Na fioletowo

Na dzisiaj zaprosiłam fiolet na środowy mój wpis na Blogu.
Jest to kolor łączący się z pewną tajemniczością, magią, a przecież takie są te nasze środowe spotkania na blogu Uleczko.
Kiedyś tam, dawno już temu ustaliłyśmy, że środa jest takim naszym wspólnym dniem i od tego czasu tak ta magia nasza trwa i trwać jeszcze długo będzie.
Jakie to wspaniałe, że chociaż dzieli nas spora odległość, tu jesteśmy tuż koło siebie, czując naszą bliskość.
Serdecznie Ciebie pozdrawiam Uleczko. Wiem, że jesteś codziennym gościem w moim blogu, ale w ten szczególny środowy dzień szczególnie zwracam się ku Tobie myślami i moim sercem.
I niech te nasze środy trwają jeszcze 100 lat, a nawet jeden dzień, a może i jeszcze więcej dni dłużej 🙂
Całuski z zalanego porannym słonkiem Krakowa Uleczko 🙂

Za nami przepiękny wczorajszy uroczysty dzień odebrania Nagrody Nobla przez naszą pisarkę i poetkę Olgę Tokarczuk.
Zaiste była to bardzo podniosła i wzruszająca uroczystość i muszę przyznać, że gdy głoszący laudację zakończył ją w polskim języki Pani Olga Tokarczuk gratuluję pani Nagrody Nobla i medalu, który odbierze pani z rąk króla Szwecji, uroniłam łzę.
I tak sobie pomyślałam, że wbrew temu, co głosiła o pani Tokarczuk prawica polska, że jest ona w sumie pisarką o nie polskiej świadomości, nie odzwierciedlająca tych wielkich, szumnych bohaterskich czynów, jesteśmy krajem coraz bardzkiej rozpoznawalny w świecie, pojmowanym jako serce Europy, jako centrum wzniosłych myśli i idei współczesnego świata, który może nie odrzuca całkowicie tragicznej przeszłości, ale potrafi wyciągnąć z niej wnioski, przekładając ją na obecną rzeczywistość i jej obecne problemy.
Widocznie prawa część politycznego establishmentu jest zbyt prymitywna na to, żeby wybić się poza bardzo ograniczony punkt widzenia i pojmowania przez nich obecnego świata i ich problemów, czego przykładem może być nomen omen minister kultury, który nie tylko nie zapoznał się z literaturą pani Olgi, ale wręcz podejmuje się jej krytyki, co w sumie woła o pomstę do nieba.
Trzeba przyznać, że Jej słowa, wyrażane w Jej dziełach, nie są łatwe do zrozumienia, trzeba z siebie dać chociaż trochę wysiłku.
W sumie i ja nie zapoznałam się jeszcze z literaturą naszej noblistki i nie wiem, czy odważę się po nią sięgnąć, przynajmniej musiałabym mieć czas na specjalne przestawienie swojego pojmowania, chociaż trzeba przyznać, ze słowa pani Olgi są bardzo ciepłe i bardzo mądre . Może nie jesteśmy do takich słów przyzwyczajeni, bacząc na mowę nienawiści, ostatnio opanowująca niestety nasz mały polski świat – grajdołek.
Niestety taką ponurą mamy teraz rzeczywistość.
Ale przynajmniej nie mam aspiracji do ministerialnego stanowiska, do którego, jak widać nie wszyscy dorastają, nie potrzeba do niego intelektu, pewnego obycia, wystarczy partyjna legitymacja.
Skąd my znamy? już kiedyś to przecież przerabialiśmy, nasz polski świat znów koło historii zatoczył.
I to jest ten smutny chichot naszej polskiej rzeczywistości.
Ale wczoraj byłam bardzo dumna z tego, że jestem Polką, że należę do tej wspaniałej części naszej społeczności, pragnącej całkowicie zmienić to, co w Polsce jest złe, stęchłe, sprzeczne z naszymi aspiracjami przynależności do Europy i wielkim wzruszeniem uczestniczyłam w tym święcie naszego tryumfu, który wzniósł się nad Polską dzięki naszej wielkiej Noblistce.
Dziękując Jej za ten wczorajszy dzień serdecznie Jej gratuluję, że mogła wkroczyć w poczet innych wielkich polskich Noblistów: Marii Curie – Skłodowskiej, Władysława Reymonta, Henryka Sienkiewicza, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej i oczywiście Lecha Wałęsy.
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA KIEDY MY ŻYJEMY !!!!
A żyjemy w tym wielkim świecie głownie dzięki własnie zasługom tych, którzy imię „Polska” potrafią na cały świat sławić.

