i nowy tydzień nam nastał

Moje weekendowe rozliczenia: było pięknie, było słonecznie i cieplutko i ……. bardzo bardzo rodzinnie.
Szczególnie, że wczoraj był ważny dla mnie dzień, podwójne święto : Imieniny mojej Mamusi i urodziny mojej Siostry Ani.
Niestety, nie poszłam na urodzinową kawę do mojej Siostrzyczki, ale razem z Magdą i z Jackiem poszliśmy na cmentarz w Modlnicy, gdzie zapaliliśmy świeczki i w wazonie umieściliśmy pięknie słoneczne kwiaty, adekwatnie do wczorajszej pogody.
Jaka szkoda, że Ania nie mogła tych kwiatów u siebie w domu we flakonie trzymać…….
Właściwie to wczorajszy dzień spędziłam na tarasie (i na spacerku), prawie daleko od telewizora i internetu, od czasu do czasu tam zaglądałam tylko na telefon, głównie po to, by zdjęcia zrobić i je na Facebook przesłać, a przede wszystkim, co najważniejsze, spędziłam ten czas bardzo daleko od …polityki.
I taki dystans bardzo mi się własnie przydał, bo zauważyłem, że owa polityka „zjada” mnie prawie całkowicie.
Niepotrzebnie się nią w sumie nakręcam, bo i tak, jak widać, idzie ona swoimi utartymi już ścieżkami i nie ma teraz żadnej takiej siły, żeby ją z tej ścieżki zbić. Na razie nie ma takich mocnych w Polsce, coby to zmienili, a i tak nie widać nawet na dalekim horyzoncie jakichś pozytywnych zmian.
Niech więc sobie idzie gdzie chce, dla mnie nie będzie wcale lepiej, czy będzie ten, czy inny rządził, bo i tak te rządy mi się nie podobają i już.
A co mi zależy, czy prezydentem będzie ten, czy inny Duda, jak to mówi V.I.P. i tak nikt mi emerytury nikt nie podniesie. I ma rację !!!!!
Przed wyborami politycy mają gęby pełne frazesów, potem bardzo szybko już o obietnicach zapominają i rządzą tak, by im, ich rodzinie i znajomym Królika było jak najlepiej.
Więc po co tym się ekscytować? po co nerwy tracić, grunt, żebyśmy zdrowi byli, my i nasi Najbliżsi, by słonko nam jak najdłużej świeciło i ciepłem swoim ogrzewało i byśmy jakoś w miarę dobrze i spokojnie te swoje dni przeżywali.
Dlatego wczoraj wieczorem, po powrocie do domu, co prawda oglądałem w TVN-24 powtórkę z porannej audycji „Kawa na ławę” i kawałek „Loży prasowej” (jak wiecie wczoraj rano jeszcze byłam w Modlnicy i nie mogłam więc tych programów oglądać), ale w pewnym momencie powiedziałam sobie STOP!!!!!!
NIE BĘDĘ SIĘ DALEJ MOLESTOWAŁA TĄ POLITYKĄ, mam to w nosie i telewizor po prostu wyłączyłam, nawet „Szkła Kontaktowego” też już nie oglądałam, chociaż chyba wczoraj brała w nim udział lubiana przeze mnie Kasia Kasia.
Chyba jednak coś we mnie pękło….
A dzisiaj znów rano słonko co prawda mnie nie obudziło, bo o 7 rano jeszcze jest szaro, ale godzinę później już na niebie ten miły okrągły twór z promieniami ku mojej radości zabłysnął.
Dzisiaj podobno ma być kolejny cieplutki i piękny dzionek, więc już od rana staram się dobrze do niego nastroić, oczywiście biorąc wcześniej odpowiednie leki, czyli mój nieodzowny Nimesil, bez którego niestety słabiej egzystuję.
Ale ponieważ dzisiaj czeka mnie spacer do pracy (postanowiłam dzisiaj też Bolt zbojkotować), więc Nimesil był nieodzowny.
To co mam jeszcze napisać??

TRWAJCIE NAM PIĘKNE JESIENNE DNI JAK NAJDŁUŻEJ I CIESZCIE SWOIM ZŁOTEM, BRĄZEM I CZERWIENIĄ NASZE OCZY.

Bardzo milutkiego poniedziałku i samych pozytywnych godzin nowego tygodnia.

a jeszcze wczoraj……

….tak, jeszcze wczoraj kwitła sobie na krzaku ta przepiękna różyczka, dzisiaj już jej tam nie ma, przekwitła….
I to jest to przemijanie, dzisiaj róża, jutro my…………
Pewnie dlatego tak już o tym przemijaniu myślę, bo zbliża się już niedługo 1 listopada, a może jestem myślami przy pewnej umierającej Osobie i tak myślę sobie, czy warto zajmować się, denerwować się tym, co wokoło się dzieje, skoro czas tak szybko płynie i uciekają nam te miłe chwile, zamieniają się w jakiś koszmar, w który jesteśmy wplątani historią życia.
Pewnie, że to jest nasza rzeczywistość, ale obok niej jest jeszcze ta przyjemniejsza strona życia i trzeba z niej czerpać tę radość, póki się da.
Dlatego cieszy mnie ten mój pobyt u Magdy w Modlnicy, to słoneczko, które opiera się o taras, swoim ciepłem pieszcząc moje ciało, cieszą mnie jeszcze kolory jesieni i te róże, które pomału już opadają. Przynajmniej jestem daleko od tego zła, od tej plątaniny różnych nonsensów, które ostatnio nas dopadają i chciałabym, aby tak było zawsze, dzisiaj, jutro, pojutrze, chociaż wiem, że to niemożliwe.
Ale życzę Wszystkim przynajmniej na ten niedzielny czas dobrego odpoczynku w rodzinnym gronie, bo jednak nie ma to jak Rodzinka.
Co prawda jest takie powiedzenie, że z rodzinką dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu, ale to nie prawda. Ja cieszę się, że Ich Wszystkich mam koło siebie
Dobrej niedzieli

kawa na tarasie?

