wzięło mnie na wspominki

A to właściwie dzięki blogowi Ani, w którym zamieściła swoje zdjęcia rodzinne z Jej dziecinnych lat – to takie wspaniałe.
I wtedy w komentarzu wspomniałam Ani o tym zdjęciu małej, bardzo pulchnej Ewusi na żabie. Co prawda szukałam też innego zdjęcia, gdzie obok mnie była jeszcze moja śliczna Mamusia, niestety tego zdjęcia już w moim archiwalnym Picassie nie znalazłam, muszę kiedyś tam zrobić porządek i powywalać to, co jest tam całkiem niepotrzebne, dlatego tak trudno odnaleźć akurat tego zdjęcia, które chciałoby się akurat w tym momencie oglądnąć.
Ile tu miałam lat?? niewiele, pewnie około 2, może 2 i pół.
Zdjęcie było robione na Krakowskich Plantach , czyli w pięknych okolicznościach przyrody, tuż koło Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale sądząc po mojej minie, niezbyt byłam z tej sytuacji zadowolona, może po prostu się bałam?????
Zresztą taka trwoga związana z niezbyt komfortową sytuacją pozostała mi do dzisiaj. Tylko wtedy miałam koło siebie Ukochaną Mamę, dzisiaj sama muszę o własne bezpieczeństwo zadbać.
Ale przyznam Ci Aniu, że to zdjęcie z żabą zamieściła z myślą o Tobie, bo wiem, że takie zdjęcia Ci się podobają.
Znalazłam jeszcze jedno bardzo ciekawe zdjęcie moich przodków, a więc babci, prababci i różnych Ciotecznych prababć, które jako hołd moim protoplastom tu składam.

Co prawda na tym zdjęciu rozpoznaję tylko moją babcię Bronisławę, czyli Tamtąmamę, o której tyle już w poprzednich blogach wspominałam, to była Mama mojej Mamusi, ale przynajmniej na moment chciałam też wspomnieć o tych przodkiniach, które nie znałam – ciekawe zresztą są te Ich fryzury i stroje, które już mocno myszką trącą.
Ot taka rodzinna ciekawostka.

Ale po tych wspomnieniach z dawnych lat powróćmy do naszej rzeczywistości.
Wczoraj niestety spacer po Parku nie był bardzo miły, bo co prawda od czasu do czasu słoneczko nawet przyświecało, ale wiał dosyć chłodny wiaterek, trochę tylko pospacerowałam, bo na ławeczce raczej nie za bardzo dało się posiedzieć i wróciłam do domku. Oczywiście znów Loli nie spotkałam……
No ale zawsze te prawie 2 godziny spędziłam na świeżym powietrzu, jeżeli można uznać, że w Krakowie istnieje to świeże powietrze.
A jakie są ciekawostki z Parku?
Oczywiście poszłam w stronę stawu, gdzie kaczuszki już mogłyby popływać, a tu tymczasem ich basen nadal jest pusty, a po nim w środku jakieś dzieci na rowerkach jeździły. Oczywiście fontanna nadal nie działa, a wydawało mi się, że kilka dni temu coś przy niej majstrowali – zgadza się, tylko mi się wydawało. Tak wiec w najbliższym czasie nie spodziewam się wizyty kaczuszek, na razie warunki bardzo wczesnej wiosny w Parku obowiązują
Za to roślinki coraz śmielej sobie poczynają, po prostu zaczyna być w Parku kolorowo. Zachwyciły mnie czerwone kwiatki na owocowym krzewie, oczywiście je udokumentowałam i w stosownej chwili tutaj pokażę, dzisiaj za dużo już tych zdjęć w jednym wpisie by było.

