idziemy do lasu

I to jest najważniejszy i jedyny praktycznie krok w zmniejszeniu utrudnień Polakom.
Nie ważne, że akurat teraz znów niepokojąco rośnie liczba zachorowań.
Ale skoro będzie można iść do lasu i do Parku, będzie można śmiało iść na wybory, a przecież wg. pana prezydenta Dudy, bez tych wyborów Polska popadnie w chaos.
Zupełnie nie rozumie ten człowiek, (albo raczej powiedziałabym, że nie wolno mu zrozumieć) że Polska już od początku ich rządu, a w ostatnich miesiącach szczególnie Polska jest w totalnym chaosie.

I pewnie to jest jedna jedyna przyczyna otwarcia zielonej przestrzeni dla Polaków.
Czepiam się? no może trochę.
Bo rzeczywiście akurat ten pomysł zamykania parków i lasów uważałam za absurd, ale przecież trzeba było coś wymyślić, nawet najbardziej absurdalnego, żeby potem pokazać swoja wspaniałomyślność, nieprawdaż?
Kto mi powie, że spacer czy bieganie po parku jest bardziej szkodliwa i wykazuje większe niebezpieczeństwo w podłapaniu koronowirusa, niż przechodzenie przez ulicę, oczywiście w maseczce na buzi).
To tak, jakby ktoś nam chciał wytłumaczyć, że lasy i parki są siedliskiem koronawirusa, który już na ulicy nie jest obecny.
Nie każdy akurat lubi spacery, ja niestety z powodu moich trudności w chodzeniu wolałabym usiąść na ławeczce, ale to jest tylko mój wybór.
A teraz nadal nie wiem, czy będzie mi wolno na tej ławeczce usiąść, bez możliwości narażenia się na podłapanie jakiegoś wirusika. No bo chwilę wcześniej na tej ławce mógł siedzieć ktoś chory, albo jakiś potencjalny tylko nosiciel tego wirusa i co? Mam się potem cała dezynfekować od stóp do głów, prać całą moja wierzchnią warstwę ubrań ? Mam wątpliwości.
Dlatego dzisiaj bardzo skromnie tylko przejdę się kawałeczek, ale na pewno nie będzie to tak jak kiedyś przesiadywanie kilka godzin na świeżym powietrzy, po prostu nadal się boję.
I tak się zastanawiam, kiedy będzie już całkiem normalnie, całkiem bezpiecznie, kiedy przyjdzie ten czas, że bez paniki nie będę kilka razy dziennie sięgała po termometr.
Dlatego nadal będę przestrzegała zasad nieodwiedzania znajomych, braku kontaktu z Rodziną (chociaż za nimi tęsknię), będę starała się zachowywać wielką ostrożność nawet na tym krótkim z wynikającego z sytuacji, spacerku po Parku.
Zazdroszczę tym ludziom, którzy mogą wykazywać pełną aktywność (już oczyma wyobraźni widzę Uleczkę z kijkami na spacerze), niestety moja aktywność jest bardzo ograniczona, Szczególnie teraz, gdy po ponad miesiąca czasu „zasiedziałam się” już na dobre i moje kości, kręgosłup, stopy i kolana całkowicie odmawiają mi posłuszeństwa, muszę dopiero stopniowo się uruchomić, a na to znów trochę czasu potrzebuję.
No i oczywiście ta przymusowa maseczka na nosie i na ustach nie ułatwiają spokojnego i wyrównanego oddechu, z którym i tak zawsze przy poruszaniu się miałam trochę kłopotów.
Ale cieszę się, ze przynajmniej dla wielu ludzi ten dzień jest radośniejszy niż poprzednie, z tym, że niestety oni też będą musieli bardzo uważać, aby za bardzo nie narażać się na wciąż wiszące nad nami niebezpieczeństwo.
Czyli umiar w tej pozornej wolności, która nam była dana, jest wskazany i do niego wszystkich namawiam.
Od rana już widziałam kilka piesków biegających po moim Parku, wreszcie mogą wyjść na normalny dłuższy spacer.
Ciekawa jestem, czy i Lola ze swoim panem też dzisiaj Park odwiedzi?
Obawiam się, że pan jest bardzo zapobiegliwy i z racji jego zdrowotnych dolegliwości jednak na taki spacer raczej jeszcze przynajmniej na razie się nie narazi.
Cieszmy się zatem słonkiem i wiosną, już można będzie podziwiać wszystkie nowo wyrosłe roślinki i kwiatki, a może i kaczuszki już w Parku się zagnieździły? Bardzo korci mnie dzisiaj je odwiedzić.
Dobrze jest, a kiedyś będzie jeszcze lepiej !!!!!!! 🙂
Miłego poniedziałku i bardzo udanego całego tygodnia.