Kto wie, czy dzisiaj ( i jutro) wypiję wypiję kawki na tarasie, bowiem wybieram się dzisiaj do Modlnicy, Co prawda tak pięknego widoku. jak na tym zdjęciu nie będę miała, ( chociażby dlatego, że w pobliżu nie ma żadnego jeziorka) ale mam nadzieję, że w słoneczku nieco się zrelaksuję, przynajmniej odpocznę od tego politycznego medialnego przekazu.
Wczoraj szlag mnie trafił, gdy podawali sondaże z z II giej tury prezydenckich wyborów, w których z każdym z przeciwników wygrywa A.D.
Nie wiem, nie rozumiem tej głupoty Polaków, niczego się nie nauczyli!!!
Wyobrażałam sobie, że chociaż ta ostatnia afera z panem Banasie czegokolwiek Polaków nauczy, widać nie!!!!!!
Ale tylko sobie tak wyobrażałam, bo Polacy sa niebywałymi TUMANAMI!!!!!!!
Polacy!!naprawdę uwielbiacie gdy BANDA wami rządzi?????????
Nie, nie będe o tym pisała, po prostu jestem WŚCIEKŁA NA MOICH RODAKÓW.
Co prawda jestem za stara, żebym z Polski mogła się wyprowadzić, ale najchętniej taki durny kraj, w którym rząd i prezydent działa przeciwko mnie i całemu narodowi najchętniej bym opuściła!!!!!
I nie mam żadnych złudzeń, że prawica znów wygra. Oczywiście włączy się w to Kościół, bo kilka razy A.D. opowie, jak ważne dla niego są wartości religijne i Kościół każe go poprzeć, a głupi prawicowy lud posłusznie do urn pobieży!!!!!! Potulne barany znów dobrowolnie na rzeź pójdą !!!!!!!
To nie ważne, że gdzieś tam po drodze było Leśne Ruchadełko i inne jakieś podejrzane spotkania na czacie, wystarczy tylko powiedzieć JESTEM PRAWDZIWYM KATOLIKIEM, bo słowo nic nie kosztuje przecież. Kłamać można u nas do woli, czego dowodem mogą być prawie wszyscy prawicowi prominenci.
KŁAMSTWO TO DOMENA PRAWICY – więc o co chodzi??????
Ba, nawet im więcej kłamie, tym większe posłuchanie!!!!!
Dlaczego te wybory miałyby być tak bardzo ważne? A chociażby dlatego, żeby durnowaty prezydent bezmyślnie nie podpisywał wszystkich ustaw, które samozwańczy naczelnik w swojej chorej głowie wymyśli!!!!!!
Ale niestety, tak nie będzie, przynajmniej przez dłuższy czas nie będzie!!!!!!
NADAL DŁUGOPIS RZĄDZIĆ BĘDZIE PREZYDENCKIM STOLCEM!!!!!!!!
I będzie podpisywać, podpisywać, bezmyślnie podpisywać, co mu pod nos wetkną.
Jadę więc się zrelaksować i chociaż może trochę mi żal, że nie będe jutro oglądała „Kawy na ławę” (oj, tam się będzie dopiero jutro działo!!!), ale może to nawet dobrze dla moich i tak skołatanych nerwów, przez co znów mam kłopoty ze spaniem no i z moim brzuszkiem, niestety on dosyć gwałtownie na wszystkie moje nerwowe wybuchy reaguje.
No więc, czy warto się denerwować? Pewnie nie, mogę tylko codziennie rano powtarzać: znów obudziłam się w tej matriksowej Polsce, w matni, z której na razie nie widać wyjścia. Obudziłam się znów w Polsce pełnej idiotów, przepraszam wszystkich, którzy poczują się w tym momencie obrażeni, ale to będzie tylko dowodem na to, że myślą, czyli do grupy polskich idiotów się nie kwalifikują!!!!! Chwała im za to, że myślą!!!!!!
Taka jest niestety prawda, idiotów mamy w Polsce pod dostatek!!!!!

Słonka, słonka, słonka na dzisiaj życzę

nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz…….

