nic nowego…

Od rana do wieczoru wszystkie media tylko o tym korona – wirusie mówią, aż do znudzenia.
Polityka zupełnie zeszła na plan dalszy, praktycznie można by powiedzieć, że……. nie istnieje.
A może to i lepiej? Bo co prawda Duda przypomniał sobie, że jest Ojcem Narodu Polskiego i grzeczne porady typu „myj ręce” daje , ale to wciaż jeszcze nie zakrywa tego, co zrobił podpisując te haniebną ustawę w sprawie pieniędzy dla TVP>

A tak bardzo teraz, gdy jest takie zagrożenie te pieniądze by się przydały…. Chociaż podobno Pis wyasygnował podobno jakiś Fundusz Zdrowotny, ale wciąż nie umie wskazać, skąd te pieniądze na ten Fundusz znajdzie. Podobno budżet był zrównoważony, wiec majstrować przy nim nie można, znów pewno kreatywną księgowość będą chcieli zastosować, tylko tym razem może im się to nie udać.
Oczywiście z powodu tej zarazy odwołane będą nie tylko imprezy, ale pewnie i spotkania wyborcze z kandydatami na prezydenta, więc Pis na tym może wiele stracić, szkoda tylko, że i na braku kampanii straci też i opozycja, ale teraz jest możliwość do wykazania swojej kreatywności.
Ale do wyborów jeszcze daleko, może coś (na lepiej, gorzej, niepotrzebne skreślić) się zmieni.
A pogoda dzisiaj znów na plusie, słonko i temperatura przyjemna, nic tylko trzeba iść do Parku poszukać tam śladów Wiosny.
Jutro podobno znów może u nas deszcz zagościć….

Miłego wtorku

już jedenaście !!!

Niestety korona wirus nam się po Polsce rozprzestrzenia, już mamy 11 przypadków w naszym kraju. To tylko, aż jedenaście przypadków, ta liczba może niestety się powiększyć.
Co prawda Małopolska (a więc Kraków) na razie jest wolny od „tej zarazy”. ale kto wie kto i kiedy do Krakowa tę chorobę przywlecze do Krakowa on zawitał.
O jest nowa informacja: wirus odwiedził również i Kraków!! Nawet smog ( i smok) mu w tym nie przeszkodził
Ewusiu mniej się, na baczności!!!!!
Muszę uważać, chociaż wielkie markety raczej omijam, przychodnie ( z wyjątkiem tej, w której pracuję – ale to już siła wyższa) też.
Przestrzegałam dzisiaj nawet V.I.P.a który uwielbia w Tesco robić zakupy, by raczej tam mnie chadzał, tylko czy mnie posłucha????

Wczorajszy dzień Kobiet spędziłam w miłym towarzystwie Kazia, przy kawce i oczywiście przy ulubionej jego i mojej szarlotce. Było bardzo miło
A dzisiaj od rana słonko mnie przywitało i mogę śmiało do pracy wyruszać, chociaż mam lekkie zdrowotne kłopoty, na szczęście nie są związane z płucami i z kaszleniem, a z moim brzuszkiem.
Na korona wirus zdecydowanie to nie wygląda 🙂
Dzisiaj rano słyszę wielki stuk w swoim pokoju, patrzę, a to doniczka z kwiatkiem spadła sobie z parapetu, ale jakoś tak dziwnie szczęśliwie, że nawet kruszynka ziemi z niej się nie wysypała, po prostu spadła „na sztorc” i stanęła sobie jakby nic na podłodze. Listki też są w całości. więc mogę powiedzieć, że roślinka nie ucierpiała. Ale już rozmawiałam z Renią, będziemy ją w przyszłym tygodniu przesadzać, bo ma za małą doniczkę, po prostu przeważyła.
Na razie pozostawiam ją w tym miejscu, które sobie sama wybrała, czyli na podłodze przy oknie, potem, gdy już dostanie nowy domek, wróci na swoje stare miejsce.
To tyle na dzisiaj mam do powiedzenie.
O polityce nie piszę, nie warto, wciąż to samo.
No prawie to samo, bo okazuje się, że Duda znalazł pieniądze na fundusz zdrowotny i to spory, ponad 2 i pół miliarda, ciekawe tylko z czyjej kieszeni go wyjmie, bo do zeszłego tygodnia tych pieniędzy po prostu jeszcze nie było, a i budżet jest już ustalony i oczywiście jest zrównoważony, czyli nie można go naruszać????? Cuda jakieś, czy co?????

GRUNT TO DOBRA PROPAGANDA ! Ciekawe Kurskiego zabrakło, a propaganda pozostała!!!!
To może Kurski nie był jednak niezastąpiony?
Ale inna sprawa, kłamliwymi obiecankami w Pisie parają się już wszyscy, teraz przyszła pora na młode wilczki. Ci dopiero kłamią!!!!!!!!
Bez żadnej żenady, bez zmrożenia oczów, byleby tylko na siodełku się utrzymać, trzeba go dobrze tylko wazeliną podlać.

No to miłego poniedziałku i fajnego i słonecznego całego tygodnia
Kalendarzowa wiosna rozpocznie się 21 marca, czyli pozostało tylko 12 dni.

jest taki jeden szczególny dzień w roku – 8 MARCA

Dzisiaj imieniny obchodzą Beaty.
Ale nie tylko One będą dzisiaj doceniane.
W tym dniu Wszyscy Panowie do swoich bliskich sercu Kobiet z kwiatkami pobiegną.
Tak każe tradycja, tak każe poryw serca.
A mówi się „Kobieto puchu marny”
Może rzeczywiście są to na ogół kobietki wiotkie, wydawałoby się, że najmniejszy podmuch zmiecie je z ziemi.
Ale w prawdzie są to osoby bardzo silne duchowo, zdecydowane i mało podatne na stresy ( pewnie, że są wyjątki, ale czy w męskim stanie takich przypadków nie spotkamy?), są ostoją rodziny, takim ciepłem, jakim one emanują potrafią porazić nie jednego niby silnego wydawałoby się mężczyznę.
Jednym słowem ; źle świat by wyglądał, gdyby nie istniały w nim te kobiece istotki.
Za pierwowzór Dnia Kobiet przyjąć można obchodzone w starożytnym Rzymie  Matronalia. Było to święto przypadające na pierwszy tydzień marca, związane z początkiem nowego roku, macierzyństwem i płodnością. Z okazji tego święta mężowie obdarowywali swoje żony prezentami i spełniali ich życzenia.
Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 r. w Stanach Zjednoczonych. Zapoczątkowane zostały one przez Socjalistyczną Partię Ameryki