A za oknami mróz. Rano temperatura była minusowa, ale już dosyć wcześnie słońce wzeszło na niebiosa i oświeciło nasze pola, łąki, parki….
Co prawda nie za dług nam to słonko poświeci, bo już przed czwartą popołudniu robi się szarówka, a potem szybko zapada zmrok, ale niech przynajmniej przez te kilka godzin nas to słonko chociaż troszkę cieszy.
Na dłuższe słoneczne projekcje będziemy musieli jeszcze kilka miesięcy poczekać.
Miłej środy zatem życzę, niech to dzisiejsze słonko będzie naszą nadzieją, że czeka na jeszcze wiele tak pięknych i wzruszających dni, jak ten wczorajszy.

wieści na wtorek

Przyznaję, to nie jest mój tekst, ale dokładnie, czystym sumieniem pod nim mogę się podpisać
Jakie to jest smutne, a jak bardzo prawdziwe………
A żeby już dłużej tak nie było, wystarczy w maju nie postawić krzyżyka przy nazwisku Dudy, to jest jeszcze jedna szansa, ze gdy przyjdzie nowy prezydent, z poza pisiego układu, wszytko jeszcze można będzie naprawić, bo wtedy Kacza trupa już nie będzie miała możliwości do następnych krętactw, zresztą te co chwila wychodzą a wierzch z każdej możliwej pisiej strony, nawet trudno je wszystkie po kolei zliczyć.
Wystarczy wspomnieć młodym następcy Misiewicza, następnym młodym wynalazku Macierewicza – i Jannigerem, który za nasze podatkowe pieniądze świetnie się w USA bawił. Powstała Fundacja, opłacana z naszych podatków, miała poprawić wizerunek w Polsce, tym czasem pieniądze z tej Fundacji szły na całkiem prywatny cel młodego człowieka,na jego przeloty do USA i jego tam w drogich, luksusowych hotelach pobyty. Skądinąd ciekawe jet zainteresowanie Macierewicza młodymi osobami płci męskiej, najpierw Misiewicz, który opływał we wszystkie przywileje osoby na świeczniku, nie przestawiając sobą żadnych koniecznych ku temu preferencji, teraz znów Janniger, kogo następnego tak uprzywilejuje szalony Antonio???
Trudno nie wspomnieć o Karczewskim, który za nasze pieniądze fundował bezpłatne loty dla rodziny i dla przyjaciół, trudno nie wspomnieć o senatorze Karczewskim, który młodym lekarzom kazał pracować dla idei, sam nielegalnie zarabiając pomad 400 tys złotych na dyżurach, mimo, że był na bezpłatnym urlopie . O panu Banasiu już nie wspomnę, też chciałabym zapomnieć o takiej kreaturze jak pani Gosiewska, która na śmierci własnego męża dosyć wydatni się wzbogaciła, wyciągając o chwilę nowe odszkodowania i nadal ma pretensję że jej zadośćuczynienie jest zbyt małe w porównaniu ze stratą jako rzekomo doznała,

Celowo piszę rzekomo, bo dla mnie ktoś, kto nie szanuje pamięci bliskiej osoby i chce się na niej wzbogacić, nie zasługuje na miano szanowanej osoby, to zwyczajna cmentarna hiena.
Czy nadal am dawać przykłady? Jest ich aż nadto, bo gdzie człowiek popatrzy w stronę pisowskich notabli, którzy podobno wysokie standardy stosują, tam tylko jedno wielkie bagno się rozlewa.
Na całe szczęście Polska jest również bogata w osoby o szeroko rozpostartych skrzydłach intelektu , .
Dzisiaj nastąpi dla Polski ten szczęśliwy dzień, gdy nasza polska pisarka, eseistka i poetka Olga Tokarczuk otrzyma z rąk szwedzkiego króla Nagrodę Nobla – najwyższe wyróżnienie za wybitne osiągnięcia dla ludzkości.
I to jest jedna z tych pozytywnych dla Polski wiadomości, która powinna być gwiazdką nadziei, że jeszcze nie wszystko jest da Polski stracone.
Podobni, jak w trudnych czasach Nagroda Pokojowa Nobla przyznana Lechowi Wałęsie była dobrym znakiem dla Polki, tak niech i ten dzisiejszy dzień, który wspólnie z panią Olga Tokarczyk w radości spędzimy będzie dla nas znakiem powrotu normalności i poskromienia zła, które teraz Polskę oblało.
Dobrego wtorku

