
I to jest jeden, jedyny i ostateczny komentarz, dotyczący wczorajszych wyborów.
Mogę tylko jeszcze dodać PRZYKRO MI, ŻE ŻYJĘ W KRAJU TYLU IDIOTÓW!!!!!
Ciekawa jestem, kiedy za siekierki i motyki wezmą i kłamców i pisowskich oszołomów pogonią precz???
Może wtedy, gdy zobaczą, że chleb będzie kosztował 15 zł, mięso 100 zł za kilogram, no i będa siedzieć po ciemku, bo ich na elektrykę nie będzie stać, albo też zauważą, że te 500 plus warte jest około 50 groszy?????
To tyle co do wyborów, a teraz mogą mnie zamknąć. Nie zależy mi już na takiej Polsce, na takiej „wolności”
Od dzisiaj nie czuję się Polką, bo mi poprostu jest WSTYD przyznawać się do tego narodu.
Ale wielką „zasługą” zwycięstwa Pisu jest oczywiście WIEŚ, tam ciemnota wiadomo, głosuje jak ksiądz i pleban każą. W większych miastach Pis nie mógł liczyć aż na taki sukces!!!
Szkoda, wielka szkoda, straciliśmy szansę na zmianę.
MOJA POLSKA WYGLĄDA CAŁKIEM INACZEJ, ale cierpliwe na nią poczekam.
Wczoraj miałam lekkie kłopoty z dotarciem o mojej Komisji Wyborczej.
Jak to nic z góry nie można sobie zaplanować. Okazało się bowiem, że akurat wczoraj, 13 października, mimo, że wszyscy doskonale wiedzieli ,że jest to dzień wyborów, na wczorajszy dzień zaplanowali Wielki Maraton nomen omen o nazwie Królewski, przy okazji skutecznie blokując cały Kraków. W związku z tym tramwaje i autobusy zostały skierowane na inne, niż przewidywane trasy, również i ruch samochodowy był przyblokowany, tworząc w Krakowie wielkie korki.
Trzeba mieć naprawdę nie byle jaki łebski łeb, żeby coś takiego wymyślić na dzień, w którym Polacy powinni mieli mieć ułatwiony, a nie utrudniony dostęp do Komisji Wyborczych. Wszak nie każdy ma swój punkt wyborczy na tej samej, czy na sąsiedniej ulicy!
ALE TAKA WŁAŚNIE JEST POLSKA!!!!!!! BYLE JAKA!!!!!
W związku z tym, tak na wszelki wypadek pojechałam do mojej Komisji Boldem, żeby przez przypadek zapobiec ewentualnym kłopotom z głosowaniem, potem już miałam lekki spacerek Plantami do miejsca, gdzie tramwaje już jechały po normalnej, a nie udziwnionej trasie.
No i na koniec wylądowałam w moim kochanym, skąpanym w słońcu Parku, pełnym Pokemonów, ale także i piesków, a oczywiście wśród nich prym jak zwykle wodziła Lola. Niestety wczoraj „zdradziła” ona moją piłeczkę na rzecz olbrzymiej, dmuchanej piłki, którą bawiły się dwa urocze pieski, ale po chwili Lola również włączyła się do tej zabawy i pysiem wspaniale toczyła tę olbrzymią piłkę po trawie, była nawet w tych zawodach bardziej skuteczna, niż owe dwa pieski, których była ta piłka i nawet pod koniec to Lola była jedna królową owej dużej piłki.
Jednak przyszedł moment, gdy pani zabrała i pieski i oczywiście tę wspaniałą, dużą piłkę i biedna Lola musiała się przeprosić ze swoją piłeczką odemnie.
Ale pan Waldemar tak kocha tę „swoją córeczka”, że już zapowiedział, że taką sama piłkę kupi Loli już w poniedziałek, dokładnie nawet wie, w którym sklepie jest ona dostępna.
No a potem wróciłam już do domu i (nie)cierpliwie czekałam na wieczór wyborczy, tylko, czy warto byo?????
Szkoda twoich łez, dziewczyno, wszystko ma swój kres, dziewczyno, żar miłości sczezł, a tylko płonie w szklankach wino……..
No to do zobaczenia w normalnej Polsce, bo kiedyś to nastąpi….
a narazie……..
Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur.
A na dzisiejszy dzień i a cały tydzień życzę pogody na niebie, bo pogody ducha w zaistniałej politycznej sytuacji nie ma w pewnie w każdym z nas , kto dobrze o Polsce myśli