modlę się o cud……

ALE TERAZ JUŻ TO WIEM NAPEWNO, CUD NIE NASTĄPI!!

Mogłabym powiedzieć tak : MIAŁAM SEN, PIĘKNY SEN……..
Sen, w którym PIS przegrał wybory z kretesem !!!!!!!
ALE TO NIE SEN, TO TYLKO MRZONKA, MOJE POBOŻNE ŻYCZENIE!!~!!!!!

……….ale teraz wiem, że to nie nastąpi………..
Przyznam, jestem załamana, szczególnie, gdy wczoraj przeczytałam, jak bardzo wyraźnie, wielkimi, okrągłymi literami, Kaczyński zapowiada, co będzie się działo z ludźmi, którzy nie będą Pisowi posłuszni.
– Nowa polska elita władzy, także elita kulturalna, nie pracuje już dla naszych wrogów. A ci, którzy pracują, są napiętnowani i będą piętnowani dalej! – powiedział na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Sosnowcu Jarosław Kaczyński.
Czy to nie brzmi jak groźba? już teraz, przed ogłoszeniem wyników wyborczych, a co będzie potem???
STRACH BLADY NA MNIE PADŁ!!!!!!!!.
NIGDY POKORNA NIE BYŁAM I NIGDY POKORNA NIE BĘDĘ!!!!!

Czyżbym na moje stare lata miała zostać więźniem politycznym?????
Kochani! Ja Was nie straszę, ja tylko przestrzegam!!!!!
Cztery lata temu, przed wyborami, przestrzegam wszystkich przed tym, co nas czeka, gdy dobra zmiana do rządów się dorwie.
I wcale się nie pomyliłam, moje CZARNE przepowiednie niestety się spełniły.
I teraz będzie podobnie, z tym, że będzie jeszcze gorzej!!!!!!
I nieprawdą jest to, że ktoś kto nie będzie kradł i oszukiwał będzie bezpieczny.
Bezpieczny będzie tylko ślepy wyznawca Pisu i to też tylko do czasu………
Gdy dawno temu Polskę ogarnął ciemny czas srogich rządów stalinowskich, byłam jeszcze dzieckiem.
Ale pamiętam ten strach, gdy jeden podejrzliwie patrzył na drugiego, nie czuł się bezpieczny, bo każde nieopatrznie wypowiedziane słowa mogły być zadenuncjowane. Teraz może być podobnie…..
Ślepi wyznawcy pisu są jeszcze bardziej nieobliczalni, niż sami działacze pisu.
Dla 500 plus zrobią wszystko, największe świństwo będzie dla nich dostępne i wykonywalne.
MOJA BIEDNA POLSKO!!!!! JUŻ NIE TYLKO ZMIERZASZ NA DNO, JUŻ TO DNO WŁAŚNIE OSIĄGNĄŁAŚ!!!!!!!
P Ł A C Z Ę !!!!!…. i jednak czekam na cud 13 października.