no i tak

Startujemy w nowy tydzień. Przed nami w tym roku już niewiele takich poniedziałkowych startów, niedługo będziemy już startować w Nowy 2020 Rok.
Stanowczo za szybko ten rok przebiegł, dopiero co siedziałam na skąpanej słoneczkiem ławeczce w Parku, dopiero co rzucałam piłeczkę Loli, a tu….zima.
No, właściwie to taka niby zima, bo jak na tę porę roku, na razie nadal jest dosyć ciepło, chociaż wczoraj słyszałam, że jakieś 10 lat temu był taki grudniowy dzień, gdy temperatura osiągnęła nawet 20,5 stopnia Celsjusza.
A najprawdopodobniej Lola siedzi sobie z właścicielami gdzieś na wyspach Azorskich i grzeje się w gorącym gejzerze, zawsze w tę przedświąteczną porę cała ich rodzina tam się wybiera i przebywa aż do świąt. Fajnie się mają, ale wcale im nie zazdroszczę, mi tu w Krakowie też nie jest źle, chociaż troszkę tych przyjemnych spacerków po Parku mi brak.
A wspominałam coś wczoraj w blogu o stresie, no to teraz napiszę skąd ten mój wczorajszy nienajlepszy humor się wziął.
Mianowie miałam wczoraj odwiedziny pana Wojtka, z którym uszczegóławialiśmy już mój remont łazienki.
Wiem, że powinnam się cieszyć, ale przyznam, że ja byłam …przerażona tym, na co się zdecydowałam.
Ale teraz już za późno, sporo sprzętu jest już zakupione, na resztę też wyasygnowałam pewną kwotę i… tu jest pies pogrzebany, nie wiem, czy bez jakichś dodatkowych pożyczek z tym całym remontem uda mi się uporać, tym bardziej, że prócz łazienki chcę jeszcze wymienić zlewozmywak w kuchni, który jest po prostu ohydny!!!!! A to jeszcze podniesie nieco planowane koszty.
Pewnie, mogłabym zrezygnować, ba, nawet z tej łazienki też można zrezygnować, zawsze przecież można się myć w miednicy, czy szafliku, a latem w deszczówce na podwórku, a do wygódki chodzić do…… no na przykład do Parku, gdzie stoją toi toi ale…….
Co prawda trzy lata jakoś z tą kabiną wytrzymałam, ale skoro już teraz w niej podłoga pękła, co będzie dalej?
Nie, remont jest konieczny, bo nawet gdybym miała tu mieszkać przez niedługi jeszcze czas (tylko nie wiem, gdzie miałabym się w takim przypadku przeprowadzić), to muszę mieć jaki komfort życia.
No dobra, problem w postaci słowa „pieniądze” pozostał i…. no własnie, szkoda, że nie mogę założyć sobie jakiejś fundacji pod nazwą „BIEDNA CIOTKA EWA”
Żarty na bok, jakoś sobie dać radę będę musiała.
No to przy kawie wybierałam wczoraj z katalogu kolory płytek do łazienki, ale wybór jest tak wielki, że można doznać zawrotu głowy, wszystkie bardzo piękne. Ale za radą Maćka, podłoga będzie w kolorze szaro – brązowym (a może nawet jak sugerował mi pan Wojtek w kolorze drewna), a ściany będą w białych kafelkach. Zresztą łazienka jest niewielka i tak sporo tych płytek nie będzie potrzeba.
Największy problem będzie jednak z chowaniem tych nieszczęsnych rur, ale na szczęście podczas kucia ścian ja wynoszę się na kilka dni do Modlnicy i daje wolna rękę panu Wojtkowi, niech sobie z tym pneumatycznym wiertłem szaleje do woli. Tylko ciekawe, co sąsiedzi na to powiedzą.
Chociaż ja też musiałam nawet kilkumiesięczny remont u siadów jakoś przeżyć, tu ten remont będzie trwał zaledwie 2 tygodnie.
A ta cała rujnacja będzie już niedługo. Ustaliliśmy z panem Wojtkiem, że 6 stycznia pan Wojtek przywiezie do mojego mieszkania wszystkie zakupione i na razie u niego przechowywane łazienkowe akcesoria, no i oczywiście całe mnóstwo potrzebnych mu narzędzi i resztę potrzebnych mu do remontu materiałów. A następnego dnia ja przenoszę się do Magdy, do Modlnicy (o ile jest to wciąż aktualne!), a pan Wojtek rozpoczyna remont.
Zastawiam mu wolną rękę, w tym rozmowę z Kasią – właścicielką mieszkania, bo w sumie to ona będzie decydować o tym remoncie, ja będę (niestety) tylko płatnikiem.
Ale nie przypuszczam, żeby jakieś veto postawiła, bo w sumie kto by się nie zgodził, żeby w ich mieszkaniu bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów remont robić? Przecież to mieszkanie na tej nowej łazience tylko zyska, obojętnie na czas dalszego używania go przeze mnie. Taka jest prawda.
Tak więc nie lada wyczyn przede mną przyznam, że cały czas się bardzo nim stresuję.
Tak więc jak widać, moja głowa teraz zajęta jest całkiem innym sprawami niż polityka i dlatego dzisiaj głównie o niej piszę.
Bo POLITYKA jaka jest – każdy sam widzi.
Na razie nie zawracam nią sobie głowy, no chyba, żeby znów coś nadzwyczajnego w niej miało się zdarzyć.
A co takiego by to mogło być? Na przykład dymisja tego rządu !!!
Ale mi się marzy co…….
Na poniedziałek i na cały tydzień całe mnóstwo samych pozytywnych myśli przesyłam, postarałam się je, mimo mojego zestresowania z głębi serca dla Was wydobyć.
Przyjemnego poniedziałku i bardzo fajnego, już tuż, tuż przed świątecznego tygodnia

tak po prostu

Tak po prostu nie chciało mi się dzisiaj bloga pisać.