czyli pan Banaś zagrał na nosie Kaczorka!!!
I dobrze mu tak, chciał być najmądrzejszym Wodzem na świecie, ten nasz Jarosław, a zwyczajny były minister dokładnie go wyrolował i w swój bezczelny zresztą sposób, przeprowadził swoją przestępczą aferę do końca i co najlepsze, wyszedł z niej (przynajmniej narazie) obronną ręka, po prostu odebrał pisowi argumenty. No tak, skoro głosowaliście na mnie, skoro dostałem od was takie wielkie poparcie, to teraz się wypchajcie, ja sam dobrowolnie z tak lukratywnego stanowiska nie ustąpię i w dodatku mam was wszystkich w swojej garści, bo zbyt dużo o waszych przekrętach wiem i mogę tę wiedzę świetnie przeciwko wam wykorzystać, szczególnie, gdy będziecie mi na mojej drodze stawać.
Czyli po prostu trafił swój na swojego, z tym, że tym razem aferzyści stanęli nie koło, ale naprzeciwko siebie i każdy mierzy teraz swoje siły na zamiary, to znaczy Banaś dyktuje swoje warunki, a Jarosław ze złości zgrzyta zębami.
Oj, po tym zgrzytaniu niewiele już tych dziurawych zębów w Jarusiowej gębie pozostanie, nie szkodzi, pewnie znów jakiś dyrektor Kliniki Stomatologicznej przyniesie mu w teczce, prosto do domu, nowy garnitur całkiem zgrabnych zębów, nadających się do dalszego kąsania innych.
Ale to tylko bardzo źle świadczy o Pisie, który pozwolił takiemu aferalnemu człowiekowi piastować tak wysokie stanowiska, najpierw ministra finansów, a teraz prezesa NIK-u.
Ale takie są po prostu pisowskie standardy, zresztą z bardzo wysokiej półki.
Wyraźnie pan Banaś wyrwał im się spod kontroli i teraz usiłuje grać pierwsze skrzypce, mimo wściekłości tego niby nieomylnego Wodza.
Co prawda teraz Pis odżegnuje się jak diabeł święconej wody od pana Banasia, tłumacząc, że on nie jest członkiem Pisu, ale nie da się ukryć, że to, że poprzednio stanowisko ministra finansów, a teraz to, że jest prezesem NIK-u , uzyskał dzięki głosom pisowskich posłów, przy całkowitym ( co trzeba podkreślić) przyzwoleniu Kaczyńskiego!!!!!!!
W dodatku jeszcze nie tak dawno to właśnie cały Pis opowiadał nam bajki o tym, jakim to wprost kryształowym człowiekiem jest owy pan, który potem okazał się niestety zwyczajną kanalią, najwyczajnieszym podatkowym przestępcą, zamieszanym w pospolite mafijne bandy, wymuszające swój bandycki sposób życia.
Taki człowiek teraz będzie odpowiedzialny za kontrolę prawowitości w Polsce!!! ZGROZA!!!!!!
Oj głupi Polaku, kogo tyś na swój rząd wybrał?????
Czy warto było za marny grosz (bo tyle niedługo to 500 plus będzie wynosiło) sprzedać Polskę bezczelnym aferzystom, złodziejom , ludziom kompletnie nie nadającym się do żadnego zarządzania państwem????
A może to i dobrze, że jest taki Banaś, który teraz będzie symbolem całkowitej słabości i indolencji tej formacji PIS????
Człowiek, który odważył się Kaczyńskiemu powiedzieć NIE, który śmiał być jeszcze bardziej bezczelny i bezwzględny niż Najniższy z Najwyższych samozwańczo obrany Przywódca Polski????
I chociaż pan Banaś kompletnie nie jest z mojej bajki, bo nie popieram metod, które są jego mottem życia, czyli wszystko można osiągnąć siłą, brutalnie, bez najmniejszych skrupułów, ale cieszę się, jednak z porażki Kaczyńskiego. NALEŻAŁO MU SIĘ TO!!!!!
Tylko mam takie wrażenie, że Kaczyński w jakiś sposób dogada się z Banasiem, bo nie będzie miał innego wyjścia, tylko niestety piętno jego porażki już na nim zawsze pozostanie, a SUWEREN to zobaczył i…
I już nikt nie będzie mówił o NIEZŁOMNYM JAROSŁAWIE, KTÓRY KULOM SIĘ NIE KŁANIAŁ, będzie on niestety musiał uklęknąć przed jakimś tam Banasiem i jego wolę wypełniać, inaczej to Banaś, jako prezes Niku, może go po prostu zniszczyć, czyli Banaś ma Kaczyńskiego w swoich rękach.
A może to jest własnie początek wielkiego BUM nadętego Jarosława??????
Oby, kiedyś ten czas musi przecież nastąpić.

Wczoraj był piękny i słoneczny dzionek, dzisiaj zapowiada się taki sam, po prostu nastał czas naszej polskiej złotej jesieni. Tylko te iście tak szybko opadają………
Ale mam nadzieje, że cały weekend będzie piękny, tym bardziej, że ten weekend zamierzam spędzić w Modlnicy. Trzeba jeszcze troszkę wiejskiego słonecznego powietrza w płuca nałapać, by na późniejszy, słotny czas go mi wystarczyło, troszkę ostatnich jesiennych róż sfotografować no i koniecznie pyszną kawkę na tarase wypić.
Życze miłego piątku w ocekiwaniu na piękny jesienny weekend.

zabrakło mi na dzisiaj koncepcji…..

Czasami tak bywa, że niewiele ma się do powiedzenia.
I chyba taki dzień na mnie dzisiaj nadszedł.
Chociaż…….. szerokim echem odbijają się próby przekupywania niektórych niezależnych senatorów.
Słyszą oni kuszenia: ty przejdziesz na naszą stronę, a my ci za to damy to, czy tamto, czym tylko dają świadectwo Pisowi, jaka to grupa nami rządzi. To nie jest żadna ideologia, o której tak chętnie wspominał Kaczyński w przedwyborczej kampani, a zwykła, wyborcza korupcja.
I chociaż wielu zwyczajnych, ale mało rozgarniętych wyborców dało się na taki lep złapać, to jednak inteligentni senatorowie wiedzą, że nie byłoby to chwalebne przejście na stronę przeciwną, byliby potępieni. Bo nie po to na nich wyborcy dali swój głos, wierząc, że będzie ich reprezentował, żeby teraz on w podziękowaniu pokazał im środkowy palec.
NIE KAŻDEGO DA SIĘ KUPIĆ PANIE KACZYŃSKI !!!!
A tak wydaje mi się, że pomału nadchodzi koniec kaczej samowładzy, już ma kłopoty w swojej formacji, bo ma na karku dwóch rywali Gowina i Ziobrę, którzy stają z nim w szranki, jeżeli chodzi o siłę władzy, a teraz jeszcze dojdą i inne kłopoty, mianowicie coraz bardziej ograniczone możliwości wywiązywania się z przedwyborczych zobowiązań, a tego suweren już mu nie wybaczy.
Zresztą już pomału zaczynają się z niektórych zobowiązań wycofywać, na przykład z budowy autostrad, bezczelnie twierdząc, że takich obietnic nie było. Niestety, nic w eterze nie ginie, są przecież nagrania z wszystkich konferencji zarówno Kaczyńskiego jak i Morawieckiego, na których wyraźnie wybrzmiewają ich obietnice.
Jest tak, jak pisałam przed wyborami: ludzie na własnej skórze muszą te oszustwa odczuć i pomału do takiego etapu się zbliżamy.
Jeszcze na pewno trochę Pis pomami głupich swoich zwolenników, bo przed nami już niedługo, bo w kwietniu, wybory prezydenckie, a jeżeli Pis straci prezydenta, nie będzie już właściwie miał tej zamierzonej siły przebicia, bo nowy prezydent, jeżeli oczywiście nie będzie z pisiej drużyny, nie będzie tak bez refleksowo podpisywał każdego szalonego, kaczego wymysłu na Polskę.
Tak więc pewno w przyszłym roku pewnie dostanę tę trzynastą emeryturę ( emeryta też trzeba przekupić, bo wielu z nich uwierzyło i na nich w ostatnich wyborach zagłosowało), ale jedno jest pewne: NA DUDĘ, ANI NA ŻADNEGO INNEGO PISOWSKIEGO PREZYDENTA NIE ZAGŁOSUJĘ !!!!!!!!
I z tego samego powodu pewnie nadal utrzyma się to 500 plus, które teraz ma już o wiele mniejszą siłę wartości na rynku, ale to są ostatnie podrygi kaczej ostrygi, za 4 lata ( a może i wcześniej, o ile lud się wreszcie obudzi) będzie w Polsce inaczej.
A właściwie to bardzo dobrze, że teraz Pis właśnie wygrał, bo primo idzie niestety kryzys gospodarczy, jest on coraz bliżej i to własnie Pis będzie musiał się z tym problemem poradzić, a znając ich umiejętność do psucia wszystkiego, od razu padną, a secundo: związane z tym braki pieniędzy na rynk będa obfitować w zastępcze metody, czyli podnoszenie podatków i co gorsze odbieranie tych obiecanych pieniężnych profitów (w tym 500 plus), a tego SUWEREN NIE ZDZIERŻY.

