szczęśliwej niedzieli

A ponieważ ma być ona szczęśliwa, dzisiaj w moim blogu będzie zero polityki.
Bo przecież nie samą polityką człowiek żyje, przynajmniej powinien żyć.
To o czym dzisiaj będę pisała? a pewnie o wiośnie, bo już tak pięknie wszystkie krzewy zakwitły w parkach i na zieleńcach.
Co prawda dzisiaj jeszcze nie będę mogła podziwiać ich piękna, bo ktoś się uparł, żeby w ten weekend jeszcze ludzi w domu przytrzymać, ale już od jutra…
No i bardzo się dobrze składa, bo moje siedemdziesiąte urodziny spędzę w moim ukochanym Parku, a to już niedługo, to już pojutrze…….
Hm, kiedy te 70 lat minęło nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że przede mną jeszcze jakaś trzydziestka jeszcze pozostała.
Wtedy rodzina zaśpiewa mi…no własnie, czego będą mi życzyć, dwustu lat????? Nie wiem, czy nawet mimo, że wciąż dają mi dowody swojej miłości, tyle ze mną by wytrzymali.
Ważne jest to, by człowiek był jednak samodzielny, nie musiał angażować koło siebie ludzi, którzy nie koniecznie na to czas mają, każdy ma wszak swoje życie i swoje sprawy.
No i ważne, żeby mózgownica jeszcze jako tako pracowała, odróżniała dobro od zła i miała na tyle zdrowej świadomości, żeby mogła oddawać się swoim ulubionym zajęciom, na przykład pisaniu blogu.
Co prawda nie tak wyobrażałam sobie tę okrągła, jakby nie było, rocznicę, miała byc koło mnie rodzina, miał być tort od Basi, a tu raczej będę samotnie ten dzień spędzała, bo jednak ten koronawirus nadal nie pozwala na rodzinne spotkania, ale może jest w tym w jakiś sposób trochę egzotyki, czegoś. niespodziewanego, na pewno innego, niż się planowało.
Jak to życie potrafi figle spłatać, a wystarczył do tego jeden malutki wirusik – wprost niebywałe.
Za mną kolejna byle jak przespana noc, ale teraz już znam tego przyczynę, po prostu jest mi w nocy za gorąco i dlatego się budzę i mam trudności z powtórnym zaśnięciem.
Postanowiłam więc zrobić mały eksperyment i wyłączyłam już całkowicie ogrzewanie, ciekawe, jak spędzę następną noc, mam nadzieję na spokojny i łagodny sen, a o tym napiszę Wam już jutro rano. Może całkowicie nie zamarznę?????? Noce wszak jeszcze tak bardzo ciepłe jeszcze nie są.
Za to są okropnie ciemne, o północy, ze względów oszczędnościowych, wyłączają w Krakowie większość świateł, na przykład mój Park jest spowity w całkowitych ciemnościach, co robi trochę niesamowite wrażenie, tak trochę czuję się, jakbym brała udział w jakimś horrorze i tylko czekam, aż za drzewa wyłoni się jakaś zjawa.
Jeszcze niedawno mogłam spokojnie, bez zapalania światła, przejść w nocy do łazienki, bo wystarczało mi światło padające z latarni przed domem, terasz muszę zapalać lampkę, żeby sobie gdzieś po drodze nosa nie rozbić.

Dzisiaj przeczytałam, że najpewniej w tym roku szkolnym uczniowie nie wrócą już do normalnej szkoły, czyli do swoich budynków, nadal będzie ich obowiązywało nauczanie wirtualne, zresztą z tego co wiem, jest coraz bardziej ono skuteczne, Tylko zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób będą odbywały się promocje do następnych klas, czy uczniowie będą mieli przeprowadzane jakieś testy przez internet i te oceny wpłyną potem na świadectwo?
Oczywiście znów w najgorszej sytuacji są ósmoklasiści, no i maturzyści bo teraz, gdy waży się ich przyszłość, ocena ich wiedzy i kwalifikacja na następny etap nauczania będzie bardzo utrudniony.
Część młodzieży chce podjąć dalszą po szkole podstawowej naukę w liceach, część w technikach, tu jeszcze ewentualnie może zaważyć konkurs świadectw, bo w końcu na ostateczną ocenę nie wpłyną tylko oceny z ostatniego , nieco dziwnego roku nauki, ale i będą się liczyć te z lat poprzednich.
Ale co zrobić z przyszłymi potencjalnymi studentami, którzy chcą w przyszłości zostać lekarzami, prawnikami, inżynierami etc????
Ale na szczęście nie jest mój problem, nie mniej powinien się znaleźć ktoś bardzo kompetentny, który te wszystkie dylematy mądrze rozwiąże, a z ta kompetencją ostatnio różnie bywa, pst, miałam nie krytykować……
A wydawałoby się, że zeszłoroczne kłopoty z egzaminami wstępnymi do szkoły średniej to już ostatnie takie szkolne zawirowania, a tu masz, znów ten wirusik wszystko pomieszał……

Co by Wam jeszcze radosnego w ten niedzielny dzionek napisać?
Pomału już przystosowujemy się do sytuacji, która nas zaskoczyła, świat pomału zaczyna normalnieć, no może nie całkowicie bo……. wiadomo, ale i na to kiedyś pora przyjdzie.
Na razie życzę miłych wrażeń niedzielnego odpoczynku, bo to od nas zależy w jaki sposób go spędzimy.
Ja pewnie znów trochę posiedzę na balkonie, trochę przed komputerem, gdzie na Netflixie znajdę jakiś, kolejny filmik, wiadomo w niedzielę telewizyjne programy są do kitu i praktycznie nie ma co oglądać.
Wczoraj na przykład oglądałam (oczywiście na Netflixie) bardzo przyjemny nieco science fiction romansik „Joe Black”, ale wiem, nie każdy taki rodzaj filmów lubi, więc polecam ten film tylko romantykom.
Miłego dnia

P.S. a gdyby ktoś chciał zrobić mi niespodziankę w dniu moich urodzin podaję mój link z moją urodzinową pomocą”
https://www.facebook.com/donate/178398539848804/10222580779613994/