STRESSA MIAŁAM

a o gorsze, jest godzina 17.08 a stress jest jeszcze większy,
A wszystko to przez….e nie warto pisać, może zabawę się w Scarlett OHARA i powiem
JUTRO JEST TEŻ DZIEŃ. POMYŚLĘ O TYM JUTRO

Trzy rzeczy mogą dać w życiu szczęście mężczyźnie. Najlepszą z nich jest pies

W dzisiejszej edycji internetowej Gazety.pl. przeczytam wspomnienia o psie Fafiku, który miał być rzekomo irlandzkim terierem, ale w sumie okazał się zwyczajnym mieszańcem, nie mniej nadal bardzo kochanym przez swoich właścicieli: Mariana i Katarzynę Eile.
I w trakcie tego czytania doznałam olśnienia: już wiem, czemu jestem taka „genialna” w swoich spostrzeżeniach, przecież pani Katarzyna Eile była moją chrzestna matką. Autentycznie, moi rodzice przyjaźnili się z rodziną Eilów, zresztą z opowiadań wynika, że to właśnie w ich domu się poznali i zakochali się w obie od pierwszego wejrzenia, dlatego potem ich ostatnia córeczka, czyli ja, była chrześniaczką Kasi Eile.
Szeroki i elegancki świat stał niby przede mną otworem, tylko, że właściwie nigdy nie obracałam się w tym świecie bardzo znanego dziennikarza i malarza, założyciela i naczelnego tygodnika „Przekrój”, który kształtował świadomość powojennego pokolenia polskiej inteligencji. Tak jakoś to życie przeszło obok siebie, chociaż po ich powrocie z antysemickiego wygnania, mieszkaliśmy całkiem od siebie nie daleko, na sąsiednich ulicach. Krótki kontakt z moją chrzestną matką nawiązałam w całkiem dorosłym życiu, gdy została ona już wdową, wtedy zaprosiła mnie do siebie tuż przed moim wyjazdem do USA, a potem tuż po moim powrocie, gdy przywiozłam jej mały upominek. Potem niestety kontakt znów się urwał aż dowiedziałam się, że moja chrzestna matka nie żyje.
Cóż, tak czasami życie się układa, że spotykamy na swojej drodze życia ludzi znanych, a nie koniecznie przekłada się to na jakąś bliższą znajomość, chociaż ktoś powiedziałby, ze matka chrzestna dla dziecka jest osoba bardzo ważną, kształcujacą jego życie. I coś w tym prawdy jednak jest!
Szkoda tylko, że nie pozostało po niej dla mnie mieszkanie, ktoś inny, całkiem obcy je otrzymał. A mogło być przecież inaczej….. dla mnie teraz o wiele łatwiej……
A nie piszę tego bynajmniej by się chwalić , jest mi tylko miło, że miałam kiedyś kontakt z kimś, o którym teraz w prasie się wspomina jako o ważnej i charakterystycznej dla naszego miasta osoby.
Pies Fafik znany był ze swoich rozsądnych myśli, które zawierane były w Przekroju, znanej i bardzo popularnej ongiś gazecie.
Pewnie z racji tej naszej relacji i ja zawieram często w moim blogu (na szczęście nie w gazecie) swoje „doniosłe myśli”, kto wie, może mi to własnie po tamtych koneksjach pozostało???
A już na pewno po psie Fafiku pozostała moja miłość do wszystkich czworonogów, jak wiecie, zawsze byłam właścicielką jakiegoś pieska, niestety ze względów zdrowotnych jest to teraz niemożliwe, czego bardzo żałuję.
Nie mniej z wielkim zainteresowaniem wspomnienia o rodzinie Eilów dzisiaj przeczytałam, był to da mnie taki mały powrót do lat mojego wczesnego dzieciństwa , powrót do wspomnień o moich Kochanych i niezastąpionych nigdy Rodziców.
Jako motto tej mojej opowieści podaje jedną z myśli psa Fafika : Człowiek chodzi na dwóch łapach, bo bez przerwy musi służyć.
Kto wie, czy w dzisiejszych czasach ta maksyma nie jest jedną z najważniejszych, przynajmniej dotyczących naszej obecnej politycznej rzeczywistości????


Ze smutnych wiadomości, które do nas wczoraj dotarły to wiadomość o tragicznej śmierci znanego chyba wszystkim z pierwszej edycji Big Brothera jego zwycięzcy, Janusza Dzięcioła.
Akurat ta pierwsza edycja tego programu cieszyła się wielkim zainteresowaniem, występowali tam ciekawi, nietuzinkowi ludzie, a program prowadził niezapomniany Grzegorz Miecugow.
Chwila nieuwagi na niestrzeżonym przejeździe kolejowym kosztowała pana Janusza utratę życia.
Bardzo żal mi tego człowieka, był naprawdę sympatycznym i ogólnie lubianym mężczyzną, ale jest to też następne pokazanie kruchości naszego życia, dopiero co przeżywaliśmy tragedię, która rozegrała się w Szczyrku, teraz nów kolejna bezsensowna śmierć……..ech.

Nie można powiedzieć, że cieszymy się pełnią zimy. Co prawda w nocy temperatury są minusowe, ale na szczęście (przynajmniej dla mnie) śniegu wciąż brak. Niestety słonka też nam brakuje………
Nie mniej życzę przyjemnie spędzonej soboty, do Świąt coraz bliżej…

P.S. A był u Was Święty Mikołaj?
Mnie niestety nie odwiedził, chociaż co chwilę rano dzwonek dźwięczał w moim mieszkaniu i co chwilę zawiedziona otwierałam drzwi a to śmieciarzom, a to pani od czytania licznika, a na końcu dnia sąsiadce.
Pewnie za bardzo pyskuję w moim blogu i na prezent nie zasłużyłam.
Ale pocieszeniem jest to, że rózgi też nie dostałam 🙂

HO HO HO !!!!

