
Nieroztropna Mamusia mówi do synka: pamiętaj dziecko, żeby unikać ognia z daleka, bo ono może cię sparzyć, a teraz masz tu pudełko zapałek i idź do drugiego pokoju i nimi się pobawić.
Tak własnie traktuje nas PIS: z jednej strony gasi pożar, czyli nakazuje nam siedzieć w domu, żeby nie rozprowadzać epidemii, a z drugiej strony daje nam do zabawy zapałki, czyli nakaz brania udziału w wyborach, podczas gdy wiadomo, że wciąż zachorowalność na koronowirusa w Polsce rośnie i nawet według opinii ministerstwa Zdrowia dopiero zbliżamy się do jego szczytu.
I nie pomogą żadne dodatkowe obostrzenia, jeżeli ludzie sami nie zrozumieją, że wychodzenie na zewnątrz, spotykanie się z innymi ludźmi, co niewątpliwie będzie następowało podczas wyborów, spotęgują tylko zachorowalność na tę chorobę i niestety związane z tym smutne rezultaty.
Dlatego nie wycofanie się z daty wyborów uważam za największy cynizm Kaczyńskiego, który będzie odpowiedzialny za śmierć wielu setek (tysięcy??) ludzi.
I wszystkie bajki pana Dudy o tym, że procentowo zachorowalność w Polsce się zmniejsza, gdy codzienne komunikaty mówią wręcz coś przeciwnego, też uważam za polityczny cynizm, a co najlepsze mówi to człowiek podobno głęboko wierzący. Pytanie tylko: w co on wierzy? Chyba w nieomylność Jarosława Kaczyńskiego i we własną, niezachwianą wspaniałość.
Tak dobrze mu się w tym Pałacu wiedzie, że trudno mu się teraz pogodzić z myślą, że mogłaby go czekać wyprowadzka, a wtedy już niestety znów byłby n i k i m !!!!!
Wczoraj Małgorzata Kidawa – Błońska oficjalnie wycofała swoja kandydaturę do wyborów na prezydenta Polski, kierowały nią przede wszystkim nie polityczne ale społeczne pobudki, wie, czym udział w wyborach dla wielu tysięcy ludzi mógłby się skończyć.
Mam nadzieję, że w jej ślady pójdzie również i pan Kosiniak – Kamysz, Robert Biedroń i Krzysztof Bosak, również kierując się zdrowym rozsądkiem, a nie polityczną karierą.
Zresztą mam takie przeświadczenie, że zgodnie z tym, co kiedyś pan Minister Zdrowia Szumowski ogłosił, nie wyrazi on zgody na przeprowadzenie wyborów, bo to on potem musiałby ponosić konsekwencje swojej złej decyzji.
Niech Kaczyński i Duda uważają, bo kiedyś przyjdzie odpowiadać im przed sądem za ludobójstwo, bo to niestety pod taki paragraf będzie można podciągnąć te dzisiejsze ich decyzje. I nie będzie zmiłuj się, bo Kaczyńskiego zawsze będzie można pociągnąć za tak zwane sprawstwo, zbyt dużo na to mamy namacalnych dowodów, które potem przed Sądem przeciwko niemu świadczyć będą.
PAMIĘTAJ : NIE IGRAJ Z OGNIEM, BO TO MOŻE SIĘ TYLKO ŹLE DLA CIEBIE SKOŃCZYĆ
No tak, miesiąc marzec już niechybnie się kończy, pozostały tylko jeszcze jego dwa dni i przychodzi do nas ten piękny miesiąc kwiecień, na który tak bardzo czekałam.
No bo po pierwsze, zaraz w drugim jego tygodniu będą Wielkanocne Święta, które jak wszystkie znaki na niebie i na ziemi głoszą znów spędzę samotnie.
Znów? no tak, rok temu podczas tamtych wielkanocnych świąt byłam w sanatorium we Wiśle i co prawda nie byłam tam tak całkowicie samotna, bo miałam okazję spotykania się z innymi osobami, chociażby przy świątecznym stole, czy na tarasie przed sanatorium, ale jednak większość czasu spędzałam samotnie, szczególnie odczułam wtedy brak Rodziny, z którą zazwyczaj święta spędzałam, po prostu bardzo tęskniłam…….
Ale taki był mój zeszłoroczny wybór, bowiem Magda wraz z Rodziną, z która na ogół spędzam święta, była poza Modlnicą, a ja niestety z nimi nie mogłam pojechać, przynajmniej dlatego, że oni lecieli wtedy do Włoch samolotem, a ja takiej podróży panicznie się boję.
Ubzdurałam sobie wtedy, że przynajmniej wezmę przez parę dni trochę zbawczych dla zdrowia zabiegów no i odpocznę od krakowskiego smogu.
Fakt, parę zabiegów rzeczywiście było, ale ta ich niewielka liczba wcale aż tak skutecznie mi zdrowia nie poprawiły, (ba, nawet ujemnie na moje finanse wpłynęły), a poza tym, niestety trochę był to niezbyt udany wyjazd , chociażby temu, że wszędzie niestety były spore różnice terenowe, wszędzie było pod górką, co sprawiało mi wielkie trudności przy wszelakich spacerach, czyli de facto użyłam życia jak ten przysłowiowy pies w studni. Zresztą w takim górskim klimacie nie najlepiej się czułam.
No ale to już było, te święta miały być inne, co prawda znów Magda miała wyjechać, ale tym razem wraz z Kaziem miałam je spędzić właśnie u Magdy i Jacka w domu w Modlnicy, przy okazji pełniąc rolę opiekunkę ich psa i kota, które w domu miały pozostać.
