
Dzisiaj róże są tylko dla Ulki!!!!!!
Wiadomo, środa.
I chociaż za tydzień znów będzie nieco dziwna dla mnie środa, powiedziałabym nawet, ze szczególna, ale……
Co ja tam będę myślami na przód wychodziła, ważne jest tylko dzisiaj, Ulka, róża i….ja.
Bo jutro to też jest dzisiaj, z tym, że dopiero jutro !!!!
Więc mrygam dzisiaj do Ciebie Uleczko ślicznym słoneczkiem, życząc Ci, aby ani dzisiaj, ani jutro, ani w nadchodzących dniach Ci go nie zabrakło.
Wszystkiego dobrego Uleczko, trzymaj się wiosennie 🙂
Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata.
No może lata raczej wczoraj nam nie przeplótł, bo w Krakowie temperatura oscylowała około 4 -5 stopni, a wiec w porównaniu z dwoma czy trzema poprzednimi dniami można powiedzieć, że mróz był, chociaż słoneczko świeciło.
Rozmawiałam wczoraj przez telefon z Magdą (na szczęście już opuściła szpital, czyli nam ozdrowiała), która w pewnym momencie powiedziała: „ale śnieg u nas sypie”.
Śnieg????, zdziwiłam się, teraz, gdy już wiosna zdecydowała się do nas na dobre przyjść? A jakieś pół godziny później ze zdumieniem patrzyłam jak duże płaty śniegu za moim oknem tańczyły na wietrze.
Zupełnie, jakby to była wciąż jeszcze zima.
Co prawda to był bardzo krótki czas, zaraz potem wyszło nawet słonko, ale zima wciąż jeszcze nam usiłuje powiedzieć, ze jeszcze z nami do końca się nie rozliczyła.
Na pewno choinki ubierać nie będę, prędzej raczej trzeba by było pomyśleć o jakichś skrzynkach z kwiatami na balkonie. A może na kwiaty jeszcze za wcześnie.
Chociaż Magda już tydzień temu bratki na tarasie posadziła i podobno nawet całkiem ładnie się jej rozwijają.
Dosyć tych kaprysów, niech przynajmniej pogoda nam jakoś umila i tak smutne dni.
Co prawda na razie nadal raczej nie opuszczam mieszkania, chociaż jestem odpowiednio przygotowana i uzbrojona w maseczki, rękawiczki i środki dezynfekujące, ale podobno w najbliższym czasu niektóre restrykcje już mają ulec złagodzeniu, pomału ludzie do pracy będą wracać, pewnie i na mnie przyjdzie taka pora, może i dobrze, bo w tym domowym areszcie może rzeczywiście całkowicie pomieszać się w głowie.
Ale jest szansa na to, że wreszcie będę mogła swój Kochany Park odezwać, ciekawe, czy są tam już kaczuszki????
Najważniejsze jest jednak to, żeby nadal przestrzegać zasad bezpiecznego poruszania się, a po [powrocie do domu odpowiednio zdezynfekować ręce i ubranie, a szczególnie te maseczki wielokrotnego użytku, wystarczy je przeprać w wodzie około 60 stopni C, a potem jeszcze przejechać gorącym żelazkiem (jak ja nie cierpię prasowania!!!!!!)
No właśnie, a jak rzeczywiście dokładnie przestrzegać innych procedur?
Co na przykład zrobić z przyniesionym ze sklepu towarem, wszystko mam oblewać tym płynem? Rozumiem, że wszystkie woreczki i papierki, w które są produkty zapakowane trzeba wywalić, ale co np z chlebem zrobić?
Dobrze, że kupuję ten chleb w folii, ale taki „normalny”, nie opakowany to chyba trzeba do piekarnika na chwilkę włożyć i odkazić?
Okropnie to nasze życie jest ostatnio skomplikowane, to co było dotąd łatwe nagle staje się problemem.
Ale takie są wymogi zdrowia, trzeba jednak przełamać wszelkie wewnętrzne opory, bo ten wredny wirus z koroną wciąż nam nie odpuszcza, as co gorsze, najpewniej szybko go się nie pozbędziemy.
No cóż, mamy środę taką, jaką mamy, dobrze, że jest przynajmniej jasno za oknem, bo w Krakowie wyszło nowe zarządzenie i w godzinach od 12 do 4 rano powygaszano całe oświetlenie uliczne – Brawo krakowski samorząd, zaoszczędzicie co prawda nieco kasiorki, ale za to dajecie nomen omen zielone światło dla wszystkich złodziei, dla których pod osłoną nocy, w całkowitych ciemnościach wszelkie rozboje będą tylko ułatwieniem. tak przynajmniej myślę, życie pokaże….
No chyba, że wzmocnią wtedy policyjne patrole, co by się przydało, bo jak na razie głownie policja pilnuje babcie i dziadki, które idą sobie z wózeczkiem do sklepiku, albo kogoś, kto przejechał sobie ulicę rowerkiem, a są i w Polsce inne absurdy, na przykład liczna grupa policjantów pilnuje domu Jarosława Kaczyńskiego, przecież ma on tam zapewnioną ochronę własnych, prywatnych goryli, które są odpłacane niby z funduszy Pisu, a de facto z naszych, bo przecież z jakich, jak nie z naszych pieniędzy są dotowane partie?? A teraz dodatkowo jeszcze opłacamy policjantów, którzy dzień i noc w liczbie około 20 osób na jedną zmianę stoją pod jego domem i sprawdzają wszystkich, którzy tamtędy przejeżdżają autem w pobliżu.
Czego boi się ten starzec?????? Czyżby już przeczuwał, że koniec jego wszechwładzy niechybnie nadciąga?????
Tylko wtedy nawet policjanci mu nie pomogą, nawet podejrzewam, że bardzo chętnie, ale bez nienależnych mu zaszczytów za kratki go poprowadzą.
Nawet prezydent Polski nie ma zapewnionej takiej ochrony, jak zwyczajny, prosty poseł. Czy to jest normalne????????
Najwyraźniej żyjemy w jakimś pisim matrixie i….czekam, wciąż czekam, że wreszcie ten absurdalny pisi świat zaginie raz na zawsze i nieodwołalnie.
Głowa do góry! podobno znów ciepła wiosna jutro powraca.
Tylko w tych maseczkach będzie chyba trudno oddychać????