no i już po świętach

Zaglądam dzisiaj do Was, żeby sprawdzić, jak tam po tych świętach się macie?????
Brzuszki Was nie bolą?, główka też jest nie nadęta złymi myślami?
No tak, to nie były zwyczajne święta, nie można było na zewnątrz wchodzić, bo policja bardzo ściśle i skrupulatnie pilnowała, żeby ludzie bez potrzeby po ulicach i po działkach się nie plątali, więc jedyny spacer, który można było przez te dwa dni uskuteczniać, to spacer do….lodówki.
Niestety, dla wielu osób takie lodówkowe przechadzki raczej odnosiły negatywne skutki, co i wiem i sama po sobie.
Od dzisiaj wprowadzam dietę płatkową, trzeba troszkę ten przepełniony brzuszek odciążyć.
A może jednak jeszcze kawałek serniczka??????
No tak, najpierw człowiek nakupował tego pysznego i urozmaiconego jedzonka, potem skrywał przed domownikami z przestrogą: „nie ruszaj, to na święta” a teraz……… a teraz mówi się, „trzeba to szybko zjeść, bo inaczej się wyrzuci”. Znacie to chyba?
I tak jest zawsze po każdych świętach, nawet po tych z koronowirusem, chociaż podejrzewam, że z nudów człowiek jednak nieco więcej, niż zazwyczaj w święta podjadał, skoro nawet przerw na wiosenny spacer na łono przyrody nie posiadał
Telewizja dopisała, a i owszem, wszystkie stare filmy z lamusa powyciągała, tak więc można było sobie odnowić filmowe wspomnienia, a już zdecydowanie film „Znachor” był liderem tych ostatnich świąt, można było przez te kilka dni oglądać ten film dokładnie na wszystkich kanałach, począwszy od Polsatu, Polsatu Rodziny, po TVP i nawet TVN i innych polskojęzycznych stacjach , do znudzenia, bo co otworzyłam telewizor, Znachor mnie z ekranu pozdrawiał.
Bardzo lubię akurat ten film, bardzo lubię głównego bohatera, którego grał znakomity i niezapomniany Jerzy Bińczycki, ale ile razy można ten sam film oglądać?
Za to z przyjemnością oglądałam wczoraj na TVP Rodzina film Chmielewskiego „Nie lubię poniedziałku” – chociaż też ten film już niejednokrotnie oglądałam, nie miej zawsze jednakowo mnie śmieszą paradoksy rządzące treścią filmu, ot takie różne zbiegi okoliczności losów rożnych ludzi, które w jedną wspólną treść się zlewają takie jest własnie nasze życie, splot różnych przypadków, które czasami nami rządzą, nawet wbrew naszej woli.
Ale czymś (prócz oczywiście jedzonka) człowiek musiał się zająć, bo przecież nie można cały czas tylko o tym koronowirusie, a tym bardziej o polityce myśleć. Inaczej człowiek już całkowicie by zwariował, zresztą i tak można powiedzieć, że popadliśmy wszyscy w wielką narodową, paranormalną ba czasami i paranoiczną depresję i jakoś samemu sobie trzeba z tym dawać radę.
A swoją drogą, ciekawe, ile osób po tym obecnym depresyjnym stanie będzie musiało podjąć leczenie? ile osób po prostu nie wytrzyma dalszego naporu tych psychicznych obciążeń, którymi jesteśmy na codzień obarczeni??
Na całe szczęście sprzyja nam też pora roku – wiosna, bo ona zawsze jakoś jeszcze człowieka mobilizuje do życia, gdy patrzysz na tę budzącą się przyrodę, dostajesz jakąś dodatkowa energię, która i Ciebie do życia pobudza.
Niestety, tylko nie wszystkim udaje się ta sztuka, a teraz, gdy jesteśmy w domu uwięzieni, nie mamy takiej okazji do podglądania naszej budzącej się natury.
Dzisiaj w TVN -24 pokazywali spacer ulicami miasta mamy kaczki, która wiodła za sobą małe kaczątka, nie zwracając uwagi na przejeżdżające auta, spacerowały sobie chodnikiem, ale kilkakrotnie przekraczały jezdnie, na szczęście policjanci czuwali na tym kaczym spacerkiem i bezpiecznie je przez ulice przeprowadzali, nawet zatrzymując na szczęście niewielki ruch samochodowych,
Te kaczki to miały szczęście, widocznie najlepiej w Polsce dzieje się…..własnie kaczkom 🙂
Włos z głowy, ani żadne piórko im nie spadnie, są pod ścisłą policyjną osłoną…….
Tak to już w Polsce z kaczym rodem bywa, nie dość, że są pod szczególną , wzmocnioną ochroną, w dodatku mają jeszcze specjalne prawa.