8 marca 1908 roku na ulicach Nowego Jorku odbył się marsz 15 tys. pracownic zakładów odzieżowych (upamiętniających z kolei podobny marsz z 1857 roku), domagających się praw politycznych i ekonomicznych dla kobiet. Zainspirowane tym marszem pracownice zakładów odzieżowych (głównie imigrantki) podjęły trzymiesięczny strajk zimą na przełomie 1909 i 1910 roku przeciwko wyzyskującym je właścicielom fabryk, tzw. „Powstanie dwudziestu tysięcy”
Kobiety wywalczyły swoje prawo do pracy, do współistnienia w życiu społecznym, nie pozwoliły zamknąć się w czterech ścianach swoich domostw, by spełniać rolę dostojnej pani domu, a tak po prawdzie zajmowały się wychowywaniem dzieci i chuchały w domowe ognisko.
Zresztą trzeba przyznać, że i spojrzenie na rodzinę bardzo się zmieniły.
Rodzina, która posiada więcej niż dwoje dzieci traktowana jest jako ewenement, ale cóż, takie czasy, jest coraz trudniej utrzymać się z jednej pensji, dlatego też matki również idą do pracy, aby trochę zadbać o domową kasę Oczywiście, jest to z pewnego rodzaju krzywdą dla dzieci , chociaż……Wydaje mi się, że dzieci, które już od najwcześniejszych lat mają kontakt w żłobkach, przedszkolach, szkołach z innymi dziećmi mają później łatwiejszy start w życiu, szybciej potrafią się z trudami życia uporać.
Ale krzywdzące byłoby sądzenie, ze tylko względy materialne są jedynie motorem do pracy zawodowej kobiet. Nowoczesne kobiety chcą być wyzwolone, nadal pełne swojego kobiecego uroku, ale również głodne pełnego spełnienia się w życiu, również i w pracy zawodowej. Dlatego teraz prominentne stanowiska zarówno w wielkich korporacjach, a również ostatnio i w polityce są przez kobiety obstawiane. Mamy znane kobiety, które naprawdę zdobyły w życiu wielkie osiągnięcia naukowe, polityczne, czy w zakresie kultury i sztuki.
KOBIETA JEST WIELKA – potrafi więcej, niż wydawałoby się, że może osiągnąć , a przy tym zawsze taka skromna, ciepła (oczywiście są wyjątki )
No i co by Panowie bez nas, słodkich Kobiet robili?
Dlatego dzisiaj Wszystkim Paniom w Dniu Ich święta życzę tego, by zawsze osiągały to, po co sięgają, by były doceniane i kochane i aby nigdy nie miały żadnych niepewnych chwil, że to, co w życiu czynią nie jest ważne i bardzo potrzebne.
TRZYMAJCIE SIĘ KOCHANE KOBIETKI 🙂

długopis znów prawidłowo ( i słusznie) zadziałał.

A wszystko to oczywiście……..WINA TUSKA, który kiedyś tam stwierdził, że nie potrzeba płacić abonamentu.
No i przez to Telewizja Polska biedna jest jak ta mysz kościelna, mimo, że i tak przecież zarabia (podobnie jak i inne telewizje) na reklamach.
Ale to stanowczo jest za mało.
Ciemny Lud lubi igrzyska, oczywiście kocha Martyniuka, sport i inne chocki – klocki, więc co tam marnować pieniądze na jakieś tam wyimaginowane cele, jakimi jest walka z chorobami nowotworowymi.
Słuszną linię ma nasza partia, wie, co Polakom najwięcej jest potrzebne do osiągnięcia pełni szczęścia: IGRZYSKA!!!!!
No i Duduś spokojnie może spać, teraz, gdy już grzecznie podpisał już przydział pieniądze na TVP z niewdzięczności Polska Telewizja – (ale już zdaje się nie KURwizja) i Polskie Radio też już na okrągło, 24 godziny na dobę będzie wychwalać wszystkie zalety obecnego prezydenta.
Tym podpisem mu się to NALEŻY!!!!!!
Właśnie, nie wiadomo tylko, co zrobią z Kurskim, czy i tym razem Jaruś go wybroni, czy dla picu- picu jednak odsunie go na trochę z oficjalnego fotela prezesa TVP, ale i tak to on będzie miał decydujące zdanie w telewizyjnych programach, bo chyba nie znajdą godnego następcy tego Wielkiego Propagandzisty, w tym jest zdecydowanie nie zastąpiony.
Ale spokojnie, jest takie przecież polskie powiedzenie K…a K…..e łba nie urwie, więc Jacuś o swój dalszy byt może byc spokojny, zresztą zaraz po wyborach, w przypadku gdy jednak Duda je wygra zawsze można z powrotem Jacusia na prezesowskim fotelu usadzić.
Przecież już raz tak było, że jednego dnia go odwołano z funkcji prezesa, a już na drugi dzień znów go na to stanowisko powołano. Bo nie ma jak swój człowiek na prominentnym ( i propagandowym) stołku. JARUŚ CZUWA!!!!
A teraz, po podpisaniu tej niegodziwej ustawy Duda musi jednaj zdać się na łaskę telewizyjnej propagandy, bo na pewno opozycja wykorzysta (i słusznie) ten fakt, że wybrał on propagandę, a dokładnie spełnił rozkaż Kaczyńskiego, a nie to, co jest niestety naprawdę dla wielu Polaków niezbędne, dodatkowe środki na walkę z okrutna chorobą.
No, ale z drugiej strony co mógł ten „biedny Duduś” zrobić? Każde jego posunięcie było z założenia złe, bo z każdej strony, zarówno z tej rządowej. jak i z tej opozycyjnej narażony był na czyjś gniew.
Na pewno bardziej jednak bał się gniewu Kaczyńskiego, bo groził mu brak poparcia przy wyborach, a co za tym idzie, stała nad nim groźba rychłego stawania przed Trybunałem Stanu, skoro przestał by już pełnić rolę prezydenta, bo w takiej sytuacji PIS też przecież by za nim się raczej nie stawił. A tak niebezpieczeństwo chociaż na trochę można odsunąć……
Czyli można powiedzieć, że głównym powodem tego wczorajszego podpisania przez Dudę tej ustawy przekazania sumy prawie 2 miliardów złotych dla Telewizji Polskiej był po porostu S T R A C H!!!!!!
I słusznie, niech PAD o swoją dolną tylna część ciała się boi, bo na pewno kiedyś tego Trybunału Stanu się dochrapie, a wtedy nie będzie już zmiłuj się, opozycja tylko na to czeka!!!!
Może kiedyś doczekam się jednak tej sprawiedliwej decyzji i ten, który miał godnie sprawować rolę Prezydenta (a przypomnę, że to ślubował wobec ludzi i wobec Boga, używając na końcu wyborczej przysięgi słów”tak mi dopomóż BÓG” ), ten, który świadomie łamał Konstytucję, na której straży przestrzegania miał stać, w końcu ten, który kłamał, opluwał ludzi, rzucał świadomie na niektórych bardzo nikczemne kalumnie, podnosił wrzaskliwy krzyk podczas swoich wystąpień, obrażając tym wielu uczestników, właśnie ten człowiek odpowie kiedyś za wszystkie swoje nikczemności. TAK MI DOPOMÓŻ BÓG!!!!!
I cóż więcej na ten temat napisać?
Ano nic, takie piękne mamy okoliczności przyrody i …….. może wkrótce się to zmieni?????? OBY!!!!
A korona wirus ma się coraz lepiej, nie tylko zresztą w Polsce, nawet ostatnio podawano, że w USA panuje związana z tym faktem panika, zamykają sklepy, hotele, szkoły……
U nas na razie zarażonych jest tylko pięć osób, kilkanaścioro jest wciąż potencjalnie zagrożonych i badanych .
Ale przecież nasza wspaniała pisowska TVP doskonale sobie z tym, radę daje, teraz, gdy dostali dodatkowe pieniądze, mogą codziennie od rana do wieczora instruować Polaków, co robić, by się nie zarazić (bo też i taki przekaz był prezydenckiej decyzji).
Najważniejsze jest jednak, byśmy się nie dali panice, bo panika jest najgorszym doradcą i tak łatwo jej ulec.

