zachorzałam….

co prawda to nie Koronawirus a Rota wirus, który jest bardzo jednak męczący i cholernie dokuczający.
Nie mam jeszcze dzisiaj siły za wiele pisać, bo wciąż jestem słaba i wciąż jeszcze mam skurcze jelit, więc muszę przyjąć pozycje leżącą.
Ale muszę tylko nadmienić, że gdyby nie pomoc mojej Kochanej Rodzinki: Basi, Magdy, Matyldy z Jankiem, którzy dostarczyli mi lekarstwa, no a potem już wczoraj wydajnej pomocy Maćka i Darki, a także i Wiktorii i ich fachowej pomocy lekarskiej, którą mi udzielili w postaci kroplówek i zabezpieczenia moich nawet higienicznych potrzeb, chyba bym dzisiaj już z bólu się zawyła na śmierć.
Jednak Oni wszyscy tę Ciocie Ewę kochają, prawda??????
Jak dobrze wiedzieć, że są Najbliżsi, na których zawsze polegać można.
A teraz już pędzę do łóżeczka, bo na zasiadanie za komputerem jeszcze nie mam siły, zresztą pozycja leżąca jest w takiej sytuacji najbardziej komfortowa, nawet, gdy trzeba często wstawać do łazienki biegać.
Właśnie nawet cud mojego brodzika wczoraj też doceniłam, gdy musiałam często brać przymusowe kąpiele związane z chorobą, jak łatwo wejść do takiej kabinki, gdy się jest nawet bardzo chorobą osłabionym i jak jest bezpiecznie, gdy można się potrzymać tych uchwytów, gdy w głowie się zawraca.
Mam nadzieję, że ten wirus szybko mnie opuści, a jakiś następny do mnie się nie przyplącze.
Wszystkiego dobrego Wszystkim Trzymajcie się i trwajcie w tych niezbyt nam przyjaznych czasach