie konstytucyjne paragrafy jest zamachem na Polskę, zamachem na każdego Polaka, swojego rodzajem jego ubezwłasnowolnienia, według własnego widzimisię osób, którym w demokratyczny sposób oddało się stery władzy, którą teraz niestety wykorzystują dla partykularnych interesów.
Może ten dzień przyniesie otrzeźwienie dla tych Polaków, którzy wciąż przyzwalają na łamanie i niszczenie konstytucyjnych praw, nie rozumiejąc, że sobie i innym tym krzywdę przynoszą.

Dla Katolików jest to też bardzo ważny świąteczny dzień

3 maja Kościół katolicki w Polsce obchodzi uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Nawiązuje ona do ważnych wydarzeń z historii Polski: obrony Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 r., ślubów króla Jana Kazimierza – powierzenia królestwa opiece Matki Bożej, a także do uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Uroczystość została ustanowiona na prośbę biskupów polskich po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej. Oficjalnie święto obchodzone jest od 1923 r. W 1920 r. zatwierdził je dla Kościoła w Polsce papież Benedykt XV. Po reformie liturgicznej w 1969 r. święto zostało podniesione do rangi uroczystości.

Święto wyraża wiarę narodu w szczególną opiekę Bożą, jakiej Polacy doświadczali i doświadczają za pośrednictwem Maryi. Jej kult jako Królowej Polski jest bardzo stary. Przykładem może być „Bogurodzica”, najstarsza polska pieśń religijna, która przez wieki pełniła rolę narodowego hymnu.
Centralne uroczystości odbędą się dzisiaj w Sanktuarium Najświętszej Marii Panny Królowej Polski na Jasnej Górze, gdzie już kolejny raz będziemy zawierzać losy naszej Ojczyzny Matce Boga i prosić o Jej błogosławieństwo dla wszystkich Polaków


Znalezione obrazy dla zapytania gifs pxmix urodziny Basi


Jestem bardzo ciekawa, czy mojej Kochanej Bratanicy Basi udało się już dotrzeć na mój nowy blog? Poprzedni blog zawsze pilnie czytała, czy i ten nowy blog uda się Jej odnaleźć????
A jest to dzisiaj bardzo ważna dla mnie wiadomość, albowiem dzisiaj Basia obchodzi swoje kolejne urodziny.
I chociaż złożę Jej dzisiaj osobiście życzenia, chcę, aby i tutaj znalazła dla siebie tę miłą niespodziankę z życzeniami samej pomyślności w życiu osobistym, w pracy, radości i miłości swojej Najbliższej Rodzinki wiele naprawdę przyjaznych sercu Przyjaciół.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO BASIEŃKO

Trzeba przyznać, że niezbyt pogodowo ta majówka w tym roku nam się udała. Dzisiaj znów, przynajmniej u nas w Krakowie kolejny ponurzasty i chodny dzień, ale jest jeszcze stosunkowo wczesna godzina, może potem się chociaż troszeczkę rozchmurzy? A może i promyki słoneczne gdzieś nieśmiało poprzez te chmurzyska się przebije????
Co prawda dzieciaczkom za bardzo taka pogoda nie przeszkadza i byleby tylko nie padał deszcz, chętnie okupują plac zabaw w moim Parku.
Tak było też i wczoraj, nie wszystkim udało się jednak wyjechać na ten długi weekend z Krakowa, a gdzieś dzieciaki pobaraszkować przecież troszkę muszą.
No to życzę im miłego spędzenia dnia w Parku, dobrych zabaw na zjeżdżalniach, wspinaczkowych wieżach i na innych wygibasowych sprzętach, a Wszystkim Wam życzę radosnego świętowania w rodzinnym kręgu.

NIECH NAM SIĘ ŚWIĘCI 3 MAJ