no i mam nowy kłopot

A to oczywiście pociąga konsekwencje finansowe..
Otóż kabinka łazienkowa od samego początku była źle osadzona, właściwie to nie opiera się ona na ziemi, ale wisi w powietrzu, lekko tylko opierając się bokami o ścianę. Wskutek tego wisząca w powietrzu podłoga w kabinie cały czas „pracowała”, czyli była narażona na dodatkowe obciążenie (nie zaprzeczam, oh ten mój słodki ciężar) i po prostu sobie pękła i już.
Najmniejszym problemem jest to, że w związku z tym woda wycieka poza brodzik, ewentualnie można użyć szmat i mopa, żeby ją zebrać, gorszą sprawą jest to, że ta linia pęknięcia robi się coraz szersza, a to staje się już niebezpieczne, bo może się zdarzyć tak, że przy którymś kolejnym moim wejściu do kabiny podłoga się rozleci, a a ja wpadnę w tę dziurę i może tylko porządnie się poharatam, ale może być tak, że złamię sobie nogę, albo co nie daj Panie Boże biodro.
Właściwie od samego początku ta kabinka była wielkim nieporozumieniem, zresztą zdobytą gdzieś z demobilu, więc już od początku wadliwą, ale taką mi zafundowali i nie miałam okazji temu się sprzeciwić, a szkoda. Bo od razu powinnam była powiedzieć: „nie chcę takiej byle jakiej kabiny prysznicowej, prosze mi założyć inną, porządną, z niską podłogą, bo w związku z moimi kłopotami z kolanami nie mam komfortu z bezpiecznym do niej wchodzeniem i z niej wychodzeniem „.
Niestety nie miałam siły przebicia i stało się tak, jak się stało, a teraz jeszcze będę ponosiła tego finansowo konsekwencje Trudno się mówi, ale nie mogę jednak narażać swojego zdrowia na dodatkowy szwank, a zresztą i tak na żadnego sponsora też liczyć raczej nie mogę.
NO TO MASZ BABO PLACEK !!!!
I już pierwsze kroki poczyniłam, to znaczy zdobyłam numer telefonu do bardzo fachowego człowieka, który remontował łazienkę V.I.P -a i trzeba przyznać, zrobił to niezwykle starannie. Teraz pozostały tylko dwa inne problemy, po pierwsze ewentualny termin wymiany kabiny, a po drugie (co najważniejsze)…. jak zdobyć na takie przedsięwzięcie fundusze.
No to mam teraz „Myślenice”, oj mam.
Za mną trochę słabiej przespana noc, bo podczas niej dumałam, jak to wszystko zgrabnie przeprowadzić.
Moja łazieneczka jest nieduża, ale najlepiej byłoby, żebym mogła w niej zamontować kabinę z odpływem liniowym (nie miałabym żadnych kłopotów z wejściem i wyjściem do niej), ale to wiąże się z pewnym remontem całej podłogi i nie wiem, czy pan Wojtek tego by się w ogóle podjął, a poza tm, o ile byłaby droższy taki remont od zamontowania normalnej kabiny, nawet tej z niziutkim progiem. Zresztą i tak czy tak trzeba będzie nieco od nowa przerobić tę łazienkę, bo poprzednia ekipa nie usunęła (nie pochowała) na przykład rur doprowadzających wodę, dlatego zresztą też kabinka nie mogła się oprzeć ścianę, tylko była od niej odsunięta i stała tylko na kłodach.
Ale nie do mnie ostateczna decyzja będzie należała, ja tylko (niestety) będę jej płatnikiem, czyli powiem sobie płacz i płać !!!
Nie ma zmiłuj się, zawsze to lepsze niż ewentualne leczenie w szpitalu złamanej nogi, czy pękniętego biodra, czyli de facto wymiany biodra na endoprotezę. I tak w niedługim czasie czeka mnie endoproteza bolącego kolana (wciąż nie mogę się zdecydować), więc musiałaby być już wtedy całkowita kaleką, leżącą do końca życia w łóżku, to w sumie po co byłaby mi ta kabina????
A tak ja koniec mojej prysznicowej opowieści taka wesoła ciekawostka 🙂
Ciekawe, gdzie schowa się odwiedzający mnie biedny Banzaj, gdy już nie będzie tej, a będzie normalnie stojąca kabina prysznicowa?
Ani nie wlezie już za nią, ani tym bardziej nie chowa się pod prysznicową podłogą… biedny Kiciuś 😦
Zresztą to nie jedyne koszty, które niestety muszę ponieść Okazało się, że mój telefon podłączony jest do usługi telefonu internetowego, więc w związku z tym, najprawdopodobniej za te niepożądane do mnie telefony odpowiedzialny jest mój ruter. No więc we wtorek znów z kieszeni muszę wyjąć 140 zł, żeby mi nowy router panowie monterzy założyli, tylko pytanie, czy to pomoże????? Może do czasu…….
Dzisiaj tyle na opowiadałam o moich własnych kłopotach, że na szczęście zabrakło już miejsca na moje polityczne wywody.
Ale i tak właściwie nic nowego nie miałabym co dodać , prócz tego, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Przynajmniej dopóki Pis przy władzy będzie, a ta część głosujących na nich Polaków nie zrozumie, że byli oszukiwani i bezczelnie wykorzystani.
Jedynym optymistycznym akcentem mojego dzisiejszego wpisu może być tylko wciąż piękna i słoneczna pogoda, ale i tej pewnie już niedługo zabraknie.
Póki co cieszmy się słonkiem i cudowną jesienią.

Ja się cieszę, a WY???
MIŁEJ NIEDZIELI