
Niby dzisiaj już drugi dzień wiosny, a tu rano temperatura była na lekkim minusie
Kapryśna ta wiosna, kapryśny ten cały nasz obecny świat.
Nawet powiedziałabym, że coraz bardziej denerwujący, bo epidemia się rozszerza, coraz bardziej nas przestrzegają nas przed grożącym globalnym niebezpieczeństwem, a tu jeden taki stetryczały dziadek wychodzi na podest i z uśmiechem na twarzy mówi : POLACY, NIC SIĘ NIE STAŁO!!!!!
No i te wszystkie dziadki i babcie, które spijają słowa z ust czerwieni Wodza, polecą w podskokach na wybory 10 maja, mimo, że jest wprowadzony nakaz nie opuszczania domów, zwłaszcza właśnie przez te dziadki i babcie i do trumien (czytaj urn) wyborczych popędza, by Wodzowi dogodzić i na najsłuszniejszego (czytaj podporządkowanego) kandydata na prezydenta zagłosować,
Taki mamy klimat, nie jest ważny Człowiek,, ważny jest słuszny głos, bo bez niego cały pisowski zamek z piasku się rozleci.
Nie wiem, czy jakaś normalność do Polski powróci, bo znów PAD wykorzystuje dogodna sytuację i jako Dobru Gospodarz wygłasza komunikaty, które zasadniczo powinien całkiem ktoś inny głosić, bo co ma prezydent do ekonomi??? Chyba tylko robić dobre wrażenie, a znów ciemny lud po raz kolejny na to się załapie i o to w tej całej pisiej układance chodzi.
Ale kto nie słucha ojca, matki ten psiej skóry słucha ( w tym przypadku pisiej skóry słucha) i kiedyś wyjdzie na tym, jak Zabłocki na mydle.
A Kaczyński i jego banda będą sobie rządzić, rządzić i rządzić według swojej mętnej teorii nie wiadomo właściwie jakiej, na pewno jednak korzystnej dla tej grupy politycznej.
Aż przyjdzie czas, a wierzę, że taki przyjdzie i społeczeństwo już całkiem zmaltretowane wreszcie powie DOSYĆ i pogoni ich precz,
Kiedyś przeczytałam takie mądre słowa, że przyjdzie czas, gdy przyznanie się do popierania Pisu będzie jeszcze większym wstydem, niż kiedyś przyznawanie się do PZPR-u.
Każda zaraza, czy to koronowirus, czy kiedyś PZPR, a obecnie PIS jest wręcz zabójcza i najwyższa pora, by Polacy to w końcu zrozumieli.
Bo inaczej rzeczywiście grozi nam San Escobar.
Właśnie popatrzyłam przez okno. Na niebie, poprzez chmurki pokazuje się coś, co przypomina słonko, ale z trudem te promienie przez zachmurzone niebo się przebija.
Dzisiaj niedziela, w każdy normalny czas dzisiaj mój Park pełny byłby spacerujących ludzi, zapełnione byłyby ławeczki, a na pewno gwarno byłoby na placu zabaw pod moim oknem umieszczony.
A tu cisza, pustka, tylko jakieś pojedyncze osoby z pieskami przez Park przemykają – smutny to obraz.
A ja zamykam oczy i wspominam ten czas, gdy mój Park tętnił życiem, zabawą i śmiechem.
Czy w tym roku tego się doczekam? Ile jeszcze ta epidemia koronawirusa trwać będzie i ile osób jeszcze pokona?
Na szczęście, w porównaniu z innymi państwami, umieralność spowodowana tą epidemią w Polsce jest znikoma, ale trzeba pamiętać, że sprawa wciąż jest rozwojowa, a przy dzisiejszych kłopotach naszej Służby Zdrowia…….
W końcu na przykład Włochy, w których Ministerstwo Zdrowia było na na pewno wyższym poziomie niż u nas, już niestety skuteczna ochrona została pokonana, a u nas?……..
Nie będę Was więcej straszyć, wszak każdy ma dostęp do wszelakich mediów i swój rozum też ma.
Trzeba jednak jakoś to wszystko przeżyć.
Umilajmy sobie ile się da w granicach możliwości ten niedzielny dzionek..
Lepszy czas na pewno kiedyś nadejdzie.
KIEDYŚ………..