Wielki Czwartek

Dzisiaj bardzo ważny dzień dla Kościoła Katolickiego.
Wspominamy Ostatnią Wieczerzę w Wieczerniku, podczas której został ustanowiony Sakrament Eucharystii i Sakrament Kapłaństwa.
Zawsze ten dzień był obchodzony bardzo uroczyście, jest przecież świętem wszystkich Kapłanów, ze wspomnieniem Apostołów, którzy brali udział w tym ostatnim wspólnym posiłku z Jezusem, nie wiedząc, że jutrzejszy dzień przyniesie im rozpacz, smutek i strach przed prześladowaniami.
To dla nich był bardzo ciężki czas, zostali sami, pogubieni w swoich myślach i w swoich sumieniach, niepewni dnia jutrzejszego.
Wówczas sytuacja polityczna w kraju była bardzo napięta, trzeba było wiele rozwagi i wiele odwagi, aby bezpiecznie przejść przez te dni.
A trzy dni później niebywała radość znów spłynęła na ich oblicza, Ten, w którego wierzyli, któremu ufali, powrócił, zmartwychwstał, chociaż wydawałoby się, że po śmierci nie może już nic być lepszego. A On przyszedł do nich i ich pozdrowił i znów napoił ich swoja wiarą i odwagą głoszenia prawdy.
I może dla nas ten dzień powinien być pewnym symbolem w wiarę, że kiedyś przyjdzie ten czas odnowy, że kiedyś prawda i dobro zło przegoni precz.
Jesteśmy ostatnio bardzo boleśnie doświadczani trwogą o dzień dzisiejszy, trwogą o dzień następny, o przyszłość naszą i naszych dzieci i wnuków.
I podobnie jak kiedyś APOSTOŁOWIE, jesteśmy przerażeni, czujemy smutek i bojaźń przed niewiadomą.
A może tak właśnie miało być, że ten smutny i ciężki czas zbiegł się teraz z tym historycznym już czasem Jezusa Chrystusa tylko po to, by przyszło na nas opamiętanie, po to, byśmy zrozumieli, jakie wartości w życiu są najważniejsze?
Bo świat szybko pognał do przodu, gubiąc po drodze odruchy człowieczeństwa, bo mamona, a nie człowiek była tym, co najbardziej się liczy.
Pieniądz jest ważną częścią naszego życia, ale nie można patrzeć tylko przez jego pryzmat na świat, ale trzeba spostrzegać biedę i choroby innych ludzi, wszystkie ludzkie nieszczęścia.
I właśnie ta okropna epidemia pozwoliła ludziom powrócić do tych korzeni człowieczeństwa, może nie wszyscy, ale wielu ludzi się zatrzymało i zobaczyło koło siebie drugiego człowieka, któremu trzeba pomóc.
I to jest własnie ta piękna strona tych smutnych dni, że jest tyle osób, którzy wspomagają tych, którzy walczą z epidemią, szyją maseczki, fartuchy ochronne, robią przyłbice, które potem to środki są oddawane do polskich szpitali.
Nagle okazało się, że znajduje się też i wiele sponsorów, którzy swoim dobytkiem potrafią się podzielić z innymi, wspomagają ośrodki potrzebujące pomocy, po prostu wyznają tę zasadę, o której tyle razy w swoim blogu wspominałam „być, a nie tylko mieć”
Jest tyle chętnych osób ofiarujących swoją pomoc tym słabszym, starszym, często niedołężnym osobom.
Nagle zaczęliśmy zauważać innych, nie tylko siebie samych !!!!
Rozważmy to wszystko w naszych sercach i niech ta nauka, którą teraz z Nieba otrzymujemy, będzie już na zawsze naszym życiowym mottem, nie wracajmy do tych złych nawyków.
Dobro trzeba docenić, zło trzeba zniweczyć, ale taka ocena już nie od nas tylko zależy….. MAMY BYĆ A NIE MIEĆ !!!!!!

Wielki Czwartek jest początkiem Triduum Paschalnego, wielkich dni dla Katolików.
Zawsze wtedy wspominam panią Marię, z którą przez te trzy dni przed Świętami Wielkanocnymi rok rocznie modliłyśmy się w małym kościołku św Norberta przy ulicy Wiślnej w Krakowie, był to szczególny dla mnie Kościół, bo tam, za czasów mojego dzieciństwa, chodziłam na niedzielne Msze święte razem z moją Mamusią.
Dzisiaj w tym miejscu nie ma Kościoła Katolickiego, jest już tam grecko katolicka Cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego.
Dzisiaj nie ma też już i pani Marii, ale ten przedświąteczny czas Triduum zawsze poświęcam Jej wspomnieniem.

Ludzie zawsze te dni traktowali jako wspólne radosne, wiosenne świętowanie, w tym roku epidemia zadecydowała inaczej.
Dzisiaj usłyszałam bardzo mądre motto na te dni : „Lepiej po raz pierwszy spędzić ten świąteczny czas osobno, niż po raz ostatni razem”, a tak niestety mogłoby się stać, gdybyśmy nieodpowiedzialnie odwiedzali swoje Rodziny, swoich Przyjaciół i narażali siebie i innych na zakażenia.

Wymyśliłam na to świetną metodę, po prostu sama przygotuję sobie ten świąteczny stół, z jajeczkiem, z szynką i z chrzanem, czyli podobny do tego, jaki miałabym w Modlnicy i wtedy połączę się przy pomocy kamerki z domem Magdy i z domem Maćka i razem z nimi podzielę się świątecznym jajeczkiem, będziemy co prawda na odległość, ale tak, jakbyśmy byli razem, przy jednym stole.

A słonko nadal sobie od samego rana lśni. jedynie, co przeraża, to ta niesamowita susza, która niestety jeszcze bardziej narasta i która może przynieść w najbliższym czasie katastrofalne wręcz skutki.
Niestety wszystko to jest wynikiem ocieplenia klimatu, a niestety w tej walce ciągle ponosimy porażkę.

Wczoraj byłam na małym spacerze zakupowym, postanowiłam, że jednak nie będę nikogo swoja osoba obciążała.
Jakie to smutne, mój ukochany Park niestety opasany jest czerwono – białymi pasami, a taki już jest pięknie kolorowy, zielone listki i traw, żółte krzewy, nawet jeden krzew tak pięknie białymi kwiatami się obsypał, niestety mogłam to tylko obserwować z oddali. ……
A na moim podwórku też już jest bardzo zielono, listki na moim balkonie są coraz większe. Siadam sobie czasami na krzesełku na balkonie i podziwiam tę piękność budzącej się przyrody i podziwiam małą córeczkę naszej sąsiadki, która wraz z mamą baraszkują sobie na podwórku, skoro do parku wychodzić nie można…..
Spokojnego Wielkiego Czwartku życzę i słoneczka, a wieczorem niechby troszkę nam już pokropiło i te nowe roślinki wzmocniło i do życia na nowo pobudziło.
Miłego świątecznego dnia.