HO HO HO, JESTEM ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM I ŻYCZENIA WASZE DZISIAJ SPEŁNIAM.
No to jakie te życzenia masz?
Jeden chce samochód, inny zdrowie a jeszcze inny świętu spokój.
I to ostatnie Wasze życzenie : święty spokój w wolnej i demokratycznej Polsce dzisiaj Wam przynoszę w prezencie proszę, wytrzymajcie jeszcze troszkę, niedługo wszystko już się zmieni na lepsze i Polska wreszcie znormalnieje, czego o Wam i sobie dzisiaj życzę 🙂
Przykładem tego może być wczorajszy wyrok Sądu Najwyższego nie uznający Sądy Dyscyplinarnego, ani nowego KRS-u, co oczywiście naszej władzy się nie podoba, ale skoro kiedyś uznali, że Trybunał Europejski orzekł, że to polskie sądy mają prawo rozpatrywać polskie sprawy, teraz muszą taką decyzję SN uznać za prawomocną, bo zgodną z unijnymi zasadami, inaczej znów Trybunał Europejski może się upomnieć respektowanie prawa w Polsce, a jego niestosowanie może sankcjonować sporymi karami.
A za oknem mróz, co prawda nie taki dotkliwy, jak drzewiej bywało, ale temperatury są na minusie, co nawet w moim mieszkaniu czuję, bo jest jednak nieco chłodniej i w dwóch swetrach chodzić muszę.
Pewnie, mogłabym przestawić licznik „na dwójkę”, ale…. już mi się włos jeży na głowie, gdy pomyślę o tej podwyżce prądu.
A wczoraj byłam na zakupach i…….. matko jedyna, co za drożyzna, a będzie jeszcze gorzej.
Lepiej nawet nie myśleć, ile pieniędzy na te Święta wydamy. Z tego co wiem, już na takie „wstępne” zakupy, czyli te podstawowe produkty typu majonez, ogórki, grzybki etc. trzeba wydać 300 -400 zł, a gdzie mięsiwo, a gdzie ryby, które są okropnie drogie, a przecież Wigilia bez ryb się nie obejdzie.
Wszak nie każdy dostał 500 plus, a zresztą te 500 plus jest teraz warte około 200 zł, tak okropnie pieniądze się dewaluują.
A strach pomyśleć, z jakimi sumami powitamy Nowy Rok. Zaiste to była dobra zmiana Polski dobrobytu.
Tylko pytam: kto w tym dobrobycie tkwić będzie?
Chyba tylko rząd, który znów sobie nowe nagrody przyzna, przecież i się NALEŻĄ!!!!
Ale jak pisałam ten rząd i ta dobra zmiana się dewaluuje, wczoraj pełniący obowiązki prezydenta niejaki Andrzej Duda pod osłoną nocy, w cichości Belwederskich sal, bez mediów i bez zaproszonych gości zaprzysiągł panią Pawłowicz i pana Piotrowicza, byłego wybitnego prokuratora PZPR na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, mimo, że niedawno głośno grzmiał owy Duda, że teraz sędziami chcą być byli aparatczycy byłej komuny.
Wstyd dla Dudy, ale wstyd dla Polski, niestety wczorajszy dzień pokazał Europie, że zdecydowanie nie należymy do demokratycznej Unijnej Rodziny , bo nie przestrzegamy podstawowych ich zasad praworządności.
Mam nadzieję, że wczorajszy dzień czkawką odbije się Dudzie w nadchodzących wyborach, bo wyraźnie pokazał, że dla niego nie jest najważniejszy interes Polski, co tak chętnie głosi, a co jest jawnym kłamstwem, on jest po prostu posłuszny rozkazom partyjnym Kaczyńskiego.
A nie takiego prezydenta przecież Polska potrzebuje.
Teraz przed Dudą następny egzamin: opozycja mówi: sprawdzamy, jaki będzie jego stosunek do wyroku Sąd Najwyższego, ale znając plastelinowy charakter tego marnego człowieka, na pewno znów ulegnie Kaczyńskiemu i wyroku nie uzna.
I to już będzie jego koniec, takie jest moje mikołajkowe życzenie.

Dobrego dnia życzę, miłych godzin i masę radości przy rozpakowywaniu mikołajkowych prezentów.

