poświąteczne remanenty, czyli nowe pomysły

tak sobie siedzę i myślę (razem z Magdą) i nowe całkiem fajne pomysły do głowy mojej przychodzą, ale……czy to się uda???
Na razie nie zapeszajmy, to i tak nie zależy ode mnie, ale od rozwoju sytuacji.
W każdym bądź razie pomysł padł, a jaki, to napiszę, albo i nie napiszę w najbliższym czasie, to zależy, co wyjdzie z tego pomysłu. , ale akurat mi się on podoba.
Na razie leczę swój brzuszek po świątecznym obżarstwie (nazywajmy rzeczy po imieniu), czyli dieta na najbliższe dni zostanie wdrożona
Wczoraj byłam na rodzinnym obiadku u Eli i Maćka, potem jeszcze doszli inni goście, tak więc wizyta przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych. Ale było bardzo miło i…smacznie.

Dzisiaj niestety czas świąteczny już poza nami, a za oknem….zaczął padać śnieg.
Czyli mamy białe poświąteczne Boże Narodzenie, przynajmniej w Krakowie, bo w Zakopanem napadało śniegu już wcześniej i tam mieli prawdziwe zimowe święta.
Coś nie udaje mi się ten dzisiejszy wpis, co chwilę cały napisany tekst mi znika, czyżby cenzura działała, bo gdy tylko cokolwiek napiszę o pewnej partii, cały zapis znika i nie mogę go odtworzyć.
Cóż, widać to znak, że mam nie pisać o polityce, zresztą znów napisał mi ktoś dziwne komentarze, po co ludzie czytają ten mój blog, skoro im się moje poglądy nie podobają?
Ja nie wchodzę na przykład na prawicowe tygodniki i prawicowe strony i nie wyzywam się na tych inaczej myślących niż ja, mają do tego prawo.
Na razie jestem ciągle w Modlnicy, ale już się zbieram do powrotu do domu.
Wszędzie dobrze, przede wszystkim w tak gościnnym Magdy i Jacka domu, ale w swoi własnym najlepiej, zwłaszcza, gdy trzeba bez przerwy z łazienki korzystać 🙂
Miłego piątku i dobrej nadziei na Nowy Rok