Wczoraj Kot Banzaj już mnie opuścił, to znaczy poszedł sobie z Ksawerym do swojego domku.
Ale i tak były pewne kłopoty, bo znów Banzaj strzelił focha, najprawdopodobniej z powodów tylko jemu znanych, nie wiem, czy tak się dobrze czuł u mnie, że nie chciał wracać, czy raczej obraził się na Ksawera, że ten go na te kilka dni u mnie pozostawi, w każdym bądź razie kot tak sprytnie zakopał się w łazience za kabiną prysznicową, a dokładniej to nawet w bębnie umieszczonym pod prysznicem i wcale ze swojej kryjówki wyjść nie chciał, że Ksawer musiał zdemontować mi całą kabinę, by stamtąd zbuntowanego i głośno wyrażającego swoje niezadowolenie kota wytaszczyć. Niestety polubownie, słodkimi słowami i przekupstwem nie ufało się go stamtąd przegonić. Kot był bardzo zdeterminowany w swoim zaparciu, tak, że Ksawer sporo czasu i nerwów musiał stracić na siłowe przeprowadzenie akcji: powrót Kota do domu.
Zresztą i mi też kilka razy swoje fochy kot pokazywał, ma jednak charakterek, chociaż przez ostatnie dwa dni już wyraźnie do mnie się przymilał, wskakiwał mi na kolana i przytulał się do mojej szyi.
Niby grzeczny, kochany kotek z tego Banzajka, a jednak uparty i złośliwy też potrafi być, zdarza mu się pozostawić po sobie „pamiątkę” wcale nie w kuwecie, a na przykład na mojej kanapie w kuchni, jako wyraz swojego niezadowolenia z kociej sytuacji. Więc moje przezwisko dla niego Bandziorek, świetnie do niego pasje.
I tak się skończyła niefortunna kocia wizyta w moim domu.
Nie wiem, czy jeszcze kiedyś do mnie wróci, w sumie to fajnie mieć taką przytulankę w domu, tylko nie tak okropnie upartą przytulankę, jaką jest Banzaj.
Jednak z psem zdecydowanie mniej jest kłopotów, co prawda też potrafią być uparte i potrafią się obrazić, strzelić focha, ale łatwiej z nimi potem jakiś consensus osiągnąć. kot jednak jest wielkim indywidualistą.
Jeszcze wczoraj miałam dodatkowo nerwowy dzień, bo przyszła mi wiadomość z Urzędu miasta o odrzucenia mojego wniosku o grupę inwalidzką, jakoby rzekomo nie dostarczyłam na czas odpowiednich dokumentów.
O matko i córko! To ja wydałam całe 10 złotych na Pocztę Polską aby te dokumenty listem priorytetowym, poleconym i w dodatku za potwierdzeniem odbioru wysłać, a tu mi przychodzi takie pismo!!!!
Oczywiście do Poczty Polskiej nic nie mam, bo list został doręczony, co potwierdzono najpierw mailem, a potem potwierdzeniem odbioru, ale najwidoczniej jakiś bałagan tam w Urzędzie zapanował i zgubili moje wyniki.
Oczywiście skoro świt zatelefonowałam do Urzędu Miasta, pani sprawdziła moje akta, potwierdziła, że moje dokumenty jednak dotarły i są umieszczone jak należy w mojej teczce, w związku z tym mam ten wczorajszy list potraktować jako niebyły, za co mnie przeprosiła i pani zobowiązała się, że poinformuje mnie telefonicznie o wyznaczonej dacie badania. Czyli jak na razie wszystko idzie po mojej myśli, ważne jest tylko to, na ile procent zdrowia określi mnie pan, czy pani doktor z Komisji.
Tylko wciąż te niepotrzebne nerwy, czy ja już nie potrafię niczego normalną droga pozałatwiać, zawsze jakieś przeszkody stoją na mojej drodze???
Ale to wcale niekoniecznie wynika z mojej nieudolności, raczej z mojego pecha, a już napewno z nadmiaru niepotrzebnie wszech królującej biurokracji, ludzie w tym nadmiarze papierzysk po prostu się gubią.
A dzisiaj zatelefonował na numer tym razem miejski, pan z jakiejś firmy, którego potraktowałam z buta i wprost najpierw spytałam, skąd ma mój numer telefonu, a potem go poinformowałam, że sobie nie życzę takich telefonów. Niby RODO obowiązuje, a znów te firmy kilkakrotnie dziennie do człowieka wydzwaniają i to z różnych, nieraz bardzo odległych od Krakowa miast.
Z tego wynika, że to całe RODO to jedna wielka ściema, firmy nadal handlują naszymi telefonami !!!!!!!
Zazwyczaj nie podnoszę nawet słuchawki z widełek, albo podnoszę na moment i znów go odkładam, ale dzisiaj już się wściekłam, bo ile razy dziennie można usłyszeć niechciane telefony?
Dzisiaj zapowiada się całkiem nawet cieplutki i słoneczny jesienny dzionek, nawet słonko od czasu do czasu zza chmurzastych firanek wygląda.
No to życzę przyjemnego czwartku i wiele radości i słonka na dzisiaj.
Chyba jednak do niedzieli wyłączę mój odbiornik telewizyjny, na pewno na wszelakie wiadomości, szkoda moich nerwów, bo ja bardzo emocjonalnie do złych tych ostatnich politycznych wiadomości podchodzę, ewentualnie tylko nastawię go na moje ulubione seriale, czyli na stare odcinki „Na dobre i na złe” (jeszcze z 2004 roku) i na obecny „Klan”.
Dobrze, że mam w telewizorze funkcje nagrywania, mogę sobie nagrać interesujący program, gdy mnie nie będzie w domu.
No to raz jeszcze pomyślności na czwartek.

BYLE DO WYBORÓW!!!!! MĄDRYCH WYBORÓW !!!!!