Straszna tragedia :-(

Jeszcze wczoraj stał tam dom, byli ludzie, rozrabiały wesoło dzieciaki, a teraz…pustka, pozostały tylko gruzy.
I to te gruzy widoczne gołym okiem, które niedawno jeszcze budynkiem mieszkalnym były i te gruzy na sercach rodziny zmarłych w nieszczęśliwym zdarzeniu os ob

Jeszcze wczoraj wieczorem szykowali się do kolacji, jeszcze mieli plany na dzisiejszy dzień, jeszcze dzieciaki może odrabiały lekcje, może buszowały na internecie, albo oglądały TV, a tu nagle BUM i koniec.
Czy można było temu zapobiec
Na pewno, bo po pierwsze wielką niefrasobliwością było rozpoczęcie remontu ulicy bez odpowiedniego zabezpieczenia, a po drugie…wydaje mi się, że w momencie przebicia tej nieszczęsnej gazowej rury był czas na to, by ostrzec mieszkańców przed grożącym wybuchem. Przecież musiało minąć trochę czasu, zanim ten gaz się skumulował na tak wielką skalę, by potem z olbrzymią energią wybuchł. Ten który to zrobił musiał usłyszeć syk ulatniającego się gazu, musiał poczuć charakterystyczny zapach gazu….
Wiadomo, że nie zrobił tego świadomie, ale niestety nie zareagował na czas, gdy już do tego przewiertu doszło, nie ostrzegł ludzi, nie zabezpieczył miejsce odwiertu.
Mam nadzieję że dla tego człowieka przyszła chwila refleksji nad tym, co zrobił, na pewno jego sumienie podyktuje mu przyznanie się do winy i do przyjęcia zasłużonej kary, chociaż niestety nie zwróci to życia tym biednym ludziom, nie przyniesie uśmiechu na dziecinnych buźkach.
Jestem całym sercem z Rodzinami tych, którzy wskutek czyjejś lekkomyślności stracili życie

NIECH ODPOCZYWAJĄ W SPOKOJU.

WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ IM DAĆ PANIE, A ŚWIATŁOŚĆ ŚWIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI NA WIEKI.





Wszystkie inne dzisiejsze Informacje wydaja się mniej ważne, w porównaniu z tym, co wczoraj się wydarzyło w Szczyrku.
Dzisiaj pełniący obowiązki prezydenta Andrzej Duda (bo na miano prezydenta stanowczo nie zasługuje!!) powoła panią Pawłowicz i pana Piotrowicza - wstyd i sromota dla Polski. Ale nic to, na szczęście poparcie dla Pis ciągle leci w dół na łeb i na szyję, chociaż wciąż niby prowadzą w sondażach, mam nadzieje, że niedługo ta opcja zdecydowawszy zmieni, oczywiście z wielką, ale w zupełności zasłużoną szkodą dla Pisu.
Już niedługo powiemy Pisowi : W O N !!!!!
Dzisiaj słonko świeci za oknem, chociaż temperatury są niskie.
Nawet katarek już w moim nosie sobie zamieszkał.
Ale życzę dnia przyjemnego, chociaż w zadumie nad tą niesamowitą kruchością naszego życia.

Dla Ciebie…….

Tak, tak, dla Ciebie Uleczko ta róża, bo dzisiaj mamy przecież kolejną środę.
Jest taka niby zima, niby nie ma za dużo śniegu, za to jest trochę za dużo (jak dla mnie) chłodu. Jestem raczej nieco ciepło luba
Ale nic to, moje pozdrowienia i całuski dla Ciebie Uleczko, posyłane prosto z Krakowa są niezmiennie gorące , jakby to był środek lata.
Trzymaj się cieplutko Uleczko, byle do Świąt jakoś bez katarku dotrwać ( bo ja już niestety kicham, co prawda nie na cały świat, ale kicham), potem już będziemy czekać na tę radosną wiosnę i ciepłe dni.