OTWORZĄ IM SIĘ WRESZCIE TE PRZYMGLONE OCZY KTO ZACZ.

No a pisałam na początku, że nie mam koncepcji na dzisiejszy wpis, samo mi się jakoś tak ona w trakcie pisania nasunęła.
No to może o pogodzie?
Dzisiaj jest słonko od rana i znów przed nami w miarę ciepły dzionek (jeżeli tak można pisać o jesiennym dniu), ale niestety straszą, że zimne chłody i deszcze już stoją u wrót Polski.
Ano pożyjemy, zobaczymy, na razie cieszmy się tym tańcem spadających liści i słonkiem
Dobrego czwartku
P.S. Aha, nie wiem, czy już wspominałam, 30 października idę na Komisję do Spraw Inwalidztwa, jednak dostałam do nich zaproszenie, zobaczymy tylko z jakim skutkiem.

Uśmiechnij się Uleczko !!!

Uśmiechnij się, bo dzisiaj znów naszą uroczą środę mamy, zapowiada się na naprawdę, że będzie dzisiaj pięknie, acz bardzo już jesiennie. Wczoraj odwiedziłam mój Park i podziwiałam, jak te listki obficie już z drzew spadają, jeden po drugim……….
Ale jakoś wcale mnie to nie smuci, szczególnie dzisiaj, bo jest „nasza środa”
Uleczko !!!!!, te wszystkie promienie słoneczne do Ciebie posyłam, życząc Ci przemiłych jesiennych spacerków, co prawda bez Oli, ale myślę, że kijki też będą dzisiaj dla Ciebie wspaniałymi kompanami w wędrowkach przez dzisiejsza środę
Serdecznie Cię też całuję i…do następnego naszego spotkania, najpierw tutaj, w przyszłą środę, a może kiedyś w końcu staniemy przed sobą oko w oko, może w Krakowie, może w Poznaniu, kto wie……
Zawsze cieszę się środą, a tu okazało się, że wczorajszy wtorkowy dzień przyniósł mi same niespodzianki.
Oczywiście czuwałam w Parku na swojej ławeczce,czekałam na znajome mi twarze, a tu długo, nawet bardzo długo nikt nie nadchodził.
Wreszcie doczekałam się telefonu od Diany, że już właśnie ze swoją rodzinką są w drodze do mojego Parku. No to przeniosłam się na Plac zabaw, gdzie najpierw przyszedł Ksawer z Zeldusią i z Tatą Diany – Rysiem, a po chwili dotarły też panie, czyli Diana i jej Mama – Małgosia.
Zeldunia ubrana w piękną, kolorową sukienkę wyglądała jak prawdziwa laleczka.
I przypomniałam sobie, jak jeszcze niedawno na tym placu z nią byłyśmy z Dianą i Zeldunia jeszcze jeździła w wózku, teraz już biegała do dzieci, żeby z nimi się pobawić chwilkę, a potem z tatą poszła na huśtawki które bardzo jej się podobały.
A chwilę potem dostałam smsa od V.I.P-a, „jestem w Parku na naszej ławeczce” więc wszyscy tam poszliśmy i była nas już spora, wesoła grupka, ale oczywiście prym wodziła jak zwykle Królewna Zeldunia.
Ale to jeszcze nie był koniec niespodzianek, bo po pewnym czasie na horyzoncie pojawiła się znajome mi sylwetki pana Waldemara i oczywiście Loli. no i wtedy już cały Park był nasz.
Dawno nie byłam taka szczęśliwa, mając koło siebie tylu serdecznych mi osób i oczywiście psa Loli. Siedzieliśmy na ławeczce, przegryzając frytki z ketchupem, wesoło rozmawiając, a Zelda nawet rzucała piłeczkę Loli.
No ale nadszedł czas, gdy musieliśmy się rozstać, Zeldunia już troszkę była zmęczona i zaczęła marudzić, tak więc nawet Rodzinka nie skorzystała z zaproszenia do mnie na kawkę, trzeba było jak najszybciej Zeldunię położyć. Szkoda, ale już jesteśmy z rodzicami Diany umówieni na następne spotkanie, tym razem u mnie w domu, przy kawce.
Ale dzień nie składa się niestety z samych dobrych wiadomości, jedna z tych gorszych wieści to poważna choroba siostry V.I.Pa, co mnie bardzo zmartwiło, bo znam ją osobiście i wiele zdrowia jej życzę, a druga dotyczyła tym razem Pepy, która, jak się okazało, już jest po operacji, a nawet po dwóch dosyć poważnych, jak na tak małego pieska, operacjach, na szczęście wszystko pięknie się wygoiło, a Pepunia znów nabrała swojego starego wigoru do życia. Ciekawostką jest to że gdy Pepa była w psiej klinice, gdzie była operowana i chcieli zmienić jej wenflon, była taka odważna i waleczna, że pogryzła nawet pielęgniarkę a co, niech sobie taka pigulica nie myśli, że bezkarnie kłuć można biedną malutką sunię, ona ma zęby i wcale nie waha się ich w razie potrzeby używać. W każdym bądź razie przy każdym najmniejszym opatrunku, czy to przy zmianie wenflonu, uczestniczyło już co najmniej 4-5 osób, by wszystko było należycie przeprowadzone trzeba było naprzód ja nieco spacyfikować, co było nie lada trudnym zadaniem.
Moja biedna, mała Pepunia, niestety dowiedzione jest, że gdy sunia nie ma przynajmniej raz w życiu szczeniąt, wywiązuje się u niej to niebezpieczne ropomacicze, które musi niestety operacją się skończyć. Na całe szczęście Tomek w porę wyłapał początki choroby i wszystko dla Pepy dobrze się skończyło.
Może w końcu i Pepa i Lola spotkają się kiedyś u mnie w Parku???
Tylko nie wiem, czy one przypadną sobie do gustu……..

