
Zawsze marzyłam złożyć Jej życzenia w dniu Urodzin, wszak to jest bardzo ciekawa osoba, stateczna, inteligentna i mimo, że kilka błędów w życiu popełniła, jednak nadal dla swojej rodziny, a także dla Anglików jest bardzo ważną osobą, Nie wiem, czy Jej następca będzie cieszył się takim zaufaniem i taką estymą, na pewno nie, jeżeli będzie to Książę Karol, najbardziej do tytułu odpowiedzialnego władcy pretenduje Książę Wiliam, ale czy jego ojciec go dopuści skoro tak długo na to królowanie czeka?
Rzeczywiści jak dotąd Książę Karol jest jak dotąd najdłużej czekającym następcą tronu i wcale nie jest powiedziane, czy tego tytułu się doczeka. Wszystko to zależy od….decyzji obecnej Królowej, która nadal, mimo dosyć statecznego wieku, wspaniale na tym królewskim tronie daje sobie radę, a poza tym, jak widać, najchętniej swoje berło przekazałaby raczej swojemu wnukowi, a nie synowi.
Ale pewnie nie prędko to nastąpi, bo pomimo, że dzisiaj Królowa kończy 94 lata (!!) nadal jest we wspaniałej kondycji fizycznej i umysłowej. widać w ich rodzie jest to genetyczna cecha długowieczności i zdrowego życia.
Co do moich osobistych wspomnień związanych z królową, to przypominam sobie pewien fakt, gdy w 1962 roku byłam z Tatą i z moim Rodzeństwem w Londynie. Byliśmy zaproszeni na ślub naszej kuzynki Basi, na który zresztą z braku otrzymania wizy na czas , spóźniliśmy się o tydzień na tę uroczystość i para młodych już dawno w podróż poślubną odjechała. Ale mimo to 2 tygodnie w Londynie spędziliśmy i mieliśmy czas na jego zwiedzanie.
Kiedyś jeden z wujków zaprowadził nas pod Buckingham Palace, gdzie oglądałam akurat dokonywująca się zmianę warty, byłam pod wrażeniem, nie powiem, bo bardzo to wszystko dostojnie się odbywało, a gdy wujek poinformował mnie, że w tym Pałacu mieszka Królowa Elżbieta zadałam mu bardzo naiwne, dziecięce pytanie „A czy ta królowa jest okrutna”?????
No cóż, widać dużo bajek naczytano mi w dzieciństwie i mój stosunek do Królowych był bardzo ambiwalentny, ale nie powiem, rozbawiłam tym pytaniem wujka i jeszcze długo w rodzinie z tego powodu ze mnie się naśmiewano.
Ale urokiem młodego dziewczęcia jest przecież ta naiwna dziecinność.
Podejrzewam, że obecnie czasy na tyle się zmieniły że 12 letnie dziecko jest jednak mniej naiwne, żyje w bardziej realnie nierealnym świecie całkiem innych, internetowych baśni i co gorsza żyje problemami osób starszych, od czego nas w czasach dzieciństwa zawsze bardzo chroniono.
Już nieraz wspominałam, że przy wszystkich rodzinnych uroczystościach dzieci zasiadały w osobnym pokoju, aby nie musiały się kłopotać dylematami dorosłych. Były dwa światy: świat dorosłych i świat dziecięcy, który miał być radosny, pełen śmiechów i zabaw, oddalony od realia życia, na które jeszcze miały czas.
Tylko czy akurat jest to lepsze? no nie wiem……
Ale Królowej Elżbiecie w dniu Jej 94 urodzin życzę długiego życia w zdrowiu i w miłości swoich najbliższych, przede wszystkim wnuków i prawnuków, którzy z nią są bardzo emocjonalnie związani.
A takie rodzinne przywiązanie jest bardzo dla starszego człowieka bardzo ważne, wiem to zresztą sama po sobie, bo sama go pieczołowicie kultywuję.