Dzisiaj mamy kolejna sobotę, trochę słonka nam się może jednak pokaże, może da się chwilę pospacerować po Parku i poszukać następnych śladów wiosny?
No to przede wszystkim uśmiechu na dzisiaj życzę, bo uśmiech każdą trudność, nawet korona wirusa pokona
A u mnie w kamienicy od rana słychać stuki i wiercenia, czyżby któryś z sąsiadów coś remontował? Trudno, muszę się z tym pogodzić, wszak jeszcze nie tak dawno i z mojego mieszkania dochodziły podobne odgłosy remontu…… też tym robiłam sąsiadom na złość, czyli siałam niepokój w ich słodkim bytowaniu Teraz kolej na mnie…… WYTRZYMAM!!! PRZETRWAM !!!!

wypadałoby coś napisać……

.

…,,,,chociaż dzisiaj nie za bardzo mi się pisanie składa.
Dzień bardzo ponury i ciśnienie chyba całkowicie niskie, więc nieco zdrowotnie dzisiaj upadłam.
Czuję się jakbym miała co najmniej tętniaka mózgu, korona wirusa i jeszcze kilka chorób na raz.
Nie, ja się nie skarżę, ja po prostu stwierdzam status quo.
Niewątpliwie jestem wciąż pod wrażeniem wczorajszego smutnego dnia pożegnania Pawła Królikowskiego.
Przepięknie i ciepło Jego Rodzina go wspominała, bez patosu, z wielkim wzruszeniem i tak bardzo prawdziwie.
Zamieszczam link do tych wzruszających słów, które padły wczoraj w kościele podczas pożegnania Ojca i Brata, sami możecie ocenić, są naprawdę bardzo, bardzo wzruszające. łza w oku może się zakręcić, tak, jak zakręciła się w oczach Jego Najbliższych, jak zakręciła się w moich oczach.
https://www.facebook.com/watch/?v=268273430829666
Już z tych słów Jego Syna, Jego Córki i Jego Brata widać było, jak bardzo ciepłym i dobrym Człowiekiem był pan Paweł i jak wiele dla całej rodziny znaczył.
I jeszcze raz sobie pomyślałam o Jego roli Kusego w „Ranczu” – Paweł Królikowski grał tam po prostu siebie samego, dlatego był tak bardzo wiarygodny i dlatego zyskał sympatię tylu ludzi.
On po prostu BYŁ dla rodziny, dla przyjaciół, a w swoich aktorskich rolach był dla nas wszystkich.
Niestety, teraz od nas odszedł, ale myślę, że jest Mu tam dobrze.
Tylko to takie niesprawiedliwe, że taki dobry Człowiek, prawdziwy Człowiek, przez wielkie „CZ” nie może dalej tu na ziemi pełnić swojej roli.
Tylu złych, kłamliwych, fałszywych „człowieczków” po naszej ziemi gania, z rozmysłem i z cynizmem zło innym czyniąc, dlaczego więc dobry Bóg zabrał do siebie tego dobrego?
Szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat, gdy spotykamy się na codzień ze złem, obłudą, kłamstwami, złodziejstwem potrzebne nam są osoby, które pokazują nam, że świat jednak może być piękny, a czynienie dobra jest po prostu naszą posługą, naszym darem od Boga, który powinniśmy dawać innym.
Taki był też i mój Tata, dobry, ciepły, hojny w dawaniu siebie innym.
Podobnie jak pan Paweł, mój Tata uczył mnie życia, uczuł mnie, jakich wartości trzeba w życiu przestrzegać, co jest po prostu ważne, no i pokazywał mi też ten piękny świat w cudna przyrodę owinięty.
Może dlatego tak bardzo przeżywam śmierć pana Pawła, bo widziałam w nim część mojego Kochanego Taty?
Gdy mój Tata odszedł, wydawało się, że mój świat się zawalił, że już nic nie będzie takie samo, ale jednak musiałam się podnieść, bo wszystkie Jego idee, które mi przekazał, nadal we mnie tkwiły. I tak było i tak jest, zawsze wydaje mi się, że słyszę głos mojego Taty, który mi mówi, jak należy w wielu sytuacjach postępować, On po prostu wciąż mi pomaga, wciąż mi doradza i wciąż mnie uczy życia.
I mam nadzieję, że również i pan Paweł będzie z Nieba czuwał nad swoją Rodziną, opiekował się nimi i pokazywał, zwłaszcza dzieciom, które jak widać bardzo mocno swojego Taty nauki wchłonęły w siebie, jak mają nadal żyć.
Tak niewiele jest osób podobnych memu Tacie, czy panu Pawłowi, w dzisiejszym zabieganym świecie niestety gubimy pewne tak ważne dla życia wartości, dlaczego właśnie takie dobre osoby muszą za wcześnie odchodzić????
Uczmy się tej dobrej strony życia na codzień, pokazujmy innym, najbliższym, przyjaciołom i sąsiadom, że JESTEŚMY.
Bo wciąż powtarzam tę znaną maksymę, że TRZEBA BYĆ, A NIE MIEĆ!!!!