Dzisiaj mamy Barbórkę. Więc wszystkim Basiom w dzisiejszym dni życzę wszelakiej pomyślności i radości z życia, chociaż czas mamy teraz dosyć smutny i mało jest tych powodów do radości.
Zresztą dlatego też dzisiaj mój blog jest tak późno umieszczony, bo musiałam telefonicznie wszystkim moim znajomym Basiom życzenia imieninowe złożyć, a kilka ich miałam, bo Barbara to dosyć popularne przecież imię i sporo porannego czasu na tych telefonicznych rozmowach dzisiaj zmitrężyłam.
Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam, ale jeżeli o kimś zapomniałam, tutaj swoje życzenia wszystkim Basiom składam raz jeszcze.
A, że jest Barbórka, to dzisiaj nas dzielni górnicy też woje święto mają.
No i własnie, czego im w tym dniu życzyć?
Jak sięgam pamięcią, zawsze w tym dniu odbywały się liczne festyny i imprezy na Śląsku, radosne przemarsze górniczych orkiestr i ogólna zabawa. Dzisiaj smutno już jest na Śląsku, górnicy niepewni są swojego jutra, co prawda rząd obiecuje, że kopalń nie zamknie, ale staja się one coraz bardziej nierentowne, a wydobywanie węgla staje się wręcz niebezpieczne, coraz częściej są tąpnięcia w źle zabezpieczonych kopalniach.
A to wszystko powoduje, że sprowadzamy bardzo drogi węgiel z Rosji, działając na niekorzyść nie tylko ekonomi naszego kraju, nie tylko ekologi, jak i przeciwko samym górnikom pozbawianym stanowisk pracy.
Węgiel staje się zresztą teraz towarem nieekologiczny, trzeba jak najprędzej odejść od opalania nim, do stosowania go w przemyśle, energetyce, najwyższa pora przestawić Polskę na inny sposób energetycznych zabezpieczeń, co stanowi jak widać dla rządu olbrzymi problem, Dlatego nadal mamią tych biednych górników fałszywymi obietnicami chociażby nie zamykaniem kopalń, co jest sprzeczne z interesem wszystkich zatruwanych Polaków. Trzeba wprowadzić w Polsce nowoczesność, zgodną z ekologicznymi zasadami, jeżeli nie chcemy dopuścić do ekologicznej katastrofy.
Dzisiaj w Krakowie znów bardzo znacznie została przekroczona norma czystości powietrza, a wiem, że smog obecny był rano w wielu miastach, gdzieniegdzie nawet przekraczał 1000 procent normy. KOSZMAR!!!!!
Wiem, że jest to bardzo poważny problem, bo niejednokrotnie zawód górnik jest kultywowany w górniczych rodzinach od pokoleń i na pewno starsze pokolenie górników nie będzie potrafiło przestawić się na nowy sposób pracy, ale niestety taka sytuacja jest konieczna w najbliższej przyszłości, miejmy nadzieje, ze nowy rząd potrafi podołać temu problemowi i wkrótce Polska stanie się krajem wiatraków z których będziemy czerpać tańszą i zdrowszą energie elektryczną, niż dotychczas, a kopalnie będą tylko stanowiły skanseny przeszłych czasów, a SMOG stanie się już tylko legendą, pozostanie tylko SMOK WAWELSKI 🙂
Nie mniej dzisiaj, w dniu ich święta, życzę górnikom, aby ich trud został doceniony i należycie rozwiązany, aby ich życie nie stało się koszmarem niepokojów i trosk.
A wszystkim życzę dobrej, spokojnej środy i miłego oczekiwania na pewnego Świętego z długą, białą brodą.

odmiana przez przypadki

Banaś Banasia, Banasiowi, Banasiem, O BANASIUUUU !!!!!
Do znudzenia.
Tak jakby ciekawsze i co ważniejsze, inne sprawy nie zaprzątały nasze umysły.
A to przecież mróz już nadchodzi, są pierwsze większe, czy mniejsze opady śniegu, trzeba na drogach uważać, bo ślisko się już robi, no i przede wszystkim…Święta za pasem.
Ach Święta. Pamiętam te z czasów mojego dzieciństwa, bajkowe i białe, z olbrzymią choinką pod sam sufit, z całą masą prezentów, z kolędami i z samymi tradycyjnymi potrawami, w tym oczywiście barszcz z uszkami i, karp smażony, kapusta obowiązkowo z grzybami i …kutia.
Szkoda, że moja rodzina nie za bardzo za kutią przepada, fakt, jest obrzydliwie słodka i jeszcze bardziej obrzydliwie tucząca, a moje dziewczyny o tuszę dbają. Tylko czy koniecznie musi to być w święta? nie można jakiejś dyspensy z tej okazji sobie sprawić?
A będąc w temacie, przypominają mi się rozmowy na tematy kulinarne z pewną ulubioną zresztą panią doktor Zofią, z którą na Azorach w zamierzchłych już czasach pracowałam. U niej w domu na Wigilię podawano rożny asortyment ryb: prócz karpi, które, jak się okazuje, były „wymysłem” czasów socjalistycznych, bo wtedy jeszcze były co prawda trudno, ale jednak dostępne i w sumie na każda kieszeń pasujące i prócz śledzi, też bardzo popularnych jako potrawa w ten dzień (chociaż ja sobie nie przypominam, by w Wigilię u nas w rodzinnym domy na stole one królowały) podawano faszerowane szczupaki, albo o staropolsku w sosie szarym.=, czy pieczone liny……
Ach, już nie pamiętam dokładnie, ale zawsze jej wigilijne opisy takie były barwne, aż sama ślinka do ust dopływała.
No ale jak to dzieci, ja czekałam najpierw na 6 grudnia, a dokładnie na noc z 5/ na 6 grudnia, gdy św Mikołaj prezenty przynosił.
Bo u nas w Krakowie zawsze wtedy odwiedza grzeczne dzieci św Mikołaj, a w Wigilię Aniołek prezenty pod choinka zostawia.
A dla mnie ten wigilijny wieczór był zawsze podwójnie miły, bo prócz „normalnych” gwiazdkowych prezentów dostawałam dodatkową porcję prezentów imieninowych.
No cóż, za stara już jestem na wizyty św Mikołaja, a może nie za bardzo grzeczna, ( ciągle tylko nadaję i nadaję na ten PIS), żeby ten Święty akurat zechciał mnie w tym roku odwiedzić, a to już będzie za 2-3 dni ten czas, więc pewnie znów sama sobie będę jakąś niespodziankę musiała przygotować.
A na pewno nie ominą mnie imieninowe prezenty, chociaż nie będą takie hojne jak dawniej, bo teraz nawet św Mikołaj kryzys gospodarczy czuje i nawet jego kieszenie jakoś szybciej się opróżniają…….
A co bym chciała dostać? hm, pomyślmy….. jest dużo fajnych rzeczy, które są w zasięgu moich marzeń, ale najbardziej to chciałabym otrzymać jakiś fantastyczny i szczęśliwy los, gwarantujący i wygraną w Lotka.
Już sama pomyślałabym, jak go dobrze zagospodarować.
A może jednak Nowy Rok przyniesie mi jakieś pozytywne zmiany, tak przynajmniej mój horoskop prognozuje. Jeden wiem, że na pewno, nowa łazienka, a reszta??????
Tylko ja już w bajki nie wierzę, zbyt realnie na ten świat patrzę.
Dzisiaj w moim Parku już widać ślady śniegu, głównie leży on na przyrządach do zabaw dla dzieci na ich placyku, ale jest go tak niewiele, że jeszcze o śnieżnej sannie nie ma co myśleć.
Miłego wtorku życzę, mimo, że jest dosyć chłodno i dosyć ponuro (nawet zastanawiam się, czy już górnego światła w pokoju nie włączyć).
Cieszmy się nadchodzącą Barbórką (to już jutro), Mikołajem i nadchodzącymi świętami, a nie tam jakimś Banasiem i spółką.
Już niedługo, bo 16 grudnia, czyli za nie całe 2 tygodnie znów odbędzie się Firmowa Wigilia.
Znów trzeba będzie się upiększyć, iść do fryzjera……

