
Lubię sobie takie ładne, kolorowe i radosne gify w moim blogu zamieszczać.
Od razu na duszy weselej się robi….
Ptaszki, motylki, słoneczko i te rzeczy, prawda, że ślicznie?
Bo nasz świat ostatnio nie jest taki radosny, chociaż pogoda nie powiem, dopisuje, a nawet zapowiadają, że z Afryki płynie do nas trzydziestostopniowe i ponad to upały.
Strach pomyśleć, jak tu w domu wysiedzieć, bo jednak za długo przy wciąż obecności koronawirusa nie ma się co nadmiernie plątać. No chyba, że ktoś sobie biega, jeździ na rowerze – to wszystko, jak już pisałam dla mnie jest raczej niedostępne. Najwyżej co krótkie spacery po Parku, chwilkę posiedzieć na ławeczce, na zielone drzewka popatrzeć i…wracać do domu.
Chyba tym razem moje kostki mnie zawiodły, bo deszcz jednak nie spadł, to po co mnie tak zupełnie niepotrzebnie one bolały?
Co prawda wczoraj w TVN-24 widziałam transmisję z Kielc, z wywiadu z Robertem Biedroniem, który stał…pod parasolem, tak pod parasolem, a deszcz sobie tak dźwięcznie o płótno tego parasola bębnił.
I jeszcze na Facebooku czytałam, że gdzieś tam też troszkę popadało. No właśnie troszkę, ale co to jest dla tej bardzo wysuszonej ziemi.
W Krakowie raczej nie padało, chociaż na dachu jakiegoś samochodu kilka kropel dojrzałam nawet.
Dzisiaj pewnie pójdę znów do Parku na chwileczkę chociaż, ale jeszcze nie teraz, jest wcześnie, a poza tym muszę koniecznie oglądnąć „Kawę na lawę” i zobaczyć jak wspaniale prawica i opozycja się kłócą, zresztą wciąż o to samo, czyli, czy robić, czy nie robić w maju tych wyborów.
Oczywiście prawica jest zdeterminowana i już bez zachowania żadnych pozorów przyzwoitości do rozkazu Wodza się stosuje i prze na te wybory, a opozycja?….a czy my w ogóle mamy jakaś opozycję?
Tak się zastanawiam, o co oni się będą kłócić, gdy ten maj już przeminie? jaki temat sobie znajdą do niepotrzebnych awantur, w czasach, gdy tyle jest w Polsce do zrobienia? Trzeba Polskę jakoś za uszy nie dość, że z tej epidemii, to jeszcze z całkowitej gospodarczej ruiny wyciągnąć.
Tylko wciąż odnoszę wrażenie, że nikogo to raczej na razie nie interesuje, co prawda padają wielkie słowa i na tym koniec, nic nie jest w życie wdrażane.
Tym czasem wciąż za mało testów jest robionych i tak naprawdę do końca nie wiadomo, ile osób nie tylko choruje, ale i zaraża innych, codziennie ta liczba chorych niepokojąco rośnie, a rząd główni zadbał o swoich i im takie badania zafundował, nie lekarzom, nie pielęgniarkom, salowym i ratownikom, którzy są na posterunku pracy i są codziennie na zarażanie narażeni, tylko swoim ludziom, zwłaszcza tym, którzy są blisko Jarusia, żeby przez przypadek nic mu się złego nie przytrafiło. Dlatego też nie tylko robią całej „pisowskiej śmietance” (chyba raczej bardzo skisłej śmietance) częste testy, ale także zadbali o bezpieczeństwo Jarusia, którego domu i w dzień i w nocy pilnują policjanci, oczywiście opłaceni z naszych pieniędzy.
Ot, zwyczajny poseł, a ma iście królewską ochronę 24 godziny na dobę, kordon policji pilnuje ten zrujnowany domek, z zardzewiałymi rynnami, rozwalonym dachem, zaniedbanym ogródkiem, domem który kiedyś był okazałą willą, teraz….szkoda nawet gadać, jak można tak mieszkać, zwłaszcza gdy się ma aspirację do bycia Naczelnika Państwa.
Kiedyś Naczelnik Państwa (obojętnie jak jego funkcję się nazywało) był kimś, teraz mamy po prostu ŁACHUDRĘ, zaniedbanego , flejtuchowatego nienawistnego, starca, któremu się marzy wielkie stanowisko, a niestety NIC, ale to NIC sobą nie przedstawia, ot żałosna istota, której się coś zupełnie w mózgu poprzestawiało.
Jego matka, którą tak kochał, pewnie w grobie się przewraca……
Nota bene dzisiejsza policja coraz bardziej przypomina tę niechlubną wersję z okresu stanu wojennego, czyli ZOMOWCÓW, którzy nagle poczuli się bardzo ważni, szczególnie ostatnio, gdy zostali wyposażeni w specjalne pancerne wozy z armatkami wodnymi i innymi policyjnymi akcesoriami przymusu.
Czyżby znów nam stan wojenny się szykował?
Wczoraj na Facebooku widziałam już pierwsze protestacyjne akcje w Zgorzelcu, mimo zakazu zgromadzeń ludzie wyszli na ulicę, by gromko zawołać „PRECZ z KACZYŃSKIM”
Ciekawe, nawet widziałam tam kilku policjantów, którzy jednak nie podejmowali żadnych interwencji, coś tam tylko w swoich kajecikach notowali…..
Na razie Zgorzelec, a kiedy przyjdzie czas na takie protesty w innych miastach?
Wszak wodne policyjne prysznice już przerabialiśmy, mamy wprawę, zwłaszcza, że i one wtedy nie pomogły na dalsze utrzymaniu reżimu, teraz będzie podobnie.
Ot, nawet niedziela bez polityki w moim blogu się nie obeszła, chociaż wcale nie zamierzałam.
Same palce tak jako na klawiaturze poukładały mi te zdania…..
No to wracam do milszego tonu mojego blogu, czyli do tych ptaszków i motyli i życzę Wszystkim wspaniałej niedzieli, obojętnie w jaki sposób ją będziecie spędzali.