Zamieściłam dzisiaj znamienne zdjęcie ” Don’t wory, be happy. „, nie martw się, bądź szczęśliwy.
Bo nasze życie na ziemi to tylko moment, dla jednych dłuższy, dla innych krótszy i trzeba wszystko zrobić, aby podczas tego życia być szczęśliwymi i umieć to szczęście dać innym.
A szczęście można znaleźć wszędzie, w uśmiechu żony, męża, czy dziecka, w pomocy sąsiadom, w dobrym słowie, a także w pięknie naszej przyrody, która akurat teraz już do życia snów się po zimie budzi.
Wczoraj, idąc przez mój kochany Park, dojrzałam pole krokusów, na głównej parkowej łące rosnące . Oczywiście przystanęłam, oczywiście musiałam je na swoich zdjęciach, które potem na Facebooku zamieściłam, uwiecznić.
I to był własnie ten moment szczęścia mojego wczorajszego dnia, ten piękny widok malutkich jeszcze, ale zabierających się do życia krokusików.
Tak niewiele, a jakże wielką radość mi przyniosły.
Podobnie jak i listki na krzewie niedaleko mojej pracy, które jeszcze kilka dni temu były ledwie widoczne, a wczoraj już bardzo wyraźnie, bardzo zdecydowanie swoją zielenią się zaznaczały.
Pewnie z każdym dniem tych kwiatków i w Parku i na innych grządkach będzie coraz więcej i na ten widok z niecierpliwością czekam……

Nic to, że dzisiaj jest nieco ponuro, każdy następny dzień przyniesie nam więcej słonka, więcej radości, więcej zieleni i kwiatów.
W oczekiwaniu na ten czas życzę Wszystkim miłego piątku.

a w czwartek……

Czwartek wstał całkiem słoneczny i będzie jak na te porę roku dosyć ciepło, chociaż w nocy i nad ranem minusowe jeszcze temperatury panowały.
Ale idzie ku lepszemu…. przynajmniej w pogodzie, bo w polityce…
Terasz na tapecie jest oczywiście korona wirus, który zakasował całą kampanię wyborczą. Ale i tak przeczytałam dzisiaj wypowiedź jakiejś seniorki, która z Koła Seniora miała zaproponowaną wycieczkę krajoznawczą, rzekomo na spotkanie integracyjne z seniorami z innych miast.
Na ogół na taką wycieczkę trzeba wykupić bilet autokarowy, niby, nie wiele, ale jednak zawsze parę groszy z biednej emeryckiej kieszeni pójdzie. Ale przecież to dla seniorów w sumie atrakcja, zawsze coś ciekawego w tym jakże nudnym, emeryckim życiu się dzieje.
Tym razem okazało się, że autokar jest bezpłatny, ba, nawet każdy emeryt dostał bon na wykupienie na miejscu pobytu obiadu dla siebie, również i ten bon był darmowy.
Cała ta eskapada owiana była wielka tajemnicą, ale na miejscu okazało się, że, nie było to żadne spotkanie integracyjne z emerytami, tylko……….. zwyczajny wiec wyborczy Andrzeja Dudy. Seniorka poczuła się po prostu wymanewrowana, na pewno wiedząc prawdę, na taką wycieczkę by się nie zapisała, w dodatku obiecany obiad był zwyczajną bułą z jajkiem i do tego każdy dostał małą butelkę wody mineralnej.
Zresztą wiele osób, które tam na tę niby wycieczkę przyjechało, poczuło się oszukane. A potem w mediach szumnie ogłaszają, jakim to wielkim poparciem Andrzej Duda się cieszy, a tu masz, po prostu zwożą siłą ludzi na takie wiece, bo pewnie inaczej nie miałby kto Andrzejowi poklaskać i nie miał by na kogo Andrzej pohukiwać, a i taka grupka emerytów na wiecu Dudy obecna , w reżimowej telewizji pokazywana, ładnie wypada.
To co ostatnio Pis robi nie mieści się już n o r m a l n e m u człowiekowi w głowie, a wczorajszy „występ” prezydenta na peronie stacji w Końskich całkowicie mnie poraziło, podpisywał tam ……. prezydencką, a więc wydawało by się ważną ustawę, o transporcie kolejowym.
Czyżby w Końskich nie było wolnego biurka w Gminie miasta?
Posadzili biednego Dudę w oślej ławce na peronie, w oddali od niego stanęło kilka osób podziwiających jego wiekopomne dzieło, którego dokonał, a on po podpisaniu z charakterystyczną dla siebie miną bufona pokazywał ten podpis i wydawał się być z siebie bardzo zadowolony.
KOMPLETNA ŻENADA!!!!!!
Oczywiście zaprosili na ten pokaz również i media, wszak musieli potem w wieczornych wiadomościach czymś ciemnemu ludowi się pochwalić.
Zresztą te pisowskie oficjele chyba jakiegoś hyzia na punkcie peronów mają, najpierw Gosiewski wydziwiał cuda na peronie we Włoszczowej i też po otwarciu tego dworca kazał się podziwiać, teraz z kolei Duda też peron, tym razem w Końskich opanował……
No nie mówiąc już o zamyśle stworzenia Centrum Kolejowego gdzieś w szczerych polach niedaleko Warszawy, tudzież centralnego portu lotniczego w tejże samej Pipidówce, a o tych inwestycjach rozpisują się jakby to był co najmniej ósmy cud świata, epokowe przedsięwzięcie, co najmniej na miarę budowania w minionych czasach miasta Gdyni.
Tylko tyle, że Gdynia stała się ważnym portem morskim, a ta Pipidówka zawsze Pipidówką pozostanie, przecież mamy tyle wspaniałych lotnisk w Polsce z tym centralnym, jakby nie było, w Warszawie na czele.
Co prawda Golcowie śpiewali, kiedyś ” tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco” – może ten przebój tak natchnął tych notabli z pisowskiego establishmentu do wymyślania co raz większych i co raz bardziej niestety kosztownych inwestycji i nawet już kanał Wiślany zaczynają, wbrew praw ekologicznych, przekopywać.
Mam tylko nadzieję, że nie zdążą już tego całego bałaganu w Polsce narobić, wystarczy już nam tyle zła, które dotąd uczynili, niech nie rujnują już do imentu tej biednej naszej Polski.
DLATEGO TRZEBA PAMIĘTAĆ: MAMY OBOWIĄZEK IŚĆ NA WYBORY PREZYDENCKIE I POKAZAĆ DUDZIE ŚRODKOWY PALEC !!!!!!!
Może to nie ładnie, ale Lichocka nie miała z tym wcale kłopotów, a pisi działacze nie widzieli w tym geście niczego niestosownego.
Był kiedyś taki przebój Czerwonych Gitar „Nie spoczniemy, aż dojdziemy” , więc i ja nie spocznę aż do wyborów, aby pisać o tym co mi się nie podoba i będę starała się przekonywać nieprzekonanych (bo pisowski beton raczej nie ruszę,są zbyt zatwardziali) do rozumnego głosowania.
Nie będę tu wspominała o moich decyzjach w sprawie oddawania głosu, ja już wiem, na kogo zagłosuję, ale każdy Kandydat, który nie jest Dudą ( i może Krzysztofem Bosakiem, który też niestety jest nawiedzony), jest dobra.