Swoje 15-ste urodziny obchodzi dzisiaj nasz Jasio.
I cociaż on raczej nie czyta mojego blogu, ale zdarza się, że jego Mama Magda tu zagląda, niech więc też przyjmie ode mnie życzenia, by zawsze była dumna ze swojego syna, nie tylko ze szkolnych, ale i tych poza szkolnych jego osiągnięć zarówno w piłce nożnej, jak i a tanecznym klubie, z którym często bierze udział w pokazach i różnych turniejach.
JASIEK TO NAPRAWDĘ FAJNY CHŁOPAK JEST!!!!!!! i niech tak na zawsze pozostanie.

Środa też zapowiada się ciekawie i słonecznie, pewno znów więc dzisiaj Park odwiedzę i chociaż nie będzie w nim tylu znajomych mi osób, co wczoraj, ale i tak na pewno zdążę się piłeczką z Lolą pobawić.
Miłej środy Wszystkim życzę, a Małgosi i Rysiowi posyłam specjalne pozdrowienia z przesłaniem: do szybkiego spotkania na wspólnej kawce.

urzeka mnie ta piękna, złota jesień


I ten piękny, jesiennie kolorowy park, w złoto i brąz przyodziany.

Bo co tam jakaś polityka, wszystko się zmienia i mam nadzieje, że już w niedługim czasie na lepsze. Może poczekamy jeszcze 4 lata, może trochę krócej, wszak nikt nie powiedział, że Sejm musi całą kadencję przepracować, wystarczy że zabraknie pieniędzy na dane obietnice (a najpewniej zabraknie) i……..
A już są pogłoski, że to, co przyrzekł własnymi ustami Kaczyński w trakcie kampanii wyborczej spełnić w przeciągu pierwszych 100 dni, nie będzie w całości przeprowadzone Na pierwszy ogień „poleciały” autostrady, a co po nich????????
Łatwo jest naobiecywać, gorzej potem to spełnić, a już n i e d o p u s z c z a l n e jest OSZUKIWANIE!!!!!! A niestety biedny SUWEREN znów został oszukany.
Ale przyjdzie czas zapłaty, „pierwszą ratę” już PIS otrzymał nie uzyskując większości w Senacie, co oznacza koniec ekspresowo przeprowadzonych po nocy ustaw niekorzystnych dla opozycji i szybkiego zaklepywania ich przez Senat i przez prezydenta. Teraz będzie wdrożona procedura wnikliwego przeprowadzania ustaw, nie na chybił trafił zgodnie z Kaczyńskiego widzimisię .
Co prawda do końca sprawa senatu nie jest jasna, może znów nastąpić przekupstwo któregoś z niezależnych senatorów i znów Pis będzie miało większości i swojego senackiego marszałka.
Ale mam nadzieję, że tym razem tak zwany „Efekt Kałuży” nie nastąpi i sprawa pozostanie klarowna. Przypominam, to po ostatnich wyborach samorządowych właśnie poseł Nowoczesnej , pan Kałuża dał się zeszmacić i za obiecane stanowisko przeszedł na stronę Pisu.
Trzeba naprawdę nie mieć krzty honoru, żeby za pieniądze dać się podobne jak Judasz sprzedać, z tym, że przynajmniej Judasz zrozumiał swój błąd i popełnił samobójstwo, nie mógł z taką hańbą dalej żyć, Kałuża ma się z taką hańbą nad głową wiszącą całkiem nieźle, ale sa ludzie i ludziska…….
Co prawda niestety Sejm nadal jest pisowski, ale liczę bardzo na lewicę, która nie powinna być tak spolegliwa, jakie niestety było z PO, nie dawało sobie rady z arogancją pisowskiej większości. Wydaje mi się, że Adrian Zandberg jest człowiekiem stanowczym, nie dającym sobie w kaszę dmuchać, nie da się tak łatwo zbyć.
I właśnie taki nowy, zdrowy narybek potrzebny nam jest w tym zapyziałym nieco Sejmie, by wyrwać Polskę ze szponów Pisu. Pomalutku, pomalutku, aż do skutku, wreszcie SUWEREN przekona się na własnej skórze, że PIS wcale nie jest taki wiarygodny.
Następnym etapem będzie jest wybór nie pisowskiego Prezydenta – długoPISu, który będzie się miał postawić bucie aroganckich ustaw, łamiących polska demokrację. Mam nadzieję że i teraz opozycja będzie mogła się zjednoczyć, podobnie jak przy wyborze senatu i ustalić wspólnego kandydata na prezydenta. Bo jak widać, tylko wspólność opozycji przynosi pozytywne skutki. Skoro raz udało się to przy wyborze wspólnego senatu, czemu ma się nie udać to już w kwietniu przy wyborze nowego prezydenta?
Co prawda pewnie znów Pis następne gruszki na wierzbie obieca, bo w tym są naprawdę świetni, a naród na tyle jest głupi, że w takie bajki wierzy, ale….pewnie też do czasu.
Ja w takim razie oczekuję na trzynastą emeryturę, a co NALEŻY MI SIĘ !!!!. mimo, że kłody Kaczyńskiemu w drodzę pod górę pod nogi kładłam ( i nadal kładę) i kamieniami jeszcze obrzucam.
Ciekawe skąd on takie porównania biorą: kto komu kłody pod nogi kładzie panie Kaczyński?????
JAK MOŻNA TAK BEZCZELNIE KŁAMAĆ ???????

