
…,,,,chociaż dzisiaj nie za bardzo mi się pisanie składa.
Dzień bardzo ponury i ciśnienie chyba całkowicie niskie, więc nieco zdrowotnie dzisiaj upadłam.
Czuję się jakbym miała co najmniej tętniaka mózgu, korona wirusa i jeszcze kilka chorób na raz.
Nie, ja się nie skarżę, ja po prostu stwierdzam status quo.
Niewątpliwie jestem wciąż pod wrażeniem wczorajszego smutnego dnia pożegnania Pawła Królikowskiego.
Przepięknie i ciepło Jego Rodzina go wspominała, bez patosu, z wielkim wzruszeniem i tak bardzo prawdziwie.
Zamieszczam link do tych wzruszających słów, które padły wczoraj w kościele podczas pożegnania Ojca i Brata, sami możecie ocenić, są naprawdę bardzo, bardzo wzruszające. łza w oku może się zakręcić, tak, jak zakręciła się w oczach Jego Najbliższych, jak zakręciła się w moich oczach.
https://www.facebook.com/watch/?v=268273430829666
Już z tych słów Jego Syna, Jego Córki i Jego Brata widać było, jak bardzo ciepłym i dobrym Człowiekiem był pan Paweł i jak wiele dla całej rodziny znaczył.
I jeszcze raz sobie pomyślałam o Jego roli Kusego w „Ranczu” – Paweł Królikowski grał tam po prostu siebie samego, dlatego był tak bardzo wiarygodny i dlatego zyskał sympatię tylu ludzi.
On po prostu BYŁ dla rodziny, dla przyjaciół, a w swoich aktorskich rolach był dla nas wszystkich.
Niestety, teraz od nas odszedł, ale myślę, że jest Mu tam dobrze.
Tylko to takie niesprawiedliwe, że taki dobry Człowiek, prawdziwy Człowiek, przez wielkie „CZ” nie może dalej tu na ziemi pełnić swojej roli.
Tylu złych, kłamliwych, fałszywych „człowieczków” po naszej ziemi gania, z rozmysłem i z cynizmem zło innym czyniąc, dlaczego więc dobry Bóg zabrał do siebie tego dobrego?
Szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat, gdy spotykamy się na codzień ze złem, obłudą, kłamstwami, złodziejstwem potrzebne nam są osoby, które pokazują nam, że świat jednak może być piękny, a czynienie dobra jest po prostu naszą posługą, naszym darem od Boga, który powinniśmy dawać innym.
Taki był też i mój Tata, dobry, ciepły, hojny w dawaniu siebie innym.
Podobnie jak pan Paweł, mój Tata uczył mnie życia, uczuł mnie, jakich wartości trzeba w życiu przestrzegać, co jest po prostu ważne, no i pokazywał mi też ten piękny świat w cudna przyrodę owinięty.
Może dlatego tak bardzo przeżywam śmierć pana Pawła, bo widziałam w nim część mojego Kochanego Taty?
Gdy mój Tata odszedł, wydawało się, że mój świat się zawalił, że już nic nie będzie takie samo, ale jednak musiałam się podnieść, bo wszystkie Jego idee, które mi przekazał, nadal we mnie tkwiły. I tak było i tak jest, zawsze wydaje mi się, że słyszę głos mojego Taty, który mi mówi, jak należy w wielu sytuacjach postępować, On po prostu wciąż mi pomaga, wciąż mi doradza i wciąż mnie uczy życia.
I mam nadzieję, że również i pan Paweł będzie z Nieba czuwał nad swoją Rodziną, opiekował się nimi i pokazywał, zwłaszcza dzieciom, które jak widać bardzo mocno swojego Taty nauki wchłonęły w siebie, jak mają nadal żyć.
Tak niewiele jest osób podobnych memu Tacie, czy panu Pawłowi, w dzisiejszym zabieganym świecie niestety gubimy pewne tak ważne dla życia wartości, dlaczego właśnie takie dobre osoby muszą za wcześnie odchodzić????
Uczmy się tej dobrej strony życia na codzień, pokazujmy innym, najbliższym, przyjaciołom i sąsiadom, że JESTEŚMY.
Bo wciąż powtarzam tę znaną maksymę, że TRZEBA BYĆ, A NIE MIEĆ!!!!
Zamieściłam dzisiaj znamienne zdjęcie ” Don’t wory, be happy. „, nie martw się, bądź szczęśliwy.
Bo nasze życie na ziemi to tylko moment, dla jednych dłuższy, dla innych krótszy i trzeba wszystko zrobić, aby podczas tego życia być szczęśliwymi i umieć to szczęście dać innym.
A szczęście można znaleźć wszędzie, w uśmiechu żony, męża, czy dziecka, w pomocy sąsiadom, w dobrym słowie, a także w pięknie naszej przyrody, która akurat teraz już do życia snów się po zimie budzi.
Wczoraj, idąc przez mój kochany Park, dojrzałam pole krokusów, na głównej parkowej łące rosnące . Oczywiście przystanęłam, oczywiście musiałam je na swoich zdjęciach, które potem na Facebooku zamieściłam, uwiecznić.
I to był własnie ten moment szczęścia mojego wczorajszego dnia, ten piękny widok malutkich jeszcze, ale zabierających się do życia krokusików.
Tak niewiele, a jakże wielką radość mi przyniosły.
Podobnie jak i listki na krzewie niedaleko mojej pracy, które jeszcze kilka dni temu były ledwie widoczne, a wczoraj już bardzo wyraźnie, bardzo zdecydowanie swoją zielenią się zaznaczały.
Pewnie z każdym dniem tych kwiatków i w Parku i na innych grządkach będzie coraz więcej i na ten widok z niecierpliwością czekam……
Nic to, że dzisiaj jest nieco ponuro, każdy następny dzień przyniesie nam więcej słonka, więcej radości, więcej zieleni i kwiatów.
W oczekiwaniu na ten czas życzę Wszystkim miłego piątku.