brawo Polacy

Nie damy się autokratycznym naciskom władzy.
Wczoraj w ponad 100 miastach odbyły się demonstracje poparcia dla represjonowanych sędziów.
Nie wiem, na ile wywrze to wrażenie na rządzących, bo wiem, że już szykują nowe ustawy mające wywierać nacisk na sędziów ale…
Zobaczymy jaki będzie wyrok NSA w sprawie neo KRS – u i sędziów dyscyplinarnych, przypuszczam, że zgodne z wyrokiem TSUE, z którym rząd satrapy wiąż się nie zgadza.
Oni chcą zrobić porządek tak, by wszyscy Polacy byli podporządkowani woli jednego „słusznego” naczelnika.
Tylko Polacy to nie gęsi i się nie poddają, co widać było na wczorajszych manifestacjach, a te następne mogą władzy przynieść jeszcze gorze rozwiązania.
TACZKI WCIĄŻ CZEKAJĄ!! !
Zwalczyliśmy komunizm, zwalczymy kaczyzm.
Tym bardziej, że teraz w opozycji jest nie tylko PO, ale także bardzo zdecydowana Lewica,a nawet i bardziej prawicowa Konfederacja również pisich poczynań nie tolerują.
Na razie PIS walczy, ale widać, ze opada już z sił, czego przejawem jest niemożność odwołania Banasia z funkcji prezesa NIK -u.
Cła opozycja zdecydowanie odcięła się od manipulacji, które chce PIS przeprowadzić w zapisach Konstytucji. Słuchałam wczoraj „Kawę na ławę” i wyraźnie opozycja powiedziała” chcieliście Banasia?, sami go wybraliście na to stanowisko, to teraz sami postarajcie się ten problem rozwiązać, my nie pomożemy!!!!
Ba, nawet Arłukowicz powiedział wyraźnie: pomoc Wam przy ewentualnej zmianie Konstytucji jest jak brawurowe igranie z bombą z odbezpieczonym bezpiecznikiem, nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie.
Byłby to przecież precedens, a ten kiedyś mógłby być podstawą do dobrowolnej zmiany stanowisk według widzimisię rządzących
Tak nie wolno, nie jest zgodne z Konstytucją.
Dzisiaj czekamy na decyzję pana Banasia i… właśnie, ciekawe, w jaki sposób PIS tę żabę zje.
Ale cieszę się, że zaczynają gonić w piętkę, dobra zmiana wyraźnie zaczęła się sypać.
Byleby tylko do uszu „dołów” to doszło, bo znów wczoraj TVP przekazywał kłamliwe informacje na temat odbywających się protestów.
Wciąż są jeszcze niestety tacy, którzy tym kłamcom wierzą.
Tylko tym razem kłamcy już nie będą mieli na tyle pieniędzy, bo swoją propagandę nimi poprzeć.
Kasa państwa jest pusta, a gdy ciemny lud nie dostanie obiecanych nagród i zobaczy nowe, o wiele wyższe ceny, też wreszcie zmądrzeje.
I na to liczę!!
W ciekawych czasach przyszło nam żyć, ciekawych, ale ciężkich, mamy takie małe desavou z przeszłości.
My starsze pokolenie już to przerabialiśmy, niech teraz młodzież uczy się, jak ma wyglądać praworządność i prawdziwa demokracja.
Może już nigdy potem do takich absurdalnych wyborów nie dopuści????

Zimno za oknem i ponuro. Dzisiaj podobno ma nawet śnieg sypać więc wkładam dzisiaj botki.
Zresztą zauważyłam, że mało kto już w półbutach chodzi.
Nastał czas botków, kurtek, rękawiczek szalików i czapek.
Miłego poniedziałku, mimo, że jest ponuro, ale ważne jest to, co w sercu mamy u miłego całego tygodnia.