
Dziękuję Grzegorzowi za wspaniały komentarz do mojego pierwszo kwietniowego wpisu.
W tych ciężkich czasach przeczytać coś wesołego, a nie tylko same hiobowe wieści jest naprawdę doskonałym oddechem od tej przygnębiającej rzeczywistości.
Nie będę przytaczała całego komentarza, ale tekst o znakomitym face newsa, który zamieściły 60 lat temu BBC w swojej gazecie bardzo mnie ubawił, więc postanowiłam go w całości przytoczyć:
Pierwszy Telewizyjny Fake News
Nie wolno bezkrytycznie wierzyć we wszystko, co widzimy w telewizji. Jednak ponad 60 lat temu w Wielkiej Brytanii miliony widzów BBC uwierzyło, że makaron spaghetti rośnie na drzewach.
Stacja BBC przygotowała profesjonalny materiał opowiadający o udanych zbiorach na plantacji spaghetti w miejscowości Ticino. Tak, plantacja spaghetti brzmi dziś całkowicie niedorzecznie, jednak w tamtych czasach potrawa ta a raczej makaron spaghetti nie był na tyle popularny w Wielkiej Brytanii co dziś. Telewidzowie ujrzeli drzewa, z których zwisały długie nitki makaronu. Rolnicy zbierając plony (makaron) rozkładali je na specjalnych kocach, służących do suszenia go na słońcu.
Ostatnie dwa tygodnie marca to niespokojny czas dla farmera spaghetti. Zawsze istnieje szansa na późny przymrozek, który, choć nie niszczy całkowicie upraw, osłabia smak i utrudnia mu uzyskanie najlepszych cen na rynkach światowych. Teraz te niebezpieczeństwa się skończyły i zbiory makaronu trwają w najlepsze.
Takimi słowy, reporter zdradzał tajniki zbiorów spaghetti. Tłumaczył również, dlaczego nitki makaronu osiągają jednakową długość. Innym powodem udanych zbiorów makaronu miało być zniknięcie ryjkowca spaghetti, który w przeszłości niszczył wiele upraw spaghetti.
Materiał okazał się wielkim sukcesem. W BBC rozdzwoniły się telefony. Widzowie chcieli dowiedzieć się, w jaki sposób można wyhodować własne drzewa. Domorosłym ogrodnikom doradzano … umieszczenie gałązki spaghetti w sosie pomidorowym 🙂
Sami widzicie, że można się nawet w tych dziwnych czasach czasami uśmiechnąć, bo podobno śmiech zdrowie przynosi, a każdy z nas zdrowym chce być.
Tymczasem karuzela śmierci nadal się kręci, codzienne komunikaty przyprawiają nas o nowe nerwy i teraz już człowiek zwyczajne kichnięcie bierze za zły objaw ewentualnej choroby.
Sama ulegam takiej presji i już trzy, albo cztery razy dziennie mierzę temperaturę, na szczęście wciąż nie mam żadnych objawów ani gorączki, który to objaw jeszcze i niczym nie przesądza, bo to oznacza tylko brak reakcji obronnej organizmu, ani żadnych innych groźnych objawów też nie wykazuję, ale podobno ta choroba ma dosyć podstępne oblicze i czasami nawet na przykład zwyczajne kłopoty ze strony przewodu pokarmowego mogą świadczyć, że już się jest koronowianinem zarażonym.
I jak tu żyć? z jednej strony nie można całkowicie dać się zwariować, z drugiej strony trzeba bardzo uważać….już sama nieraz łapie się na tym, że zastanawiam się, czy wystarczające środki zapobiegawcze stosuję
Wydaje mi się, że tak, że jestem bardzo ostrożna, wszak nie wychodzę na zewnątrz, no z jednym wyjątkiem dwa dni temu robiłam jednak zakupy, ale trudno sobą kłopotać i narażać na zachorowanie innych, a moje ulubione Tesco już też nie wydala w dowozie towarów, terminy na dowóz towaru do domu teraz ma na 20 kwietnia.
Co prawda wczoraj dzwonił do mnie mój bratanek Łukasz z zapytaniem, czy trzeba mi jakoś pomóc, ale on i tak ma tyle swoich kłopotów, głównie związanych z jego praca w Szpitalu ( jest Kierownikiem Pracowni Rtg w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu i musi być w związku z tym cały czas dyspozycyjny), nie będę go więc swoją skromna osoba jeszcze obciążać.
Ale jakie to miłe, że Rodzina jednak wciąż o swojej Seniorce pamięta!!!!
I co tu robić, gdy żołądek woła ” chcę jeść”.
Nie mówię tu o żadnych smakołykach, bo teraz nie czas na dogadzanie sobie , ale ten nasz powszedni chleb też kiedyś w końcu się zjada do ostatniej kromki.
Ostatnio wpadłam na pomysł smażenia placków z jabłkami, ale ile można takie placki jeść?