Wczoraj miałam przyjemność „gościć” u siebie policjantów, bowiem poprzedniej nocy ktoś prosto pod moim oknem, na murze olbrzymie, kolorowe graffiti wymalował , a tak niedawno nasza Kasia zamawiała specjalna ekipę, która poprzednie „malunki” zlikwidowała i zapłaciła za to sporo forsy. Po tej przedwczorajszej akcji zgłosiła ten fakt na policję.
Przedwczoraj w Krakowie było Derby, Wisła walczyła w Cracovią i to widać natchnęło kibiców do wyzywania się na murach.
Trzeba przyznać, ze nic nie słyszałam, robili to bardzo po cichu, może nawet w środku nocy, gdy spałam i niestety nic sensownego panom policjantom zeznać nie mogłam.
A co do tego graffiti…… to nie jest wcale takie najgorsze, sam malunek może pozostać, tylko niestosowne napisy wypadałoby usunąć.

A dzisiaj myślami jestem w Warszawie na Cmentarzu Wojskowym, gdzie odbędzie się ostatnia droga mojego ulubionego aktora Pawła Królikowskiego – Kusego.
Raz jeszcze powiem: jestem bardzo smutna po Jego śmierci i wciąż nie mogę się z ta śmiercią pogodzić.
Oglądam teraz codziennie TVP Seriale, gdzie puszczane jest „Ranczo” i widzę tam uśmiechniętego i tak sympatycznego Kusego i ciągle nie wierzę, że Jego po prostu już nie ma.

Jak już pisałam, dzisiaj zapowiada się całkiem sympatyczny, słoneczny dzionek, więc życzę Wszystkim samych miłych przedwiosennych spacerów

Kaziowi i Uleczce

……………….aby każdy Twój dzień przynosił Ci same miłe niespodzianki, same radosne nowiny, a przede wszystkim (prócz oczywiście zdrowia), byś zawsze otoczony był samymi bardzo oddanymi i życzliwymi Ci Osobami, na których zawsze będziesz mógł polegać i którzy nigdy Cię nie zawiodą 🙂 🙂 🙂

A teraz, ponieważ dzisiaj mamy środę………….

Dzisiaj dla Uleczki następna niespodzianka – dwie różyczki w jednym 🙂
Pamiętasz Uleczko taki szampon Head & Shoulders – dwa w jednym?
Dzisiaj mam dla Ciebie taką różyczkę, a właściwie dwie różyczki, różową i żółtą w jednej ramce, w dwóch odsłonach.
Ot, taka nowość dla Ciebie wymyślona, bo zawsze lubię czymś Ciebie zaskoczyć Uleczko Miła 🙂
Wszystkiego dobrego Uleczko na każde następne godziny w oczekiwaniu na następna środę i….w oczekiwaniu na wiosnę, bo wiem, że też ją niecierpliwie już wypatrujesz.
Posyłam Ci buziaczki z Krakowa, i słoneczne promyki, które co prawda jeszcze za chmurami się skryły, ale już nieśmiało zza nich wyglądają.

Oczywiście, że środa jest dla Ciebie i dla mnie ważnym dniem, ale dzisiaj pierwszeństwo musiałam uczynić Komuś, kto jest też bardzo dla mnie bliski i ważny i który dzisiaj Imieniny obchodzi.

Co prawda teraz Imienin raczej już się, tak jak kiedyś nie obchodzi, przyjęliśmy zachodni model obchodzenia Dnia Urodzin, ale zarówno Kaziu, jak i ja pochodzimy jeszcze z tej starszej generacji, w której dzień Imienin był dniem bardzo ważnym i zawsze hucznie obchodzonym.
Nie wybieram się co prawda dzisiaj na żadna imieninową imprezę, ale przynajmniej tutaj mam okazję złożyć Kaziowi życzenia, bo wiem, że również należy do moich wiernych Czytelników, może Mu będzie przyjemnie, że dzisiaj Jego tu wyróżniłam??????
Oczywiście na pewno jeszcze i na Facebooku też zamieszczę dla Niego kwiatki, a skoro nie osobiście, to przynajmniej telefonicznie też złożę Mu życzenia.
Życzeń nigdy za wiele, ale Kaziu doskonale wie, że zarówno dzisiaj, jak i w każdym innym dniu, dobrze Mu życzę.