No dosyć tego mojego dzisiejszego politykowania i tak na razie przynajmniej nic się nie zmieni, skoro naród wciąż tak pisem jest zaczadziały, bo na przykład czym można wytłumaczyć bardzo wysokie poparcie dla Marka Kuchcińskiego oskarżonego (co mu udowodniono) o wykorzystywanie naszych podatków na bezpłatne przeloty dla siebie i swojej rodziny, jak trzeba być głupim, żeby na takiego złodzieja zagłosować??? No chyba, że ten naród jest naprawdę ciemny i tylko do propagandy ma dostęp????
Ciekawa jestem, czy Kaczyński będzie na tyle bezczelny, że znów powoła Kuchcińskiego na marszałka sejmu??????
Ale to też nie jest wytłumaczenie, to była akurat najbardziej ostatnio nagłośniona afera, druga zresztą taka afera była z Prezesem Niku, nie wierzę, żeby ktoś o tym nie słyszał!!!!!!
Musimy poczekać na ich następne błędy, które niewątpliwie nastąpią, bo afery i bezczelność jest domeną tego rządu, teraz do niego jeszcze wstąpił nowy narybek pisowskich aferzystów.
Prawica tłumaczy, że to suweren większością głosów dał im prawo do dalszego zmieniania Polski.
NIEPRAWDA!!!!!! Większością nie jest teraz wcale Prawica, zdecydowana większość Polaków NIE CHCE DALSZYCH RZĄDÓW PISU, te wybory to był zlepek złych decyzji , bo ci, którzy ich wybrali, zostali oszukani i dlatego taki błąd wyborczy popełnili.
Ale kiedyś przyjdzie opamiętanie!!!!!!
Słonko wesoło świeci, park tonie w brązie i w złocie, dzieci na placu zabaw wciąż szaleją na huśtawkach i wieżach wspinaczkowych, czyli mamy jeszcze piękny czas, przynajmniej zdaje mi się do końca tego tygodnia.
Zależy mi na tym, bo planuję weekend spędzić w Modlnicy, szczególnie, że jest specjalna ku temu uroczystość, urodziny Jaśka.
A potem…pewnie przyjdzie i czas na pluchę i deszczowe dni, ale nie uprzedzajmy faktów, na razie cieszmy się pięknym dniem
Wszystkiego dobrego.

No to się od dzisiaj zacznie……

I to jest jeden, jedyny i ostateczny komentarz, dotyczący wczorajszych wyborów.
Mogę tylko jeszcze dodać PRZYKRO MI, ŻE ŻYJĘ W KRAJU TYLU IDIOTÓW!!!!!
Ciekawa jestem, kiedy za siekierki i motyki wezmą i kłamców i pisowskich oszołomów pogonią precz???
Może wtedy, gdy zobaczą, że chleb będzie kosztował 15 zł, mięso 100 zł za kilogram, no i będa siedzieć po ciemku, bo ich na elektrykę nie będzie stać, albo też zauważą, że te 500 plus warte jest około 50 groszy?????
To tyle co do wyborów, a teraz mogą mnie zamknąć. Nie zależy mi już na takiej Polsce, na takiej „wolności”
Od dzisiaj nie czuję się Polką, bo mi poprostu jest WSTYD przyznawać się do tego narodu.
Ale wielką „zasługą” zwycięstwa Pisu jest oczywiście WIEŚ, tam ciemnota wiadomo, głosuje jak ksiądz i pleban każą. W większych miastach Pis nie mógł liczyć aż na taki sukces!!!
Szkoda, wielka szkoda, straciliśmy szansę na zmianę.
MOJA POLSKA WYGLĄDA CAŁKIEM INACZEJ, ale cierpliwe na nią poczekam.

Wczoraj miałam lekkie kłopoty z dotarciem o mojej Komisji Wyborczej.
Jak to nic z góry nie można sobie zaplanować. Okazało się bowiem, że akurat wczoraj, 13 października, mimo, że wszyscy doskonale wiedzieli ,że jest to dzień wyborów, na wczorajszy dzień zaplanowali Wielki Maraton nomen omen o nazwie Królewski, przy okazji skutecznie blokując cały Kraków. W związku z tym tramwaje i autobusy zostały skierowane na inne, niż przewidywane trasy, również i ruch samochodowy był przyblokowany, tworząc w Krakowie wielkie korki.
Trzeba mieć naprawdę nie byle jaki łebski łeb, żeby coś takiego wymyślić na dzień, w którym Polacy powinni mieli mieć ułatwiony, a nie utrudniony dostęp do Komisji Wyborczych. Wszak nie każdy ma swój punkt wyborczy na tej samej, czy na sąsiedniej ulicy!
ALE TAKA WŁAŚNIE JEST POLSKA!!!!!!! BYLE JAKA!!!!!
W związku z tym, tak na wszelki wypadek pojechałam do mojej Komisji Boldem, żeby przez przypadek zapobiec ewentualnym kłopotom z głosowaniem, potem już miałam lekki spacerek Plantami do miejsca, gdzie tramwaje już jechały po normalnej, a nie udziwnionej trasie.
No i na koniec wylądowałam w moim kochanym, skąpanym w słońcu Parku, pełnym Pokemonów, ale także i piesków, a oczywiście wśród nich prym jak zwykle wodziła Lola. Niestety wczoraj „zdradziła” ona moją piłeczkę na rzecz olbrzymiej, dmuchanej piłki, którą bawiły się dwa urocze pieski, ale po chwili Lola również włączyła się do tej zabawy i pysiem wspaniale toczyła tę olbrzymią piłkę po trawie, była nawet w tych zawodach bardziej skuteczna, niż owe dwa pieski, których była ta piłka i nawet pod koniec to Lola była jedna królową owej dużej piłki.
Jednak przyszedł moment, gdy pani zabrała i pieski i oczywiście tę wspaniałą, dużą piłkę i biedna Lola musiała się przeprosić ze swoją piłeczką odemnie.
Ale pan Waldemar tak kocha tę „swoją córeczka”, że już zapowiedział, że taką sama piłkę kupi Loli już w poniedziałek, dokładnie nawet wie, w którym sklepie jest ona dostępna.
No a potem wróciłam już do domu i (nie)cierpliwie czekałam na wieczór wyborczy, tylko, czy warto byo?????