Za to wszystkie babcie i dziadki posłusznie wyległy na sklepowe podwórka i karnie stoją w godzinach miedzy 10 – 12 po zakupy, denerwując się przy tym okrutnie, bo ile można stać w takiej kolejce do wstępu do sklepu? nie jesteśmy do tego przygotowani.
Ale babcie i dziadki same są sobie winni, bo nie wierzę, że akurat na drugi dzień po ogłoszeniu tego komunikatu o specjalnie wyznaczonych godzinach ich zakupów akurat okazało się, że nie mają co jeść i natychmiast na zakupy wyruszyć muszą.
Bo to jest tak jakoś w naszej polskim sposobie myślenia zakodowane: jest zagrożenie, trzeba natychmiast robić zapasy, a to papieru toaletowego, a to makaronu, czy drożdży, bo może kiedyś zabraknąć.
I znów wracam myślami do minionych czasów, gdy na półkach królował tylko ocet, a o kawałek mięsa, czy kiełbasy trzeba się było prawie że bić, pamiętacie?
Ja pamiętam, że wtedy spytałam się mojej bardzo zapobiegawczej siostry „a co będzie, gdy się okaże, że wszystko będzie można będzie kupować w dowolnej ilości, czy też będziesz robiła zakupy? też będziesz zapełniała zamrażarki”?
Widocznie moja siostra nie dowierzała, że takie czasy będą mogły kiedyś nadejść i nadal takie zapasy planowała, cóż, potem nauczyła się jednak normalnych, codziennych zakupów.
A teraz znów ten sam strach przed ewentualnymi brakami towarów powrócił………. dobrze, że moja biedna siostra tych czasów nie doczekała, znów by przeżywała ten sam strach, jak kiedyś.
Zresztą obawiam się, że przy Jej wszystkich chorobowych procesach i tak by tej zarazy nie przeżyła, Jej organizm byłby zbyt słaby, żeby koronowirusa zwalczyć.
A co w polityce? Dzisiaj będzie bardzo arcyciekawe głosowanie, ciekawa jestem, czy wicepremier Gowin ulegnie presji NAJWYŻSZEGO i jednak zagłosuje za przeprowadzeniem wyborów 10 maja, do tej pory skutecznie od takiego poparcia się odżegnuje i byłby to bardzo dobry polityczny jego krok, po pierwsze wyzwolił by się spod chorych zamysłów prezesa, a po drugie…….
oczywiście zdecydowany sprzeciw doprowadził by nie tylko do klęski przeprowadzenia tej ustawy, ale praktycznie do upadku rządu Pis, który nie miałby już zdecydowanej większości w Parlamencie . Prawica pomału się sypie, co prawda Ziobro jeszcze mocno trzyma się poły Jarusia, ale może i posłowie z jego stronnictwa pójdą po rozum i wymówią mu posłuszeństwo.
A może by tak podesłać Jarusiowi jakiegoś wirusika z koroną?
Gdy ta satrapa troszkę się poddusi, nie będzie mógł spokojnie oddychać, nie będzie mógł opanować kaszlu zrozumie, że koronowirus jest naprawdę wielkim zagrożeniem dla zdrowia człowieka, zgodnie z zasada nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, a niestety ten starzec już myśli całkiem irracjonalnie, już nie mówiąc samolubnie i bardzo groźnie.
Dobrze ktoś kiedyś powiedział; skoro teraz Jarosław zgadza się narażać 30 milionów osób na chorobę i śmierć, czy mamy w takim razie jakiekolwiek prawo do zwątpienia, kto 10 kwietnia 2010 roku dał rozkaz : LĄDUJ DZIADU”??????
A teraz, specjalnie z myślą o naszych dzielnych listonoszach, którzy wbrew swojej woli , narażając swoje zdrowie i życie będą zmuszeni do roznoszenia wyborczych pakietów wyborczych zamieszczam słowa ze znanej ballady Okudżawy „Nie wierzcie piechocie”
Uczyłaś ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos…
Kolego mężczyzno,
a jednak niezgorszy przypada ci los.
My zawsze w pochodzie
i tylko to jedno nie zrywa ze snu;
dlaczego w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?
Dlaczego w odwrocie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?…
Tylko czy na pewno Ojczyzna ma prawo od nich żądać takiego poświęcenia, jeżeli po prostu jest inne i to całkiem realne i mądre rozwiązanie? – ODSUNĄĆ WYBORY !!!!
Wiosna już zaczyna szaleć, niestety Koronowirus też i nie ma żadnej potrzeby narzucać komuś swoją idee fix , nawet powiedziałabym, że tak może myśleć tylko człowiek naprawdę psychicznie mocno chory!!!!
LISTONOSZE, TRZYMAJCIE SIĘ, NI POZWÓLCIE SIĘ DAĆ WYKORZYSTAĆ!!!!!!JESTEM Z WAMI!!!!!!
A pogoda rzeczywiście wiosną kusi, cóż z tego, skoro mamy takie okoliczności przyrody, jakie mamy…..
Ale i tak spokojnego piątku życzę TRZYMAJCIE SIĘ