Nareszcie jest o czym w Polsce mówić, nie tylko o polityce.
„Wreszcie” dotarł do nas ten okropny korona – wirus i oczywiście media o niczym innym nie mówią, jak o tej sprawie.
Już nawet wyborcza kampania zeszła na plan drugi, wydaje się mniej ważna.
No dobrze, że wreszcie ujawnili, że i Polskę ten wirus nie omija, bo raczej rząd na śmieszność by się naraził, gdyby taką wiadomość nadal w tajemnicy chciał utrzymywać. Trudno uwierzyć by było, że w około Polski wszędzie ten wirus jest obecny, a nasz wspaniały rząd potrafił Polskę przed nim wybronić. I tak dotąd byli w tym temacie mało wiarygodni, co widać niestety po coraz bardziej rozszerzającej się w Polsce panice, niestety półki w sklepach zaczynają przypominać te sprzed dobrych minionych lat, czyli po prostu pustoszeją.
Zupełnie nie rozumiem ludzi, w jakim celu takie wielkie zapasy robią, niestety taka jest mentalność Polaków: nagromadzić, a potem….zepsute towary wywalić do śmieci.
I znów mnóstwo moli i innego robactwa tylko w tych zapasach się namnoży, bo przecież domownicy nie zdążą i tak wszystkiego przejeść.
Na pocieszenie dodam tylko, że i w innych krajach też ta panika wykupywania wszystkiego co popadnie, panuje.
No i teraz niektórzy będą mieli zapchane szafki i spiżarnie, a inni niestety narażeni będą na niedobory żywieniowe, bo najprawdopodobniej w takiej sytuacji i handlowcy nie nadążą z dystrybucją towarów.
Zwracam się więc z apelem: KOCHANI!!! TROSZKĘ ZDROWEGO ROZSĄDKU ZALECAM !!!!
Ja rozumiem, że jest to w pewnym sensie zagrożenie, ale po pierwsze: nie wszyscy od razu muszą się tym okropnym wirusem zarazić i nie wszyscy będą przecież w swoich domach uwięzieni, a po drugie: to tylko jest wirus, podobny do takich, z którymi spotykamy się na codzień i z tego powodu nie można wywracać całego naszego i okolicznych sąsiadów życia do góry nogami. Na pewno trzeba zachować środki bezpieczeństwa, ale również i trzeba z rozwagą traktować zaistniałą sytuację i nie wzmagać niepotrzebnych niepokojów, trzeba zachować za to umiar, na tyle, by nasze i naszych rodzin i sąsiadów życie nie stało się nagle koszmarem.
Przyznam się, że kilka dni temu zrobiłam malutkie zapasy, ale właściwie podobne do tych, które raz w miesiącu dotąd robiłam, czyli tyle, bym miała pod ręką mąkę, cukier, ryż, czy makaron, by w razie potrzeby do sklepu nie ganiać. Zresztą zawsze, gdy coś z tych towarów mi się już z moich zapasów kończy, dokupuję nowy (oczywiście w całkiem normalnej ilości), jednak wcale nie mam zamiaru zapychać nadmiarem towarów moich szafek.
Chcę mieszkać w normalnym mieszkaniu, a nie w magazynie !!!!!!

Wczoraj troszkę się zdenerwowałam, bo niestety zmienił się dostawca Ipli, co wiązało się z aktualizacją strony, niestety na małym laptopie niezbyt mi ta aktualizacja się udawała i w związku z tym wczoraj nie mogłam do snu ukołysać się swoją ukochaną Rodzina Zastępczą, co spowodowało, że proces zasypiania wczoraj był koszmarny, bardzo długo się męczyłam, przewracałam z boku na bok, wstawałam, znów się kładłam i dopiero prawie nad ranem, już nieco znużona, zasnęłam.
Co znaczy przyzwyczajenie? zazwyczaj oglądam tylko kawałek tego serialu i już mi się oczy do snu kleją, już popadam w błogość snu, tak na mnie właśnie „Rodzina Zastępcza” kojąco działa.
Dzisiaj spróbowałam przeprowadzić taką aktualizację na stacjonarnym kompie, tu nie miałam żadnych kłopotów, ale niestety ta nowa strona nie jest już tak czytelna i łatwa do obsługi, jak poprzednia.
Zaraz wezmę się jeszcze raz za swój laptop , może w blasku dnia, już bez nerwów i tam uda mi się tę nową aplikację zastosować, tak, bym już następnego wieczoru mogła sobie spokojnie usypiać przy moim ulubionym serialu.
Raz jeszcze Solenizantowi i Uleczce życzę samej pomyślności , a Wszystkim pozostałym po prostu życzę udanej i miłej środy.

jakiś taki łzawy wtorek

To niech chociaż zza firanki trochę słonecznego blasku nam na blogu zabłyśnie.
Nie lubię takiej pogody, cały dzień jakiś taki senny się od razu robi.
Dzisiaj zapowiada mi się „dzień kosmetyczny”, przychodzi do mnie pani Ela, aby moje nóżki nieco leczniczym pedicure podreperować.
Niestety, to jest dla mnie bardzo ważny problem i muszę fachowej osobie swoje nóżki polecić, a pani Ela jest dla mnie osoba bardzo zaufaną, wszak już od wielu lat stosowne zabiegi wobec moich stópek wykonuje i robi to bardzo dokładnie, ale i również bardzo delikatnie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego, któremu mogłabym takiemu zabiegowi się poddać.
Sami pewnie wiecie, jak to jest, gdy idziesz na przykład do dentysty z bolącym zębem, już sam dotyk takiego zęba boli, podobnie jest z moimi nóżkami. Dlatego od czasu do czasu takim zabiegom muszę się poddać. Na szczęście mam specjalną znieczulająca maść Lignocainę i te najbardziej wrażliwe miejsca na mojej stopie najpierw pani Ela znieczula, dopiero potem przy nich dłubie.
Do niedawna pani Ela pracowała w Salonie Fryzjerskim i tam ją odwiedzałam, a przy okazji robiłam sobie fryzurę w tymże samym salonie u pani Krysi, niestety ten Salon już nie istnieje, ale znalazłam bardzo miła panią Kasię, która również ładnie mnie strzyże, no a pani Ela teraz odwiedza swoich stałych klientów w ich domach, dzisiaj odwiedzi mnie.
A potem już jak nowo narodzona będę znów mogła sobie tuptać po ulicy i nic a nic moje stópki nie będą mnie piekły, czy uwierały.
Dzisiaj jeden z Kolegów napisał mi we wiadomości: Ty masz się dobrze, pani Ela, pani Renia, pan Wojtek – umiesz się dobrze ustawić w życiu.
To fakt, trzeba umieć sobie znaleźć doborowe towarzystwo, które pozwala na to, że życie jest łatwiejsze. Mi się dotąd jakoś to udaje.

