pandemii ciąg dalszy

Kwarantanna trwa. Niestety nie wszyscy ją przestrzegają.
Na ogól głównie przestrzegają ją starsze osoby, ale często młodzież lekceważąco do problemu podchodzi.
Chociażby wczorajszy obrazek z Krakowskiego podwórka. Na Krakowskich Bagrach spotkała się wczoraj spora grupka młodzieży, gdzie przy piwku i pieczonej kiełbasce świętowała….no własnie co świętowała? Chyba własną głupotę.
Z przerażeniem patrzyłam na te zamieszczone we wczorajszej Gazecie Krakowskiej zdjęcia z tej młodzieżowej imprezy, a groza powiało, gdy zobaczyłam tam również i małe dzieci w wózkach, których rodzice tam zaciągnęli.
LUDZIE, CZY WY W OGÓLE MYŚLICIE????
Każdy z tych uczestników radośnie potem powróci do domu i potencjalnie zarazi swoich domowników, czy sąsiadów, epidemia w ten sposób będzie się rozlewała jak kałuża z mazią.
We Włoszech również głownie niesubordynowana młodzież, spotykająca się w wolnym od zajęć czasie porozwlekała tego koronowirusa po całym kraju, teraz epidemia osiągnęła krytyczny stan i jest praktycznie nie do opanowania. Czy też tak musi byc w Polsce?
Jednym z radykalnych rozwiązań we Włoszech było wyprowadzenie na ulicę włoskich karabinierów, którzy przeganiali niesfornych (czytaj głupich) uczestników do domu.
W Krakowie jest wiele takich ulubionych miejsc spotkań młodych osób i tam powinna być obecna Służba Porządkowa, która nakaże z natychmiastowym skutkiem rozwiązać spotkania, a tych niesfornych po prostu wywieźć na przymusową kwarantannę do specjalnie dla nich przygotowanych miejsc Może taki młody człowieczek, który zostanie w odosobnieniu na dwa tygodnie umieszczony pomyśli, na co naraził innych????
Pewnie, że jest to swojego rodzaju ograniczenie swobód obywatelskich, ale skoro inne perswazje nie trafiają do głupiego mózgu, trzeba ich potraktować tak, jak traktuje się niesforne dzieciaki, bo sytuacja naprawdę staje się coraz bardziej groźna, epidemia coraz szersze kręgi obejmuje.
Od wczoraj w samym Krakowie (w Małopolsce) mamy 5 nowych zachorowań na koronawirusa, ale przecież nie wszyscy zarażeni, nie wszyscy nosiciele tego wirusa przeszli testy, nie wiemy, czy osoba, która usiądzie obok nas w tramwaju, czy w autobusie, czy która akurat kupuje chleb w sklepie nie jest też zarażona. Niestety wciąż zrobienie sobie testu graniczy z niemożliwością, stąd kontakt z osobami zarażonymi, ale sami tę chorobie przechodzą w tej spokojniejszej, prawie lightowej wersji jest jeszcze bardziej niebezpieczny.
Uśmiechnęłam się wczoraj, gdy na moim dopiero co wyremontowanym podwórku widziałam moich sąsiadów z małym dzieckiem na ręku, po prostu urządzali sobie małe przebieżki, ale nie wychodzili jednak z dzieckiem do Parku, gdzie zawsze można jednak też „spotkać” kogoś z wirusem, a jednak przez ten krótki czas zażywali chociaż troszkę ruchu i świeżego krakowskiego powietrza w bardziej bezpiecznych warunkach.
I naprawdę nie jest to żadna przesada.
Jak wiecie, sama niedawno przechodziłam infekcję, jeszcze do tej pory jej skutki wciąż trwają, są kto wie, jakiego rodzaju to był wirus, być może, że u mnie akurat taką formę przejął?
Dlatego nie wyściubiam nosa z domu, ale będę jurto prosiła o pomoc w zakupie chleba na dwa następne dni moje miłe sąsiadki, oczywiście przy całkowitym zachowaniu środków bezpieczeństwa, pieniądze podam im przez drzwi w kopercie, albo przeleję na ich konto,a one po prostu położą mi zakupy na wycieraczce. Zresztą nie będzie to jakaś zawrotna suma, bo w sumie na razie prócz pieczywa jestem jedzeniowo zabezpieczona.
Naprawdę niełatwe czasy nastały i jestem tym przerażona, ale staram się jakoś nie zajmować tym mojej głowy przez cały czas, dlatego z radością oglądam sobie filmy na Nestflixie.
Obecnie oglądam bardzo przyjemny hiszpański serial VELVET, romans, trochę w stylu poprzednio przeze mnie oglądanego serialu „Gran Hotel”, z tym, że w obecnie oglądanym serialu akcja toczy się w Świecie Mody. Nie mniej prócz szalonego romansu, większych i mniejszych miłostek jak to w życiu bywa, jest wiele w tym filmie zachłannych i wrednych knowań i postępków, ale są również i osoby szlachetne, prawe, ogólnie mówiąc jest to serial w stylu, który akurat lubię oglądać, bo jest w nim zarówno i dobro i zło, ale przynajmniej nie ma tej niezrozumiałej dla mnie brutalności.
Jest to w sam raz serial dla pensjonarek, więc osobom lubiącym takie klimaty serdecznie serial polecam.
Jak to kiedyś Barbara Niechcic mawiała: Życie składa się z nocy i dni, ale czasami bywają niedziele. I dla mnie taka odskocznia w spokojne filmowe klimaty jest niedzielą dla mojej skołatanej duszy, przynajmniej na moment zapominam, na moment żyję w innej rzeczywistości, w której też świeci słońce, ale przynajmniej można wyjść na ulicę i spotkać się na kawie, czy w barze, czy w restauracji na pysznym obiadku ze znajomymi.
Ale kiedyś też i tak u nas w realu będzie, tylko wciąż jeszcze musimy na to poczekać, a w między czasie trzeba bardzo uważać na siebie, najbliższych i na wszystkich, których w swoim otoczeniu spotykamy.

Dobrego piątku i mile spędzonego weekendu