Najpiękniejszy miesiąc roku, czyli maj zbliża się już do nas szybkimi krokami.
To już własnie zaczyna byc widoczne, bo nic tak nie rozczula, jak te piękne kwiatki i ta zieleń, niestety przez tę suszę niezbyt soczysta.
Jednak ten radosny świergot ptaszków człowieka przy życiu trzyma, im tak wesoło, tak chwalą to nowo rodzącą się przyroda.
Maj, powinien cieszyć, nam niestety radosny nie jest, bo ciągle trwamy w tej nieznośniej niepewności, co się stanie 10, 26 czy któregoś tam innego dnia maja.
Jest co prawda szansa na to, że opozycja dojdzie jednak do porozumienia z Gowinem, co może zaowocować nowym rozdaniem politycznym, tylko….czy tak do końca można Gowinowi wierzyć? On już nie raz pokazał, że potrafi się ugiąć pod presją Kaczyńskiego, tylko tym razem jest już w całkiem innej sytuacji, niż jeszcze dwa tygodnie temu, teraz nawet gdyby znów się ugiął Pisowi, jego kariera polityczna byłaby już skończona.
Czy warto więc mu teraz tak politycznie zaryzykować????
Bo nawet jeżeli Kaczyńskiemu udałoby się teraz przeprowadzić swoje chore zamysły, w niedługim czasie i tak zostanie przez gniew Polaków zmieciony z powierzchni, a ten gniew jest nieunikniony, gdyż Polaków przestaną interesować igrzyska, będą żądali chleba.
Przypuszczam, że Kaczyński doprowadził już Polskę do stanu wrzenia i mimo propagandy, którą wciąż nas chce karmić, coraz bardziej rozlewa się w Polsce świadomość, że ta tak zwana dobra „zmiana” to była tylko polityczna ściema.
Katastrofalny stan naszej Ochrony Zdrowia (kiedyś nazywanej Służbą Zdrowia, ale słusznie ta nazwa została zmieniona, bo ochrona zdrowia nie może być służbą, jest zawodem, do której zobowiązali się lekarze, pielęgniarki, ratownicy i inni), a przede wszystkim wszystkie bardzo pozorne kroki w niby ratowaniu naszej gospodarki, a de facto ogranicza się to tylko do spraw mniej kluczowych, które w żaden sposób na przyszłość naszej gospodarki nie mają wpływu), a także wręcz brutalnie autorytatywne decyzje rządowe, nie mające nic z demokracją wspólnego, musi doprowadzić do upadku tego niby rządu.
Zresztą co najlepsze, oni świetnie o tym wiedzą, niedawno pan Czarzasty przytoczył słowa jednego z prominentnych działaczy Pisu : „albo teraz wygramy (w myśli wybory prezydenckie), albo będziemy siedzieć”.
I co na to pan Czarzasty odpowiedział?? zdecydowanie powiedział „będziecie siedzieć”.
Oznacza to, że wielu pisowców doskonale zdaje sobie sprawę, że nasza Konstytucja wielokrotnie przez ten rząd została złamana, a za to niestety grozi odpowiedzialność karna.
No i ta myśląca część pisowców ma teraz dylemat: co wybrać, czy ewentualny gniew Wodza, który jak wiemy jest człowiekiem bardzo mściwym i wszelakie nieposłuszeństwo dotkliwie karze, czy jednak póki czas, wycofać się z tego niewygodnego układu.
Jest takie powiedzenie, że z tonącego okrętu wszystkie szczury uciekają, tylko akurat tu byłabym skłonna wytłumaczyć ich rejteradę, niektórzy może nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, w jaki chory układ zostali włączeni.
Oczywiście nie mam na myśli tych pisowców pokroju Czarnecki, Kanthak, Bielan i jeszcze kilku „młodych gniewnych” pisowców, którzy wybitnie dla kariery swoje losy z tą partia związali i nadal brną w tym pisim marazmie licząc na jakiś cud, który niestety nie nastąpi, a który boleśnie niedługo na własnej skórze odczują. Niestety każdy z nich poniesie konsekwencję swoich dzisiejszych poczynań, bo słowa „taki miałem rozkaz” nie będą żadnym wytłumaczeniem. Każdy będzie musiał osobiście ponieść odpowiedzialność za to, co uczynił niezgodnie z Konstytucją.
Pewnie, że odpowiedzialność takich plotących teraz nam bajki pseudo polityków nie będą aż tak bardzo wielkie, bo w końcu w Polsce można wszystko mówić, chociaż nie było to zgodne z prawda, ale już osoby typu pan Sasin, pani marszałek Witek, pan minister Ziobro i jeszcze kilku innych niestety takie prawne konsekwencje poniosą. Osobna sprawa jest to, w jaki sposób zostanie potraktowany sam Kaczyński, który niby jest tylko zwyczajnym posłem, ale niestety to on jest sprawcą tego zamachu na demokrację i ogrom odpowiedzialności a właściwie to cała odpowiedzialność spływa właśnie na niego, nie wiem, czy psychicznie ten człowiek jest przygotowany do zbliżającej się jego klęski. Wydaje się jednak, że nie do końca rozumie tego, co się w Polsce dzieje, bo nadal jeszcze usiłuje narzucać swoją wolę, chociaż już widać, jak bardzo z sił opadł. Jeszcze podtrzymują go jego wierni żołnierze, ale na ile to jeszcze wystarczy?

A za oknem słoneczko, dzisiaj ma byc o wiele cieplej niż wczoraj, bo ten wczorajszy wiaterek jednak mnie z Parku przegonił.
No to życzę dużo pogody ducha i pogody aury na poniedziałek i ten cały bieżący tydzień, w którym może się wiele zdarzyć…….. nie tylko w polityce, ale i w naszym życiu.
A deszczyk podobno ma nas tak porządnie już od środy nawodnić. I bardzo dobrze, bo przyroda aż niestety bez łzawo płacze z powodu niebywałej suszy, rzeki nam powysychały, niedługo nie będzie się można nawet wykąpać nie tylko w morzu, czy w rzece, ale też i we własnej łazience.
Czyżby następna plaga miała nas nawiedzić??????