A co poza tym? Ano pierwszy i najgłówniejszy temat dnia to korona wirus, który co prawda podobno Polskę, jakoś szczęśliwie omija (pewnie panujące w niej inne „wirusy ” skutecznie go odpychają), ale na przykład we Włoszech nawet papież Franciszek nie oparł się chorobie, na szczęście okazało się, że jest to zwyczajna grypa.
A tak swoją drogą zastanawiam się, czy skoro szczepiłam się na grypę, może przy okazji też jakąś odporność i na inne wiruso podobne choroby otrzymałam. Co prawda dokładnie jeszcze ten wirus nie jest do końca rozpracowany, co powoduje, że dość szybko się rozprzestrzenia, ale wcale nie jest powiedziane, że nawet jeżeli z takim wirusem ktoś się spotka, musi niestety zachorować, ale na pewno może być tak zwanym nosicielem wirusa i zarażać innych.
Dlatego wszelaka ostrożność jest zalecana, bo można nie tylko sobie, ale i innym zagrażać.
Teraz, gdy tylko ktoś kichnie,od razu staje się osobą korona – wirusem podejrzaną.
Zresztą prawda jest taka, że następna światowa wojna nie koniecznie musi być wywołana przez nuklearne działania, wystarczy jeden nowy, dotąd nie spotykany wirus i można wywołać sporą pandemię, która zdziesiątkuje ludzką populację
Mam jednak nadzieję, że ta obecna pandemia nie wywołana była z rozmysłem przez jakichś ludzi zastosowana, aby wywołać w świecie wojenne niepokoje, myślę, że to był nierozważny przypadek, który tylko komuś wyrwał się spod kontroli.
Wczoraj nasz Sejm przeprowadził anty korona – wirusową ustawę (tak jakby jakaś ustawa miała zatrzymać ewentualną chorobową agresję), po raz pierwszy chyba wspólnie i partia rządząca i opozycja potrafiła w tym kierunku jakoś dojść do consensusu, może ta ustawa chociaż w jakiś sposób potrafi opanować ewentualne zagrożenie, bo dalsze zwalanie winy stronnictw na siebie niestety nie przyniosło by skutecznych środków i nie pomogłoby walczyć z tym wirusem.
No to chwała Wysokiemu Sejmowi, że przynajmniej w jednej sprawie potrafiły się dogadać.
A teraz patrzę za oko i….UWAGA!!! nawet słonko zaświeciło
Najwidoczniej też uznało, że to, o czym dzisiaj pisałam jest ważne.
No to może jednak słonecznego wtorku????

ale wczoraj się działo……

I to bynajmniej nie politycznie, ale całkiem prywatnie.
Zaczęło się od tego, że siedząc przy kompie (jak zwykle rano) nagle usłyszałam dzwonek domofonu.
Nieco zdziwiona podeszłam do domofonu i……usłyszałam : przepraszam, szukam pani Ewy W.
Zdziwiłam się, bo jakoś głosu nie poznałam, ale okazało się, że to była moja dawna koleżanka, zresztą jedna z tych osób, z którymi kojarzy mi się słodki okres mojej młodości, czyli po prostu była to Ala,
Kiedyś własnie Ala, (potem i jej mąż), jej brat Mundek, Majka, Janusz i ja tworzyliśmy wspaniałą wesołą grupę towarzyską, często też robiliśmy małe wypady za miasto i zawsze było bardzo wesoło i przyjacielsko.
Jak już kiedyś pisałam, Janusz , który na ogół zajmował się zdjęciowym dokumentowaniem naszych spotkań, zmarł dwa lata temu i okazało się, że wcześniej jeszcze zdążył wszystkie swoje zdjęciowe wspomnienia zgrać na płytkę, poprosił, by te zdjęcia trafiły również i do mnie i właśnie wczoraj Ala przyniosła mi je zgrane na pen drive. Było co oglądać. Niestety za wiele czasu nie miałam, bo popołudniu byłam zaproszona na kawę do V.I.P-a no i oczywiście na podziwianie Jego nowej kuchni,. Trzeba przyznać, byłam pod wrażeniem, całkiem inna kuchnia niż, drzewiej bywało, mimo, że to tak zwana ciemna kuchnia, czyli bez okna na zewnątrz, tylko z okienkiem do pokoju, ale po przebudowie stała się obszerniejsza, i jaśniejsza,, bardzo funkcjonalna, po prostu śliczna. Jak już pisałam, było to dzieło Wojtka, więc mogłam się spodziewać, że mi się kuchnia bardzo spodoba.
A później….no własnie, później zatelefonował Wojtek i okazało się, że akurat ma czas pomalować raz jeszcze tę moją barierkę na klatce schodowej, więc zaproponował, że podjedzie pode mnie do Kazia i razem wrócimy do mojego domu, Oczywiście ja na to jak na lato, lubię być wożona innym, niż miejski środek komunikacyjne,
Ale oczywiście gościnny Kaziu zaprosił Wojtka na kawę, więc przez jakiś czas byłam „błogosławiona” pomiędzy dwoma panami, ale heca, tak wspaniałe i miłe popołudniu mi się trafiło.
Zwłaszcza, że z piątego piętra widok na zachód słońca był naprawdę imponujący. Takiego widoku z moich okien niestety podziwiać nie mogę.
To chyba był już koniec atrakcji, przecież na jeden dzień i tak ich było sporo, oczywiście Wojtek pomalował barierkę (chyba nikt do niej się nie przylepił, bo pozostawił tam wiadomość :”uwaga, świeżo malowane” i sobie pojechał, a ja mogłam po tych wszystkich zawirowaniach sobie spokojnie odpocząć.

Chyba jednak byłam pod wrażeniem dnia, bo noc miałam nie najlepszą, kilkakrotnie się budziłam, ale jakoś tę noc przetrwałam i…….. no właśnie, dzisiaj już jest poniedziałek, niestety nie taki piękny, nie taki ciepły jak wczorajszy dzień, ale przecież niedziele bywają tylko raz w tygodniu.
Ciekawe, ile atrakcji czeka na mnie w następną niedzielę.
Muszę jednak trochę ochłonąć, bo poniedziałek zapowiada całkiem nowe wyzwania i już od samego rana do nich pora jest sposobić się.
Zatem życzę miłego poniedziałku i naprawdę udanego nowego tygodnia, niech przyniesie on nam wiele radości i ciepła i samych pozytywnych wiadomości, tych politycznych też.

