
SŁOWO SIĘ RZEKŁO, KOBYŁKA U PŁOTA.
Tylko, że to nie kobyłka, a Kot Banzaj.
Chyba jestem jakąś wróżką, czy co, bo wczoraj rano wspominałam coś w swoim blogu o kocie w moim mieszkaniu, a tu chwilę po zamieszczeniu już mojego bloga, zatelefonował do mnie Ksawery z zapytaniem, czy bym nie wzięła na dwa dni Banzaja na przechowanie.
Czemu nie, pomyślałam, wszak ostatnio gdy był u mnie nawet ze mną się zaprzyjaźnił.
No to wyraziłam zgodę i Banzaj w torbie do mnie przyjechał.
Nie powiem, że mu się spodobał ten pomysł, że musi u mnie zostać, wręcz wyraził swoje niezadowolenie bardzo głośnym, stanowczym miauczeniem, Po prostu powiedział, co o tym myśli, po czym strzelił focha i schował się za szafki w kuchni.
Ale najwidoczniej i twardo i zimno było mu na tej podłodze za szafkami, bo w końcu wylazł, z tym, że bardzo nieufnie na mnie patrzył, za nic nie dał się do siebie zbliżyć, wręcz uciekał. Nie chciałam go do niczego przekonywać, niech sobie robi co chce, pomyślałam, przecież jest moim gościem, a gość swoje prawa ma, nawet jeżeli jest tylko kotem. Obawiałam się tylko, czy w ramach protestu strajku głodowego przeprowadzić nie zechce, ale nie, po dwóch godzinach wylazł zza mebli i skierował się do swojej miseczki, a potem do kuwety, która rozstawiona została, tak jak poprzednim razem w łazience, pamiętał.
A potem ułożył się na kanapie w kuchni, lepiej jednak być daleko od tej Ciotki Ewy, tak, na wszelki wypadek, bezpieczniej dla kota, najwyraźniej nadal nie chciał ze mna kontaktu, jakby zapomniał, że kiedyś z lubością skakał na moje ramiona i jeździł owinięty na mojej szyi niczym szalik.
No cóż, zostawiłam go w spokoju aż do rana.
W ogóle wczoraj miałam ciekawy dzień, bo najpierw „odwiedziła” mnie jakaś nieznajoma pani, która koniecznie chciała porozmawiać ze mną o Biblii.
Gdy zadzwonił domofon odruchowo chciałam nacisnąć wyzwalanie drzwi, bo przecież miał przyjść i Ksawer i Maciek, myślałam, że to któryś z nich, ale na szczęście coś mnie tknęło, oczywiście gdy tylko dowiedziałam się, kto zacz, nie otworzyłam nawet pani drzwi, grzecznie powiedziałam, że nie jestem zainteresowana.
Swoją drogą, teraz trzeba bardzo uważać, bo pod różnymi pozorami, a to niby z administracji, a to hydraulik, czy z Opieki Społecznej przychodzą ludzie do domu właśnie starszych, samotnych osób i potem je okradają.
Jestem niezwykle czujna i nikogo prócz znajomych ( i kuriera, gdy wiem, że mam dostać jakąś przesyłkę, wcześniej telefonicznie zaanonsowaną) po prostu do mojego mieszkania nie wpuszczam. Wolę dmuchać na zimne, niż potem zostać okradzioną, albo co gorsza, nawet zamordowaną.
No a potem przyszedł Ksawery z Bonzajem, a po nim Maciek, który włączył mi ogrzewanie, a przy okazji jeszcze wykonał inne domowe naprawy, wymienił mi złamane kółko w fotelu, naprawił uszczelkę przy drzwiach do prysznica, no i poprawił mi żabki na karniszach, które blokowały mi kotarę.
Jak to dobrze, że mam taką prawdziwą Złotą Rączkę, prawda?
No a potem już nikt więcej mnie nie odwiedził, odebrałam tylko kilka telefonów, głównie od Ksawera, który troskliwie dopytywał się o losy zbuntowanego kota , więc mogłam spokojnie wskoczyć do ciepłego łóżeczka (jeszcze wciąż ciepłego nie od pieca, ale od elektrycznego kocyka) i błogo sobie zasnąć.
Ale jak miło rano się wstawało, gdy w pokoju było cieplutko!!!! Piec już grzał na całego!!!!
Stanowczo jestem ciepłolubem!!!!!!
Gorzej tylko potem z zawartością mojego portfela będzie, bo wiadomo, prąd podrożeje, ale przecież nie będę przez pół roku trząść się z zimna, moim kostkom też by się to nie spodobało zresztą.
Za to kot Banzaj nadal mi nie ufał. Co prawda przekupną kiełbaskę ze smakiem spałaszował, ale zbliżyć do siebie się nie dał.
Nie, to nie, trudno. I tak jutro z powrotem do swojego domu wróci.
Jednak zdecydowanie z psami jest lepszy kontakt. Koty to indywidualiści , Pepa bardziej jednak pieszczotliwa była.
Dzisiaj niedziela.
W Krakowie, wreszcie po rocznym remoncie otwierają trasę tramwajową na Bronowice, tak więc będę teraz mogła do domu dojeżdżać nie tylko autobusem, ale i tramwajem, co akurat jest o tyle łatwiejsze w dostępie do Śródmieścia.
Ale nawet prz tym rocznym remoncie trzeba przyznać, że MPK stanęło na wysokości zadania, jeżeli chodzi o troskę o swoich klientów, po pierwsze wprowadzili na czas remontu darmową, autobusową komunikację zastępczą, o dosyć sporej częstotliwości, a teraz, już na powitanie swoich pasażerów, na nowych liniach w dniu dzisiejszym pracownicy MPK na przystankach tramwajowych linii Bronowice – Teatr Bagatela będą rozdawać……….. jabłka.
Może i ja na takie jedno jesienne jabłuszko i ja się załapię?
Tylko czy będzie mi się na tą chłodną jesień z ciepłego domku wychodzić?
Jak pisałam, dzisiaj mgława i chłodna niedziela, a za tydzień….
Oj będzie gorąco za tydzień, 13 października. I to może nie tyle za sprawą pogody, ale przypominam:
13 PAŹDZIERNIKA WSZYSCY IDZIEMY DO URN, ŻEBY ODSUNĄĆ PIS OD WŁADZY!!!!!!!!
Na dzisiaj przyjemnej jesiennej, pewnie trochę sennej niedzieli życzę.
Jak to dobrze, że mam NETFLIX !!!!!!