Jutro będę składała urodzinowe życzenia innym Jubilatom, w tym panu premierowi Donaldowi Tuskowi i Izabeli Trojanowskiej, którzy wraz ze mną będą współgospodarzami tego i dla mnie jubileuszowego dnia
No tak, dzisiaj po raz ostatni mogę powiedzieć, że mam 69 lat, jutro ta szóstka z przodu przemieni się w siódemkę ( tzw kosę) i tak przez najbliższe 10 lat mi pozostanie.
Czy się martwię z tego powodu?
Bynajmniej, już kiedyś pisałam, że każdy wiek ma swoje plusy i minusy, należy tylko podchodzić do tego ze spokojem i z pokorą ten czas przyjmować, bo wiem, że moje przysłowiowe pięć minut już dawno z wiatrem przeminęło…… Pozostało tylko to co pozostało i…miłe wspomnienia.
Właśnie wczoraj zasypiając przypominałam sobie niektóre fakty z mych dziecinnych lat, które jak migawka fotograficzna przelatywały przez mój mózg : Obraz mojej Mamusi, która przyjechała odwiedzić mnie na wakacjach w Zawoi, była już bardzo wtedy chora, z czego nie zdawałam sobie oczywiście nawet sprawy, a ubrana była w taką piękną beżową plisowaną spódnicę i piękną beżową, koszulową bluzkę, była też i we wczorajszych wspomnieniach straszna burza z piorunami na wakacjach spędzanych bodajże w Międzyzdrojach, rodzice poszli gdzieś wtedy na dancing, a mój brat Krzysztof siedział koło mnie i śpiewał mi kołysanki, jak ja się wtedy bałam,
Przypomniała mi się moja lalka Żeże, którą mi Mamusia z Paryża przywiozła, jaka śliczna była ta lalka w swojej pepitkowej sukience i czerwonym kubraczku i czerwonym bereciku, przypomniał mi się obraz pijaka, który w Wigilię stał przylepiony do muru małego kościółka, mój Tata bał się, że zamarznie i wracając z Pasterki zabrał go do nas do domu, żeby człowiek wytrzeźwiał troszkę, potem już całkiem ozdrowionego odwiózł do domu, czy przypomniałam sobie moją długą wełnianą sukienkę w kratkę, w którą mnie ubrano (to była zima), a ja bardzo broniłam się przed pójściem do dentysty, chociaż bardzo bolał mnie ząb.
We wczorajszych przedsennych wspomnieniach były też i moje obie babcie, opisywana już kiedyś bardzo pragmatyczna, ale bardzo mnie kochająca Tamtamama, czy Babcia Helenka, która opowiadała mi bajki, w tym o zjawie, która wołała „oddaj mi złotą nogę”, a także nasz Kochany Adzik, o którym wspominałam kiedyś – nasza wspaniała Niania , najwspanialsza nad wszystkimi nianiami.
Była też i moja siostra Ania, z którą spędziłam sporo czasu , trudno powiedzieć, że na wspólnych zabawach, bo Ania jednak była o 7 lat ode mnie starsza, ale i tak sporo się mną opiekowała i mój ciągle uczący się Brat Krzysztof, który mnie szturchał, gdy mu w nauce przeszkadzałam , albo który uderzeniami książka po głowie wlewał mi matematyczną wiedzę, gdy czegoś nie rozumiałam zaraz tą książką przez łeb obrywałam, wtedy dla świętego spokoju udawałam, że już wszystko wiem, wszystko pojęłam 🙂
Różne obrazy przechodziły przez moje myśli, nawet stwierdziłam, że nie spodziewałam się, że aż tyle jeszcze pamiętam, niektóre wspomnienia były trwalsze, inne to tylko przelatywały jako krótkie epizody, ot myśl przyfrunęła i przysiadła na moment, a potem gdzieś znów w dal się odsunęła…..
Grunt, że dzisiaj mamy kolejny wiosenny i bardzo słoneczny dzień, który jednak postanowiłam chociaż troszeczkę wykorzystać, jakoś ten ostatni dzień mojego 69 letniego żywota trzeba godnie uczcić.
Życzę miłego i słonecznego dnia i bardzo dużo pogody ducha, bo w tych trudnych czasach wszystkim się ona przydaje.
DOBREGO WTORKU 🙂