Szkoda twoich łez, dziewczyno, wszystko ma swój kres, dziewczyno, żar miłości sczezł, a tylko płonie w szklankach wino……..

No to do zobaczenia w normalnej Polsce, bo kiedyś to nastąpi….

a narazie……..

Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur
.

A na dzisiejszy dzień i a cały tydzień życzę pogody na niebie, bo pogody ducha w zaistniałej politycznej sytuacji nie ma w pewnie w każdym z nas , kto dobrze o Polsce myśli

tak troszeczkę na wesoło

Bo chociaż dzisiaj dzień jest raczej bardzo podniosły i ważny, ale i do takiego dnia można podejść z mała dozą humoru.
Może po oglądnięciu takiego mema z lepszym nastawieniem do urny wyborczej przystąpimy, wierząc, że nasz głos jest nie tylko bardzo ważny , ale i odpowiedzialny za następne nasze 4 lata.
Nie chcę w niedalekiej przyszłości powiedzieć, że to nie ja, a „oni” za mnie zadecydowali, więc zupełnie świadomie idę dzisiaj do Komisji Wyborczej zagłosować.
I mam nadzieję, że każdy z moich blog – czytelników również do podobnego wniosku dojedzie i jednak również w swojej Wyborczej j Komisji zaoptują zgodnie z własnym sumieniem.
PRZYPOMINAM: GŁOSOWANIE JEST TWOIM PRZYWILEJEM DANYM CI ZGODNIE Z KONSTYTUCJĄ I Z TEGO PRZYWILEJU TRZEBA SKORZYSTAĆ !!!!!!
A poniewaz nadal cisza wyborcza obowiązuje, odchodzę od tematu głosowania, wszak tyle jeszcze ciekawych rzeczy wokół nas się dzieje…..
Tym razem nie załapałam się na pracę w Komisji Wyborczej, z jednej strony dobrze, bo będę miała całą kolejną niedzielę dla siebie (no z wyjątkiem odwiedzenia mojego punktu wyborczego przy ul Smoleńsk), a z drugiej…jednak tym razem te 350 zł nie wpadnie do mojej kieszeni 😦
Czyli dzisiaj znów pójdę na „stare śmieci”, czyli na moją dawną ulicę, przy której nie tak dawno temu mieszkałam, ale przyznam się, że robię to z obowiązku, a nie z jakiegoś sentymentu do tych okolic. Zupełnie jakbym zapomniała, że tam kiedyś mieszkałam, ot, ulica, jak ulica, jak każda inna Krakowie.
Na całe szczęście tramwaj „ósemka” już jeździ starym szlakiem, tak, że podjadę prawie że pod sama szkołę, w której mieści się moja Komisja Wyborcza. A potem usiądę sobie na chwilkę na Plantach koło Filharmonii, podumam (byle nie za długo) i znów tramwajem wrócę do mojego ukochanego Parku.
Bo tam, właśnie w Parku czuję się najlepiej i mam poczucie, że jestem u siebie.
A pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno nie wyobrażałam sobie, że mogłabym mieszkać gdzie indziej, taka myśl nawet nie przychodziła mi do mojej głowy, a tu proszę, na nowym mieszkaniu (a właściwie już nie nowym, bo przecież mieszkam tu już ponad 3 lata) czuję się naprawdę wspaniale, jestem po prostu szczęśliwa, że odnalazłam wreszcie swój azyl.
I zawsze przypomina mi się pewna rozmowa z moim siostrzeńcem Marcinem, którego przekonywałam kiedyś, że w tym mieszkaniu (na ul. Smoleńsk) się urodziłam i dlatego szczególnie czuję go jako swoje, a na to ze śmiechem Marcin odpowiedział mi: „a ja się urodziłem w Szpitalu Narutowicza i też mam uznać, że ten szpital jest mój?”
No właśnie, nie ważne jest to miejsce, w którym przyszłaś na świat, ważne jest to miejsce, gdzie czujesz się o prostu dobrze o pewnie!!

Oczywiście nie obeszło się wczoraj bez miłego spotkania z Lolą i z jej panem, a że akurat pogoda dopisywała, ba, było nawet całkiem ciepło, słonecznie i bezwietrznie, spędziłam w Parku ponad 2 godziny. Lola ze swoim panem grali w kopanie piłki i bronienie bramki.
A tak przy okazji, spytałam się, którą drużynę reprezentuje Lola, Cracovię, czy Wisłę? i dowiedziałam się , że Lola gra w polskiej drużynie narodowej, bo jest nawet lepsza niż ci szmatławcy, jak ich pan Waldemar nazwał.
No i chyba się zgadzam, chociaż po prawdzie nie oglądałam już dawno żadnego meczu piłkarskiego ani naszej reprezentacji, ani żadnej innej drużyny, stwierdzam, że Lola jest jednak bezbłędna 🙂
A potem do Parku przyszła jeszcze jedna buldożka, bardzo umaszczeniem do Loli zresztą podobna, może ciut ciemniejsza, razem sobie pieski latały, jedna za piłeczką druga za patyczkiem.
Czyli miałam malutkie rozdwojenie jaźni, ale Lola jednak jest i ładniejsza i bardziej sympatyczna i zdecydowanie do Loli moje serce przynależy, oczywiście pod warunkiem, że w pobliżu nie ma mojej ukochanej Pepy.
Ale chociaż nadal jeszcze było w Parku bardzo przyjemnie, musiałam to miłe towarzystwo opuścić, bo poczułam nagle tak straszny głód, poczułam , jak żołądek mi się skurczył i przykleił mi się do kręgosłupa. a z głodu zaczął mnie żołądek po prostu boleć, musiałam natychmiast iść do sklepu i coś sobie do jedzenia kupić, jako że byłam tylko o śniadaniu i o kawie. Złamałam więc swoją świętą zasadę, bo z głodu aż słabo mi się zrobiło i wstąpiłam do Buczka, ale wcale nie na jakieś ciastko, tylko wzięłam sobie przekąskę z cukinią na ciepło i już po chwili mój zbuntowany żołądek na tyle się uspokoił, że spokojnie mogłam zrobić sobotnie zakupy.
Jednak muszę pamiętać, że nie wolno mi być całkowicie na czczo, bo wtedy mój żołądek wyczynia fikołki i okropnie mi dokucza i natychmiast robi mi się słabo. No jeszcze tego by brakowało żebym gdzieś na ulicy zemdlała, kto by mnie z chodnika wtedy pozbierał??? Jednak po tej przygodzie nadal czułam się bardzo słabo, tak więc po przyjściu do domu nawet nie rozpakowałam siatek, tylko od razu położyłam się na łóżku i godzinkę sobie podrzemałam. Dopiero potem znów mogłam normalnie egzystować.
Czasami zapominam, że mam już te swoje lata i jednak w sumie nie całkiem jestem zdrowa i silna jak niegdyś.
OJ EWA, EWA !!!!!
No to pomału się zbieram i idę najpierw wypełnić swój obywatelski obowiązek i zagłosuję, a potem pośpieszę do Parku, gdzie znów spotkam się z Lolą i z panem Waldemarem. Mam nadzieję że dzisiaj już nie powtórzą się przygody z dnia wczorajszego typu „znów nic nie zjadłam i jest mi słabo”
Zresztą to nie jest tylko kwestia mojego zbuntowanego brzucha, ale także wciąż muszę pamiętać, że moja przywarą jest też i cukrzyca i chociaż jest teraz ona już zaleczona, muszę wciąż o prawidłowy poziom cukru dbać, najwidoczniej wczoraj poziom cukru wyraźnie mi spadał i dlatego odczuwałam tę słabość.
A wieczorem!!!!!! Czas przed telewizorem, pełen nerwów, ale muszę być na bieżąco. Muszę trzymać kciuki za „moją drużynę”
No to co? miłej, jesiennej niedzieli, pełnej słonka i samych pozytywnych myśli.