Nawet zapomniałam, że wczoraj był trzynasty dzień miesiąca, ale widać dlatego, że był to poniedziałek, a nie piątek, ten dzień był dla mnie szczęśliwy, bo pobiłam rekord czytania mego blogu, miałam wczoraj aż 243 wejścia, co było a b s o l u t n y m rekordem.
Dziękuję wszystkim, którzy mnie odwiedzają i samych pomyślności na dzisiaj i na cały ten nieco krótszy tydzień życzę.
No cóż, niewiele od wczoraj się zmieniło, tylko niektórzy dzisiaj do pracy poszli, reszta nadal jest w swoich mieszkankach zamknięta, właściwie to nie wiadomo, czy można, czy nie można na spacerek się udać, bo to, czy zostanę upomniana, czy nie daj Panie Boże ukarana mandatem, zależy tylko od woli policjanta, który mnie napotka.
Oczywiście już są różne pomysły na to, jak można wyprowadzić policjanta w pole, można mieć na przykład wielka siatkę w ręku i kartę bankomatową w drugiej ręce i wytłumaczyć, że własnie biegnie się do sklepu po świeży chlebuś ( bo bieganie też niestety jest zakazane).
Inny chytry sposób, o którym przeczytałam na Facebooku to taki, ze można zaopatrzyć się w smycz, którą trzeba dzierżyć w ręce, a gdy zostanie się zaczepionym przez policjanta, można wytłumaczyć, że właśnie uciekł nam pies i teraz go szukamy. Tylko co będzie, gdy trafimy na prawdziwego policjanta – służbistę, który chętnie włączy się w poszukiwanie tego urojonego psa?
Takich i innych pomysłów jest pewnie wiele, ale nie zawsze takie argumenty niestety do naszej policji przemawiają, gdy trafisz na jakieś poczciwca, po prostu da ci tylko pouczenie i odeśle z kwitkiem do domu, gdy trafisz na nadgorliwca, możesz doczekać się nie tylko mandatu, ale czasami nawet dosyć brutalnej interwencji, co już, nie raz w ostatnich dniach niestety się zdarzało.
Najlepsze wyjście to jednak siedzenie na tyłku w domu, no chyba, że ktoś musi iść do pracy, co też nie jest łatwe, bo komunikacja miejska jest bardzo ograniczona i najlepiej wychodzą na tym właściciele samochodów.
No i przynajmniej w domu nie trzeba chodzić z tą niewygodna maseczką na ustach…….. a od jutra ten przepis będzie bardzo ostro przestrzegany i wyjście gdziekolwiek( nawet na podwórko, gdy wyrzucasz śmieci) bez maseczki może skończyć się ukaraniem mandatu.
Zupełnie jakby nam kaganiec nakazali nosić, ale to podobno tylko dla zdrowia, a nie dla zamknięcia nam mord ????????
Takie to mamy teraz czasy…..

Tej nocy z 14/15 kwietnia będziemy myśleć o tej strasznej katastrofie brytyjskiego transatlantyku Titanic , który po zderzeniu z góra lodową zatonął, pociągając za sobą ponad 1500 ofiar.
I tu też pycha i wiara w doskonałość dzieła i doskonałość decyzji była główną przyczyną tej strasznej tragedii.
Wynika z tego, że mimo, że od tamtej tragedii ponad 108 lat, niczego niestety niczego to wielu ludzi nie nauczyło, nadal własne EGO i chęć imponowania domniemaną wielkością i doskonałością, oraz przede wszystkim pieniądze, są motoryką ludzi. obojętnie na jakim kontynencie, w jakiej części świata by oni się znajdowali.
I to jest własnie doskonałym potwierdzeniem powiedzenia „PYCHA ZAWSZE KROCZY PRZED UPADKIEM”
Tylko kiedy nareszcie zrozumiemy to, że pokora wobec innych, wobec natury, wobec życia, jest najlepszym naszym życiowym kierunkowskazem…….
Słonka na dzisiaj życzę i miłych wypomnień minionych świątecznych dni.
Dzisiaj zaczynamy nasza rzeczywistość od nowa, chociaż niewiele od tej wczorajszej ona niestety się różni……..