
Uśmiechnij się, bo dzisiaj znów naszą uroczą środę mamy, zapowiada się na naprawdę, że będzie dzisiaj pięknie, acz bardzo już jesiennie. Wczoraj odwiedziłam mój Park i podziwiałam, jak te listki obficie już z drzew spadają, jeden po drugim……….
Ale jakoś wcale mnie to nie smuci, szczególnie dzisiaj, bo jest „nasza środa”
Uleczko !!!!!, te wszystkie promienie słoneczne do Ciebie posyłam, życząc Ci przemiłych jesiennych spacerków, co prawda bez Oli, ale myślę, że kijki też będą dzisiaj dla Ciebie wspaniałymi kompanami w wędrowkach przez dzisiejsza środę
Serdecznie Cię też całuję i…do następnego naszego spotkania, najpierw tutaj, w przyszłą środę, a może kiedyś w końcu staniemy przed sobą oko w oko, może w Krakowie, może w Poznaniu, kto wie……
Zawsze cieszę się środą, a tu okazało się, że wczorajszy wtorkowy dzień przyniósł mi same niespodzianki.
Oczywiście czuwałam w Parku na swojej ławeczce,czekałam na znajome mi twarze, a tu długo, nawet bardzo długo nikt nie nadchodził.
Wreszcie doczekałam się telefonu od Diany, że już właśnie ze swoją rodzinką są w drodze do mojego Parku. No to przeniosłam się na Plac zabaw, gdzie najpierw przyszedł Ksawer z Zeldusią i z Tatą Diany – Rysiem, a po chwili dotarły też panie, czyli Diana i jej Mama – Małgosia.
Zeldunia ubrana w piękną, kolorową sukienkę wyglądała jak prawdziwa laleczka.
I przypomniałam sobie, jak jeszcze niedawno na tym placu z nią byłyśmy z Dianą i Zeldunia jeszcze jeździła w wózku, teraz już biegała do dzieci, żeby z nimi się pobawić chwilkę, a potem z tatą poszła na huśtawki które bardzo jej się podobały.
A chwilę potem dostałam smsa od V.I.P-a, „jestem w Parku na naszej ławeczce” więc wszyscy tam poszliśmy i była nas już spora, wesoła grupka, ale oczywiście prym wodziła jak zwykle Królewna Zeldunia.
Ale to jeszcze nie był koniec niespodzianek, bo po pewnym czasie na horyzoncie pojawiła się znajome mi sylwetki pana Waldemara i oczywiście Loli. no i wtedy już cały Park był nasz.
Dawno nie byłam taka szczęśliwa, mając koło siebie tylu serdecznych mi osób i oczywiście psa Loli. Siedzieliśmy na ławeczce, przegryzając frytki z ketchupem, wesoło rozmawiając, a Zelda nawet rzucała piłeczkę Loli.
No ale nadszedł czas, gdy musieliśmy się rozstać, Zeldunia już troszkę była zmęczona i zaczęła marudzić, tak więc nawet Rodzinka nie skorzystała z zaproszenia do mnie na kawkę, trzeba było jak najszybciej Zeldunię położyć. Szkoda, ale już jesteśmy z rodzicami Diany umówieni na następne spotkanie, tym razem u mnie w domu, przy kawce.
Ale dzień nie składa się niestety z samych dobrych wiadomości, jedna z tych gorszych wieści to poważna choroba siostry V.I.Pa, co mnie bardzo zmartwiło, bo znam ją osobiście i wiele zdrowia jej życzę, a druga dotyczyła tym razem Pepy, która, jak się okazało, już jest po operacji, a nawet po dwóch dosyć poważnych, jak na tak małego pieska, operacjach, na szczęście wszystko pięknie się wygoiło, a Pepunia znów nabrała swojego starego wigoru do życia. Ciekawostką jest to że gdy Pepa była w psiej klinice, gdzie była operowana i chcieli zmienić jej wenflon, była taka odważna i waleczna, że pogryzła nawet pielęgniarkę a co, niech sobie taka pigulica nie myśli, że bezkarnie kłuć można biedną malutką sunię, ona ma zęby i wcale nie waha się ich w razie potrzeby używać. W każdym bądź razie przy każdym najmniejszym opatrunku, czy to przy zmianie wenflonu, uczestniczyło już co najmniej 4-5 osób, by wszystko było należycie przeprowadzone trzeba było naprzód ja nieco spacyfikować, co było nie lada trudnym zadaniem.
Moja biedna, mała Pepunia, niestety dowiedzione jest, że gdy sunia nie ma przynajmniej raz w życiu szczeniąt, wywiązuje się u niej to niebezpieczne ropomacicze, które musi niestety operacją się skończyć. Na całe szczęście Tomek w porę wyłapał początki choroby i wszystko dla Pepy dobrze się skończyło.
Może w końcu i Pepa i Lola spotkają się kiedyś u mnie w Parku???
Tylko nie wiem, czy one przypadną sobie do gustu……..
Swoje 15-ste urodziny obchodzi dzisiaj nasz Jasio.
I cociaż on raczej nie czyta mojego blogu, ale zdarza się, że jego Mama Magda tu zagląda, niech więc też przyjmie ode mnie życzenia, by zawsze była dumna ze swojego syna, nie tylko ze szkolnych, ale i tych poza szkolnych jego osiągnięć zarówno w piłce nożnej, jak i a tanecznym klubie, z którym często bierze udział w pokazach i różnych turniejach.
JASIEK TO NAPRAWDĘ FAJNY CHŁOPAK JEST!!!!!!! i niech tak na zawsze pozostanie.
Środa też zapowiada się ciekawie i słonecznie, pewno znów więc dzisiaj Park odwiedzę i chociaż nie będzie w nim tylu znajomych mi osób, co wczoraj, ale i tak na pewno zdążę się piłeczką z Lolą pobawić.
Miłej środy Wszystkim życzę, a Małgosi i Rysiowi posyłam specjalne pozdrowienia z przesłaniem: do szybkiego spotkania na wspólnej kawce.