No i oczywiście w planie miałam świąteczną wizytę u Maćków.
No ale przyszedł ten zły wirus z koroną i wszystkie plany całkowicie poplątał.
Co prawda Magda musiała zrezygnować z tegorocznego wyjazdu świątecznego, ale ze względu na szerzącą się epidemię, nawet ja nie będę podczas świąt tam do niej do Modlnicy mogła pojechać, więc te święta spędzę w samotności we własnym domku , nad plasterkiem szynki, kawałkiem sernika i oczywiście na jajeczku wielkanocnym.
Połączę się przez Face Time z domem Magdy i z domem Macka i wspólnie tymi jajeczkami na odległość będziemy się dzielić.
Takie będą to święta, trudno, może następne wielkanocne święta wreszcie będą radośniejsze????
To jeszcze pikuś, jakoś to przeżyję, ale potem, kilka dni później, przyjdzie dla mnie ta ważna data 22 kwietnia, dzień, w którym skończę okrągłe siedemdziesiąt lat mojego życia.
I znów ten dzień spędzę w samotności, bo pewnie do tego czasu nadal kwarantanna trwać będzie (wszak to tylko jeszcze 3 tygodnie), a miało być tak pięknie, miałam mieć koło siebie Rodzinę i miał być tort przez Basię upieczony……
Tyle miałam marzeń i wyobrażeń o tym radosnym dniu……..
Cóż, jakiś mały kawałek tortu sobie kupię, a co, wszak siedemdziesiąt lat kończy się tylko jeden raz w życiu, więc jakoś osłodzić sobie ten dzień trzeba będzie, a najwyżej poproszę Basię, by ten obiecany tort upiekła mi za rok, na następne moje urodziny.
No bo kto powiedział, że siedemdziesiąte pierwsze urodziny są mniej ważne niż te okrągłe siedemdziesiąte?????
I znów będę musiała przez Face świętować moje urodziny, jak to dobrze, że akurat i Magda i Basia i Maciek i nawet Ksawer też mają jak ja Iphone, więc takie spotkanie na odległość będzie możliwe.
Dziwne będą to wszak urodziny, ale……..
Mam nadzieję, że za rok żaden wirus, czy inna jakaś cholera już nie pokrzyżuje moich planów i będę radośnie mogła się z moją Ukochaną Rodziną na moich siedemdziesiątych pierwszych urodzinach spotkać Face by Face.
ALE WTEDY BĘDZIE SIĘ DZIAŁO……….
Za to po 22 kwietnia stanę się już prawdziwą, z krwi i kości seniorką i nawet bez żadnych zaświadczeń o niesprawności będę darmowo MPK po Krakowie ( i chyba innych miastach też) mogła się poruszać.
Czy to jest powód do dumy???
Może ktoś powie, że nie, ale ja odpowiem słowami Kobiety Pracującej ” na wygląd trzeba sobie zapracować” i jeszcze od siebie dodam: a na wiek tym bardziej trzeba solidnie sobie zapracować.
Bo co to jest to głupie” siedemdziesiąt lat??????
Fakt, w dawniejszych czasach na ogół kobiety bardzo rzadko takiego wieku doczekiwały, teraz siedemdziesięcioletnia kobieta wciąż jest w pełni życia, a to głównie zależy od niej samej, od chęci i od garnięcia się do życia, a ja ciągle tę „młodzieńczą” werwę w sobie czuję i wcale na ten drugi, niby lepszy świat jeszcze się nie wybieram.
Niedawno widziałam w TV taka starsza kobietę, która wręcz mówiła” bo ja bardzo kocham żyć” i ja wciąż czuję tak samo.
Bo tu przynajmniej już wiem, jak jest, a tam…………… czeka mnie wielka niewiadoma.
Zresztą uważam, że każdy wiek ma swoje blaski i cienie i tego się trzymam!!!!!!!
A wzorem Babci Tańskiej z „Awantury o Basię”, która na jakiekolwiek wobec niej zarzuty odpowiadała „ale ja mam przecież siedemdziesiąt lat” będę teraz tak samo wynajdować wszelakie wymówki, gdy ktoś zwróci mi jakąś uwagę powiem, „przecież ja już mam siedemdziesiąt lat” 🙂
Pogoda niestety nieco nam się spsuła i tak przez kilka dni niestety będzie, chłodno, deszczowo, a nawet i śnieg się nawet pojawił.
Wstałam dzisiaj rano, patrzę przez okno, a tu w moim Parku śnieg leży, a auta stojące pod domem ubrały białe czapy. Cała nadzieja w świecącym od rana słonku, może pogoni tę pseudo zimę precz?????
Zresztą wczoraj w Przygodzicach na bocianim gnieździe też śnieg się pojawił, biedna Przygoda srożyła piórka i mocno okrywała sobą to biedne, małe jajeczko.
Masz rację Aniu, chyba w tym roku bocianki nie potrzebnie tak się pospieszyły z tą prokreacją, mam nadzieję, że dadzą sobie radę i ochronią swoje potomstwo przed złą pogodą.
Okropnie się dziś znowu rozpisałam, ale tak już mam, jak zaczynam pisać, to tyle myśli mi w międzyczasie do głowy napływa i wszystko chcę na mój blog na raz przelać.
Mimo takiej nieskutecznej pogody życzę miłego poniedziałku i spokojnego tygodnia, z napływającymi coraz lepszymi wiadomościami i tymi o lepszej pogodzie, o wiośnie i przede wszystkimi tymi zdrowotnymi i tymi politycznymi też.