DO PRZODU POLSKO!!!!!

No to cicho sza

Od północy obowiązuje cisza wyborcza i ja się do niej w takim razie dostosowuję.
W tej materii zawsze byłam zdyscyplinowana, zresztą po co miałabym narażać się na jakieś kłopoty, a i tak swoje myślę, tego nikt mi zabronić nie może, a te swoje polityczne poglądy po prostu przełożę jutro w Komisji Wyborczej, stawiając w odpowiednim miejscu krzyżyk.
Swoją drogą to śliczną tę laleczkę ogłaszającą ciszę w necie wynalazłam, taka czarująca i optymistycznie do świata nastawioną, a jak pięknie do nas swoimi pięknymi oczami mruga ………… 🙂
Tak, ja też jestem optymistycznie do świata dzisiaj nastawiona, bo wczoraj miałam po prostu dobry dzień, mam nadzieję, że i dzisiejszy mój dzionek też taki miły będzie.
A czemu?
No to od początku :
Wczoraj słonko pięknie świeciło, wiaterek niewielki powiewał, więc ubrałam się cieplutko (niestety już trzeba kurtkę zakładać) i do parku pognałam.
Pierwsze co, to rzucił mi się z daleka widok niewielkiego ciemnego pieska w czerwonym ubranku, niestety, gdy tam podeszłam, okazało się, ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, że to nie była Lola.
Usiadłam więc na chwilę na ławeczce i buzię do słonka wystawiam, ale i przy okazji uzupełniłam sobie kulkowe braki w mojej grze no i także połapałam kilka Pokemonów.
I gdy już zrezygnowana miałam wracać powoli do domu, zobaczyłam z daleka znajomą sylwetkę pana Waldemara i oczywiście Loli.
Bardzo ucieszyłam się , bo nie widziałam ich chyba ponad trzy tygodnie, a przez ten cały czas, czekając na odpowiednią porę, tę piłeczkę dla Loli przy sobie, w torebce zawsze nosiłam
Okazało się, że Lola trochę chorowała, miała zapalenie ucha, była na antybiotyku i przez kilka dni pan Waldemar nie wychodził z nią do parku, a potem po prostu widocznie byliśmy w tym Parku o całkiem innych godzinach i dlatego nie mogliśmy się spotkać.
Po przywitaniu się z panem Waldemarem i z Lolą zawołałam radośnie, „zobacz Lolu, mam coś dla ciebie”, a ta chyba jednak zrozumiała, bo od razu swój pyszczek do mojej torebki wsadziła.
Zarówno Lola jak i jej pan bardzo z prezentu się ucieszyli, więc od razu zaczęli zabawę nową piłeczką. A ja też byłam zadowolona, że moja niespodzianka wreszcie mi się udała, no i najważniejsze, że prezent przypadł im do gustu.
Chodziło o to, że piłka była miękka, niewielka, łatwa do chwytania w pyszczek, no i łatwa do kopania, bo ulubioną zabawą Loli teraz jest nie rzucanie i łapanie piłeczki, ale….obrona bramki, albo latanie za daleko wykopaną piłeczką.
Ot, taki piłkarz zrobił się teraz z tej Loli. Ciekawa jestem tylko, czy woli być zawodnikiem Wisły, czy Cracovi, muszę się dzisiaj dopytać o to pana Waldemara, bo dzisiaj też jesteśmy umówieniu w południe w Parku, oczywiście pod warunkiem, że nie będzie padał deszcz, ale na dzisiaj i na wyborczą niedzielę zapowiadają akurat całkiem sympatyczną i słoneczną pogodę.
Zresztą podobno właśnie na te kilka najbliższych dni ma powrócić do nas złota polska jesień.
I bardzo dobrze, bo chociaż trzeba nieco cieplej już się ubierać, jednak gdy jest słonko na niebie i nie pada deszcz moje kosteczki nieco mniej mi dokuczają.
A ja tak się martwiłam, że na następne zabawy z Lolą będe musiała aż do wiosny czekać…….. Na szczęście pogoda dla mnnie, dla Loli i dla pana Waldemara jest łaskawa i na piłkarskie harce w Parku jeszcze teraz wciąż zezwala.
No to cieszymy się dzisiaj naprawdę piękną sobotą, nawet z 21-22 stopniowym ciepełkiem i najważniejsze co, z dobrym humorkiem, którego i na jutro nam zabraknąć nie może.