Nareszcie M A R Z E C

Mam dla Was dzisiaj radosną wiadomość ; nareszcie przyszedł MARZEC, czyli miesiąc zapowiadający WIOSNĘ !!!!
Jakże mnie ta nowina cieszy!!!!!!
Nawet aura już pomału przyzwyczaja się do nowego miesiąca i słonkiem nam przyświeca, no prawie przyświeca!
A jeszcze dwa dni temu padał nawet śnieg……
Dlaczego lubię marzec?
Bo to już dni są o wiele dłuższe, co widać rano, gdy się budzę i nie muszę o 7- mej rano na tę czerń za oknem spoglądać, nawet pierwsze promyczki słonka mogę podziwiać.
Dni też już zdecydowanie są decydowanie dłuższe, chociaż,,,, jeszcze jak dla mnie, o wiele za szybko szarówka, a potem ciemność nadchodzi.
Wolałabym, żeby ta jasność jeszcze co najmniej do 8 – 9 wieczór trwała, ale spokojnie jeszcze doczekam się takich jasnych wieczorów.
Pogoda co prawda jest kapryśna, bo albo jest wiatr, albo deszczyk sobie pada, grunt, że te białe pyłki śniegu nie fruwają w powietrzu.
Co prawda w powietrzu pływają sobie różne inne pyłki i kurze, ale to jest niestety cena, jaką płacę za mieszkania w dużym mieście.
No i już za 20 dni przychodzi przecież kalendarzowa wiosna, nareszcie będę znów mogła sobie w moim ukochanym Parku nieco dłużej przebywać i z pieskami po trawnikach hasać , zwłaszcza z jedna sunią, która, mam nadzieję, też z wiosna do Parku zawita.
Jeszcze po drodze będzie kilka innych przyjemności, bowiem 4 marca będą imieniny Kazia, a ósmego marca…. tak, tak Dzień Kobiet.
I chociaż mimo, ze ciągle mówi się, że jest to jest relikt po socjalistycznym święcie, przez kobiety na całym świecie obchodzonym, ale…jakże przyjemnie w tym dniu kwiatki jest dostać.
No i niedługo potem zakwitną, całkiem już niedługo żółte forsycje, a tuż po nich przecudne magnolie, jak ja lubię te kwiaty, chociaż niestety mają dosyć krótki żywot tej swojej krasy.
Dni szybko płyną, więc też już całkiem niedługo przywitamy też bociany, które pewno są już w drodze do swoich gniazd. Znów będziemy mogli podglądać kamerkami ich zagospodarowanie swoich gniazd, ich miłosne podboje, a potem z drżeniem serca będziemy czekać na jajeczka i na wylęgnięte z nich małe bocianki, które na naszych oczach będą się sposobić do życia.
I to wszystko właśnie nas czeka w tym szczęśliwym miesiącu marcu!!
Więc jak tu marca nie lubić?
I chociaż stare polskie przysłowie mówi : w marcu jak w garncu , mam nadzieję, że w tym roku pogodzie nie uda się zepsuć mojego wiosennego entuzjazmu i ten radosny czas szybciutko nadejdzie.
No i jeszcze jedna dobra wiadomość na dzisiaj, mamy niedzielę.
Dzisiaj wyruszam z domu, co prawda jeszcze nie do Parku, ale jestem zaproszona do V.I.P.a, aby podziwiać Jego nowo wyremontowaną kuchnię.
Oczywiście jest to dzieło Wojtka, więc już sobie wyobrażam, jakie cudo z tej małej kuchenki zrobił, pewnie będę pod wrażeniem!!!
A ponieważ jestem dzisiaj w dosyć sporej euforii, nie będę sobie ani Wam polityką psuła humoru, na to przyjdzie stosowny czas.
Nadmienię tylko, co pewnie każdy z Was wie, ze wczoraj była konwencja , a nawet dwie konwencje wyborcze, pierwsza odbyła się w Warszawie i była to konwencja przypisana przedstawicielki KO pani Małgorzaty Kidawa – Błońskiej, Ta konwencja odbyła się w bardzo przyjemnym, radosnym nastroju, bez zbytnich krzyków i pohukiwań na przebywających tam ludzi, a mąż pani Małgorzaty przedstawił bardzo wzruszający fakt z życia swojej żony, gdy ich wówczas ośmioletni syn w szkole na pytanie co twoja mam lubi najwięcej odpowiedział po prostu: moja mam lubi służyć ludziom.
Na pewno to stwierdzenie ociepliło wizerunek pani Małgorzaty, która podczas swojego występu nie stosowała tanich, populistycznych obiecanek, ale bardzo klarownie przedstawiała swój program.
Również i ta druga Konwencja, tym razem w Jasionce na Podkarpaciu, gdzie kandydat ogłosił zdecydowanym głosem, że w razie nie będzie Adrianem, będzie zdecydowanym prezydentem i przesłał swoje 10 zobowiązań, które będzie przeprowadzał , gdy dostanie się na ten prezydencki urząd.
I tu, na tej Konwencji zapanował miły, rodzinny akcent, szczególnie, gdy po krótkim występie żony pana Kosiniaka, Paulina zaprosiła go na scenę ciepłymi słowami:”CHODŹ TYGRYSIE, SCENA JEST TWOJA”
Jakże to cierpło zabrzmiało, widać, ze są naprawdę dobrym i kochającym się małżeństwie, nie na pokaz i myślę, że pani Paulina również zdecydowanie jako Pierwsza Dama by się odnalazła.

Wczoraj byłam na małych zakupach, ot takie uzupełnianie swojej spiżarki : mąka, cukier, makaron, sól, mąka, to co zwykle w małym zapasie posiadam. Byłam w tym swoim niewielkim sklepie i nie zauważyłam wcale jakichś nadmiernych zakupów u innych klientów, ale jednak lekka panika wśród ludzi panuje, słyszałam, że w tych większych marketach półki niestety pustoszeją – ludziom udziela się korona-wirusowa panika.
Jak dotąd oficjalnie nie ma ani jednego zachorowania na te chorobę, co jest trochę dziwne, bo przy tylu przyjazdach osób z okolic, gdzie ten wirus już jest potwierdzony, jest to praktycznie niemożliwe, żeby u nas i takich przypadków nie było.
Ale rząd ma się świetnie i twierdzi, że żadnego zagrożenia nie ma, tym czasem dzisiaj dostałam filmik z wypowiedzią dziewczyny, która powróciła z Włoch i miała wszelakie symptomy tej choroby. Opisała, w jaki sposób u nas w tym kierunku Służba zdrowia działa – czyżby odgórnie był zakaz mówienia o tej chorobie?
Zresztą podaje stosowny link do tego filmiku, niech każdy sobie sam się do tego zdystansuje. Ja jestem jednak zaniepokojona ………
https://www.facebook.com/anna.morawska.566/videos/10223016490864474/
A na zakończenie tego tematu przytoczę słowa Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa:
– Wielu polityków, którzy posługują się korona wirusem jako elementem gry politycznej, powinno sobie włożyć lód do majtek
I moje spostrzeżenia: czy każdy pisowski Jarosław musi być wrogiem opozycji????? , czy musi koniecznie reprezentować słuszną linię jedynej słusznej partii. i być przy tym po prostu chamskim, bo taka wypowiedź jest wybitnie arogancka.
Czy muszę jednak wsadzić sobie lód w majtki ??????????

No to fajnej niedzieli życzę, z daleka od kłopotów i zmartwień, niech będzie ona radosna ale i nieco refleksyjna, bo wirus jednak czuwa, zresztą refleksji nigdy za dużo.