
Jak tradycja mówi , święto, czy nie święto, blog musi napisany być, nie ma zmiłuj się.
Ale dzisiaj też będzie świątecznie, czyli niepolitycznie.
Chociaż znów musiałam jakiegoś pisiego nadgorliwca na moim blogu zablokować, bo wyrzucał mi tu stalinowskie korzenie, czym mnie zdecydowanie obraził.
Co jak co, ale na pewno daleka jestem, ja i moja rodzina zresztą też, od stalinowskich poglądów na życie, zresztą niektóry uważają, że skoro nie popieram jeden słusznej partii, jestem wrogiem Polski o podejrzanych wschodnio rosyjskich poglądach.
Na pewno jest odwrotnie, uważam, że to właśnie Pis pcha nas w objęcia Putina, zastanawiam się tylko, czy bardziej świadomie, czy raczej z politycznej głupoty.
I to tyle o polityce.
Wczorajszy dzień rozpoczęliśmy bardzo miło rodzinnym śniadaniem.
Prócz Gospodarzy, czyli Magdy i Jacka były jeszcze wszystkie dzieci Magdy, czyli Kamila z Shiranem, Oliwia i Jasiek, byli też rodzice Jacka, no i ja.
Wczesnym popołudniem Kamila i Shiran wrócili do Wrocławia, bo akurat wieczorem mieli zaplanowana wycieczkę w ciepłe kraje – fajnie, u nas zima, a w Egipcie Kamila pławi się w słonku i pływa w Morzu Czerwonym, tylko pozazdrościć takich nietypowych Świąt.
Popołudniu byliśmy zaproszeni do siostry Jacka – Agi, domownicy poszli, a ja nie za najlepiej się czułam, więc ze zwierzyńcem pozostałam w domu Magdy.
A dzisiaj idę z wizyta do Maćka i Eli i. …będzie już po świętach.
Jeszcze w niedzielę czeka mnie rodzinne spotkanie znów u Magdy w domu z naszym Kuzynem Andym, a potem już Sylwester, Nowy Rok, a w Trzech Króli wizyta pana Wojtka, który zacznie sprowadzać już swoje klamoty potrzebne do remontu.
No i wtedy się dopiero zacznie!!!!!!
Ale póki co, cieszmy się wciąż jeszcze Świętami, chociaż pogoda wyraźnie mało świąteczna, mgławo i dżdżyście, a temperatura oscyluje między 3- 5 stopni C.
Ale co tam, bylebyśmy zdrowi po tym nadmiernym ucztowaniu byli.
WESOŁEGO ŚWIĘTOWANIA